Dobre newsy z Kataru, dobre newsy z UCI i dobra galeria dla fanów stylu Vintage. Piątkowe loverove, specjalnie dla Was:
1. Pierwszoroczny orlik a już ma „Top10” mistrzostw świata!
Alan Banaszek świetnie spisał się w wyścigu ze startu wspólnego i może sobie wpisać do portfolio 10. miejsce na mistrzostwach świata. W zawodach młodzieżowców o tęczową koszulkę zawodnicy walczyli na finiszu z dużej grupy. Płaska trasa, mimo wiatru i zakrętów okazała się być niezbyt selektywna i mimo upału i dystansu 167km w stronę mety zmierzał sporych rozmiarów peleton.
Pracę kolegów z drużyny skutecznie wykończył Norweg, Kristoffer Halvorsen. Banaszek (rocznik 1997), który w tym roku wszedł do kategorii U23 jechał czujnie i był w stanie zafiniszować w top10.
Trzecią lokatę, tuż za Niemcem Pascalem Ackermannemn zdobył, pochodzący z Polski, ale od dzieciństwa mieszkający we Włoszech, Jakub Mareczko.
Skrót wyścigu możecie zobaczyć poniżej. Przychodzi na myśl, że być może nie ma sobie co zaprzątać niedzieli wyścigiem elity, tylko włączyć relację tuż przed finiszem. No ale może się mylę ;)
Niczym „Moda na Sukces”, telenowela „Moda na Hamulce Tarczowe” ma swoją kolejną część. W tym momencie decyzja UCI jest następująca:
Od 1. stycznia w wyścigach zawodowców takie hamulce będą dopuszczone pod warunkiem, że tarcze zostaną pozbawione ostrych krawędzi. Te mają być zaokrąglone czy też fazowane, w każdym razie nie mogą mieć 90 stopni. UCI nadal uważa to rozwiązanie za test, jego wyniki mają być monitorowane co miesiąc. Ale nie oszukujmy się, przy takiej presji ze strony przemysłu rowerowego, od tej decyzji nie ma odwrotu.
Loverove na czwartek z dobrym zestawem newsów, specjalnie dla Was:
1. Sześć sekund do podium
Maciej Bodnar pojechał znakomitą czasówkę podczas szosowych mistrzostw świata w Katarze. Wytrzymał upał, wytrzymał tempo i niewiele zabrakło (mniej niż 6 sekund) by stanął na podium. Czwarta lokata to najlepszy wynik Polaka w czasówce zawodowców na mistrzostwach świata. Drugi z naszym reprezentantów, Marcin Białobłocki, stracił cenne sekundy po tym, gdy na jednym z rond źle poprowadził go pilot, co spowodowało, że zamiast miejsca w top10 musi zadowolić się 14.
Skrót czasówki poniżej:
Jonathan Castroviejo, który pokonał Bodnara w tym roku polował na medal na Igrzyskach Olimpijskich (był czwarty), koło nosa przechodziły mu czasówki na hiszpańskiej Vuelcie czy w Tour de Pologne, zatem również dla niego wynik w Katarze to duży sukces.
Can't afford a set of tubular race wheels? No worries — Tony Martin just won worlds on clinchers. https://t.co/oqgYT68yo0
Z kolei Tony Martin dość pewnie pokonał Wasyla Kirienkę, obrońcę tytułu i sięgnął po czwartą w karierze tęczową koszulkę. Po pierwsze, wyrównał rekord Fabiana Cancellary a pamiętajmy, że ma dopiero 31 lat i spore szanse, by ten wynik poprawić w kolejnych latach. Po drugie, i to powinno zainteresować fanów „marginal gains” oraz sprzętu najwyższej klasy, mistrzostwo świata wygrał na kołach wyposażonych w oponki (Specialized Turbo Cotton, z przodu 24mm, z tyłu 26mm) a nie w klasyczne „szytki”, do tej pory uznawane za najszybsze ogumienie, szczególnie w jeździe na czas.
2. Transfer dnia
Marcin Białobłocki po dwóch sezonach w ONE Pro Cycling na rok zakotwiczy w CCC Sprandi Polkowice. To dobra wiadomość dla „pomarańczowych”, ponieważ sezon 2015 nie był dla tej drużyny szczególnie udany. Białobłocki to może nie jest łowca zwycięstw, ale daje szansę na kilka niezłych wyników, głównie w czasówkach. Jeżeli CCC utrzyma bogaty program startów, zwłaszcza wiosną, pozyskanie 33-letniego Białobłockiego to okazja na poprawienie bilansu a dla samego zawodnika możliwość wzbogacenie własnego portfolio.
Białobłocki w sezonie 2016 był wicemistrzem Polski w jeździe na czas a w wyścigach klasy HC zajął 15 miejsce w czasówce podczas „3 dni De Panne” oraz 5. podczas takiej próby na Tour of Denmark. Bardziej owocny był dla niego rok 2015, gdy został mistrzem polski, wygrał czasówkę w Tour de Pologne (a to przecież World Tour!), był 9. na mistrzostwach świata i drugi w Chrono des Nations.
W tym roku poprawił też rekordy Wielkiej Brytanii Alexa Dowsetta w czasówkach na 10 i 25 mil.
