Tag: Paryż – Nicea

  • Europa w odwrocie

    Europa w odwrocie

    Globalizacja kolarstwa trwa. Po pierwszych, ważnych sprawdzianach sezonu 2017, honoru ?tradycyjnych? nacji zawodowego peletonu bronią jedynie Francuzi. W natarciu: Kolumbia i Australia.

    Paryż-Nicea i Tirreno-Adriatico wygrali odpowiednio Sergio Henao i Nairo Quintana. Cztery pierwsze miejsca rankingu World Tour zajmują Richie Porte, Rohan Dennis, Quintana i Henao.

    Patrząc na liczbę zwycięstw, prowadzi Francja przed Australią i Kolumbią, głównie dzięki wygranym lokalnych kolarzy w lokalnych wyścigach, choć trzeba im oddać, że Arnaud Demare i Julian Alaphilippe pokazali dobrą formę w Paryż-Nicea.

    Kolarze z Kolumbii, czy, szerzej, z Ameryki Południowej nie mogą już być traktowani jako egzotyka. Są obecni w peletonie od 30 lat a ostatnich pięć to eksplozja talentu i potencjału zawodników z kraju kawy, kondorów i kokainy.

    https://twitter.com/BMCProTeam/status/841691651173167104

    Podobną karierę robią wśród zawodowców Australijczycy. Mają nie tylko swoją grupę (Orica – Scott), ale i kilka gwiazd w innych ekipach, kolarzy zarówno dojrzałych jak i zdolną młodzież.

    Oczywiście, należy wziąć poprawkę na fakt, że zarówno Australijczycy jak i Kolumbijczycy mają nieco inaczej ułożony sezon, w związku z czym w rankingu narodowym w pierwszym kwartale roku mieli więcej szans na osiągnięcie dobrych wyników (podobnie jak Francuzi), ale tak naprawdę otwarcie 2017 potwierdza dobrze znaną i obserwowaną tendencję.

    Włosi, Hiszpanie, Belgowie są w odwrocie, kolarstwo się zglobalizowało, sukcesy odnoszą Amerykanie, Brytyjczycy, Australijczycy, Słowianie, Skandynawowie, nadchodzi czas Afrykańczyków. Francuzi na pokolenie mogące nawiązać do największych sukcesów musieli czekać trzy dekady, mimo kilku zawodników z potencjałem trudno jednoznacznie wskazać następców Contadora, Valverde i Rodrigueza a Włosi, cóż, Włosi mimo Nibalego czy Aru nie mają nawet grupy World Tour ze swoją, własną licencją.

  • Moc Sagana vs show Contadora

    Moc Sagana vs show Contadora

    Peter Sagan przed zbliżającym się Mediolan – Sanremo wydaje się być w wielkiej formie. Z kolei Alberto Contador nadrabia walecznością a rywali póki co skutecznie ucisza Nairo Quintana. Paryż-Nicea i Tirreno-Adriatico, czyli pierwsze, naprawdę ważne etapówki w telegraficznym skrócie.

    Możemy to uwielbiać, ale?

    Spektakularne szarże na wiele kilometrów przed metą to znak firmowy Alberto Contadora, przynajmniej w późniejszej części jego kariery. Problem w tym, że takie akcje wiążą się ze sporym ryzykiem i często wydatek energetyczny nie jest równoważony przez efekt. Z drugiej strony bywają jedynym sposobem na odrobienie wcześniej poniesionych strat.

    W ostatecznym rozrachunku Contadorowi zabrakło dwóch sekund, by trzeci raz w karierze wygrać Paryż-Nicea. Czy te sekundy zabrał mu David de la Cruz z Quick Stepu, który ubiegł lidera Trek – Segafredo na finiszu ostatniego etapu? I tak i nie. Stracone sekundy bonifikat to nic w porównaniu z niemal minutą, którą zwycięzca wyścigu, Sergio Henao zyskał już pierwszego dnia, zachowując czujność gdy peleton podzielił się na wietrze.

    Z kolei kolarzem najmocniejszym na podjazdach nie był ani Contador ani Henao, lecz Richie Porte, który w deszczu i na wietrze stracił jeszcze więcej niż Contador, za to zaimponował na finiszu Col de la Couillole.

    To miejsce pogrzebało szanse Juliana Alaphilippe?a. Młody Francuz, który sprawdzał się w terenie pagórkowatym oraz na stromych ściankach Mont Brouilly oraz Fayence, całkowicie poległ na większej górze.

    https://www.youtube.com/watch?v=TSJhNnxu2sM

    Sagan niczym zwierzę

    Tymczasem na trasie trwającego jeszcze Tirreno-Adriatico bryluje Peter Sagan. Słowak w koszulce mistrza świata zalicza rewelacyjne otwarcie sezonu. Najpierw wygrał Kuurne-Bruksela-Kuurne a teraz, na trasie etapówki sprawdzającej formę przed Mediolan-Sanremo pokazuje niebywałą moc i skuteczność.

    Biorąc pod uwagę, że na selektywnych finiszach ogrywa rywali niemal jak chce (nawet, jeśli deklaruje złe samopoczucie), może się okazać, że końcówka Mediolan-Sanremo będzie dla niego? zbyt łatwa i zbyt szybka.

    Konkurenci bowiem nie śpią. W Paryż-Nicea świetnie spisali się Arnaud Demare i Andre Greipel a szybkość i wytrzymałość w Tirreno-Adriatico pokazał też Fernando Gaviria. Zwłaszcza Demare i Gaviria mogą przetrwać selekcję na Cipressie i Poggio w podobnej formie co Sagan.

    Tak czy inaczej, siła Słowaka wydaje się być iście zwierzęca. Przy jego muskulaturze łatwość, z jaką zmienia tempo w końcówkach ciężkich etapów jest imponująca.

    Moc w wątłych kończynach

    Nie tylko mistrz świata prezentuje wielką moc. Testujący formę bohaterowie wielkich tourów również pokazali dobre przygotowanie do sezonu. Tempo jazdy Contadora czy Porte?a w Paryż-Nicea, ale przede wszystkim Nairo Quintany na decydującym o losach Tirreno-Adriatico podjeździe Terminillo było bardzo wysokie.

    Kolumbijczyk z ekipy Movistar wyraźnie pokonał tam rywali. Thibaut Pinot czy Geraint Thomas niby przyjechali w czołówce, ale powiedzmy sobie szczerze, nie mieli nic do powiedzenia. Quintana to w tym momencie zupełnie inna liga.

