Tag: Polskie Kolarstwo

  • Sto tysięcy Brytyjczyków

    Sto tysięcy Brytyjczyków

    Tylu właśnie, ekhm, członków, zrzesza British Cycling, czyli Związek Kolarski w Służbie Jej Królewskiej Mości. Od 2012r liczba ta podwoiła się. Sukcesy kolarzy zawodowych przekładają się wprost na popularność nie tylko sportu wyczynowego i amatorskiego, ale też roweru jako środka komunikacji.

     

    Infografikę ze stosownymi danymi zamieściłem w dzisiejszym, porannym loverove. Kolejne liczby znajdziecie w artykule na road.cc. Według niego British Cycling w 2005r zrzeszał 15tyś osób. Teraz jest ich tytułowe 100000. To robi wrażenie, ale jest jeszcze ważniejsza statystyka. W 2000r, sezonie Igrzysk Olimpiskich w Sydney kolarzy-juniorów (poniżej 18 roku życia) na terytorium Zjednoczonego Królestwa było mniej niż tysiąc. Dziś jest ich TRZYNAŚCIE TYSIĘCY, regularnie trenujących i uczestniczących w zawodach. Jeśli na Wyspach jest jakiś młody człowiek, któremu Bóg, Los lub geny rodziców przekazały talent do kolarstwa, a do tego chce tę szansę wykorzystać, niemal niemożliwe jest, by nie został wciągnięty w odpowiedni system szkolenia. Efekt? Podczas Igrzysk w Londynie, dwanaście lat po Sydney, w konkurencjach kolarskich Brytyjczycy zdobyli dwanaście medali, w tym osiem złotych. Rok wcześniej Mark Cavendish został mistrzem świata ze startu wspólnego, w roku olimpijskim Bradley Wiggins i Chris Froome ustrzelili dublet w Tour de France a sam Froome przywdział żółtą koszulkę w Paryżu dwanaście miesięcy później.

     

    Sam sportowy sukces to jednak mało, by przyciągnąć do siebie ludzi. Brytyjski Związek, o czym pisałem niemal rok temu, oferuje szereg korzyści dla płacących składkę członkowską. Licencja staje się czymś więcej niż tylko ?kartą wędkarską?. To m.in. korzystna polisa ubezpieczeniowa oraz system zniżek w sporej części popularnych sklepów rowerowych. Oprócz tego oczywiście możliwość startów w zawodach firmowanych przez związek dla zainteresowanych sportem wyczynowym oraz, co jest bezcenne, prestiż i poczucie wspólnoty w skutecznej i bogatej w sukcesy organizacji. Warto też wspomnieć o tym, że członkostwo jest relatywnie niedrogie (20-69 funtów) a sam związek mocno zabiega o pozyskanie kolejnych członków. Co więcej, działania British Cycling nie ograniczają się wyłącznie do sportu: w jego kręgu zainteresowań znajduje się także turystyka oraz bezpieczeństwo ruchu drogowego (sprawy, którymi u nas zajmują się NGOsy).

     moj_kraj_taki_piekny

    Tymczasem u nas rodzimy Związek Kolarski, mimo sukcesów naszych kolarzy kojarzy się głównie negatywnie. ?Niereformowalny beton? to łagodny eufemizm, jakim PZKol określany jest przez wielu zrzeszonych w nim zawodników. Korzyści z członkostwa de facto nie ma, opłata wiąże się głównie ze zgodą na różnego rodzaju represje. Przykładem może być choćby nadgorliwość we wprowadzeniu przepisu o ?imprezach zabronionych?, który solidnie namieszał w tegorocznym kalendarzu, ale przykłady indolencji można mnożyć Krótko mówiąc, licencja jest, jeśli nie obciachem, to co najwyżej przykrą koniecznością dla tych desperatów, którzy chcą uczestniczyć w zinstytucjonalizowanym sporcie wyczynowym. Wielka szkoda, bo osobiście wierzę, że właśnie taka droga zorganizowanej aktywności niesie ze sobą więcej korzyści niż komercyjna i zindywidualizowana, znana z prywatnie prowadzonych imprez masowych. Co więcej, uważam, że osoba aspirująca do miana zawodnika, wspomnianą licencję powinna mieć, choćby dla zasady. Tyle, że argumentów za opłaceniem składki jest coraz mniej. Sama tęczowa koszulka mistrza świata nie wystarczy, by do związku masowo zaczęła napływać nowa krew.

