Tag: Polskie Kolarstwo

  • Worek medali

    Worek medali

    Czy jesteśmy kolarską potęgą? Patrząc na facebookowy fanpage Polskiego Związku Kolarskiego oraz regularne wpisy w social mediach Dyrektora Sportowego Andrzeja Piątka, wygląda na to, że tak.

    Rzućmy okiem na najważniejsze wyniki polskich kolarzy w sezonie 2015.

    Trzecie miejsce w Vuelta a Espana (Rafał Majka), pierwsze w Amstel Gold Race (Michał Kwiatkowski), wygrane etapy Tour de France (Majka), Paryż-Nicea (Kwiatkowski), Tour de Pologne (Maciej Bodnar, Marcin Białobłocki) i Volta a Catalunya (Maciej Paterski). Wygrany wyścig dookoła Maroka i brzegiem Morza Czarnego (Tomasz Marczyński). Zwycięstwo w mistrzostwach Flandrii (Michał Gołaś), wyścigu dookoła Chorwacji (Paterski) oraz Volta ao Alentejo (Paweł Bernaś).

    Siódme miejsce Katarzyny Niewiadomej, ósme Kwiatkowskiego (oboje ze startu wspólnego), ósme Bodnara i dziewiąte Białobłockiego (jazda indywidualna na czas), drugie Kwiatkowskiego (z ekipą Etixx-Quickstep) i Katarzyny Pawłowskiej (z Boels Dolmans) oraz trzecie Niewiadomej (z Rabo Liv) w jeździe drużynowe oraz brązowy medal Agnieszki Skalniak w kategorii juniorek podczas szosowych mistrzostw świata w Richmond.

    Dwa złote medale mistrzostw Europy na torze (Katarzyna Pawłowska, Wojciech Pszczolarski), srebrny medal drużyny, dwa medale brązowe (Adrian Tekliński, Damian Zieliński).

    Srebro Igrzysk Europejskich w Baku Niewiadomej ze startu wspólnego, brąz Mai Włoszczowskiej w cross country tamże.

    Brąz Moniki Żur w mistrzostwach Europy XC U23.

    Mistrzostwo Europy Niewiadomej w szosowym wyścigu U23 oraz Alana Banaszka wśród juniorów oraz Agnieszki Skalniak na czas na mistrzostwach Europy.

    Tęczowa koszulka Joanny Ciszewskiej w mistrzostwach świata mtb 12h solo.

    Warto też wspomnieć o występie CCC Sprandi Polkowice w Giro d?Italia czy Szymona Godźka w RedBull Rampage.

    Jeśli coś przeoczyłem, to proszę podrzućcie w komentarzu :)

    Wygląda to wszystko nad wyraz imponująco, czyż nie?

    Czy to znaczy, że jesteśmy kolarską potęgą, nacją, z której zawodników zawsze należy traktować jako murowanych faworytów dowolnej imprezy? Cóż? też nie.

    Co zatem mamy? Przede wszystkim mamy fundusze z Ministerstwa Sportu, które finansuje olimpijskie konkurencje rokujące na sukces podczas Igrzysk w Rio. Po drugie mamy niesławny tor w Pruszkowie, który przyczynił się niemal do bankructwa Polskiego Związku Kolarskiego, nieogrzewany o mało co nie zgnił, ale wygląda na to, że mimo rozlicznych perturbacji staje się bazą dla reprezentacji narodowej i umożliwia szkolenie kolejnych grup kolarzy. Również kilka klubów oraz SMSów, które pracują z młodzieżą, zawodową grupę Pro Continental CCC Sprandi Polkowice (której właściciel równolegle wspiera finansowo Związek) oraz trzy kontynentalne i trzy zarejestrowane w UCI zespoły MTB. W sezonie 2015 kontrakty z grupami World Tour miało podpisanych siedmiu Polaków.

    Z drugiej strony w kalendarzu UCI, poza Tour de Pologne, wszystkie polskie wyścigi szosowe mają kategorię .2, czyli najniższą możliwą (i tak będzie w sezonie 2016), tylko jedna impreza mtb miała kategorię międzynarodową (za to była to HC dla wyścigu Mai Włoszczowskiej), na torowe zawody rozgrywane w Pruszkowie przychodzi nie więcej niż kilku kibiców. Popularność maratonów mtb czy szosowych nie przekłada się na drastyczny wzrost młodzieży w klubach, gdzie jeśli zapytacie o finanse, to jakoś dają sobie radę, ale, cóż, mogłoby być lepiej.

    Wsparcie dla polskiego kolarstwa coraz bardziej widoczne jest w mainstreamowych mediach. Za ekipą CCC Sprandi Polkowice oraz reprezentacją Polski jeździ ekipa Telewizji Publicznej, artykuły pojawiają się w gazetach oraz portalach. W większości przypadków dotyczą wyników jako takich i choć te są ważne, kolarze i same kluby wciąż nie dają zbyt wielu pozasportowych argumentów, by pozyskać większe środku z prywatnych firm.

    W wielu kwestiach wciąż jesteśmy na początku drogi. Jeśli przewiniecie ten tekst na samą górę i pobieżnie przejrzycie listę wyników, to zobaczycie, że to nienajgorszy kapitał początkowy. Co będzie dalej? Cóż? zobaczymy.