    Co ciekawe, o ile Pinot czy wspomniany Thomas są, tak czy inaczej, w niezłej dyspozycji, o tyle kompletnie zawodzi Vincenzo Nibali. Włoch jednak przyzwyczaił nas do tego, że buduje swoją formę powoli i mozolnie, czasami nie trafia ze szczytem formy i często przychodzi ona zbyt późno, ale jeśli wszystko idzie po jego myśli, potrafi jeździć i pod górę i na czas tak samo skutecznie co najgroźniejsi rywale.

    Póki co, najlepiej z kolarzy, którzy będą walczyć o zwycięstwo w Giro d?Italia czy później w Tour de France najlepiej prezentuje się Quintana (ważną informacją będzie również jego postawa we wtorkowej, 10km czasówce), na drugim miejscu postawiłbym Richiego Porte a na trzecim Alberto Contadora.

    W nadchodzących dniach ważniejszą sprawą jest jednak ta, kto wygra Mediolan Sanremo i czy będzie to Peter Sagan, czy może ktoś, kto do tej pory krył się w cieniu.

  • Dlaczego co roku czekam na Paryż-Nicea?

    Dlaczego co roku czekam na Paryż-Nicea?

    Pierwsza, ważna etapówka sezonu. Pierwszy raz, gdy gwiazdy wielkich tourów ścigają się na serio. Do tego symboliczne porzucenie zimy w środkowej Francji na rzecz ciepła i słońca lazurowego wybrzeża. Paryż-Nicea to jedna z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie imprez w roku.

    Ma 84 lata historii. Odwiedza charakterystyczne punkty: a to zbocza Mont Ventoux a to strome wzniesienia w Masywie Centralnym. Kończy się przejazdem przez Col d?Eze i w słońcu Promenady Anglików w Nicei. Po drodze kolarze zmagają się z zimnem i chłodem by na koniec ujrzeć cyprysy palmy nad morzem śródziemnym. Symbolicznie zrzucają zimowe stroje by często w końcówce ścigać się ?na krótko? w pierwszych promieniach wiosennego słońca.

    Ta podróż z północy na południe, choć w linii prostej ma niespełna 700km, jest czymś, co przemawia do mnie najbardziej. Na początku marca sam już jestem spragniony nie tylko słońca i ciepła, ale przede wszystkim odmiany.

    Jeszcze niedawno sezon faktycznie zaczynał się na przedmieściach Paryża. Kilka wcześniejszych sprawdzianów (Tour Mediterranean z obowiązkowym podjazdem Mont Faron, Omloop Het Nieuwsblad i Kuurne-Bruksela-Kuurne oraz Ruta del Sol w Andaluzji) po pierwsze było nieobecnych w telewizji, po drugie to często były faktycznie tylko sprawdziany.

    Co więcej, konkurencyjne Tirreno-Adriatico, które ostatnio rośnie w siłę i odbiera sporą część atencji Francuzom, było często traktowane jako test dla sprinterów przed Mediolan-Sanremo gdy Paryż-Nicea raczej przyciągało na start specjalistów etapówek.

    W tym roku kolarze wyruszą w niedzielę 05.03 z Bois d?Arcy na przedmieściach Paryża a pierwsze trzy etapy będą de facto płaskie. We środę, 08.03 czeka ich pierwszy poważny sprawdzian: 14,5km indywidualną czasówką z metą na wzniesieniu Mount Brouilly. To stromy, 3km podjazd o średniej stromiźnie bliskiej 8%, miejscami dość brutalny dla nóg zawodników.

    Chapelle Notre-Dame aux Raisins BLS k201.jpg
    Par Benh LIEU SONG; derivative work: Kreuzschnabel (perspective corrected), CC BY-SA 3.0, Lien

    To tam powstaną pierwsze, większe różnice między Alberto Contadorem, Romainem Bardetem, Alejandro Valverde, Richie Porte i Geraintem Thomasem, głównymi pretendentami do zwycięstwa w całym wyścigu.

    Choć równolegle w Tirreno-Adriatico wystartują Nairo Quintana, Thibaut Pinot, Fabio Aru, Vincenzo Nibali czy Mikel Landa, obsada w Paryż-Nicea i tak jest wystarczająco ciekawa, by zwrócić uwagę na tegoroczny ?wyścig ku słońcu?.

    Co więcej, dwa dni po czasówce, w piątek, kolarze będą dwukrotnie zmagali się z ciekawym, nadmorskim podjazdem Col de Bourigaille a w sobotę meta będzie usytuowana na podjeździe Col de la Couillole (prawie 16km i ponad 7% stromizny). To już będzie bardzo solidne, górskie ściganie z różnicami mogącymi sięgać nawet kilkudziesięciu sekund.

    Na zakończenie zmagań na zawodników czeka tradycyjny, bardzo dynamiczny i wymagający etap wokół Nicei. To tylko 115km, za to trasa to kolarski rollercoaster po serpentynach nadmorskich wzgórz. Tak samo jak podjazdy (w tym Col d?Eze) liczyć się będzie bezkompromisowość, wyczucie chwili i umiejętność odważnego zjeżdżania.

    By uszanować pamięć ofiar zamachu w Nicei, 14 lipca zeszłego roku, tym razem wyścig nie zakończy się na Promenadzie Anglików, gdzie terrorysta wjechał w tłum świętujących Dzień Bastylii.

    Jeśli po wcześniejszych trudnościach utrzymają się w grze, wiele do powiedzenia powinni mieć Julian Alaphilippe, Daniel Martin, Warren Barguil, Simon Yates, Pierre Rolland czy Diego Ulissi.

    Ja będę oglądał. A wy?

     

    Trasa Paryż-Nicea 2017:

    5 marca, niedziela ? etap 1: Bois-d?Arcy ? Bois-d?Arcy (148,5 km)
    6 marca, poniedziałek ? etap 2: Rochefort-en-Yvelines ? Amilly (192,5 km)
    7 marca, wtorek ? etap 3: Chablis ? Chalon-sur-Saône (190 km)
    8 marca, środa ? etap 4: Beaujeu ? Mont Brouilly (14,5 km; jazda indywidualna na czas pod górę)
    9 marca, czwartek ? etap 5: Quincié-en-Beaujolais ? Bourg-de-Péage (199,5 km)
    10 marca, piątek ? etap 6: Aubagne ? Fayence (192 km), etap górzysty
    11 marca, sobota ? etap 7: Nicea ? Col de la Couillole (177 km), meta na podjeździe
    12 marca, niedziela ? etap 8: Nicea ? Nicea (115,5 km), etap górzysty

  • Pięć powodów, dla których musisz śledzić Paryż-Nicea

    Pięć powodów, dla których musisz śledzić Paryż-Nicea

    Europejska część World Touru rozpoczyna się w ten weekend. Paryż-Nicea, ?wyścig ku słońcu? to jedna z najważniejszych etapówek w sezonie. Oglądanie go od lat sprawia mi sporą przyjemność i jest jednym z najbardziej wyczekiwanych momentów w kalendarzu zawodowców.