3. Nikt Was tak nie nauczy przełajów jak Sven Nys
Podstawowe umiejętności cyclocrossowe prezentuje legenda tego sportu. Prosto i przejrzyście:
PS Zdjęcie dnia w Bikerumor
Jedna z moich słit foci zrobiona podczas przejażdżki kilka dni temu, gdy pogoda jeszcze była letnia a nie szarojesienna zostało wyróżnione przez Bikerumor.com jako „Zdjęcie dnia”:
Środowe loverove z dobrymi newsami z Mistrzostw Świata, popisami Danny’ego MacAskilla, ciekawym wywiadem i kolejnymi zmianami wśród drużyn World Touru.
1. Pierwszy dobry wynik w Katarze
Póki co Doha nie była dobrym miejscem dla polskich kolarzy. Katarzyna Pawłowska to jednak nie byle kto, tylko gwiazda zawodowego peletonu. Dlatego też 9. miejsce w jeździe indywidualnej na czas trzeba przyjąć z radością i ulgą. Jest dobrze!
Złoty medal i tęczową koszulkę wygrała 41-letnia reprezentantka USA, Amber Neben, która poprzednio była mistrzynią świata w… 2008r!
W czasie wyścigu kobiet temperatura sięgała 42 stopni Celsjusza.
A dziś do boju stają Marcin Białobłocki i Maciej Bodnar ze sporymi szansami by przynajmniej powtórzyć wynik Pawłowskiej. Białobłocki wystartuje o 12:57 a Bodnar o 14:04. Obrońca tytułu, Wasyl Kirienka ruszy o 14:12. Transmisja live powinna być dostępna na youtubowym kanale UCI.
2. Danny MacAskill niczym Harry Potter
Urocze krajobrazy Szkocji a do tego mistrz rowerowego trialu. Czego chcieć więcej? Proszę Państwa, oto nowa produkcja z Dannym MacAskillem w roli głównej:
3. Za Majką by pomagać
Paweł Poljański podpisał dwuletni kontrakt z grupą Bora-Hansgrohe. To już wiecie. Wiecie też, że w niemieckiej ekipie poza nim znajdą się Rafał Majka i Maciej Bodnar. Z wywiadu dla rowery.org dowiecie się o kłopotach zdrowotnych w sezonie 2016, realnej ocenie własnych możliwości i miejscu, jakie Poljański chce mieć dla siebie w nowym zespole.
4. Katiusza po szwajcarsku
We współczesnym świecie niewiele można ukryć, zatem wczorajsze potwierdzenie przyszłości grupy „Katusha” nie jest zaskoczeniem. Niemiecka firma kosmetyczna Dr. Wolff-Gruppe GmbH i jej marka szamponu Alpecin zmienia obiekt zainteresowania z zespołu Gianta właśnie na Katiuszę. Co więcej, ekipa od sezonu 2017 będzie jeździła ze szwajcarską licencją. Głównym wzmocnieniem jest pozyskany z Etixx-Quickstep Tony Martin. Liderem na klasyki i sprinterem pozostanie Alexander Kristoff a na etapówki Ilnur Zakarin. Nowym dyrektorem sportowym, w miejsce Wiaczesłwa Jekimowa zostanie Jose Azevedo, piąty kolarz Giro d’Italia 2001 i Tour de France 2004, pomocnik Joseby Belokiego i Lance’a Armstronga.
Ponieważ zarówno Giant-Alpecin jak i Katusha były zespołami mogącymi pochwalić się ciekawymi i gustownymi strojami, koszulka Katusha-Alpecin będzie jedną z bardziej wyczekiwanych premier sezonu 2017.
Mistrzostwa Świata to kulminacja sezonu szosowego. Ci, którzy wygrają, będą przez kolejny rok jeździć w tęczowych barwach. Z tej okazji przygotowałem dla Was quiz z wiedzy.
Jest trochę historii i ciekawostek. Tym razem miałem problem z pytaniem kulinarnym, ale na koniec czeka kluczowy temat dla mistrzostw w Katarze, czyli nawadnianie i upał. Bawcie się dobrze a wynikami koniecznie podzielcie się w komentarzach!
Trudno stwierdzić, czy to koniec sezonu, czy początek. W XXIw wyczynowe kolarstwo trwa cały rok. Zatem przegląd najważniejszych wydarzeń ostatnich dni to miks zawierający w sobie pełną różnorodność sprzętu, pogody i nawierzchni.
O tym, że kłopoty podczas drużynowej jazdy na czas miała Anouska Koster pewnie już wiecie. Holenderka nie tylko upadła, ale też oszołomiona miała problem, by wstać i wsiąść na rower. Prawdopodobnie przyczyną tej sytuacji było przegrzanie.
Choć na trasie było ok. 37 stopni, trzeba pamiętać, że w połączeniu z wysiłkiem oraz kaskiem do jazdy na czas, który jest praktycznie niewentylowany, udar mógł się przydarzyć każdemu. Biorąc to pod uwagę, dobrze, że skończyło się tylko na stłuczeniach i zadrapaniach.
Eddy Merckx, legenda kolarstwa, który jest związany z organizatorami wyścigów na Półwyspie Arabskim (pomaga przy Tour of Oman) i jest ambasadorem katarskich mistrzostw uważa, że wszystko jest ok, bo przecież w Kalifornii zdarza się zawodnikom rywalizować i przy 40 stopniach. Cóż, taka rola ambasadora.
