Tag: Michał Kwiatkowski

  • Tour w skrócie

    Tour w skrócie

    Tłumy przy trasie, kraksa Cavendisha i żółta koszulka dla Nibalego. Tour de France w Wielkiej Brytanii wystartował z rozmachem.

    Ironia losu

    Mark Cavendish miał wygrać etap do Harrogate i zdobyć choćby na kilkanaście godzin żółtą koszulkę. Podobno podporządkował cały sezon temu jednemu dniu. Nic dziwnego, ?Manx Man? jeszcze nigdy nie był liderem Tour de France a jeśli do regulaminu wyścigu nie wrócą bonifikaty na premiach lotnych i metach etapów najbliższą okazję będzie miał najwcześniej za dwa lata. Za rok wyścig rozpocznie się w Utrechcie od 13km jazdy na czas, zatem szansa by sprinter objął prowadzenie jest nikła.

    Ostatnie metry pierwszego etapu były trudniejsze niż wszyscy się spodziewali. Niewielkie nachylenie szosy sprawiło, że finisz wymagał więcej mocy i choć koledzy z drużyny doprowadzili Cavendisha do linii 500m przed metą, Brytyjczyk spalił się psychicznie. Widząc, że nie odjeżdża rywalom, zaczął się przepychać, wpadł w Simona Gerransa, runął na asfalt i zwichnął bark. Stan zdrowia zmusił go do wycofania się z wyścigu i sześciotygodniowej pauzy. Zakrojona na wielką skalę akcja wizerunkowa legła w gruzach. Specjalny kask Cavendisha pomalowany w brytyjskie barwy miał reklamować fundację zbierającą datki na poszkodowanych i niepełnosprawnych żołnierzy. Tymczasem to niedoszły bohater będzie przez najbliższe dni chodził z ręką na temblaku niczym powstaniec styczniowy.

    Zobacz galerię z drugiego etapu Tour de France:

     

     

    Eksportowy sukces

    Wydawało się, że wizyta Giro d?Italia w Irlandii to szczyt możliwości w kwestii popularności kolarstwa na Wyspach. Tymczasem Brytyjczycy fetują trzydniową obecność Tour de France w swoim kraju z jeszcze większym entuzjaznem. Niemal każdy metr szosy, którą jadą kolarze jest obstawiony szpalerem widzów. Górzysty etap do Sheffield zgromadził tłumy niczym z pirenejskich przełęczy. Tak wielkie zainteresowanie Tourem stawia nowe wyzwania przed organizatorami wyścigu. Póki co nie doszło do żadnego poważnego incydentu, ale jazda w tłumie 70km/h coraz mniej zaczyna podobać się kolarzom. Tym bardziej, że kibice fetują peleton na wiele sposobów, w tym robiąc sobie ?selfies? stojąc tyłem do drogi. Wcześniej czy później ktoś wpadnie pod koła i oby stało się to na podjeździe przy niewielkiej prędkości. Z drugiej strony nie można ustawić 200km barierek – urok kolarstwa to właśnie bezpośredni kontakt widzów z zawodnikami. Tak czy inaczej popularność kolarstwa w Wielkiej Brytanii i Irlandii przechodzi najśmielsze oczekiwania.

    Tłumy kibiców przy szosach w Yorkshire. Fot. Dave Haygarth, flickr, CC BY 2.0
    Tłumy kibiców przy szosach w Yorkshire. Fot. Dave Haygarth, flickr, CC BY 2.0

     