    Prolog sezonu

    Tak jak prolog wielkiego touru często pokazuje, kto jest w formie i kto będzie się liczył w kolejnych dniach, tak Paryż-Nicea można potraktować jako prolog sezonu. Kolarze specjalizujący się w etapówkach rzadko przyjeżdżają do Francji by tylko trenować. ?Wyścig ku słońcu? jest jednym z ważnych celów sezonu, sprawdzianem formy, miernikiem zaawansowania przygotowań. Owszem, do Tour de France jest jeszcze kilka miesięcy i ewentualne braki można nadrobić, ale powodzenie na trasie Paryż-Nicea buduje morale i jest dobrą odskocznią do dalszych sukcesów. Z tego powodu spore grono startujących traktuje tę imprezę bardzo poważnie.

    Najwięksi z największych

    Paryż-Nicea zazwyczaj wygrywają największe gwiazdy. Bywa, że na Lazurowym Wybrzeżu zaczyna się kariera przyszłego mistrza, zdarza się też, że jeden z weteranów walczy tam o uzupełnienie swojego bogatego portfolio. Można szukać różnych argumentów, by dowartościować inne wyścigi, ale to obecność najwybitniejszych kolarzy sprawia, że te, konkretne zawody budzą szczególne emocje. Co ważne, charakter trasy, miejsce w kalendarzu i tradycja powodują, że w zasadzie na starcie nie stają gwiazdy znudzone, zniechęcone czy zdemotywowane.

    Klasyk

    Nawet, jeśli trasa wyścigu ewoluuje i co jakiś czas nieco się zmienia, impreza ma właściwie stały, niezmienny charakter. Start na przedmieściach Paryża to najczęściej prolog, następnie na zawodników czeka kilka zimnych, wietrznych etapów, zaprojektowanych tak, by swoje możliwości mogli sprawdzić sprinterzy. W drodze na południe zazwyczaj trafia się jakiś większy podjazd a finał na Lazurowym Wybrzeżu prowadzi kolarzy przez Col d?Eze, przełęcz między Niceą a Monako. Choć wiadomo, czego się spodziewać, zawodnicy wykorzystują scenerię do maksimum. Próbują niestandardowych rozwiązań taktycznych, atakują na wietrze, zjazdach i oczywiście pod górę. Rywalizacja między góralami, specjalistami jazdy na czas i kolarzami dobrymi w górzystych jednodniówkach jest bardzo wyrównana. Stąd też na liście zwycięzców znajdziemy np. Alberto Contadora, Tony?ego Martina i Davide Rebellina.

    Polacy

    Rok temu wielu emocji dostarczył nam Michał Kwiatkowski, który wygrał prolog i do końca grał o klasyfikację generalną (ostatecznie zajął drugie miejsce w klasyfikacji generalnej). W tym roku u boku Alberto Contadora formę będzie sprawdzał Rafał Majka. W przeszłości sporo radości polskim kibicom przysporzył Piotr Wadecki, który w 2001r wygrał etap oraz klasyfikację górską. W owym czasie było to jedno z najważniejszych wydarzeń w polskim kolarstwie. Do legendy naszego sportu rowerowego przeszedł też start reprezentacji narodowej, gdy w 1974r Ryszard Szurkowski rywalizował na finiszach z Eddym Merckxem (raz był drugi, dwukrotnie trzeci). Było to o tyle intrygujące wydarzenie, że Szurkowski był ?amatorem? a Merckx zawodowcem i była to jedna z nielicznych okazji, by zawodnicy tych dwóch kolarskich światów mogli porównać swoje możliwości.

    Zapach wiosny

    ?Ku słońcu? to nieprzypadkowy przydomek Paryż-Nicea. To nie tylko rozpoczęcie ścigania na najwyższym poziomie i faktyczny początek kolarskiej wiosny w Europie. W ciągu wyścigowego tygodnia peleton przejeżdża ok 680km na południe, często zostawiając zimę po drodze. Finisz w Nicei zazwyczaj odbywa się już w krótkich strojach, i choć chłodny wiatr jeszcze daje się zawodnikom we znaki, na horyzoncie widać już wiosnę, która do Polski przychodzi kilkanaście dni później.

    Trasa Paryż-Nicea 2016

    W tym roku Paryż-Nicea zostanie rozegrany w dniach 6-13 marca. W planie znajduje się 6,1km jazdy indywidualnej na czas (prolog na przedmieściach Paryża), dwa etapy płaskie, dwa pagórkowate, finisze na podjazdach: Mount Brouilly (etap 3.), na zboczach Mont Ventoux (zawodnicy nie wjeżdżają na szczyt, etap 5.) oraz Madone d?Ulette (etap 6.) a także klasyczny finał z rollercoasterem po wzgórzach wokół Nicei (z podjazdem Col d?Eze 16km przed metą).

    Lista pretendentów do zwycięstwa jest długa i bogata: Alberto Contador, Rafał Majka, Richie Porte, Tom Dumoulin, Geraint Thomas, Tony Gallopin, Romain Bardet, Rui Costa, Ion Izaguirre, Simon Špilak, Ilnur Zakarin, Lulu Sanchez, Alexis Vuillermoz, Pierre Rolland, Wilco Kelderman, Jerome Coppel, Simon Yates, Rein Taraamäe czy Andrew Talansky.

    Na finiszach z peletonu zapowiada się ciekawa rywalizacja Marcela Kittela z Alexandrem Kristoffem.

  • Poniedziałkowy skrót#35

    Poniedziałkowy skrót#35

    Richie Porte wygrał w Paryż Nicea, Michał Kwiatkowski zajął drugie miejsce. Z kolei w Tirreno-Adriatico Nairo Quintana zdystansował swoich rywali na zaśnieżonym podjeździe Terminillo. To tylko wyniki, ale co znaczą w kontekście dalszej części sezonu?

    Mocny Porte to zmęczony Contador?