Kluczowa informacja to ta, że niedzielny wyścig elity mężczyzn może być skrócony do? 106,4km.
Póki co szału nie ma
Ekipa CCC Sprandi Polkowice w jeździe drużynowej na czas zajęła 13 miejsce, co jest najlepszym do tej pory rezultatem w ich występach w mistrzostwach świata. Tyle tylko, że do Kataru nie przyjechały wszystkie ekipy World Touru a polski zespół przegrał nie tylko z niezłą ekipą Verandas Willems, ale też z Cycling Academy. To klub zarejestrowany w Izraelu, który z założenia kształci młodych kolarzy, w rankingu Europe Tour zajmuje 31. miejsce. Zatem miejsce CCC zostało zapisane w statystykach, ale raczej nie zostanie ono wpisane w poczet najlepszych wyników polskiej ekipy.
Średnio wypadły także juniorki oraz młodzieżowcy w wyścigach jazdy indywidualnej na czas. Aurela Nerlo była 14, Wiktoria Pikulik 24, Szymon Rekita 32 a Przemysław Kasperkiewicz 35.
I nie chodzi tutaj o to, by szczególnie narzekać, jednak biorąc pod uwagę, że Polski Związek Kolarski mocno stawia na kolarstwo torowe a często to właśnie z toru wywodzą się znakomici czasowcy, można by oczekiwać, że na imprezach mistrzowskich zakręcimy się w czołówce. Zwłaszcza w kategoriach wiekowych, w których Związek ma realny wpływ na szkolenie.
Dla porządku dodam jeszcze, że tęczowe koszulki zdobyli Holenderka Karlijn Swinkels wśród juniorek oraz Niemiec Marco Mathis w U23. W czasie jego wyścigu omal nie doszło do wypadku, gdy zawodnik przemknął tuż obok jadącego zbyt blisko ambulansu. Na wideo widać również, że poza niebezpieczeństwem, kolarz skorzystał z osłony samochodu technicznego jadącego przed nim.
Niedziela Etixx-Quickspep
Patrick Lefevere i jego podopieczni mieli w niedzielę spore powody do radości. Po pierwsze zwyciężyli w drużynowej czasówce na mistrzostwach świata w Doha, pokonując ?odwiecznych rywali?, czyli zespoły BMC (2. miejsce) oraz Orica BikeExchange (3.) i Team Sky (4.).
Od czasu, gdy o tytuł rywalizują drużyny zawodowe (2012) na podium stają tylko te zespoły (oraz Movistar, który tym razem był 6.) a pod względem zwycięstw był remis 2:2 między BMC a ?Etixxem? (pod różnymi nazwami).
Wygrana w Katarze daje w tej rywalizacji prowadzenie zawodnikom Lefevere?a a przy tym jest pożegnaniem Tony?ego Martina ze swoim dotychczasowym pracodawcą. Niemiec od sezonu 2017 będzie reprezentował barwy Katiuszy. Wybitny specjalista jazdy na czas był w składzie Etixxu podczas każdych, poprzednich pięciu mistrzostw świata w jeździe drużynowej.
Niemal równolegle z czasówką w Doha rozegrano ostatni, ważny klasyk tego sezonu. Paryż-Tours to impreza stopniowo marginalizowana, lecz w tym roku dzięki przesunięciu terminu mistrzostw świata miała bardzo zacną obsadę.
Tak jak Mediolan-San Remo jest sprinterskim otwarciem wiosny, tak jesień zamyka właśnie Paryż-Tours. Choć zdarza się, że na ulicach Tours finiszuje ucieczka, tym razem przed metą ustawiały się klasyczne ?pociągi? rozprowadzające specjalistów od tego typu końcówek.
Zespoły Cofidisu, FDJ, Lotto-Soudal czy Dimension Data zaskoczył jednak Fernando Gaviria. Kolumbijczyk z Etixx-Quickstep postanowił spróbować długiego finiszu, który okazał się wyjątkowo skuteczną bronią.
Na tydzień przed mistrzostwami świata Gaviria staje się więc jednym z najpoważniejszych kandydatów do zdobycia tęczowej koszulki. Tym bardziej, że jego reprezentacja będzie jechała w maksymalnym, dziewięcioosobowym składzie.
Mazovia MTB Marathon 2016 w Piasecznie. Fot. Zamana Group
Maratonowe finały i początek przełajów w Polsce
Schodząc nieco bardziej na ziemię, poza ściganiem zawodowców, w ten weekend de facto zakończył się też sezon mtb w Polsce.
W Świeradowie Zdroju finiszował Bikemaraton, najbardziej popularna seria masowych imprez rowerowych w kraju. W klasyfikacji generalnej ?Elity?, czyli zawodników i zawodniczek deklarujących chęć ścigania z najlepszymi triumfował Bartosz Janowski przed Michałem Fickiem i Rafałem Alchimowiczem. Wśród kobiet najlepsza była Aneta Imielska przed Michaliną Ziółkowską oraz Bożeną Gomułką.
Z kolei w Piasecznie zakończono tegoroczną serię Mazovia MTB Marathon. W klasyfikacji generalnej Open cyklu na dystansie Giga zwyciężyli – Barbara Borowiecka i Łukasz Góralewski. Na dystansie Mega – Urszula Luboińska i Bartek Borowicz. Na dystansie
Fit – Magdalena Koszmider i Mikołaj Mucha. W sezonie 2016 miałem przyjemność patronować tej serii zawodów, w tym miejscu dziękuję więc Organizatorom za zaufanie oraz współpracę.