  • Loverove 20.10.2015

    Loverove 20.10.2015

    Loverove: przegląd rowerowych newsów i ciekawostek, jak co rano specjalnie dla Was:

    1. Sprzęt na medal

    Polacy na Mistrzostwach Europy w kolarstwie torowym pojechali znakomicie. Wyniki naszej reprezentacji prezentują się następująco:

    1 m. Katarzyna Pawłowska – wyścig punktowy
    1 m. Wojciech Pszczolarski – wyścig punktowy
    2 m. Grzegorz Drejgier, Rafał Sarnecki, Krzysztof Maksel – sprint drużynowy
    3 m. Adrian Tekliński – scratch
    3 m. Damian Zieliński – sprint indywidualny
    4 m. Rafał Sarnecki – sprint Indywidualny
    4 m. Krzysztof Maksel – keirin
    4 m. Katarzyna Pawłowska – scratch
    4 m. Edyta Jasińska, Katarzyna Pawłowska, Natalia Rutkowska, Małgorzata Wojtyra – wyścig drużynowy na dochodzenie
    5 m. Małgorzata Wojtyra – omnium
    5 m. Grzegorz Drejgier – wyścig na 1 km
    8 m. Łucja Pietrzak – wyścig elimnacyjny
    9 m. Adrian Tekliński – omnium

    A tak prezentują się rowery, na których „nasi” ścigali się w szwajcarskim Grenchen (facebookowa galeria od rowery.org):

    Zdjęcia: Jakub Zimoch/Rowery.org Posted by rowery.org on Saturday, 17 October 2015
     

    2. Jak będzie w Rio?

    ?Armin M.Küstenbrück / EGO Poromotion Posted by Swiss Cycling Team on Sunday, 11 October 2015
      Zdjęcia z próby przedolimpijskiej XCO już pewnie widzieliście. Teraz pora na wypowiedzi zawodników. Catharine Pendrel, Florian Vogel czy nieco mniej znani, ale utytułowani zawodnicy: Andrea Tiberi (mistrz Włoch) i Henrique Avancini (mistrz Ameryki) oceniają rundę na której za mniej niż rok będą walczyli o olimpijskie złoto. Co ważne (i nietypowe) wypowiedzi zebrał i opublikował polski portal (mtb-xc.pl).

    3. Franciszek to spoko papież

    Pontyfikat Jorge Mario Bergoglio, czyli papieża Franciszka charakteryzują gesty wykonywane względem mniejszości: homoseksualistów czy uchodźców. Ostatnio pochylił się również nad cyklistami, błogosławiąc rower jednego z węgierskich biskupów.  
    The Most Reverend Peter Fulop Kopcsis, metropolitan archbishop of Hajdúdorog, Hungary,gets his bike blessed by #PopeFrancis at the conclusion of yesterday's meetings. #Synod15 Posted by EWTN on Thursday, 15 October 2015

  • Poniedziałkowy skrót#43

    Poniedziałkowy skrót#43

    Kilka słów o Vuelcie, nieco więcej słów o mistrzostwach świata MTB a na koniec doniesienia z obozu Bradleya Wigginsa. Poniedziałkowy skrót, w sam raz przed rozstrzygnięciami na trasie hiszpańskiego touru.

    Majka na podium?

    Vuelta a Espana w decydującej fazie, ale pisanie czegokolwiek w tym momencie daje mniejszą gwarancję niż wróżenie z fusów. Purito Rodriguez rośnie w siłę, Fabio Aru znów przeżywa huśtawkę formy, Rafał Majka jedzie nieco defensywnie, ale skutecznie a Tom Dumoulin minimalizuje straty. Kto wytrzyma stromizny w Asturii a następnie ?poprawi? na środowej czasówce, powinien wygrać cały wyścig. Dziś drugi najcięższy etap wyścigu, po nim będzie można przewidzieć cokolwiek. Trzymamy kciuki za Rafała Majkę i czekamy na rozwój wydarzeń.

    https://instagram.com/p/7QYGICpGeN/

    Maja poza podium

    Na mistrzostwach świata mtb Maja Włoszczowska zaprezentowała się zgodnie z oczekiwaniami. Jechała po medal, ale kłopoty techniczne (poluzowany w bucie blok) sprawiły, że spadła na szóstą lokatę. To również świetny wynik, ale zarówno sama zawodniczka jak i jej fani chcieliby więcej. Nie chodzi nawet o kolejny w karierze medal, ale o fakt, że naszej kolarce dość często przy okazji najważniejszych startów przytrafia się coś złego. Upadki, kontuzje i defekty wiele razy odbierały jej tytuły a przynajmniej miejsca na podium. Pytanie więc, co nie gra jak należy? Tak czy inaczej, dla sponsora Mai, czyli Krossa, szóste miejsce na mistrzostwach świata to nadal jest spore wydarzenie!

    Monika Żur i długo, długo nic?

    Kolarka grupy 4F była skuteczna w wyścigu U23, w ciężkich warunkach dojeżdżając na 7. pozycji. To piękny wynik i ładne zakończenie kariery w ?orliczkach?. Monika Żur w sezonie 2016 będzie już rywalizowała z elitą, zobaczymy, czy również w najważniejszej kategorii wiekowej będzie ją stać na tak dobre rezultaty. W Andorze (Vallnord) nasze reprezentantki zaprezentowały się o wiele lepiej niż panowie. W U-23 Bartłomiej Wawak był 18 (a Piotr Konwa 45), wśród juniorów Filip Helta został zdublowany. Dawidowicz zajęła 25 lokatę w Elicie a Paula Gorycka zaliczyła dwa ?duble?. Z kolei Marek Konwa dojechał do mety 29, co patrząc na ostatnie 2 sezony w jego wykonaniu może być przesłanką do stopniowej odbudowy formy i daje szansę na lepsze występy w przyszłości. Nasza sztafeta po kłopotach Filipa Helty dojechała do mety na 12. miejscu. Pewnym problemem dla wszystkich (poza Mają Włoszczowską) były odległe pozycje startowe. Brak wystarczającej liczby punktów UCI skutkował ustawieniem w dalszych rzędach. Trudno walczyć o czołowe lokaty, gdy traci się czas i energię mozolnie przebijając do przodu stawki w w momencie, gdy szpica rozgrywa wyścig między sobą. Rozwiązania tego problemu są dwa: pierwszy to większa ilość startów w wysoko punktowanych imprezach a druga to uzyskanie przez lokalne zawody (np. Pucharu Polski) kategorii UCI. https://twitter.com/UCIWomenCycling/status/640202197939175424

    Magik Schurter, Prevot legendą?