    Oba wyścigi i ich bohaterowie mają wiele wspólnych kontekstów. Zacznijmy od Richiego Porte i jego świetnej jazdy w Paryż-Nicea. Pochodzący z Tasmanii kolarz ekipy Sky wygrał dwa etapy ?Wyścigu ku słońcu?. We czwartek, wraz z kolegami zdominował rywalizację na podjeździe Croix de Chaubouret, następnie obronił się przed Michałem Kwiatkowskim na sobotnim odcinku do Nicei by następnie potwierdzić, że jest najmocniejszym kolarzem podczas finałowej czasówki na Col d?Eze. W tym roku Porte ma dwa cele: pierwszy z nich to Giro d?Italia, gdzie pojedzie jako lider swojej drużyny a drugi to Tour de France, gdzie będzie wspierał Chrisa Froome?a. Zwycięzca Paryż-Nicea twierdzi, że jest w życiowej formie a wygrana w potwierdza, że po nieudanym sezonie 2014 wrócił do gry o najwyższe cele. To, że jest w stanie poradzić sobie w tygodniówce już wiedzieliśmy, czy jest jednak w stanie przejechać cały wielki tour w równie dobrej dyspozycji? Nawet, jeśli podczas Giro przytrafi mu się dzień kryzysu, jego obecność i rywalizacja na włoskich szosach z Alberto Contadorem może okazać się kluczowa dla wyniku Chrisa Froome?a w Tour de France. Contador chce bowiem ustrzelić dublet i wygrać dwa wielkie toury. Dobrze przygotowany Porte w peletonie Giro d?Italia spowoduje, że hiszpański kolarz walcząc o ?maglia rosa? zużyje więcej energii niż planował, co może się odbić na jego dyspozycji we Francji.

    Czy Quintana jest zbyt mocny?

    Królewski etap Tirreno-Adriatico stał pod znakiem walki ze śniegiem, nie był więc do końca obiektywną próbą, zwłaszcza w kontekście lipcowego Tour de France. Nairo Quintana po raz kolejny w karierze (po kontrowersyjnym etapie ze zjazdami z przełęczy Stelvio podczas zeszłorocznego Giro d?Italia) udowodnił, że znakomicie radzi sobie w tak trudnych warunkach. Zaatakował mocno i skutecznie, zdobywając wyraźną przewagę nad rywalami. Ścigać próbował go jedynie Bauke Mollema, któremu najwyraźniej przeprowadzka do zespołu Treka wyszła na dobre. Contador  czy ?Purito? Rodriguez jechali swoje – całkiem żwawo, ale zbyt wolno, by nawiązać walkę z Quintaną. Według twitterowych wyliczeń, mimo podłej pogody i zimna, podjazd został rozegrany w bardzo wysokim tempie (wyraźnie wyższym niż Croix de Chaubouret na Paryż-Nicea). O ile Contador może oszczędzać siły na majowe Giro, o tyle trzeba zadać pytanie, gdzie leżą granice możliwości Nairo Quintany i o ile mocniejszy będzie w lipcu na trasie Tour de France?

    Gwiazdy klasyków

    Michał Kwiatkowski rewelacyjnie spisał się na trasie Paryż-Nicea. Być może na sobotnim, deszczowym etapie nieco przeszarżował, ale po raz kolejny pokazał, że jest rewelacyjnym zjazdowcem i nie stroni od ryzyka. Dla odmiany dwa dni wcześniej na Croix de Chaubouret pojechał niczym profesor a na kończącej wyścig czasówce spisał się wprost znakomicie. To, że jego piąte miejsce (na równi z Tonym Martinem) nie starczyło na Richiego Porte nie zmienia faktu, że w takiej dyspozycji (a wierzę, że to nie jest jeszcze szczyt), mistrz świata będzie jedną z najważniejszych postaci wiosennych klasyków. W tym momencie automatycznie pojawia się pytanie o Mediolan-Sanremo: z niewielkimi pagórkami i zjazdem do mety, gdzie teoretycznie ?Kwiato? będzie współliderem Etixx-Quicksetep z Markiem Cavendishem.

    Podczas Paryż-Nicea Polakowi urósł poważny konkurent. Tony Gallopin to kolejny ?młody-zdolny?. Francuski kolarz jest dwa lata starszy od dwudziestoczteroletniego ?Kwiato? a na koncie wygrane w Classica San Sebastian oraz na etapie Tour de France a w tym roku mocno postraszył najgroźniejszych rywali na trasie Paryż-Nicea. Jest szybki, jest odważny i również całkiem nieźle radzi sobie w umiarkowanie górzystym terenie. Z pewnością Michał Kwiatkowski, Philippe Gilbert czy Alejandro Valverde będą musieli liczyć się z Gallopinem już za miesiąc, gdy będą ścigali się o wygrane w ardeńskich klasykach.

    Bohaterowie drugiego planu

    Przemysław Niemiec znakomicie pojechał podjazd Terminillo i wiele wskazuje na to, że Tirreno-Adriatico ukończy w pierwszej dziesiątce. Funkcję lidera ekipy Lampre wypełnia więc bardzo dobrze i widać, że i z niego będziemy mieli pociechę w nadchodzących tygodniach. Grupa świetnych kolarzy w dobrej formie jest jednak spora. Poza starymi wyjadaczami, na trasie Tirreno-Adriatico zaimponował młody Adam Yates. Z kolei w czołówce Paryż-Nicea było niezmiernie ciasno, Michał Kwiatkowski drugie miejsce zawdzięcza ułamkom sekund zyskanym nad Rui Costą i Simonem Spilakiem. Po pierwszym, tak emocjonującym weekendzie wiadomo tylko jedno: kolarska wiosna 2015 będzie świetna!

    Zdjęcie okładkowe: denismenchov08, flickr CC BY 2.o

  • Nie przegap w ten weekend: Eze i Terminillo

    Nie przegap w ten weekend: Eze i Terminillo

    Dwa znane podjazdy: pierwszy w Alpach Nadmorskich, drugi w Apeninach będąc kluczowymi punktami rozpoczynającego się, kolarskiego weekendu. Paryż-Nicea i Tirreno-Adriatico rozstrzygną się właśnie w tych miejscach.

    Ku Słońcu

    Losy Paryż-Nicea tradycyjnie decydują się na przełęczy Eze. W tym roku kolarze będą ją pokonywali dwukrotnie. W sobotę, podczas górzystego etapu wokół samej Nicei zjadą z La Turbie przez Eze do Nicei a w niedzielę podczas etapu jazdy indywidualnej na czas będą na nią wjeżdżać. Trudno mi jednoznacznie ocenić, który z tych etapów będzie bardziej emocjonujący. Sobotnia trasa przypomina rollercoaster. Na dystansie 180km kolarze będą ścigać się na sześciu premiach górskich pierwszej i drugiej kategorii. Szosy, choć nieprzesadnie strome, są kręte i wymagające. Dość powiedzieć, że w tej okolicy poprowadzonych jest wiele odcinków specjalnych legendy rajdów samochodowych, czyli Monte Carlo.