Najmocniejszy, polski klub specjalizujący się w maratonach, czyli JBG2 na koniec sezonu wybrał się do Francji, gdzie niemal w komplecie rywalizował w prestiżowych zawodach Roc d?Azur. Najlepiej spisał się Adrian Brzózka zajmując 20. miejsce.
Na koniec dobra wiadomość, czyli powrót Marka Konwy do wysokiej dyspozycji. Po poważnej kontuzji oraz karze za ?start w imprezach zabronionych?, nasz czołowy kolarz offroadowy wygrał inaugurację przełajowego Pucharu Polski w Rzeniszowie przed Bartoszem Miklerem i Marcelim Bogusławskim. Wśród kobiet najszybsza była Gabriela Wojtyła.
Ach, no i jeszcze, w Baligrodzie (starzy górale pamiętają tę miejscowość jako lokalizację Grand Prix MTB), w zimowych warunkach rozegrano Mistrzostwa Polski w Enduro. Posiadających licencję i chcących pościgać się w takiej pogodzie była zaledwie garstka, ale nowi właściciele biało-czerwonych koszulek to zdecydowanie nieprzypadkowe nazwiska. Najlepsi byli Mariusz Bryja oraz Magdalena Zielińska (XC rulez ;) ).
Wyścigi szosowców w Katarze? W połowie października? Może i to nie jest najlepszy pomysł a może okaże się, że to był strzał w dziesiątkę. Od drużyn zawodowych po juniorki, w wyścigach na czas i ze startu wspólnego, najbliższy tydzień będzie stał pod znakiem walki o tęczę symbolizującą mistrzostwo świata.
Termin i aura
Przyznanie organizacji czempionatu szejkom z Kataru wywołało spore kontrowersje. Ze względu na panujące o tej porze roku na Półwyspie Arabskim temperatury, zawody przesunięto o kilka dni, by uniknąć horrendalnych upałów.
Zamiast pod koniec września, szosowe mistrzostwa świata w tym roku zostaną rozegrane w dniach 9-16 października.
Przegrzanie i tak będzie groziło kolarzom, w związku z tym w razie szczególnie trudnych warunków dopuszcza się skrócenie trasy: dla elity mężczyzn 150km odcinka prowadzącego szosami na pustyni a dla pozostałych kategorii zmniejszenie liczby okrążeń na sztucznej wyspie Pearl-Qatar.
W kontekście fragmentu na pustyni, ważny będzie kolejny czynnik naturalny: wiatr. Podczas przedsezonowych wyścigów rozgrywanych w tym rejonie jest to istotny element wpływający na rywalizację. Część faworytów liczy, że dzięki niemu będzie można dokonać selekcji w peletonie i spróbować ataku już we wczesnej fazie wyścigu.
Może to być ważne, ponieważ wspomniane rundy na sztucznej wyspie są z kolei kręte i techniczne, zatem od liczebności grupy, która wjedzie na rundy będzie zależał przebieg rywalizacji i rozegranie finiszu.
Nie tylko sprinterzy
Co kilka lat mistrzostwa świata mają płaską trasę, która preferuje sprinterów. Dzięki temu tęczową koszulkę mogli w niedalekiej przeszłości wygrać np. Mario Cipollini, Tom Boonen czy Mark Cavendish. Niewątpliwie świetni kolarze, którzy zasłużyli na szansę walki o mistrzostwo. W ten sposób unikamy też nudy, bo przy ?klasycznej? wersji trasy zestaw faworytów byłby zawsze taki sam (współcześnie: Sagan, Valverde, Alaphilippe czy Van Avermaet).
Ze względu na wiatr, temperaturę i dystans, w wyścigu elity mężczyzn liczyć się będą nie tylko sprinterzy, ale też kolarze najbardziej wytrzymali. Chyba, że zawody zostaną skrócone, wtedy tęczę powinien wygrać najszybszy w peletonie, czyli Marcel Kittel.
Czempionat to jednak nie tylko start wspólny mężczyzn, ale też rywalizacja kobiet, juniorów, orlików, oraz wyścigi na czas.
Zatem po kolei:
W niedzielę, 09.10 na tej samej, 40km trasie rywalizowały będą grupy zawodowe w jeździe drużynowej na czas. Konkurencja tyleż spektakularna co? marginalna, biorąc dodatkowo tegoroczne kłopoty z porozumieniem na linii UCI – zespoły World Tour (w sumie wystartuje 15 ekip męskich, 10 z world touru). Zwycięstwo w tych zawodach oznacza tytuł, medale i symbol umieszczony na koszulce całego zespołu, ale już nie tęczowe trykoty. Tak czy inaczej, drużynówka to zawsze spore widowisko, obserwowanie precyzyjnych zmian w wykonaniu najlepszych ekip to rozrywka dla koneserów kolarstwa szosowego.
Początek zawodów kobiet zaplanowano na 13:10 a mężczyzn na 14:20. Zakończenie rywalizacji przewidziane jest na 15:40.