    W pojedynku Nino Schurtera z Julienem Absalonem jest 4:5. Szwajcar i Francuz to najwybitniejsi kolarze górscy swojego pokolenia a może mtb w ogóle. Rywalizacja między nimi rozgrywa się według sprawdzonego schematu: Absalon jest mocniejszy na podjazdach, Schurter nie daje mu za to szans w dół. W Vallnord sytuacja się powtórzyła, ale dla odmiany Szwajcarowi wystarczyło mocy, by nadrobić nad Francuzem na zjazdach. Brązowy medal wywalczył Ondrej Cink, kolarz z rocznika ?90, czyli tego samego, co Marek Konwa... Zastanawiam się jednak, czy imponujące osiągnięcia obu herosów: Schurtera i Absalona nie bledną przy super gwieździe kolarstwa, Pauline Ferrand-Prevot. Francuzka od jesieni zeszłego roku wygrała czwarte mistrzostwo świata: kolejno na szosie, w przełajach, w sztafecie mtb oraz w indywidualnym wyścigu XCO. Do tego wygrała jeden z etapów kobiecego Giro d?Italia oraz jest aktualną mistrzynią swojego kraju w przełajach, na szosie i w cross country. To prawdziwy kolarski człowiek renesansu. W jej przypadku pytania są tylko dwa: czy tę genialną passę utrzyma do Igrzysk w Rio oraz w ilu konkurencjach kolarskich tam wystartuje? https://twitter.com/ScienceinSport/status/640627022167973888

    Co planuje Braldeu Wiggins?

    W kontekście szans medalowych za rok, interesująco prezentują się plany Bradleya Wigginsa. Byrtyjski zwycięzca Tour de France oraz złota w jeździe indywidualnej na czas w Londynie planuje zdobyć jeszcze jeden krążek, na torze, właśnie w Rio. W tym celu odszedł z teamu Sky oraz powołał do życia własną drużynę kontynentalną. W jej barwach startuje właśnie w Tour of Britain z zamiarem wygranej na jednym z etapów. Ciekawostką jest, że w zawodach drużyna ?Sir Wiggo? jedzie w koszulkach upamiętniających postać Toma Simpsona, który w 1967r zmarł na etapie Wielkiej Pętli pod szczytem Mont Ventoux. Intrygujące są również plotki łączące Team WIGGINS z postacią? Marka Cavendisha. ?Manxman? być może po sezonie 2015 pożegna się z drużyną Etixx-Quickstep, z Bradleyem Wigginsem kumpluje się od lat, okazjonalnie razem startują na torze a kariera ?Cave? przechodzi pewien kryzys. Obaj panowie ścigali się już wspólnie w barwach HTC oraz Teamu Sky. Idea brytyjskiego ?dream teamu? nawet, jeśli nie znajdzie spełnienia, jest jedną z tych plotek, które poruszają wyobraźnię kibiców kolarstwa.

  • Tęczowa mantra

    Tęczowa mantra

    „Mamy mistrza świata? jest najczęściej pojawiającym się stwierdzeniem gdy mowa o odradzaniu się polskiego kolarstwa. Tyle tylko, że zawodowcy niezbyt często bronią tytuł, co zatem się stanie, gdy za dwa miesiące tęczowej koszulki już mieć nie będziemy?

    Aktualny sezon ?Kwiato? przebiega podobnie do zeszłego. Po udanej wiośnie, zwieńczonej wygraną w Amstel Gold Race, Tour de France wyszedł mu gorzej. Teraz zbiera siły na ostatnie wyścigi: kanadyjskie klasyki i mistrzostwa świata. Rafał Majka wygrał etap na Tourze, ale globalnie zabrakło punktów (m.in. z Tour de Pologne), by w walce o obronę tęczowej koszulki wystawić reprezentację równie liczną co rok temu w Ponferradzie. Zamiast dziewiątki pojedzie szóstka, co walkę o tytuł utrudnia, ale nie uniemożliwia.

    Ta sytuacja pokazuje jednak coś innego: wciąż nie jesteśmy dominującą siłą w kolarstwie a mimo spektakularnych sukcesów mają one charakter jednostkowy. Paradoksalnie ?tęcza? Kwiatkowskiego i ?grochy? Majki były raczej wyrazem pewnego ożywienia, które pojawiło się już wcześniej i ciężkiej pracy nielicznych klubów niż efektem ?renesansu polskiego kolarstwa?.

    Schodząc poziom niżej cieszy postawa ekipy CCC Sprandi Polkowice, która zaliczana jest do ścisłej czołówki drużyn prokontynentalnych i jako taka godnie jedzie w imprezach World Tour a w niższych rangą wyścigach skutecznie spełnia funkcję faworyta.

    Lokalne podwórko wygląda mniej więcej podobnie od kilku lat i tu ożywienia jako takiego zanadto nie widać, z drugiej strony nasze kluby dostarczają kolejnych zawodników do młodzieżówek najlepszych teamów zagranicznych.

    Idąc dalej, na szosach całego kraju widać kolarzy. O każdej porze dnia a nawet nocy, latem, zimą, w deszczu i słońcu. I znów, to raczej sytuacja, która zbiegła się w czasie z tęczową koszulką ?Kwiato? niż jej efekt. Nie wierzę, że nagle tysiące ludzi sięgnęły do kieszeni, z powodu tego, że Polak zdobył tęczową koszulką. Jasne, to pomaga, bo i o kolarstwie jest więcej w mainstreamowych mediach i konkretne marki mogły popuścić pasa w kwestiach marketingowych. Tyle tylko, że popularność czy też odrodzenie szosy dotarła do nas z wyraźnym opóźnieniem w stosunku do światowych trendów (w kolejce czekają przełaje jako sport, fatbike jako forma rekreacji i wiele innych), za to równocześnie z ewidentnym zainteresowaniem aktywnością fizyczną jako taką.

    Można się śmiać z ?Tour de Pologne Amatorów?, ale 1700 startujących robi wrażenie, biorąc pod uwagę fakt, że w wakacyjny weekend już sam dojazd w okolice Zakopanego jest sporym wyzwaniem. Ponad 130 juniorów i 40 juniorów w mistrzostwach Polski na szosie oraz 43 juniorów i 16 juniorek w mtb również napawa optymizmem, podobnie jak wyniki naszej młodzieży na torze.