    Rozwój sytuacji w klasyfikacji generalnej jest nieco zaskakujący. Czwartkowy etap z metą na Croix de Chaubouret przyniósł odrodzenie dominującej roli zespołu Sky. Brytyjska ekipa nadawała tempo w stylu znanym z sezonów 2012 i 2013 by pracę pomocników wykończyć dwójkową akcją Gerainta Thomasa i Richiego Porte. Oczywiście to wciąż początek sezonu i nawet nie koniec tego wyścigu, jednak po ewidentnym spadku skuteczności w zeszłym roku, zarówno styl jak i wykonanie przypomniały najlepsze występy zawodników Dave?a Brailsforda. Tym bardziej, że Thomas i Porte są w zespole Sky co najwyżej potencjalnymi następcami lub zastępcami Wigginsa i Froome?a, na trasie Paryż-Nicea rywalizującymi z faktycznymi liderami pozostałych drużyn (BMC – Van Garderenem, Ag2r – Bardetem i Peraudem).

    Największym zaskoczeniem jest jednak postawa Michała Kwiatkowskiego. Fakt, że Polak wygrał prolog potwierdził jego umiejętności w jeździe indywidualnej na czas nie był niespodzianką. Fakt, że we czwartek pokazał nie tylko wielką dojrzałość, ale też i moc, która pozwoliła mu finiszować na trzecim miejscu po wymagającej wspinaczce (twitterowi specjaliści oszacowali tempo pary liderów na liczącym 10km podjeździe na VAM 1551m/h i oszacowali średnią moc na 5,8W/kg) to już większe zaskoczenie.

    Można więc oczekiwać, że kolarz typowany jako specjalista klasyków powinien skutecznie obronić się na sobotnim etapie do Nicei a być może, korzystając ze zjazdów i bonifikaty na mecie, powiększyć przewagę nad konkurentami ze Sky. Pytanie, jak poradzi sobie z niedzielną czasówką na Col d?Eze? Dwa lata temu Richie Porte wyraźnie pokonał tam wszystkich swoich rywali. Nad drugim, Andrew Talanskym zyskał 23? a nad dziesiątym, Jonem Izagirre aż 1?6?. Planowany czas wysiłku to nieco poniżej 20 minut. Czwartkowa wspinaczka na Croix de Chaubouret  zajęła nieco ponad 26?.

    Ku Adriatykowi

    Nieco inaczej sytuacja wygląda na wyścigu Tirreno-Adriatico. O ile w Paryż-Nicea emocje dodatkowo podgrzewa jazda Kwiatkowskiego, o tyle we Włoszech w niedzielę będziemy pasjonowali się bezpośrednim starciem gigantów zawodowego peletonu. Alberto Contador, Vincenzo Nibali i Nairo Quintana zmierzą się na podjeździe Terminillo.

    To znana premia górska, na której wielokrotnie gościło Grio d?Italia. W niedzielę meta będzie jednak usytuowana ponad 200m niżej niż podczas majowego wielkiego touru, za to całość będzie bardziej treściwa. Końcówka klasycznej wersji jest już bowiem nieco bardziej płaska.

    Rok temu Contador zdominował rywalizację na górskich etapach ?Wyścigu Dwóch Mórz?. Pokazał fenomenalną formę na etapie do Guardiagele. Wyraźnie pokonał Quintanę i nie wierzę, by jego dyspozycja na początku sezonu nie miała wpływu na błędy, które w kolejnych tygodniach i miesiącach popełnił Team Sky.

    Paradoksalnie, choć w zeszłym roku Hiszpan zaskoczył rywali swoją postawą i powrotem na najwyższy poziom, to w tym sezonie jest większą niewiadomą. Niespodziewana, indywidualna czasówka (wichura wymusiła zmianę formy z drużynowego prologu) na rozpoczęcie wyścigu poszła mu nienajlepiej. Równolegle należy pamiętać, że w przypadku kolarzy, których najważniejszym celem sezonu są wielkie toury, krótsze etapówki we wczesnej fazie przygotowań nie muszą świadczyć o ich dyspozycji w czasie docelowego startu. By nie szukać daleko – Vicnezno Nibali rok temu zajął 18. miejsce w Paryż-Nicea, 5. w Tour de Romandie i 7. w Criterium du Dauphine za to w lipcu nie miał sobie równych na trasie Tour de France. Zatem jeśli Włoch pokona swoich rywali na Terminillo, będzie to w jego przypadku przełamanie zeszłorocznego schematu.

    Zdjęcie okładkowe: Thierry BARRECA, wikimedia commons, CC BY 3.0

  • To samo, czy nie to samo?

    To samo, czy nie to samo?

    Już po pierwszych startach widać, że sezon 2015 nie będzie taki sam jak poprzednie. Po pierwsze za sprawą świetnej jazdy Polaków, ale nie tylko. Taki jest urok kolarstwa: mimo cykliczności wydarzeń, za każdym razem oglądamy inne wydarzenia.

    Z punktu widzenia przetwarzania newsów, zmienia się niewiele. Owszem, tabele z wynikami czasami się różnią, jednak suchy raport zawsze wygląda podobnie. Ten uciekał, ten zdobył koszulkę, tamten wygrał po rozprowadzeniu przez kolegów z drużyny. Niby nic, ale w tym miejscu historia dopiero się zaczyna.

    Weźmy na przykład takiego Macieja Bodnara. W lutym na trasie Tour of Qatar zajął drugie miejsce. W rozpoczynającym Tirreno-Adriatico prologu wykręcił świetny, czwarty czas. Niby jest ?tylko? pomocnikiem Petera Sagana, ale od jakiegoś czasu notuje coraz lepsze rezultaty. Przejście za swoim liderem do Tinkoff-Saxo ewidentnie wpłynęło na niego korzystnie. Owszem, już wkrótce będzie pełnił głównie rolę konia pociągowego, kasującego ucieczki i nadającego równe, bardzo mocne tempo w końcówkach etapów, które słowacka gwiazda będzie miała po mistrzowsku wykończyć. Póki co jednak, świetnie wykorzystuje szanse na pokazanie swoich indywidualnych możliwości. To nie jest historia z gatunku spektakularnych, ale taki rozwój cieszy i zawsze wprowadza trochę ożywienia w peletonie: podczas etapów jazdy na czas do gry na dobre weszła nowa postać, która może sporo zamieszać i trzeba się z nią liczyć.