    Zdjęcie okładkowe: http://www.britishcycling.org.uk/

  • To kto w końcu był najlepszy?

    To kto w końcu był najlepszy?

    Koniec sezonu mtb skłania do zadania pytania: to w końcu kto był najlepszym maratończykiem? Mistrz Polski, który wygrał jeden z nielicznych wyścigów o obiektywnym prestiżu? Najszybszy kolarz Pucharu Polski, powszechnie krytykowanego za niską jakość tras? A może zawodnik, który zwyciężył w najpopularniejszej serii? A może w tej, uznawanej powszechnie za najtrudniejszą? Czy może wreszcie najlepszy jest ten, kto uzyskał najbardziej wartościowe rezultaty w zagranicznych startach?

    Dwa pierwsze pytania nieco ułatwiają tę rozgrywkę. Mariusz Kowal, po powrocie na polskie trasy mtb wygrał zarówno koszulkę z orłem jak i puchar kraju. Można krytykować poziom tras Skandia Maratonu, można gderać, że walka o medale nie rozgrywa się w górach, ale pewne jest jedno. Zarówno mistrzostwa jak i puchar Polski to imprezy, w których rywalizują kolarze wyczynowi, czasem nawet zawodowcy. Gdy skierują swoją uwagę na zawody amatorskie, czy też otwarte, zazwyczaj je wygrywają a jeżdżąc za granicę nie stoją na straconej pozycji a często są w stanie rywalizować z tamtejszą czołówką.

    skandia (89 of 138)

    Kolarstwo to sport, w którym zwycięża najszybszy. Oceny za wartość artystyczną przyznawane są na lodowiskach, planszach i trampolinach. Olbrzymia segmentacja rodzimego rynku imprez mtb, do tego bez wyraźnej hierarchii i systematyki, sprawia jednak, że pozornie prosta sprawa komplikuje się.

    W ciągu kilku ostatnich lat rynek wyścigów w kolarstwie górskim niezwykle się rozwinął. Przybyło ciekawych serii imprez, tysiąc zawodników na starcie przestało być wyjątkowym wydarzeniem. Z drugiej strony, poza mistrzostwami kraju, brak jest wyścigów, które miałyby w sobie ducha elitarności i pobudzały wyobraźnię na tyle, by zachęcić do startu wszystkich. Sytuacja, gdy najlepsi zawodowcy, amatorzy i aspirujący kolarze wyczynowi spotykają się razem na jednym wyścigu jest ewenementem. Co więcej, dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Ilość czynników, które na to wpływają jest doniosła. Układy sponsorskie (zawodnik jedzie na imprezę, którą wspiera jego mecenas), medialne (pojawia się tam, gdzie zgadzają się patroni), osobiste (nie wszyscy chcą swoim nazwiskiem firmować wydarzenia organizatorów, którzy lekceważą uczestników) czy finansowe (nawet kolarzy wyczynowych nie zawsze stać na dalekie dojazdy i kosztowne remonty sprzętu a nagrody finansowe kuszą) przysłaniają aspekt sportowy.

    myslenice (11 of 118)

    Z drugiej strony ma to też pozytywny wymiar. Będąc w porywach średnim zawodnikiem, a wykazując się pewną dozą determinacji i regularności, można znaleźć dla siebie niszę, w której zostanie się wyróżnionym. Dekoracja w kategorii wiekowej na wybranym dystansie, serii imprez kolidującej z większym i bardziej popularnym cyklem jest w zasięgu sporej grupy ludzi. Jeśli jednak myślisz, że bez kłopotu można wskoczyć na podium, jesteś w błędzie. Bywa, że lokalne ?ogórki? są lepiej obsadzone (choćby z powodów wymienionych wyżej) niż ?ogólnopolskie maratony? i nie raz i nie dwa można się poważnie zdziwić.