Od poniedziałku do środy rozgrywane będą wyścigi indywidualne na czas, zgodnie z poniższym harmonogramem:
– ITT Juniorek, poniedziałek 10 Października (8:30-9:40) ? 13.7km
– ITT Orlicy (U23), poniedziałek 10 Października (10:30-14:50) ? 28.9km
– ITT Juniorzy, wtorek11 Października (8:00-11:30) ? 28.9km
– ITT Elita kobiet, wtorek 11 Października (12:15-15:30) ? 28.9km
– ITT Elita mężczyzn, środa 12 Października (12:45-15:05) ? 40km
W czwartek zainaugurujemy wyścigi ze startu wspólnego, kulminacja, czyli zawody elity mężczyzn, tradycyjnie w niedzielę:
Zawody będą transmitowane w Polsacie oraz Polsacie Sport Extra. Tradycyjnie imprezy mistrzowskie na swoim kanale youtube udostępnia też UCI, bywa, że nie ma blokady geograficznej.
Informacje o faworytach i wynikach będę podawał Wam na bieżąco, w miarę rozwoju sytuacji i zbliżania się kolejnych wyścigów.
Katarskie mistrzostwa świata to ostatni, ważny akcent szosowego sezonu 2016. Po nich przyjdzie czas na podsumowania, statystyki, nagrody i wyróżnienia. Tęczowe koszulki, które kolarze wygrają w najbliższym tygodniu, zostaną z nimi na najbliższy rok, zatem nawet, jeśli termin i lokalizacja są kontrowersyjne, tytuł to tytuł i trzeba cisnąć!
Dwa świetne finisze na Tourze, dwóch pierwszych przegranych a w tle wielkich emocji we Francji o tęczowe koszulki ścigali się kolarze mtb. W poniedziałkowym skrócie w kilku słowach podsumowuję dla Was najważniejsze wydarzenia ostatnich dni.
Tinkoff wygyrwa – Tinkoff w tarapatach
Roman Kreuziger nadał ekstremalnie mocne tempo w końcówce drugiego etapu. Normandzkie wzgórza spowodowały, że końcówka w Cherbourgu była bardzo emocjonująca, zgodnie z oczekiwaniami przypominała finisze ardeńskich klasyków. Peter Sagan świetnie wykończył pracę kolegów z drużyny i po wygranej koszulkę mistrza świata zamienił na żółty trykot lidera wyścigu.
A stunning Grand Départ, the heavy crash of Alberto Contador & the supersonic victory of the Cav? in Utah Beach!https://t.co/gQUl5SkofQ
Tyle tylko, że dla całej ekipy to pyrrusowe zwycięstwo. Choć Sagan spisał się rewelacyjnie prezentując nie tylko szybkość i wielką moc, ale też dojrzałość taktyczną prawdziwego mistrza, to spore straty poniósł Alberto Contador. Lider ekipy Tinkoff na klasyfikację generalną po dwóch upadkach jest poobcierany i poobijany i nie był w stanie utrzymać szaleńczego tempa szpicy peletonu na prowadzącym pod górę finiszu.
An impressive performance by Stuyven, some nervous last kilometers and the end of the Sagan’s malediction! #TDF2016https://t.co/bjgbefhtRL
Jeśli się zregeneruje, będzie musiał w górach atakować wcześniej i bardziej bezkompromisowo, ale obawiam się, że zielona koszulka Sagana i walka o etapowe zwycięstwa to może być wszystko, na co Oleg Tinkow może w tej sytuacji liczyć.
Nikt nie spodziewał się Marka Cavendisha
Powiedzmy sobie szczerze: na ?Manx Manie? wielu fanów położyło już krzyżyk i mało kto wierzył, że Cavendish będzie w stanie wygrać etap w tegorocznej ?Wielkiej Pętli?. Tym bardziej, że zaledwie kilka dni wcześniej dał się on ograć Adamowi Blythe?owi podczas mistrzostw Wielkiej Brytanii.
Wygląda jednak na to, że siła motywacji potrafi działać cuda. Cavendish świetnie spisał się na finiszu pierwszego etapu, zaliczył 27. wygraną w Tour de France oraz spełnił jedno ze swoich sportowych marzeń: zdobył (choć tylko na jeden dzień) żółtą koszulkę lidera wyścigu.
Co więcej, Cavendish tak się przejął prowadzeniem w klasyfikacji generalnej, że na pagórkowatym etapie do Cherbourga postanowił zrobić wszystko, by uszanować żółtą koszulkę i starał się nie stracić kontaktu z grupą finiszujących pod górę hartów. Nie udało mu się, ale za taką postawę należą mu się dodatkowe punkty uznania od fanów.
Pechowiec Porte
Alberto Contador upadał dwukrotnie i stracił niespełna minutę do swoich najważniejszych rywali, ale w jeszcze gorszej sytuacji po dwóch pierwszych etapach jest Richie Porte. Tasmańczyk w momencie, w którym peleton rozpędzał się przed finiszem w Cherbourgu złapał gumę, został za grupą i jego strata to już prawie dwie minuty.
To już kolejny taki przypadek w jego karierze. Rok temu na Giro d?Italia nie tylko ?złapał kapcia?, ale też został ukarany za przyjęcie koła od kolegi z drużyny Orica-Greenedge.
W kontekście dalszego rozwoju wydarzeń strata Porte ustawia w lepszej sytuacji współlidera zespołu BMC, czyli Tejaya van Garderena, który póki co jedzie bez strat.