    Z kolei Michał Kwiatkowski został pierwszym od dekady mistrzem świata, który zwyciężył na etapie Paryż-Nicea. Ostatnim, który to uczynił był Tom Boonen w przededniu całkiem niezłego dla siebie sezonu. Belg był wtedy u progu wielkiej kariery. Rok 2015 to jej zmierzch. Choć ?Tornado Tom? prezentował niezłą dyspozycję w testowych wyścigach, upadek na trasie Paryż-Nicea i związana z nim kontuzja z dużym prawdopodobieństwem wykluczy go z sezonu klasyków. Pytanie, kto wśród kolarzy z Belgii przejmie po nim schedę jest jednym z głównych, które trzeba sobie zadawać w nadchodzących tygodniach.

    https://twitter.com/SkyCycling/status/576030320576839680

    Wracając do ?Kwiato?: zaimponował na górskim etapie, gdzie wytrzymał ataki teamu Sky, przyjechał tuż za Richiem Porte i Gerraintem Thomasem. Żółta koszulka lidera wróciła do Polaka i mistrz świata będzie jej bronił, kto wie, być może na tyle skutecznie, by zapisać się na kartach historii naszego kolarstwa. Z kolei dla wspomnianego Porte wygrana na Croix de Chaubouret to dla samego zawodnika i całego teamu Sky powrót do kierunku, z którego zboczyli w zeszłym roku: kontroli peletonu i perfekcyjnego, dominującego wykańczania końcówek górskich etapów.

    Tymczasem Rafał Majka, choć był typowany jako faworyt górskiego etapu ?Wyścigu ku Słońcu?, po wcześniejszej pogoni związanej ze zmianą roweru,  nie wytrzymał tempa u podnóża finałowego podjazdu. Stawiam, że to rozpocznie dyskusję o jego przygotowaniu do sezonu i funkcji, jaką będzie pełnił w swojej drużynie w ciągu najbliższych dni i tygodni.

    Właściwie każda z tych historii to temat na osobny artykuł. Sezon za sezonem dostajemy kolejne wyniki, ale to nie one a ludzie, którzy je osiągają dostarczają nam emocji.

  • Czy Polak wygra Paryż-Nicea?

    Czy Polak wygra Paryż-Nicea?

    Nie sądziłem, że kiedykolwiek zadam takie pytanie. Paryż-Nicea to jeden z najbardziej prestiżowych wyścigów w kalendarzu, otwarcie sezonu World Tour w Europie a przy tym moja ulubiona, krótka etapówka. W tym roku Rafał Majka i Michał Kwiatkowski są poważnymi kandydatami do zwycięstwa.

    Magia ?Wyścigu ku Słońcu? w dużej mierze łączy się właśnie z jego popularnym przydomkiem. To pierwsze, naprawdę ważne zawody w sezonie, których trasa odwzorowuje to, co dzieje się zarówno w przyrodzie jak i w kolarskim kalendarzu. Peleton startuje najczęściej na przedmieściach Paryża, gdzie na początku marca rzadko kiedy widać przebłyski wiosny. Kolejne etapy prowadzą przez wzgórza i równiny centralnej Francji kierując się na południe. Bywa, że po drodze kolarze natykają się jeszcze na śnieg i typowo zimowe warunki. W ostatnich latach zdarzało się, że etapy były odwoływane lub skracane z powodu mrozu, zamieci czy gołoledzi. Tyle tylko, że kilka dni później nikt o tym już nie pamięta. Wraz z wjazdem do Prowansji a następnie na Lazurowe wybrzeże, zawodników zaczynają ogrzewać promienie południowego słońca: kolarska wiosna staje się faktem. Nawet jeśli w twarz ciągle wieje chłodny wiatr.

    Po niezbyt udanym eksperymencie rok temu, trasa wyścigu wraca do bardzo tradycyjnej formy. W niedzielę 8.03 Paryż-Nicea rozpocznie się od prologu – krótkiej czasówki na dystansie 6.7km w Maurepas na przedmieściach Paryża. Kolejne trzy etapy są płaskie, za to czwarty to solidny sprawdzian dla ?górali? z metą na znanym podjeździe w Masywie Centralnym, Croix de Chaubouret. Dzień później w pagórkowatym terenie szansę zapewne dostanie ucieczka a w kolejną sobotę (14.03) na kolarzy czeka swoisty klasyk, runda po wzgórzach wokół Nicei, czyli porcja solidnego ścigania na trasie przypominającej rollercoaster: ciągle w górę i w dół w szalonym tempie po szosach pełnych zakrętów. Jakby tego było mało, w niedzielę (15.03) rozstrzygnięcia dotyczące miejsc na podium zapadną podczas jazdy indywidualnej na czas poprowadzonej pod górę na obowiązkowy punkt Paryż-Nicea, przełęcz Eze.

    Czterech najwybitniejszych specjalistów wyścigów etapowych: Vincenzo Nibali, Alberto Contador, Chris Froome i Nairo Quintana wybrało konkurencyjne zawody Tirreno-Adriatico we Włoszech. Michał Kwiatkowski (Ettix – Quickstep) i Rafał Majka (Tinkoff – Saxo) będą liderami swoich drużyn we Francji i będą zaliczani do grona pretendentów do zwycięstwa. To zawodnicy o kompletnie różnej charakterystyce, ale wyścig taki jak Paryż-Nicea daje obu szansę na włączenie się do rywalizacji o żółtą koszulkę lidera. Wyścig ku słońcu w przeszłości wygrywali bowiem zarówno górale jak Alberto Contador, czasowcy jak Tony Martin i specjaliści klasyków jak Davide Rebellin. Nawet, jeśli i Majka i Kwiatkowski przygotowują formę na inne wyścigi, już teraz sygnalizowali, że są dobrze przygotowani do sezonu.

    Dla Kwiatkowskiego, świetnego czasowca i kolarza, który znakomicie zjeżdża, największym wyzwaniem będzie etap numer cztery z metą na Croix de Chaubouret. 10km wspinaczki o średniej stromiźnie 6,7% to podjazd, który z jednej strony może nie przysporzyć jadącemu w koszulce mistrza świata Polakowi większego problemu, a równie dobrze może go pokonać. Z kolei etap wokół Nicei, choć również obfitujący w ciężkie podjazdy, powinien pasować ?Kwiato? ze względu na wymagające zjazdy, których nasz zawodnik jest prawdziwym wirtuozem. Niezła dyspozycja, jaką zaprezentował podczas Volta a Algarve sugeruje, że Paryż-Nicea będzie dla niego kolejnym krokiem przygotowań do wiosennych klasyków. Bywało już, że właśnie tacy kolarze wygrywali ?wyścig ku słońcu?.