    Etos ?prawdziwego kolarstwa górskiego? można uznać za martwy, przynajmniej w wydaniu zawodniczym. Każdy, kto ma rower i lubi sportową rywalizację może ścigać się, gdzie mu pasuje najbardziej. Ja swoje ?Pure MTB? znajduję między taśmami wyścigu xc, gdzie na 20 kilometrach trafiam na więcej trudności niż na niejednym Giga maratonie. Kto inny za takie uzna ?telewizory? w Karpaczu a kolejny zawodnik piaszczysty interwał na pojezierzu czy innym pogórzu. Gdy jednak na starcie staną najlepsi, nie będzie miało znaczenia, gdzie rozgrywany jest wyścig. Zwyciężą prawdziwi kolarze a chłopcy od mężczyzn zostaną oddzieleni już na pierwszym wiadukcie, jeszcze przed wjazdem w teren.

  • To mamy w końcu ten renesans, czy nie?

    To mamy w końcu ten renesans, czy nie?

    Pierwsze miejsce Michała Kwiatkowsiego w elicie, trzecie Agnieszki Skalniak w juniorkach, jedenaste Katarzyny Niewiadomej w elicie kobiet to znakomity dorobek, jaki nasza reprezentacja przywiozła z mistrzostw świata. Przypomina się Plouay w 2000, gdzie było wiele dobrych rezultatów, po których niestety nastąpiły ponure lata kryzysu.

    Świetna elita

    Kwiatkowski, Majka i Niemiec swoimi rezultatami w tym sezonie zapewnili Polsce możliwość wystawienie dziewięcioosobowego składu na wyścig w Ponferradzie. W kontekście tęczowej koszulki Kwiatkowskiego wymienia się pracę pomocników na samych zawodach, a trzeba pamiętać, że bez punktów Majki na Giro i Tourze mogłoby nie być złota! Jednak nie w tym rzecz, by wymieniać indywidualne zasługi, ale spojrzeć szerzej. W tym roku przed wyjazdem na czempionat do Hiszpanii możliwa była dyskusja na temat selekcji do kadry naradowej. Wytypowana przez Piotra Wadeckiego dziewiątka sprawdziła się znakomicie, ale mamy jeszcze kilku zawodników, którzy mogliby się w niej znaleźć. Grupa kolarzy, regularnie ścigających się na wysokim poziomie, w grupach World Tour, Pro Continental i mocnych kontynentalnych jest spora. Co więcej, nawet, jeśli nie wszyscy są liderami, potrafią wykorzystywać swoje szanse, dzięki czemu tegoroczne zestawienie rezultatów  jest imponujące.

    cqnat1

    Potwierdzeniem jest również narodowy CQ Ranking (to nieoficjalna kontynuacja dawnego rankingu UCI sprzed refeormy Pro Tour, która najlepiej przekłada wyniki sportowe na miejsce w tabeli): zajmujemy w nim dziewiąte miejsce, wyprzedzając m.in. Kolumbię, Szwajcarię, USA, Danię czy Rosję. Również pod względem zwycięstw plasujemy się wysoko: na ósmej lokacie z pięćdziesięcioma dwoma wygranymi.

    cqnat2

     

    W tym miejscu warto wspomnieć o systematycznym podnoszeniu się poziomu polskich grup zawodowych. CCC Polsat Polkowice była w tym sezonie ekipą Pro Continental z prawdziwego zdarzenia, z bogatym programem startów. Poza Tour de Pologne, pojawili się w Amstel Gold Race, Volta a Catalunya i Tour de Suisse. Oprócz tego w kalendarzu ?Cycków? znalazło się wiele cenionych imprez kategorii HC (m.in. Omloop Het Nieuwsbald, Giro del Trentino, Tour of Turkey, Tour of Norway – wygrany przez Macieja Paterskiego, Bayern Rundfahrt czy jesienne klasyki we Włoszech). Wspomniany CQ Ranking umieszcza zespół w pomarańczowych koszulkach na jedenastym miejscu wśród grup ?drugiej dywizji?. Kolarze Wadeckiego, tak jak BDC Marcpol Dariusza Banaszka wystartowali w jeździe drużynowej na czas podczas mistrzostw świata w Ponferradzie. Z kolei Active Jet Piotra Kosmali idzie nieco inną drogą, choćby z tego powodu, że dopiero zaczyna swój rozwój. Skupia się głównie na młodych kolarzach, ale w miarę możliwości szuka dla nich startów zagranicznych. Co ważne, w trakcie sezonu, gdy pasjonujemy się największymi imprezami na świecie, Polacy ścigają się w punktowanych zawodach z kalendarza międzynarodowego i często decydują o obliczu rywalizacji.