    Zdeterminowany Nibali

    Można pytać po co i zastanawiać się nad sensem akcji Vincenzo Nibalego. Dwie sekundy to niewiele a żółta koszulka obciąża jej posiadacza (konferencje prasowe, zwiększone zainteresowanie mediów, dodatkowe kontrole antydopingowe) oraz kolegów z drużyny (konieczność prowadzenia peletonu). Mimo to Włoch zdecydował się na śmiały atak w końcówce drugiego etapu, sięgnął po zwycięstwo i prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Odcinek do Sheffield liczył ponad 3300m przewyższenia i zgodnie z zapowiedziami był niczym wiosenny klasyk w Ardenach. Kolejne podjazdy dokonały selekcji w peletonie, na ostatnich kilometrach na czele pozostała niewielka, wyselekcjonowana grupa najmocniejszych zawodników. Do akcji weszli Froome i Contador sprawdzając swoje możliwości krótkimi szarpnięciami. Inaczej niż na Criterium di Dauphine, tempo konkurentów wytrzymał Vincenzo Nibali a następnie ?poprawił? wzbudzając konsternację w grupie liderów. Peter Sagan, który przyjaźni się z Włochem od czasów jazdy w ekipie Liquigas nie rozpoczął pogoni, Froome patrzył się na Contadora a Nibali zyskał kilkadziesiąt metrów przewagi. Jeśli przyjąć początek wyścigu jako sprawdzian formy, Włoch potwierdził swoje aspiracje i zamknął usta wątpiącym w jego dyspozycję. Nie zapominajmy też, że, cytując klasyka, ?liczy się każda sekunda?. Nawet jeśli zaledwie dwie to nikła zaliczka, jednak przewaga, choćby taktyczna, już teraz jest po stronie Nibalego i zespołu Astana.

    Przestrzeń dla Kwiatkowskiego

    Kontuzja Cavendisha psuje plany zespołu Omega Pharma Quick Step. Zobaczymy, jak teraz rozwiążą kwestię walki o wygrane etapowe. Czy Manx Mana zastąpi ktoś z jego ?pociągu? (Petacchi, Renshaw?), czy może więcej miejsca i wsparcia dostanie polski kolarz. Oczywiście ?Kwiato? nie może rywalizować z klasycznymi sprinterami na płaskich etapach, ale brak Cavendisha powinien zapewnić Polakowi większe wsparcie na pozostałych odcinkach. O tym, że jest w formie, przekonaliśmy się na mecie w Sheffield, gdzie co prawda za Nibalim i Van Avermaetem, ale pokonał Petera Sagana i zajął trzecie miejsce. To wciąż nie jest upragnione zwycięstwo, ale wygląda na to, że doczekamy się go wcześniej niż później.

    Co dalej?

    Dziś sprinterski etap z Cambridge do Londynu alias Londres. Swoją drogą, zabawnie wyglądają angielskie nazwy pisane po francusku lub z francuską manierą na oficjalnych profilach wyścigu, ale cóż, takie prawo właściciela. Bez dnia przerwy kolarze zostaną przetransportowani do północnej Francji i wyruszą w stronę Lille. A już we środę czekają na nich bruki znane z Paryż-Roubaix na etapie z Ypres do Arenbergu.

     

    Zdjęcie okładkowe: peleton TdF w Yorkshire, fot. Dave Haygarth, flickr CC BY 2.0

  • TdF: Na co stać Polaków?

    TdF: Na co stać Polaków?

    Pięciu ?naszych? w peletonie Wielkiej Pętli to rekord. Czy Maciej Bodnar, Michał Gołaś, Bartosz Huzarski, Michał Kwiatkowski i Rafał Majka podbiją francuskie szosy i przyniosą radość kibicom?

    To jeszcze nie ten moment, by nominalnym liderem drużyny podczas Tour de France był Polak, ale kto wie, może wkrótce  doczekamy takiego momentu. Póki co możemy się cieszyć z  zaistniałej sytuacji: reprezentantów naszego kraju na liście startowej widnieje więcej niż Brytyjczyków, którzy mają super gwiazdy a kolarstwo przeżywa u nich prawdziwe odrodzenie. Od 1993r czekamy na zwycięstwo etapowe w wielkim Tourze. Czy któryś z pięciu kolarzy pokusi się o powtórzenie wyczynu Zenona Jaskuły?

    1. Maciej Bodnar – Cannondale

    Znakomity czasowiec to jedna z lokomotyw w pociągu rozprowadzającym Petera Sagana. Słowak pojedzie po trzecią z rzędu wygraną w klasyfikacji punktowej, drużyna de facto ustawiona jest pod jego potrzeby. Ktoś taki jak Maciej Bodnar, potrafiący nadawać mocne, równe tempo w kluczowych momentach, jest bardzo cenionym pomocnikiem. Mimo przegranej z Michałem Kwiatkowskim w Mistrzostwach Polski na czas, Bodnar ma udany sezon: wygrał jazdę indywidualną podczas prestiżowego wyścigu ?3 dni De Panne? a ostatnio podczas Criterium du Dauphine był siódmy podczas podobnej próby. Jest więc w dobrej formie, szkoda, że w tegorocznym Tourze jest tylko jedna czasówka.