    Mistrzostwo świata nie było efektem ?samospełniającej się przepowiedni?. Nadzwyczajnie utalentowany organizm nie przepadł w czasie selekcji, dostał wsparcie w swoim klubie a sam wykazał się determinacją do osiągnięcia sukcesu. Co więcej, obok niego można było zgromadzić kolejnych ośmiu zawodowców, którzy prezentowali na tyle wysoki poziom sportowy, by przełamać silniejsze drużyny, kontrolować wyścig i doprowadzić „Kwiato” do tęczowej koszulki.

    Kolejne miesiące po zdobyciu mistrzostwa obfitowały w stwierdzenia, zapewnienia, plany i marzenia poważnych rozmiarów. Jeśli chociaż 15% z nich stanie się rzeczywistością, być może kolejna tęczowa koszulka pojawi się w naszym kraju wcześniej niż później. I niekoniecznie wygra ją ten sam zawodnik!

  • Zmiana perspektywy

    Zmiana perspektywy

    Wracając na rower trzy lata temu nie spodziewałem się, że będę uczył się tylu nowych rzeczy. Starty oraz treningi na trasach Pucharu i Mistrzostw Polski XCO zmusiły mnie do skakania z dropów czy mieszczenia roweru na kołach 29? w zakrętach, do których wcześniej nie podchodziłbym na mniejszym 26?.

    Droga, jaką obrałem jest dość ?miękka?. W świat wyścigów wchodzę powoli i stopniowo, w każdym kolejnym sezonie podejmując coraz poważniejsze wyzwania. Mimo wieku mogę więc postawić się np. w sytuacji juniora, który właśnie przeszedł do swojej kategorii z juniora młodszego.

    Gdy na początku lipca zdejmowałem rower z bagażnika na łące w Skomielnej Białej wiedziałem, że czeka mnie spore wyzwanie. Widziałem zdjęcia, i filmy z objazdu trasy Pucharu Polski, która wyraźnie odbiegała poziomem trudności od najcięższych rund, które znałem do tej pory w ramach Pucharu Szlaku Solnego.

    Po pierwszym treningowym okrążeniu byłem załamany. Wydawało mi się, że dwa sezony to dość, żeby ogarnąć jazdę na nowym rowerze, przypomnieć sobie co trzeba i radzić sobie nawet w trudnym terenie. Tymczasem na każdym z zakrętów, stromiźnie i dropie zamiast szukać sekund walczyłem z materią. Na szczęście wykazałem się cierpliwością i spokojem, po trzech okrążeniach było już całkiem nieźle a na samym wyścigu, mimo przeciętej opony, stwierdziłem, że trasa w Skomielnej daje mi sporo radości z jazdy i satysfakcji.

    facebook.com/GBachPhoto Posted by Grzegorz Bachórz Photo on Tuesday, 7 July 2015
        Na Mistrzostwa Polski w Sławnie pojechałem z respektem dla niespodzianek, które Przemek Gierczak i jego ekipa przygotowali dla zawodników. Nawet, jeśli okrążenie dla Mastersów było nieco skrócone, i tak niemal każdy metr rundy był dużym wyzwaniem. Tym bardziej, że znalazłem tam elementy, z którymi na co dzień się nie spotykam: kamienie i piach. Dlatego też tam, gdzie do dyspozycji miałem ?drewno?, czyli korzenie lub belki było całkiem w porządku, jednak skały skutecznie mnie spowalniały. Koniec końców w dniu zawodów ?zabił mnie? upał, jednak ponad godzina spędzona na wyścigu jak i trzy dni treningów nie poszły na marne.
      Do Tuchowa na kolejną eliminację Pucharu Polski wybrałem się bez presji, choć sporo słyszałem o tamtejszej, ciągle udoskonalanej przez jej autorów rundzie. Po Skomielnej ciasne zakręty okazały się ?do zrobienia?, z kolei dobrze zaprojektowane dropy zachęcały do nauki. Wybaczały błędy a nie straszyły możliwością poważnych obrażeń, dzięki czemu po kilku chwilach zastanowienia skakałem wszystko, co wprawiło mnie w na tyle dobry nastrój, że na wyścigu wywalczyłem trzecią lokatę. Sierpniowe starty na Pucharze Szlaku Solnego czy Kralovskim Maratonie w ubiegłych latach były dla mnie poważnym wyzwaniem. Rundę w Orawce uważałem za turbo techniczną, na zjazdach ze Słubicy traciłem sporo czasu. Tymczasem ?oldschoolową? trasę Mistrzostw Małopolski w Kasinie Wielkiej, choć miała 300m przewyższenia na okrążeniu, przyjąłem z ulgą, na Kralovskim Maratonie mogłem cieszyć się śmiganiem po singlach a w Orawce skupić na walce z rywalami i bólem mięśni na trzydziestoprocentowych stromiznach, zamiast tracić czas na korzeniastych nawrotach. Nie mówię, że w dwa miesiące stałem się magikiem techniki. O nie! Szybkie odcinki w dół wciąż są moją słabą stroną a w porównaniu ze średniej klasy juniorem z pewnością przegram na technicznych sekcjach. Widzę natomiast wyraźny postęp, powrót do dawnych umiejętności a nawet nabycie nowych. Wracając więc do analogii z zawodnikami młodszych kategorii, zdecydowanie odczuwam zalety, jakie dają starty i treningi na wymagających, ?współczesnych? trasach XC. Nawet, jeśli pewne elementy wciąż są dla mnie trudne a niektóre uważam za przesadnie niebezpieczne czy zwyczajnie bezsensowne (jeśli czołówka elity z wyboru biegnie zamiast jechać, to z pewnością gdzieś popełniono błąd), wracając na zawody rozgrywane w bardziej tradycyjny sposób, jak na dłoni widzę różnicę.
      Idąc tym tropem mogę śmiało napisać, że cieszę się z reaktywacji idei, jaką jest Puchar Polski XCO. Dzięki niemu jest szansa, że młodzi zawodnicy, gdy wybiorą się za granicę będą mogli koncentrować się na szlifowaniu detali i trenowaniu czasu przejazdu a nie na walce o przeżycie. Sam z kolei mogę czerpać satysfakcję z tego, że po każdym takim starcie jestem lepszym kolarzem. Co więcej, doceniam również różnorodność, z jakiej korzystam w tym sezonie. Układając kalendarz nie spodziewałem się tak dużych rozbieżności w poziomie trudności tras. Jeśli co tydzień miałbym podejmować wyzwanie pokroju Pucharu Polski z pewnością dość szybko odczułbym zmęczenie: i fizyczne i psychiczne. Tymczasem mamy przełom sierpnia i września a mnie nadal chce się ścigać. Tam, gdzie nie będę już musiał skakać i zjeżdżać z mostkiem (częścią ciała, nie roweru) na siodełku, znajdę więcej motywacji do rywalizacji z konkurentami. Tam, gdzie do tej pory traciłem, korzystając z doświadczeń, poszukam prędkości. To jeszcze nie jest czas na podsumowania, ale po sezonie 2015 wiem już jedno: cieszę się, że mogłem doświadczyć choćby namiastki poważniejszego ścigania. I od razu mam apetyt na więcej.