    Znakomite kobiety

    Kolarstwo kobiece znajduje się poza głównym strumieniem informacji, ale co bardziej skrupulatne portale kolarskie dostarczają wiadomości również z damskiej części peletonu. Trzeba przyznać, że mamy się czym pochwalić. Póki co wśród panie nie mają pozycji takich gwiazd jak Kwiatkowski czy Majka, ale spora grupa kolarek prezentuje poziom przynajmniej analogiczny do grupy, która doprowadziła ?Kwiato? do złota w Ponferradzie. Jedenaste miejsce w mistrzostwach świata nie jest przypadkiem. Nasze zawodniczki jechały uważnie, pilnując wysokich miejsc w peletonie a gdy doszło do decydującej selekcji, Katarzyna Niewiadoma znalazła się w czołowej grupie. Nie jest sprinterką, zatem trudno było oczekiwać by w walce ?na kreskę? zajęła wysoką lokatę, ale i tak jej 11. miejsce jest świetnym wynikiem.

    Wyścigi pań rządzą się swoimi prawami, poziom poszczególnych zespołów, choć wysoki, jest bardziej zróżnicowany. Biorąc jednak pod uwagę, że to część kolarstwa, która będzie się najszybciej rozwijać w najbliższych latach (takie przynajmniej są plany), fakt, że już na początku drogi dysponujemy szeroką i mocną kadrą musi cieszyć.

    Niepewne zaplecze

    Poza tym, co powyższe, optymistyczne i obiecujące, uważam, że Kartagina powinna zostać zniszczona. Gdy dwa lata temu po raz pierwszy na szerszą skalę swój talent zaprezentował Michał Kwiatkowski, zwróciłem uwagę na jednostkowy i indywidualny charakter tego sukcesu. Sam zaintersowany nawet nieco się obruszył, wymieniając ludzi, którzy pomogli mu wejść na drogę, która jak okazało się dwa lata później, zakończyła się zdobyciem tęczowej koszulki mistrza świata. Niewątpliwie Pacific Toruń jest świetną kuźnią talentów, podobnie jak WLKS Krakus, z którego wywodzi się Rafał Majka. Tego typu klubów jest w kraju kilka, może nawet kilkanaście. Rzecz w tym, że budżety, na jakich operują są obiektywnie malutkie a młodych ludzi, którzy zostają przy kolarstwie niewielu. Obojętne, czy spojrzymy na szosę, tor, mtb, mężczyzn czy kobiety, fakt, że mamy tylu zawodników i zawodniczek elity na światowym poziomie jest rodzajem cudu. To ten sam cud, który powoduje, że wielu naszych rodaków znakomicie osiąga sukces pracując na Wyspach, w Niemczech, Skandynawii czy we Francji. Zarówno jako specjalista-informatyk jak i przysłowiowy hydraulik.

    Poza Agnieszką Skalniak, polscy zawodnicy z młodszych kategorii wiekowych pojechali niespecjalnie. I teraz uwaga – to nie jest żaden argument. Michał Kwiatkowski, który był mistrzem świata juniorów w jeździe na czas jest tak naprawdę jednym z nielicznych kolarzy, którzy zabłysnęli w młodym wieku i odnaleźli się w elicie. Bywa, że jemu podobni szybko gasną i choć mają swoje miejsce w gronie zawodowców, pełnią role pomocników a liderami są jednostki, które w kategoriach młodzieżowych dopiero rozwijały swój potencjał. Sęk w tym, by nie tylko mieć z czego wybierać, ale by móc utrzymać jak największą grupę na wysokim poziomie wyczynu, po zakończeniu wieku juniora czy orlika.