Tak czy inaczej, niemal tradycyjnie dla Tour de France, już pierwsze dni, rozgrywane w pozornie łatwiejszym terenie, zbierają żniwo a selekcja wśród faworytów zaczyna się zanim peleton wjedzie w góry. Niby nic nowego, ale emocje są spore.
Sponsorzy, kontrakty, transfery
Teoretycznie okres transferowy kolarstwie jeszcze się nie zaczął, ale fakt kończenia wspierania swojej ekipy przez Olega Tinkowa to wystarczający argument, by na dobre rozpędzić karuzelę spekulacji.
Nowi sponsorzy, nowe projekty i nowe pomysły na mistrzowski skład pojawiają się jeden za drugim. Zespół Bora-Argon pozyskał nowego sponsora (producent armatury Hansgrohe), zamierza podpisać kontrakt z Peterem Saganem, Maciejem Bodnarem i Rafałem Majką a ostatnie plotki głoszą, że zespół ma wesprzeć Tony Martin. Co więcej rowery Argon 18 mają być zastąpione przez Specializeda.
Z kolei Alberto Contador jest łączony z zespołem Treka. Warto przypomnieć, że Hiszpan jeździł już na rowerach tej marki i odnosił na nich sukcesy.
Alpecin finansujący ekipę Gianta ma pieniądze wydawać na team Katiusza a zamiast producenta szamponów obecny zespół Degenkolba, Barguila i Dumoulina ma wesprzeć nowy sponsor ze Szwajcarii. Ekipę tę ma zasilić Michael Matthews.
Obecny zespół Matthewsa, czyli Orica – już nie GreenEdge a ?BikeExchange? zmienił stroje na bardziej granatowe, ale trzeba pamiętać, że górnicza korporacja Orica planuje wycofać się ze sponsorowania australijskiej ekipy a ?BikeExchange? to z kolei inicjatywa jednego z właścicieli zespołu, zatem grupa de facto pozostaje bez przyszłości.
Mając w pamięci dalszą reformę kalendarza, pomysły UCI na nowe zasady licencjonowania zespołów World Touru (system spadków i awansów) a także planowane wejście do kolarstwa kontrowersyjnego (ze względu na łamanie praw człowieka) księcia Bahrajnu wraz ze swoim sporym kapitałem, zapowiada się ciekawy czas w zawodowym peletonie.
Bez medalu z Novego Mesta
Zakończone w Czechach mistrzostwa świata XCO zakończyły się bez powodzenia dla reprezentacji Polski. Maja Włoszczowska nie pierwszy raz w ważnym wyścigu miała defekt i mimo woli walki przegrała medal, nie tylko srebrny, ale i brązowy. Jej czwarta lokata to najlepszy rezultat, jaki przywozimy z Czech. Dobrze spisała się jeszcze Katarzyna Solus-Miśkowicz (18 miejsce) oraz Aleksandra Podgórska, która wśród orliczek była 13.
https://www.instagram.com/p/BHXzzqeDmhH/
Miejsca sztafety, juniorek oraz mężczyzn były, cóż, dalekie od pożądanych. Mam nadzieję, że praca, zarówno organizacyjna jak i treningowa, jaką wykonują opiekunowie kadr U23 oraz juniorskiej zaprocentuje w nadchodzących sezonach. Mimo wszystko mtb to sport wytrzymałościowy, w którym na wyniki pracuje się latami a magiczne objawienia zdarzają się rzadko.
Tak czy inaczej, złoto Nino Schurtera i Anniki Langvad nikogo nie dziwi a oczy i kibiców i zawodników przenoszą się do Rio. Mistrzostwa Świata od wyścigu na Igrzyskach dzieli ładnych kilka tygodni, zatem najszybsi w Novym Mescie wcale nie muszą być najszybsi w Rio, choć z drugiej strony powtórka nikogo nie zdziwi.
Niewiadoma blisko różu
Giro Rosa to najważniejszy wyścig etapowy w kalendarzu wyścigów kobiecych. Po prologu i trzech etapach drugą lokatę we włoskim tourze zajmuje Katarzyna Niewiadoma. Pierwsza selekcja powstała już pierwszego dnia. Nasza kolarka reprezentująca ekipę Rabo Liv codziennie jest w ścisłej czołówce. Najważniejsze etapy zaplanowano na środę, czwartek (górskie) i piątek (22km czasówka).
Stawka żądnych sławy atletów ruszająca z pełną mocą na wystrzał startera to imponujący widok. Jeszcze bardziej imponująca jest wirtuozeria prowadzenia roweru na wąskich oponkach z minimalnym bieżnikiem na krętej, błotnistej trasie. Przełajowe Mistrzostwa Świata po raz kolejny pokazały, że cyclocross jest rewelacyjną odmianą kolarstwa. Nawet, jeśli realnie to większa nisza niż skoki narciarskie.
Jak zwierzęta
Tempo, dynamika, siła z jaką porusza się stawka na najważniejszych imprezach sezonu absolutnie powalają. Jeśli jeździsz na rowerze, to wiesz, jak mocnym, szybkim i wytrzymałym trzeba być, by coś takiego wytrzymać. Albo nie wiesz, bo mam wrażenie, że to, co wyczyniają przełajowcy jest na granicach, przynajmniej mojej, wyobraźni.