  • Poniedziałkowy skrót#41

    Poniedziałkowy skrót#41

    Komentarz do kolarskich wydarzeń ostatnich dni: śmierć fair play, ekscytujący puchar świata mtb, wahania formy i pech na Vuelcie, świetni juniorzy na torze oraz projekt rozwoju kobiecego kolarstwa.

    Fair play to przeżytek

    Od dłuższego czasu obserwujemy zanik mniej lub bardziej umownych, ale jednak zasad, które przez dziesiątki lat obowiązywały w zawodowym peletonie. Obecnie kolarze ścigają się zawsze, wszędzie i bez względu na okoliczności. Co za tym idzie, nie ma już ?świętości?. Koszulka lidera nie gwarantuje specjalnego traktowania, w grupie brak jest haryzmatycznego przywódcy, który wziął by na siebie ciężar pilnowania porządku. Pytanie więc, czy skoro część zespołów przyspiesza, nie zważając na fakt, że na rywale zostali z tyłu nie przez własną słabość a przez wypadek losowy, można wybaczyć Vincezno Nibalemu próbę pogoni ?na klamce?? I z drugiej strony, czy można oczekiwać, by rywale szanowali mistrza (wszak to zwycięzca wszystkich wielkich tourów i właściciel koszulki najlepszego kolarza Włoch), który dopuszcza się takich zachowań? Na tym tle aferki z niedozwoloną zmianą koła czy ucieczki w momencie, gdy konkurentowi spada łańcuch wydają się błahostką. Skoro Astana atakował Contadora podczas Giro, gdy ten miał defekt, trudno się dziwić, by ktoś czekał na ich lidera, gdy ten został po kraksie. Jeśli Movistar podkręca tempo, gdy z tyłu zostali kolarze LottoNL Jumbo, to pewnie dlatego, że dyrektor sportowy ma w pamięci zgubienie jego liderów na wietrze podczas Touru 2013. Sky nikt nie lubi a między pozostałymi ekipami dość łatwo byłoby znaleźć podobny ciąg przyczyn, skutkujący zdziczeniem obyczajów. Cóż, wygląda na to, że współczesne kolarstwo to ?stan naturalny?, gdzie każdy walczy z każdym.

    Maja Włoszczowska ósmą kolarką Pucharu Świata

    https://instagram.com/p/6wspkQp_Oa/

    Bez względu na to, czy Maja Włoszczowska reprezentuje Lotto, Hallsa, CCC, Gianta czy Krossa, najlepsza polska kolarska górska prowadzi swój sezon w podobny sposób. Kluczową imprezą są mistrzostwa świata (ewentualnie Igrzyska Olimpijskie), po drodze część eliminacji Pucharu Świata wypada na tyle dobrze, że Maja kończy zmagania w ścisłej czołówce. W tym roku jej dyspozycja znów rośnie pod koniec sierpnia. Czwarte miejsce podczas finału w Val di Sole dało Włoszczowskiej ósme miejsce w klasyfikacji generalnej. O tęczową koszulkę będzie walczyła za dwa tygodnie, 6 września w Andorze (Vallnord). Co prawda faworytką do złota jest Jolanda Neff, ale kto wie, może będąca przez cały sezon na wysokich obrotach Szwajcarka będzie miała chwilę zawahania, którą wykorzysta np. Polka?

    Wśród mężczyzn sprawa również jest otwarta. Niby Nino Schurter był bardzo skuteczny w tegorocznym Pucharze, ale specjalistą imprez mistrzowskich jest raczej jego najpoważniejszy rywal, Julien Absalon. Również Jaroslav Kulhavy nie jest bez szans. Trzeba w tym miejscu podkreślić, że to, co wyczyniają specjaliści i specjalistki cross country na współczesnych trasach zawodów przekracza granice wyobraźni. Dynamiczny, siłowy i ekstremalnie męczący sport, wzbogacony o elementy znane z ?grawitacyjnych? odmian mtb stał się jedną z najbardziej wymagających i widowiskowych odmian kolarstwa.

    W tym kontekście spory ukłon należy się w stronę Bartłomieja Wawaka, który zawody w Val di Sole ukończył na 13. miejscu w gronie młodzieżowców, co daje perspektywę top10 podczas mistrzostw świata!

    Tor należy do polskich juniorów

    Podsumowanie mistrzostw świata w kolarstwie torowym juniorów. Posted by Polski Związek Kolarski on Sunday, 23 August 2015
      Nasi juniorzy wracają z torowych mistrzostw świata swojej kategorii wiekowej z rewelacyjnymi wynikami. Daria Pikulik i Justyna Kaczkowska zdobyły złote medale i tęczowe koszulki odpowiednio w wyścigu punktowym oraz w indywidualnych zawodach na dochodzenie. Pikulik dołożyła do tego srebro w omnium, również drugie miejsca zajęli Kaczkowska w Scratchu i Daniel Staniszewski w wyścigu na dochodzenie. Z kolei brąz zdobyli nasi sprinterzy (Mateusz Miłek, Marcin Czyszczewski, Michał Lewandowski) w zawodach drużynowych. Do tego dochodzą 3 czwarte i 3 piąte miejsca, po jednym szóstym, siódmym i ósmym. Wygląda to imponująco i daje nadzieję na zbudowanie solidnej bazy, która być może zaowocuje medalami w sporcie seniorskim. Oby tylko wystarczyło energii i środków, by tak się stało!