    Kończący się sezon był eksplozją wyników polskich kolarzy. Mam skojarzenie z wybuchem wiosny po długiej i mroźnej zimie. Przyroda szybko nadrabia stracone tygodnie, które ugrzęzły pod zlodowaciałym śniegiem do połowy kwietnia. W dwa tygodnie robi się zielono, wszystko kwitnie i momentalnie zaczyna owocować. Tyle, że za rogiem czyha ?Zimna Zośka? czy też inny przesąd, który czasem się ziszcza. Szybki przymrozek wyrównuje, co swoje i o bogatych zbiorach można zapomnieć. Pierwsze ostrzeżenie już jest. To brak w przyszłorocznym kalendarzu UCI rozgrywanego w Polsce wyścigu kategorii „.1”, etapowego lub jednodniowego. Jeszcze do niedawna w tym gronie znajdowały się Wyścig Solidarności i Olimpijczyków, Szlakiem Grodów Piastowskich czy Memoriał Henryka Łasaka. W przyszłym roku wszystkie kolarskie imprezy w naszym kraju będą „.2”.

    Powiedzmy sobie szczerze, na kilka sezonów kolarskie emocje z udziałem Polaków mamy zapewnione. Grono zawodników na najwyższym poziomie jest na tyle duże, że możemy być spokojni o wyniki. Pytanie co dalej. Czy tak jak w skokach narciarskich Małysza zastąpił Stoch, Kwiatkowskiego i Majkę za dziesięć lat ?wygryzą? z kadry kolejni przyszli mistrzowie? Nie wierzę, by na bazie ich sukcesów nie można było podwoić budżetu całego Polskiego Związku Kolarskiego i potroić budżetów klubów, które wychowały ich i ich rywali w kategoriach juniorskich. Naprawdę nas na to stać. Jesteśmy 21 gospodarką na tej planecie, jednym z najbiedniejszych krajów, ale już w gronie najbogatszych państw świata. Byle centrum outsourcingowe w dowolnym dużymi mieście wydaje na imprezy integracyjne tyle, ile potrzeba, by lokalny klub mógł wypuścić w świat, jeśli nie kolejnego mistrza, to przynajmniej jego gregario. A nawet pięciu. Żeby tylko mieli się gdzie ścigać…

    Zdjęcie okładkowe: kwitnące magnolie, fot. Liz West, flickr CC BY 2.0

  • Liga Europy

    Liga Europy

    Wyobraźcie sobie taką sytuację. Skompromitowana w Lidze Mistrzów Legia Warszawa staje na wysokości zadania i dochodzi do ćwierćfinału Ligi Europy. W najbliższych eliminacjach ?Euro 2016? nasza reprezentacja bez trudu przechodzi eliminacje a następnie dokonuje historycznego aktu wyjścia z grupy. Euforia, święto narodowe a być może dzień wolny od pracy ustanowiony przez Prezydenta. A teraz pomyślcie, że na takim poziomie jeżdżą nasi kolarze. Nie, nie tylko Majka i Kwiatkowski. Niemal wszyscy.

    Zacznę od rankingu UCI World Tour. Trzech zawodników: wspomnieni Majka i Kwiatkowski oraz Przemysław Niemiec zdołali zgromadzić tyle punktów, by Polska miała realną szansę pojechać w dziewięcioosobowym składzie podczas Mistrzostw Świata, które pod koniec września zostaną rozegrane w Hiszpanii. Dzięki temu typowany na lidera ?Kwiato? będzie miał największe możliwe wsparcie, do dyspozycji kolegów, którzy w kluczowych momentach nadadzą tempo, oddadzą koło lub pojadą w taktycznej ucieczce. W tak komfortowej sytuacji będą jeszcze Włosi, Belgowie, Francuzi, Hiszpanie, Kolumbijczycy, Holendrzy, Australijczycy, Niemcy i Brytyjczycy. Polska jest obecnie na ósmym miejscu, z dość bezpieczną przewagą nad jedenastą w kolejności reprezentacją USA. Dalej są Szwajcary, Słowacy, Portugalczycy czy Norwegowie. W uwzględniającym wszystkie wyścigi, niefocijalnym ?CQ Ranking? (prowadzonym na wzór klasyfikacji UCI sprzed wielkiej reformy Pro Tour), zajmujemy 12 miejsce, czyli najwyżej od 2000 roku (gdy Zbigniew Spruch zdobył srebro mistrzostw świata a Piotr Wadecki był siódmy na IO w Sydney). Zatem jest nieźle.