    Rafał Majka powinien za to bez problemu poradzić sobie zarówno z podjazdami w Masywie Centralnym jak i tymi na Lazurowym Wybrzeżu. Największym wyzwaniem dla najlepszego górala Tour de France 2014 będzie z pewnością prolog a także początkowe etapy: płaskie i wietrzne. Na szczęście dla niego, prognozy pogody są dość optymistyczne. Jak na tę porę roku powinno być dość ciepło i bez opadów. Góry Masywu Centralnego oraz czasówka na Col d?Eze to miejsca, gdzie Majka powinien szukać przewagi nad rywalami.

    Kolarzami, którzy są wyżej notowani od Polaków są z pewnością Tejay Van Garderen i Richie Porte. Obaj mają większe doświadczenie i są bardziej kompletni: łączą świetną jazdę na czas Kwiatkowskiego z górskimi umiejętnościami Majki a ich drużyny: BMC i Sky są równie dobrze zorganizowane co Tinkoff Saxo i Ettix Quickstep. Pamiętać należy również o Romainie Bardecie oraz J.C Peraud z Ag2r oraz Wilco Keldermanie i Stevenie Kruijsvijku z LottoNL Jumbo. Simon Yates (Orica), Andrew Talansky (Cannondale), Bob Jungels (Trek), Warren Barguil i Tom Dumoulin (Giant Alpecin), Sylvain Chavanel (IAM Cycling), Thomas De Gendt (Lotto Soudal), Fabio Aru i Rein Taramae (Astana) to kolejni pretendenci do podium.

    Jak więc widać, Polacy nie będą mieli łatwo. Paryż-Nicea to wyścig, gdzie często o zwycięstwie decydują niewielkie różnice, chwila nieuwagi lub drobny błąd może kosztować zwycięstwo. Czasówka na Col d?Eze daje szansę na wyrównanie wcześniejszych start, o ile oczywiście jest się w dobrej formie. Co więcej, właśnie ta próba będzie ciekawym wyznacznikiem tempa, w jakim poruszać się będą kolarze w sezonie 2015. Internetowi analitycy już zacierają ręce i szykują się do pomiarów i szacunków średniego tempa podjeżdżania i generowanej przez zawodników mocy.

    Czy zatem Majka lub Kwiatkowski może wygrać tegoroczny wyścig ku słońcu? Tak i nie będzie to sensacją. Obaj są już teraz kolarzami tej klasy, że zwycięstwo nie będzie dla nikogo zaskoczeniem. ?Kwiato? pokazał w Algarve, że jest mocny przynajmniej tak, jak rok temu a Majka w Omanie jak równy z równym rywalizował z Van Garderenem. Grono chętnych, którzy włączą się do walki o podium jest jednak tak szerokie, że równie dobrze Polacy mogą skończyć poza podium. Z pewnością należy zwracać na nich uwagę, ale też nie krytykować, jeśli z jakiegoś powodu zakończą wyścig na dalszych pozycjach. Dla ?Kwiato? tej wiosny ważne są przede wszystkim Klasyki, Majka z kolei szykuje formę na lato. Równocześnie Paryż-Nicea to na tyle duży prestiż oraz wiele cennych punktów do zdobycia (będą się liczyły przy ustalaniu rozmiaru reprezentacji na mistrzostwach świata), że nikt nie zamierza tam odpuszczać.

    Zdjęcie okładkowe ??????? ???????, flickr, CC BY 2.0

  • Kolarskie przedwiośnie – jedyny przewodnik

    Kolarskie przedwiośnie – jedyny przewodnik

    Zawodowcy wracają do Europy. Po pierwszym przetarciu w ciepłych krajach, właściwy sezon rozpoczyna się teraz. Dlaczego tak? Odpowiedź jest prosta: tradycja!

    Od przełomu lutego i marca wkraczamy w czas prawdziwego ścigania. Oczywiście jeszcze nie wszystkie gwiazdy są w najwyższej formie i część imprez traktują jako przetarcie lub trening.  Mimo to, niemal każde zawody mają na tyle duży prestiż, że o zwycięstwo walczy duża grupa zainteresowanych.

    Do wyboru są jednodniówki oraz wyścigi etapowe. Jeszcze kilka lat temu, podział jednodniówek był skomplikowany i niejednoznaczny. Mianem ?Klasyku? można było określać tylko część imprez o największym prestiżu i tradycji. Te mniej istotne określane były jako ?semi klasyki? a do reszty używało się nazwy ?jednodniówki?. Od czasów reformy Pro Tour, pięć najważniejszych i najstarszych wyścigów: Mediolan-Sanremo, Dookoła Flandrii, Paryż-Roubaix, Liege-Bastogne-Liege i Giro di Lombardia zostało nazwanych ?Monumentami?. Cała reszta to klasyki.

    Wyścigi jednodniowe na przełomie lutego i marca oraz w kolejnych tygodniach często rozgrywane są na trasach zawierających dodatkowe utrudnienia. Zazwyczaj chodzi o bruk. Jazda po kocich łbach to szczególny element kolarskiego rzemiosła, popularny przede wszystkim w Niderlandach i północnej Francji. Bruk, nazywany przez użytkowników języka flamandzkiego ?kasseien? sprawia, że płaskie lub prowadzące po niewielkich pagórkach wyścigi stają się dużo trudniejsze, nieprzewidywalne i wymagające od zawodników wyjątkowych umiejętności. Swoje trzy grosze w tym temacie dołożyli kilka lat temu Włosi, którzy w ramach powrotu do korzeni zaproponowali zawody na ?białych drogach?, czyli szutrowych duktach prowadzących przez wzgórza Toskanii.

    Wiosenne wyścigi etapowe to z kolei pierwsze, poważne sprawdziany dla tych zawodników, którzy w dalszej części sezonu myślą o startach w wielkich tourach. W ramach jednej imprezy do dyspozycji są zawsze etapy sprinterskie, górskie lub górzyste oraz jazda na czas. Oprócz największych gwiazd, swoje aspiracje mogą tam realizować zawodnicy młodsi, którzy zdobywają doświadczenie w wielodniowej rywalizacji oraz bardziej wytrzymali specjaliści klasyków. Dzięki temu zmagania są bardzo urozmaicone a o zwycięstwie często decydują minimalne różnice.

    Czego zatem możemy się spodziewać w najbliższych tygodniach? Poniżej przedstawiam krótką charakterystykę poszczególnych imprez. Pogrupowałem je tematycznie, by ułatwić rozeznanie. Szczegółowe zapowiedzi z analizą trasy i głównymi postaciami możecie zawsze na kilka dni przed startem znaleźć np. w rowery.org.