    Czy Rafał Majka jest w formie?

    Kolarze, którzy tracą, nawet nie z własnej winy, czas na pierwszych etapach wielkich tourów, często później miewają problemy z odrabianiem w kolejnych fazach wyścigu. Rafał Majka niestety ucierpiał w kraksie na drugim etapie hiszpańskiej Vuelty i ma już minutę straty nie tylko do lidera, Estebana Chaveza, ale i do kilku znaczących rywali, z którymi miał walczyć o pierwszą piątkę klasyfikacji generalnej. Sam mówi, że to dopiero początek ścigania i że potrzebuje kilku dni na ?rozruch? po Tour de France. Również Tejay Van Garderen czy Domenico Pozzovivo nie mogą być zbyt zadowoleni: na ostatnim, dość krótkim przecież podjeździe nie utrzymali koła nie tylko Chaveza, ale i np. Froome?a, Quintany czy Valverde. O ile jednak oni doświadczyli drobnego niepowodzenia, o tyle Przemysław Niemiec, który ze wstrząśnieniem mózgu wycofał się z wyścigu, może mówić o prawdziwym pechu.

    Sprinter sezonu?

    https://twitter.com/UCI_cycling/status/635522650870312960 Na ten tytuł pracuje Andre Greipel. Niemiec po trzech zwycięstwach etapowych w Tour de France zwyciężył w klasyku w Vattenfall Cyclassic w Hamburgu. Obecnie ten wyścig znajduje się nieco w cieniu hiszpańskiej Vuelty, ale trzeba pamiętać, że zaliczany jest do World Touru i jest częścią letniego sezonu imprez jednodniowych. Co ważne, Greipel pokonał innych specjalistów sprintu: Alexandra Kristoffa, Giacomo Nizzolo oraz "klasykowców": Boonena i Van Avermaeta. W ten sposób Niemiec zapisał na swoim koncie już piętnasty triumf w sezonie! Poza Hamburgiem i wygranymi etapami w Tourze, wygrywał również na etapach Giro d'Italia, Paryż-Nicea, Eneco Tour oraz kilku wyścigów spoza World Touru.

    Kobiecy World Tour

    Pojawia się szansa na bardziej zrównoważony rozwój kobiecego kolarstwa. Idea utworzenia damskiej kopii World Touru daje przede wszystkim szansę na więcej obecności w mediach oraz mniej żenujące nagrody finansowe, zatem dwa elementy, których obecnie najbardziej brakuje. Co ciekawe, do projektu entuzjastycznie podchodzi Czesław Lang, który przed ?męskim? Tour de Pologne chciałby zorganizować czterodniową imprezę dla pań. Jeśli część zasobów swojej machiny propagandowej skierowałby w stronę kobiecego kolarstwa, z pewnością TdP odetchnąłby świeższym powietrzem, za to nowy byt dostał odpowiedniego, reklamowo-medialnego ?kopa?.

  • Młodzi, zdolni

    Młodzi, zdolni

    W ostatnich tygodniach mamy wysyp medali i znakomitych wyników uzyskanych przez naszych młodych kolarzy. Czy obecni mistrzowie mogą się nie martwić o swoich następców?

    Na przełomie lipca i sierpnia rozegrano szosowe mistrzostwa Europy (Tartu, Estonia). W kolarstwie nie jest to najważniejsza impreza sezonu, ale dla młodszych kategorii wiekowych jest to z pewnością dobra okazja, by nauczyć się budować szczyt formy na konkretne zawody a przy tym sprawdzić rezultaty w otoczeniu międzynarodowych rywali.

    Jeśli udaje się przy tym osiągnąć dobre wyniki, można mówić o nie tylko o sukcesie, ale też o potencjale, który przy sprzyjających okolicznościach zostanie przekuty w udaną karierę seniorską.

    Katarzyna Niewiadoma jest wschodzącą gwiazdą kobiecego kolarstwa. Reprezentuje jedną z najlepszych grup (Rabo Liv), jest wszechstronną zawodniczką dobrze radzącą sobie w górach. Czołowa postać rankingu UCI (w lipcu zajmowała 16. miejsce, po wygranych mistrzostwach Europy awansowała na 9.) była faworytką i w 100% wywiązała się z powierzonego zadania. Biorąc pod uwagę, że w tym roku triumfowała już w klasyku Euskal Emakumeen Bira, była piąta w Walońskiej Strzale, druga w ?Igrzyskach Europejskich? czy piąta w kobiecym Giro d?Italia, już teraz możemy śmiało o niej mówić jak o jednej z najważniejszych osobistości damskiego peletonu.

    Sprawa jest o tyle ważna, że Niewiadoma ma zaledwie 21 lat, zatem cała sportowa przyszłość przed nią. Co ciekawe, swoją karierę zaczynała w WLKS Krakus, tym samym klubie i u tego samego trenera (Zbigniew Klęk) co Rafał Majka, Tomasz Marczyński czy Karol Domagalski.

    Podczas mistrzostw Europy dobrze spisali się także nasi juniorzy. Złoty medal w wyścigi ze startu wspólnego zdobył Alan Banaszek a w wyścigu orlików Adrian Banaszek był dziewiąty. Pozostali nasi reprezentanci również pojechali dobrze, większość z nich dotarła do mety w głównej grupie, bez większych strat do zwycięzców.

    Jakby tego było mało, Agnieszka Skalniak zwyciężyła w gronie juniorek podczas jazdy indywidualnej na czas.