    Rzut okiem na listę zwycięstw robi spore wrażenie. Nazwana w czasach największej posuchy ?ścianą płaczu? dziś jest prawdziwą ?Hall of Fame?. Jeśli odliczyć znakomitą postawę pań (to temat na osobny wpis), polscy kolarze szosowi zanotowali w tym sezonie już 42 wygrane (9. miejsce na świecie). Do brylujących na trasach najważniejszych imprez dokłada się też spore zaplecze. Szczególnie cennie prezentują się choćby wygrana etapowa Macieja Bodnara (Cannondale) w ?Trzech dniach de Panne?, klasyfikacja generalna Tour of Norway, gdzie Maciej Paterski (Cannondale CCC Polsat Polkowice) pokonał m.in. kolarzy grupy Belkin czy sukces Łukasza Wisniowskiego (Ettix) w Circuit des Ardennes. Co więcej, w rankingu Europe Tour jedyna polska grupa kontynentalna, CCC Polsat-Polkowice zajmuje piąte miejsce. Choć sporą część dorobku zawdzięcza włoskiemu weteranowi, Davide Rebellinowi, gros punktów zebrali Paterski, Mateusz Taciak, Marek Rutkiewicz, Adrian Kurek, Jarosław Marycz i Tomasz Marczyński.

    Nie można też zapominać o pozostałych zespołach: tych z najwyższej półki i tych zarejestrowanych w niższych dywizjach UCI. Sylwester Szmyd nie do końca odnalazł się w Movistarze, ale ciągle ma szansę na sezon lub dwa w dobrej formie. Przemysław Niemiec z Lampre-Merida po nieudanym Giro d?Italia zbiera siły na hiszpańską Vueltę, po drodze dobrze jadąc w Tour de Pologne. Paweł Poljański zdobywa doświadczenie w Tinkoff-Saxo. Michał Gołaś wykonuje świetną pracę w Omega Pharma Quick Step, zaś Paweł Cieślik nieźle radzi sobie w czeskim Bauknecht-Author, Karol Domagalski w Caja Rural (jest szansa, że pojedzie we Vuelcie) a Marcin Białobłocki w brytyjskim Velosure-Giordana. Na końcu, ale nie najmniej ważny Bartosz Huzarski w NetApp Endura, który kilkukrotnie uciekał podczas tegorocznego Tour de France. Jeśli doliczymy do tego kolarzy BDC Marcpol, ActiveJet, Mexxlera i Wibatechu, zdobywających punkty głównie w kraju oraz stażystów i zawodników w mniej znanych ekipach zagranicznych wygląda to imponująco.

    Czy to #renesanspolskiegokolarstwa? Nie! Czy to powód do optymizmu? Tak! Grupa kolarzy wyczynowych, którzy stają się zawodowcami jest coraz większa. Cały czas uważam, że na przekór warunkom, w jakich kształtują się ich talenty, nieporónywalnie niższych niż za granicą, ale mam nadzieję, że na fali sukcesów naszych młodych wilków z World Touru to tylko kwestia czasu, by ich następcy mieli lepiej. A wspomnieni piłkarze? Cóż, niech się uczą profesjonalizmu i zaangażowania. Wtedy przyjdą wyniki klubów i reprezentacji a nie tylko wybranych rodzynków.

  • Nie przegap w ten weekend – Flandria

    Nie przegap w ten weekend – Flandria

    Niedziela to będzie ten dzień! Najpiękniejszy klasyk sezonu, zawierający w sobie wszystko, co najważniejsze: strome podjazdy, bruk, wiatr, dystans i tradycję.

    Kolarze będą ścigali się po flandryjskich drogach po raz 98. Pierwszą ?Flandryjską piękność zorganizowano w 1913 roku. Jak większość klasyków, także i ten ciągle się zmienia, w ostatnich latach modyfikowane są ostatnie kilometry trasy tak, by zawodnicy kilkukrotnie pokonywali zestaw Oude-Kwaremont i Paterberg, brakuje za to słynnego Kapelmuuru.