    2. Michał Gołaś - Omega Pharma Quick Step

    Drużyna, której liderami będą Mark Cavendish i Michał Kwiatkowski jest bardzo różnorodna i jedzie do Francji przynajmniej po kilka celów. Pierwszy z nich to inauguracja wyścigu, walka o etap i żółtą koszulkę dla ?Manx Mana?. Kolejny dzień to szansa dla ?Kwiato?. Dalej trzeba będzie zbierać punkty do klasyfikacji sprinterskiej, sekundy do młodzieżowej i walczyć o kolejne etapy. Pracy co nie miara, Michał Gołaś będzie jednym z tych, którzy swój wysiłek wkładają by sukcesy odnosili bardziej utytułowani koledzy. Pamiętajmy jednak, że dwa lata temu w Giro d?Italia we wczesnej fazie wyścigu, były mistrz Polski walczył o koszulkę najlepszego górala, potrafi nieźle podjeżdżać a gdy trzeba zafiniszować z niewielkiej grupy. Biorąc pod uwagę różne rozwiązania taktyczne, może i ?Goły? dostanie swoje pięć minut i je wykorzysta?

    3. Bartosz Huzarski - NetApp Endura

    Niespełna trzydziestoczteroletni kolarz ma już na swoim koncie starty w Giro d?Italia i Vuelta Espana. W tym roku dołącza do grona zawodników, którzy wzięli udział we wszystkich trzech wielkich tourach. Zespół NetApp Endura jedzie we Francji z dziką kartą, ich liderem jest Czech, Leopold Konig (rok temu 9. w Vuelcie). Huzarski to niezły góral, który często szuka szans w ucieczkach, ma w swojej karierze wiele cennych wyników w prestiżowych wyścigach. Tour de France do dla niego rodzaj ukoronowania kariery, nie zdziwię się, jeśli kilkukrotnie wystąpi w roli ?Dzielnego Francuza?, czyli spędzi dzień jadąc przed peletonem, polując na premie, wygraną etapową lub czerwony numer dla najbardziej walecznego zawodnika.

    4. Michał Kwiatkowski - Omega Pharma Quick Step

    Największa nadzieja na wygraną etapową, wschodząca gwiazda światowego kolarstwa. Po świetnej wiośnie (wygrany Strade Bianche, udana ?kampania ardeńska? zwieńczona trzecim miejscem w Liege-Bastogne-Liege) zdołał jeszcze wygrać prolog Tour de Romandie. Criterium du Dauphine było dla niego nieudane, jednak na mistrzostwach Polski pewnie wygrał jazdę indywidualną na czas. Biorąc pod uwagę przebieg jego kariery a zwłaszcza tego sezonu, powinniśmy się nastawiać przede wszystkim na drugi etap wyścigu. 201km z York do Sheffield to ciągła jazda góra-dół, niczym podczas belgijskich klasyków. Wymarzona okazja, by odpadli sprinterzy i szansa na pojedynek Kwiatkowski-Sagan. Etap siódmy kończący się zjazdem do Nancy, czy też strome, ale krótkie podjazdy dzień później (Tomblaine-La Mauselaine, 161km) to niezłe okazje dla Polaka. Musimy jednak pamiętać, że numerem jeden w Omedze jest Mark Cavendish i jego wyniki są wyżej na liście priorytetów. Biorąc pod uwagę ilość podjazdów w całym wyścigu oraz fakt, że ?Kwiato? póki co nienajlepiej spisuje się w wysokich górach, trudno rozpatrywać go jako jednoznacznego kandydata do walki o białą koszulkę najlepszego młodzieżowca, ale kto wie, jak będzie naprawdę. Nie bez powodu doświadczone kierownictwo drużyny sugeruje, że Polak może wkrótce odgrywać kluczową rolę w wielkich tourach.