    Z gwiazdami młodszych kategorii wiekowych oczywiście bywa różnie. Sytuacja życiowa, zdrowie, studia, praca, inne priorytety wpływają na rozwój kariery sportowej w równym stopniu co dostęp do zaplecza technicznego i finansowego. Jeśli jednak nic złego się nie wydarzy, wygląda na to, że przez najbliższych kilka lat nie musimy się martwić o dopływ świeżej krwi do seniorskiego kolarstwa.

    Co więcej, sztandarowa konkurencja Polskiego Związku Kolarskiego, czyli tor, również zaczyna rodzić owoce. Dla zmagających się z ciążącym nad Związkiem długiem powstałym przy budowie i zagospodarowaniu obiektu w Pruszkowie, musi to być wielka ulga.

    Już teraz wiadomo, że z mistrzostw świata juniorów przywozimy brązowy medal w sprincie drużynowym mężczyzn (Mateusz Miłek, Marcin Czyszczewski i Michał Lewandowski) oraz złoto w wyścigu punktowym kobiet (Daria Pikulik – potencjalna następczyni dwukrotnej mistrzyni seniorek w pokrewnym Scratchu, Katarzyny Pawłowskiej).

    Choć kolarstwo torowe to spora nisza, nie budząca takiego zainteresowania czy emocji jak szosa, jest istotne choćby z punktu widzenia klasyfikacji medalowej na Igrzyskach Olimpijskich. Na szosie można zdobyć medale w 4 konkurencjach (wyścig ze startu wspólnego oraz jazda na czas kobiet i mężczyzn), w mtb w 2 (cross country), podobnie jak w BMX a na torze aż w 10! Biorąc pod uwagę procedury finansowania sportu wyczynowego z budżetu państwa, trudno się dziwić, że PZKol stawia na tor. Trzeba również pamiętać, że z jazdy po drewnianym owalu wywodzi się wielu mistrzów w innych dyscyplinach, podstawy wydolnościowe jakie daje trening torowy sprawdzają się w późniejszej karierze np. szosowej.

    Na koniec muszę też wspomnieć o mtb. Nie tylko ze względu na to, że to odmiana kolarstwa, którą osobiście darzę największym sentymentem, ale też na fakt, że przez lata to nasze ?bikerki?: Maja Włoszczowska, Anna Szafraniec, Magda Sadłecka i Ola Dawidowicz były twarzą polskiego kolarstwa jako takiego.

    W austriackim Grazu na mistrzostwach Europy Młodzików oraz Juniorów Młodszych Polskę reprezentowały dwa kluby: Mitutoyo Dema PWR oraz Warszawski Klub Kolarski. Choć reprezentanci nie przywieźli medali, ważne jest, że dzięki wysiłkowi swoich zespołów młodzież mogła zdobyć doświadczenie na zawodach, które w dużej mierze miały charakter szkoleniowy. To cenne, ponieważ gdy za chwilę wejdą do starszych kategorii (junior i wyżej), ściganie na spektakularnych trasa współczesnego XCO, choćby w Czechach czy Niemczech będzie dla nich mniejszym szokiem.

    Uff? tyle wymieniania sukcesów naszej młodzieży. Przepraszam, jeśli kogoś pominąłem, ale w gąszczu sukcesów łatwo się zgubić! Jak widzicie na ekranie monitora wygląda to imponująco. Biorąc pod uwagę, że reprezentacja kraju pochodzi z selekcji, sukcesy juniorów czy młodzieżowców powinny świadczyć o powstającym systemie szkolenia.

    Być może nie wszystko jeszcze funkcjonuje tak, jak powinno być. Wciąż nieliczne kluby na co dzień muszą zmagać się z wieloma problemami, podobnie jak liczący każdą złotówkę Związek. Zaplecza w postaci chętnych do rozpoczęcia przygody z kolarstwem wcale nie ma tak wielu, choć rzut oka na listy Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży czy Mini Tour de Pologne może napawać optymizmem. Przybywa również zdobywających nowe kompetencje trenerów i instruktorów a także szkółek kolarskich firmowanych przez naszych zawodowców (Kwiatkowski, Huzarski). Kluczową sprawą, jak zawsze, są oczywiście finanse. Worki medali, czy ?miejsc punktowanych? to nie wszystko, ale zdecydowanie pomagają w negocjacjach z potencjalnymi sponsorami.

  • Bez Tunelu nie ma Wyników

    Współczesny sport wyczynowy opiera się na badaniach i pomiarach. Sytuacja, w której sukces osiąga samorodny talent, bez wsparcia zaplecza naukowego, jest pewną anomalią. Kolarska kadra polski nadrabia dystans do światowej czołówki przeprowadzając testy w tunelu aerodynamicznym.

    Aby nie było wątpliwości: naszej reprezentacji nagle nie oświecił duch ?marginal gains?. Testy w tunelu aerodynamicznym to standard wśród zawodowców od wielu lat. Fakt, że m.in. dwukrotna mistrzyni świata (Katarzyna Pawłowska) na rok przed Igrzyskami Olimpijskimi pracowała nad optymalną pozycją na rowerze jest raczej przebłyskiem normalności niż nietypowym wydarzeniem.

    Dla wyjaśnienia: ?marginal gains? to filozofia, według której rozkładamy mechanizm na czynniki pierwsze i każdy z nich usprawniamy o niewielki procent. Suma zysków ponownie złożonych elementów powinna być wyraźnie odczuwalna dla rezultatów zawodnika. Korektom poddaje się więc wszystko: od butów przez ramę roweru na jakości snu kolarza kończąc.

    Pierwsze testy w tunelu aerodynamicznym to raczej przeskok porównywalny z tym, jaki w światowej gospodarce spowodowało wynalezienie maszyny parowej niż zmiana iPhone?a 4s na 5.