    Tym razem do pokonania będzie 259 kilometrów oraz 17 oznaczonych pagórków. Najsłynniejszy z nich, Koppenberg usytuowano wyjątkowo blisko mety – na szóstej od końca pozycji. Mający niespełna 600m długości, za to aż 77m przewyższenia pagórek często jest świadkiem ataków faworytów. Stromizna sięgająca 22% sprzyja selekcji. Biorąc dodatkowo pod uwagę, że w tym roku kolarze dojadą do niego po 215km wyścigu, można spodziewać się wielu atrakcji.

    Krótki dokument-zapowiedź "Flandryjskiej Piękności"

    Faworytów jest trzech: alfabetycznie to Tom Boonen, Fabian Cancellara (o ich rywalizacji pisałem wczoraj) i Peter Sagan. Jak to w przypadku klasyków, inne rozwiązania są możliwe, choć wygrana kogoś spoza tej trójki mimo wszystko będzie zaskoczeniem. Warto oglądać uważnie , śledzić nie tylko relację TV, ale i twittera. Szczególnie podczas wyścigów na bruku znaczenie ma taktyka, peleton często się dzieli, w ucieczkach znajdują się pomocnicy, wiceliderzy, liderzy, możliwych jest wiele scenariuszy, za którymi komentatorzy nie zawsze nadążają. Lista startowa i wspomniany twitter powinny pomóc w rozeznaniu sytuacji.

    Relacja na żywo w Eurosporcie już od 12.30 – jeśli planujesz dłuższy trening, wyjedź wcześniej. Aby lepiej wczuć się w klimat, znajdź jakiś odcinek brukowany a po powrocie zrób sobie frytki.

    Przed mężczyznami pojadą panie. ?Flandria dla kobiet? zaliczany jest do Pucharu Świata. Marianne Vos i jej rywalki przejadą niespełna 140km, po drodze zaliczając 10 pagórków, w tym finałową parę Kwaremont-Paterberg. Trudno wyobrazić sobie zwycięstwo kogoś innego niż wspomniana Holenderka.

    W tę sobotę poważne ściganie na szosie rozpoczyna się również w Polsce. Kryterium w Dzierżoniowie zainauguruje nie tylko oficjalny sezon, ale i nową serię, w której kolarze będa zbierali punkty do klasyfikacji mistrzostw kraju w kryteriach. To ciekawy pomysł Polskiego Związku Kolarskiego, wyścigi uliczne są widowiskowe i rozgrywane często w centrach miast. Jest to więc forma promocji kolarstwa, zobaczymy jak będzie z frekwencją, oprawą i zainteresowanie kibiców.

    Z kolei w niedzielę Ślężański Mnich. Wyścigiem w Sobótce rozpocznie się cykl Pro Ligi, który w tym roku będzie bytem wirtualnym. Mimo to pierwszy sprawdzian formy lokalnych kolarzy wyczynowych zapowiada się jak zawsze ciekawie, tym bardziej, że oprócz elity swoje wyścigi będą miały inne kategorie: od młodzika do mastersa. Z amatorami, jako gospodarz-gość specjalny pojedzie Bartosz Huzarski

     

    Kolarze górscy wstrzymują oddech. Zawodowcy czekają na Puchar Świata (choć trzeba wspomnieć o BMC Cup w Szwajcarii oraz UCI Junior Series we Włoszech), amatorzy na początek najpopularniejszych serii maratonów. Spragnieni wrażeń mogą się wybrać na jeden z regionalnych wyścigów xc.

    Zdjęcie okładkowe Koppenberg fot. wikimedia commons David Edgar CC BY SA 3.0

  • Wirtualizacja sposobem na kryzys

    Wirtualizacja sposobem na kryzys

    Gdy zaczyna brakować zasobów, można poradzić sobie z tym problemem na kilka sposobów. W IT popularne rozwiązanie to wirtualizacja, która jest praktyczna i obniża koszty. Mające problemy z pozyskiwaniem sponsorów kolarstwo podąża tym śladem.

    Czytaj więcej w rowery.org