Niemal od startu do mety cisną ?ile fabryka dała? kontrolując przy tym, by nie popełnić zbyt wielu błędów na grząskiej i śliskiej trasie. To tak, jakby połączyć Danny?ego Harta z Champery z Alberto Contadorem z Verbier i oglądać to przez godzinę.
Tylko Belgowie
Niestety mistrzostwo w jeździe po błocie osiągalne jest tylko dla nielicznych, bo i nieliczni nim się interesują. Przełaje to niemal ?religia? w Belgii, ważne wydarzenie w Holandii i cieszący się pewną popularnością sport we Francji, Niemczech, Szwajcarii, Czechach i USA. Od 1950r Belgowie zdobyli 28 złotych medali w elicie mężczyzn, z czego 11 w XXIw.
Większą różnorodność uczestników znajdziemy w skokach narciarskich, dyscyplinie de facto nieistniejącej poza wąską grupą sportowców wyczynowych, niedostępną w wydaniu masowym.
Równocześnie trzeba wspomnieć, że ta niszowa dyscyplina jest ekstremalnie popularna w Niderlandach. Imprezy mistrzowskie potrafi na żywo przy trasie obserwować nawet 70000 kibiców.
Cień skandalu
Tegoroczna walka o tęczowe koszulki w holenderskim Zolder została przyćmiona pierwszą w historii kolarstwa aferą związaną z ?moto-dopingiem?. W zapasowym (co ważne, zgłoszonym do zawodów i znajdującym się w boksie ekipy) rowerze orliczki Femke Van den Driessche (mistrzyni Europy U-23, Belgijka) ukrytą baterię i silniczek wspomagający jazdę. To rozwiązanie w rodzaju ?Gruber Assist?, dostępnej od kilku lat na rynku propozycji dla amatorów.
W raporcie CIRC (niezależnej komisji ds. reformy kolarstwa) ?doping mechaniczny? wskazano jako realne zagrożenie a UCI od kilkunastu miesięcy wyrywkowo bada rowery zawodników, głównie na szosie.
Sprzęt Femke Van den Driessche (nieużyty w wyścigu, z którego Belgijka się wycofała) został prawdopodobnie zeskanowany (obecnie kontrolerzy dysponują poręcznymi skanerami) za czyjąś sugestią.
Warto w tym miejscu zauważyć, że cała sprawa wygląda na grubymi nićmi szytą, tym bardziej, biorąc pod uwagę pewnego rodzaju prymitywizm przygotowanego do użycia rozwiązania, czy łatwość, z jaką mogło być wykryte.
La Gazzetta dello Sport podaje, że o wiele bardziej zaawansowanym ?moto dopingiem? są wspomagane elektromagnetycznie koła, które mogą dodać kolarzowi nawet 60W. Tyle tylko, że taki sprzęt ma kosztować 200tys euro, zatem tak jak z dopingiem farmakologicznym na ?Gruber Assist?, tak jak na prostych sterydach wpadają biedni (kobieta, orliczka, w przełajach a nie gwiazda męskiego peletonu na szosie).
Niewykluczone, że konsekwencją będą nie tylko wyrywkowe kontrole, ale doczekamy sytuacji, w której rowery kolarzy będą weryfikowane na badaniu technicznym przed zawodami i zamykane w „parc ferme” niczym w sportach motorowych.
Tak czy inaczej pierwszy, wykryty w rowerze kolarza silniczek jest faktem, który przyćmił i błyskotliwe zwycięstwo Wouta van Aerta w pojedynku z Larsem van der Haarem i pomyłkę Adama Toupalika i ekstremalnie wysoki poziom sportowy w wyścigach wszystkich kategorii. A także pożegnanie ze startami wśród zawodowców żywej legendy cyclocrossu, Svena Nysa.
Polacy bez silniczków
Reprezentanci Polski w Zolder wystartowali i ukończyli, ze statystycznego punktu widzenia ich wyjazd do Holandii był nieistotny.
Mimo to warto wspomnieć wyraźnie lepszą niż zdobyte miejsce (25) jazdę Olgi Wasiuk, która z racji dalekiej pozycji w rankingu już po starcie miała stratę do czołówki.
Powiedzmy sobie szczerze, Polska to nie jest najlepszy kraj do uprawiania cyclocrossu. Owszem, mamy pewne tradycje a współcześnie można zaobserwować pewien renesans przełajów. Mimo wszystko większość zawodników traktuje starty w CX jako trening i uzupełnienie innych odmian kolarstwa.
W naszym klimacie trudno przygotować szczyt formy na najważniejsze imprezy międzynarodowe, które rozgrywają się w grudniu, styczniu i na początku lutego. Realnie rzecz ujmując wiązałoby się to z przeprowadzką bardziej na zachód, gdzie nie tylko jest nieco cieplej, ale i niemal codziennie rozgrywane są wyścigi wyższej niż najwyższa w Polsce kategorii.