    Przegląd Sportowy - Właściwie dobrany, opływowy kask może dać kolarzowi 2,6 m przewagi podczas 200 m sprintu lub zyskać mu 45 s na dystansie 40 km. Posted by Polski Związek Kolarski on Thursday, 13 August 2015
      Fakt, że wygospodarowano na to kwotę 120 tysięcy złotych cieszy. Rozkładając to na ośmiu poddanych próbom w Dreźnie kolarzy daje to raptem 15tyś na osobę. Według danych prezentowanych przez Przegląd Sportowy, Agata Drozdek, utalentowana orliczka, poprawiła dzięki testom swoją aerodynamikę o 7%. Tego typu testy i pomiary owocują nie ?ułamkami sekund? a poważnymi zyskami. Marketingowe materiały Specializeda, marki, która mocno stawia na aerodynamikę pokazują, że na odpowiednio dobranej pozycji, komponentach i akcesoriach można zaoszczędzić dziesiątki sekund a nawet minuty. https://www.youtube.com/watch?v=oHIp-Gwx0_I https://www.youtube.com/watch?v=d1yGZLUam1s To właśnie aerodynamiczna rewolucja jest jedną ze składowych przyspieszenia zawodowego peletonu w czasach, gdy kontrole antydopingowe są bardziej dokładne. Gdy okazało się, że właściwie zaprojektowany kask pozwala oszczędzać znaczącą ilość energii, konserwatywne środowisko kolarskie niemal jednogłośnie zrezygnowało z dbania o styl i komfort i gremialnie zaczęło jeździć w ?aero-orzeszkach?. Krótko mówiąc fakt, że Ministerstwo Sportu rzuciło groszem by część polskiej kadry mogła nadgonić dystans dzielący ją od Świata cieszy. Nie oznacza to wcale, że nagle rozwiąże się worek z medalami, ale w kontekście nie tylko Igrzysk w Rio będzie można powiedzieć, że nasi kolarze mają choć w części takie warunki przygotowań jak ich bardziej zamożni rywale. Takie działania to nie żaden cymes a raczej, we współczesnym sporcie, konieczność. Zatem dobrze, że testy się odbyły i mam nadzieję, że nie było to ostatnie takie wydarzenie.

  • Flaga robi show

    Flaga robi show

    Aktywnie jadący Polacy ratują nie najlepiej obsadzony Tour de Pologne. Wygrana etapowa Macieja Bodnara, żółta koszulka Kamila Zielińskiego, szanse w klasyfikacji generalnej Tomasza Marczyńskiego, Przemysława Niemca i Michała Kwiatkowskiego skutecznie podgrzewają atmosferę.

    Zakończona sukcesem ucieczka, po której doświadczony Bodnar wygrał etap a Kamil Zieliński zdobył koszulkę lidera sprawiła, że górskie etapy Tour de Pologne będą o wiele ciekawsze. Będziemy nie tylko zastanawiać się, jak Michał Kwiatkowski poradzi sobie z podjazdami, ale też, czy Maciej Bodnar jest w stanie obronić się przed czasówką.

    Kolarz Tinkoff-Saxo jest bowiem uznanym ?koniem pociągowym?, cenionym pomocnikiem i głównym przybocznym Petera Sagana. To klasyczny przykład zawodnika określanego jako ?Rouleur?. Przez większość sezonu zostawia swoje zdrowie na szosie, by inni mogli odnosić sukcesy. Raz na jakiś czas dostaje szansę, zazwyczaj w ucieczce lub podczas jazdy na czas. Właśnie kończąca Tour de Pologne czasówka rozbudza wyobraźnię i rysuje możliwości Bodnara na osiągnięcie dobrego wyniku w klasyfikacji generalnej.

    Nikomu nie przeszkadza fakt, że Maciej Bodnar w tym roku jeździ dla Rosjanina, Olega Tinkowa a na jego stroju wyeksponowana jest flaga obcego kraju. Polak to Polak, bez względu na to, co jest napisane na jego licencji.

    Jakkolwiek nie ogrywać by tego komunikatami prasowymi, rywalizacja Iona Izagirre, vice vice vice lidera Movistaru z Sergio Henao, pomocnikiem Sky czy Darwinem Atapumą, 18. kolarzem Giro d?Italia 2013 nie będzie porywająca dla lokalnych kibiców. Ba, trzeba być nie lada fanem, aby zwrócić uwagę na nią z powodu walorów estetycznych czy sportowych.

    Znakomita postawa Polaków kompletnie zmienia kontekst. Nawet, jeśli Tour de Pologne to obrzeża World Touru, punkty, które tu się zdobywa są tak samo cenne jak te na Paryż-Nicea czy Tour de Suisse. Fakt, że nasi zawodnicy odgrywają pierwsze skrzypce w zawodach tak wysokiej rangi (nawet jeśli TdP to wciąż ?world tour na dorobku?), jednej z najważniejszych, cyklicznych imprez sportowych w kraju jest sam w sobie faktem doniosłym.

    Sukcesy ?biało-czerwonych? są w stanie skierować zainteresowanie nawet na tak egzotyczne dyscypliny jak pięciobój nowoczesny czy strzelanie z karabinu pneumatycznego a niszowi lekkoatleci: dyskobole lub kulomioci stają się bohaterami narodowymi. Skoczkowie czy biegacze narciarscy, potrafią wypełnić ramówkę telewizyjną na całą zimę w momencie, gdy Małysz, Stoch i Kowalczyk stają się gwiazdami swoich konkurencji a Robert Kubica, choć co drugi rajd wypada z trasy, dzielnie walcząc w WRC jest tematem rozmów od tramwaju po korporacyjne pokoje konferencyjne.

    Kolarstwo, które samo w sobie staje się coraz bardziej popularne, dzięki sukcesom naszych reprezentantów zdobywa dodatkowy impuls do rozwoju. Nawet, jeśli Tour de Pologne nie jest wystarczająco ?sexy?, by zadowolić ekspertów, gromadzi przy szosach tłumy widzów, których zwyczajnie kręci sportowa rywalizacja, widowisko, jakimi jest kolumna wyścigu a co najważniejsze, nadzieja – ostatnio wypełniana – na popisy naszych reprezentantów.

    Sukces zawodnika, bez względu czy z krajową licencją, w stroju ?z orłem na piersi? czy choćby lokalnego pochodzenia, zmienia kontekst całego wydarzenia. Tak po prostu jest.