    Pierwszy bruk

    Weekend 28.02 – 01.03 to otwarcie sezonu brukowanych klasyków w Belgii. Omloop Het Nieuwsbald (28.02) jest przygotowaniem przed Dookoła Flandrii. Trasa zawiera odcinki brukowane oraz brukowane pagórki. Dla odmiany Kuurne-Bruksela-Kuurne (01.03) oferuje nieco szybszą trasę i zdarza się, że zwycięzcą jest sprinter. Można więc założyć, że jest to etap przygotowania do imprezy Gandawa-Wevelgem, która rozgrywana jest pod koniec marca. Charakterystyczne dla obu rozpoczynających brukowany sezon wyścigów jest to, że często są one celem dla młodych zawodników. Zwycięzcy często potrzebują jeszcze kilku sezonów, by okrzepnąć i móc w pełni rozwinąć swoje możliwości w najważniejszych imprezach jednodniowych. Wczesny termin powoduje również, że w niektórych latach zawody są odwoływane lub skracane ze względu na złą pogodę. Warto też zwrócić uwagę na krótką etapówkę ?Trzy Dni Zachodniej Flandrii? (06.03-08.03) z podobnego powodu co na Omloop i Kuurne: zawodnicy czołówki, często członkowie mniej znanych, ?drugoligowych? zespołów mogą za rok lub dwa, już z kontraktami w World Tourze decydować o obliczu brukowanych Monumentów.

    Włochy vs Francja vs Hiszpania

    Paryż-Nicea, Tirreno-Adriatico oraz Volta a Catalunya to tygodniowe wyścigi, które w marcu skupiają uwagę specjalistów etapówek. Paryż-Nicea do niedawna był najbardziej prestiżowym z nich, od kilku sezonów mocno na jego pozycję naciska Tirreno-Adriatico. Co ciekawe, oba wyścigi mają najwyższą z możliwych kategorię a mimo to ich terminy częściowo się pokrywają. W tym roku Paryż-Nicea rozgrywany jest w terminie 8-15.03 a Tirreno-Adriatico miedzy 11 a 17.03. Dla Paryż-Nicea charakterystyczne są ostatnie etapy, górzyste, wykorzystujące przełęcz Eze niedaleko Nicei. W tym roku powrócono do sprawdzonego rozwiązania i zawody zakończą się jazdą na czas z metą właśnie na Col d?Eze. Z kolei organizatorzy Tirreno-Adriatico  stawiają na element zaskoczenia, szukając mniej popularnych i często ekstremalnie stromych podjazdów.

    Paryż-Nicea będzie dla nas o tyle ciekawy, że wystartują w nim Michał Kwiatkowski i Rafał Majka (obaj ze sporymi szansami na dobre miejsca). Świat będzie raczej patrzył na Tirreno-Adriatico, gdzie formę sprawdzą Alberto Contador, Chris Froome, Vincenzo Nibali i Nairo Quintana. Obie imprezy warto śledzić uważnie również z tego powodu, że formę szlifują tam pretendenci do wygrania Mediolan-Sanremo.

    Jeśli zaś chodzi o Volta a Cataluyna, to choć jest to trzeci najstarszy wyścig etapowy na świecie, obecnie nieco ustępuje prestiżem imprezom we Włoszech i Francji. W tym roku ?Katalonia? rozegrana zostanie w dniach 23-29.03 i będzie kolejnym, istotnym etapem budowania formy, głównie dla hiszpańskich specjalistów wyścigów etapowych. Będzie to również szansa dla kolarzy CCC Sprandi Polkowice by pościgać się na najwyższym poziomie w ramach przygotowań do Giro d?Italia.

    Coś specjalnego – Strade Bianche

    Wyjątkowy wyścig w kalendarzu, który choć ma zaledwie 9 lat historii, szybko zdobywa popularność i już teraz można spokojnie nazywać go Klasykiem. Pomysł jest genialny w swojej prostocie. Przywraca pamięć o dawnym kolarstwie, lecz w nowoczesnym stylu. Co więcej, meta usytuowana jest na zabytkowym rynku w Sienie, miejscu znanym ze średniowiecznych festynów, gonitw końskich i scenerii wielu filmów. Trasa ?Strade Bianche? jest górzystą rundą drogami Toskanii, z których część to charakterystyczne szutrowe odcinki, od których wzięła się nazwa wyścigu. Rok temu na finiszu Strade Bianche Michał Kwiatkowski po profesorsku ograł Petera Sagana, co było początkiem genialnego sezonu zakończonego zdobyciem mistrzostwa świata. Choć w tym roku ?białe drogi? nie znajdują się w kalendarzu Kwiato, warto 07.03 włączyć relację z tego wyścigu. Emocje są niemal gwarantowane.

    Wiosenne Mistrzostwa Świata

    Mediolan-Sanremo to jeden z pięciu ?Monumentów? kolarstwa, pierwszy w kalendarzu i zarazem najdłuższy. Trasa icząca około 300km to w obecnych czasach coś niespotykanego. Dystans jest zatem jednym z głównych czynników decydujących o trudności tej imprezy. Znajdujące się w końcówce, niewielkie podjazdy: Cipressa oraz Poggio, po niemal sześciu godzinach jazdy nabierają szczególnego znaczenia. To jedyna szansa, by lepsi w górach zawodnicy zdobyli przewagę nad sprinterami. Ci z kolei liczą na pomoc swoich drużyn, które próbują doprowadzić ich na szczyt usytuowanego raptem kilka kilometrów przed metą Poggio na możliwie wysokiej pozycji. W tym roku po kilku latach przerwy meta ?Primavery?, jak nazywany jest ten klasyk, powraca na Via Roma, szeroką arterię w Sanremo, mocno związaną z historią wyścigu. Mediolan-Sanremo zostanie w tym roku rozegrany 22.03. W peletonie zobaczymy również kolarzy CCC Sprandi Polkowice. Ze względu na wieloletnią tradycję (wyścig rozgrywany jest od 1907r), dystans i „uniwersalny” charakter trasy dający niemal równe szanse zawodnikom różnych specjalności, Mediolan-Sanremo nazywany jest często „wiosennymi mistrzostwami świata”.

    Na Mediolan-Sanremo kończy się pierwsza część europejskiego sezonu. ?Primavera? zamyka przedwiośnie, rozpoczyna się wiosna pełną gębą. Klasyk następuje po klasyku, etapówka, po etapówce. Przedstawienie kolarskiej wiosny będzie więc kolejnym artykułem, gdy nadejdzie na to stosowna pora.

    Zdjęcie okładkowe: kadr z Paryż-Nicea 2014, Mike Slone, flickr CC BY 2.0