Równocześnie nie powinniśmy ani dyskredytować postawy naszych przełajowców, ani tym bardziej sugerować, że ich wyjazdy na mistrzostwa są bez sensu. To ważne, by choćby kilka razy w sezonie zawodnicy i ich obsługa mieli kontakt ze światem ze względów logistycznych i, co istotne, dla zachowania ciągłości szkolenia. Dla niektórych z nich wyjazd do Zolder to dopiero początek doświadczenia z międzynarodowymi startami w przełajach. Podobnie ma się sprawa z kryteriami kwalifikacji w oparciu o określone imprezy, system Pucharu Polski i imprez mistrzowskich w kraju. Rezygnacja z nagrody, jaką można uzyskać walcząc na krajowych trasach równałaby się z poważnym ciosem dla całej, rodzącej się sceny przełajowej.
Biorąc pod uwagę wspomniane ożywienie, start naszej reprezentacji w Zolder należy po prostu potraktować jako inwestycję. A inwestycje mają to do siebie, że na zwrot czasami trzeba czekać trochę dłużej.
Uważany za wielki talent, który ciągle ma problem z odniesieniem ważnego zwycięstwa, Peter Sagan wygrywając mistrzostwa świata w Richmond zamyka usta krytykom a jego kariera wkracza w kolejną fazę.
Na początku przyjrzyjmy się dokonaniom Słowaka w sezonie 2015.
Etap Tirreno-Adriatico, dwa etapy Tour of California wraz z klasyfikacją generalną, dwa etapy Tour de Suisse, podwójne mistrzostwo kraju, klasyfikacja punktowa Tour de France (czwarta z rzędu) i etap Vuelta a Espana. Do tego 4. miejsce w Mediolan-Sanremo oraz Dookoła Flandrii i pięć drugich miejsc na etapach Tour de France. 10 zwycięstw daje mu szóste miejsce w klasyfikacji najskuteczniejszych kolarzy sezonu oraz szóste miejsce w CQ Rankingu.
We wcześniejszych latach wygrywał też Gandawa-Wevelgem, E3 Harelbeke, GP Montrealu, Tour de Pologne oraz Brabancką Strzałę. Stawał również na podium Mediolan-Sanremo i Dookoła Flandrii.
To imponujący dorobek, ale szef Sagana, Oleg Tinkow, podobnie jak kibice oraz dziennikarze oczekiwali więcej. Wysoki kontrakt (prawdopodobnie 4 miliony Euro) połączony z brakiem spektakularnych sukcesów w wiosennych klasykach był szczególnie frustrujący dla rosyjskiego milionera, właściciela grupy Tinkoff-Saxo.
Niemoc Sagana podczas Tour de France, gdzie wykazywał się heroizmem nawet na górskich etapach doczekała się anegdotycznego statusu.
Podczas hiszpańskiej Vuelty Słowak zdołał wygrać jeden z etapów, ale z rywalizacji wycofał się po kraksie z motocyklem kolumny wyścigu. Start w Hiszpanii był jednak dla niego kluczowy w budowie formy na mistrzostwa świata.
Trasa w Richmond w teorii była odpowiednia dla Sagana, zatem należał on do grona faworytów. Pewnym problemem była niewielka liczebność słowackiej drużyny: do pomocy miał jedynie swojego brata Juraja oraz Michala Kolara.
Paradoksalnie być może właśnie to stało się jednym ze źródeł sukcesu. Gdy reprezentanci innych ekip nawzajem kasowali swoje akcje a kolejni faworyci odpalali dynamiczne ataki w finałowej fazie wyścigu, Sagan cierpliwie czekał.
Skoczył raz, zdobywając minimalną przewagę po czym popisał się swoimi umiejętnościami zjazdowymi a następnie wytrzymał tempo na lekko wznoszącym się do mety, ostatnim odcinku trasy. Nie przeszkodził mu nawet wypięty z pedału but ani fakt, że na ?duszącej? końcówce mięśnie musiały palić go ponadprzeciętnie. Obronił się przed pogonią i w rewelacyjnym stylu zdobył mistrzostwo świata.
Tęczowa koszulka trafiła w ręce zawodnika, który jest jedną z bardziej wyrazistych postaci we współczesnym peletonie. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że od czasów Mario Cipolliniego nie było kolarza o tak ekscentrycznej ekspresji, który niemal w każdej wypowiedzi czy zachowaniu potrafi wzbudzić kontrowersję, uśmiech i pobudzić emocje fanów.
Skuteczność (wbrew opiniom udowodnioną w zestawieniu na początku wpisu) łączy z poczuciem humoru (bywa, że nie najwyższych lotów) i specyficznym poczuciem smaku. Biorąc pod uwagę, że ostatnio w kolarstwie brakuje silnych osobowości, trudno się dziwić, że chcąc nie chcąc, Sagan jest gwiazdą.
Jest też zawodnikiem, który może oprzeć się ?klątwie tęczowej koszulki?. Owszem, w nadchodzących miesiącach będzie zmagał się ze wszystkimi utrudnieniami, jakie spotykają każdego mistrza świata. W jego przypadku charakterystyczny stój i wiążące się z nim obowiązki mogą być jednak elementem, który odwróci losy jego kariery.
Czy pierwsze, prawdziwie wielkie zwycięstwo będzie pierwszym z serii? Przed Saganem Mediolan-Sanremo czy Dookoła Flandrii, wyścigi, w których już stawał na podium i które przegrywał przez niefortunne decyzje na trasie. Wydaje się, że sezon 2015 był dla Słowaka przełomowy. Kolejne porażki podczas Tour de France sprawiły, że choć odrobinę dojrzał, czego wyrazem była jazda w Richmond.