    5. Rafał Majka - Tinkoff Saxo

    Szósty kolarz Giro d?Italia został włączony do składu w ostatniej chwili. Roman Kreuziger, regularnie notujący wyniki w top10 Tour de France, rok temu kluczowy pomocnik Alberto Contadora, został odsunięty od startu w związku z prowadzonym postępowaniem w sprawie niejasności w jego paszporcie biologicznym w? 2011r. Polski kolarz ma go zastąpić: jest znakomitym góralem, ma również doświadczenie w jeździe dla Contadora (wygrana przez Hiszpana Vuelta 2012). Wątpliwości budzi jego dyspozycja: Giro d?Italia było bardzo ciężkie a do tego w ostatnich dniach wyścigu Majka zmagał się z problemami zdrowotnymi. Pierwsze dni Touru mogą więc być dla niego trudne, ale najważniejsze etapy górskie, gdzie będzie potrzebny swojemu liderowi są dopiero za dwa tygodnie. Co ciekawe, opiniotwórczy ?The Inner Ring? mimo faktu niespodziewanego powołania na Tour i zmęczenia po Giro, stawia wyżej Majkę niż Kwiatkowskieo w typowaniu najlepszego młodzieżowca wyścigu.   Zdjęcie okładkowe: Rafał Majka i Bartosz Huzarski, fot. Piotr Drabik, flickr CC BY 2.0

  • Nie przegap w ten weekend – ?Cała Polska jedzie dla Marka?

    Nie przegap w ten weekend – ?Cała Polska jedzie dla Marka?

    Europa ściga się o koszulki mistrzostw krajowych na szosie a elita mtb o tęczę w maratonie. Tymczasem dla naszych ?górali? ten weekend powinien być szczególny. W Gielniowie odbędzie się Memoriał Marka Galińskiego. Co jeszcze ważnego i ciekawego ma do zaoferowania rowerowy światek w ten weekend?

     

    1. Mistrzostwa Krajowe

    W Sobótce eksportowi kolarze: Michał Kwiatkowski i Bartosz Huzarski będą zmagali się z siłą krajowych ekip. Wyścigi o mistrzostwo są specyficzne a rozstrzygnięcia bywają zaskakujące. Czy drużyna CCC Polsat Polkowice będzie w stanie kontrolować wyścig i rozegrać go po swojemu by wyprowadzić jednego ze swoich kolarzy będących w wysokiej dyspozycji (Taciak? Marczyński?) na pierwsze miejsce? Czy może jeden z najlepszych obecnie specjalistów górzystych jednodniówek, Michał Kwiatkowski da radę obronić tytuł? Czy też koszulka trafi do Bartosza Huzarskiego? Dowiemy się tego w niedzielę około 17.30. Z kolei w piątek rywalizować będą juniorzy, juniorki oraz niepełnosprawni, zaś w sobotę kobiety i młodzieżowcy. Interesująco zapowiada się również rywalizacja w innych krajach. W Wielkiej Brytanii Mark Cavendish wszystkie siły rzuca na pierwszy etap Tour de France i nie pojedzie w mistsrzostwach. W Belgii niezłą formę zaprezentował ostatnio Philippe Gilbert, interesująco zapowiada się również wyścig w Niemczech i Francji. Część nowych mistrzów będzie mogła dumnie zaprezentować zdobytą koszulkę podczas Wielkiej Pętli, to wyjątkowy zaszczyt i spory prestiż.
    Mistrzostwa Świata XCM 2013 w Austrii

    2. Mistrzostwa Świata w maratonie MTB

    Większość z nas mniej lub bardziej regularnie startuje w maratonach. Wyczynowe XCM to jednak inna bajka. Zawody zaliczane do kalendarza UCI to nie są imprezy masowe. Bierze w nich udział wąska grupa profesjonalistów, na listach wyników często nie ma nawet setki ludzi. Polityka federacji jest wciąż względem maratonów co najmniej niekonsekwentna, nie zmienia to faktu, że wyścigi długodystansowe doczekały się grona specjalistów na wysokim poziomie. Choć cyrk mtb po wczesnowiosennych startach na południowej półkuli przeniósł się do Europy, zawodnicy zainteresowani walką o tęczową koszulkę po raz kolejny narażeni są na koszty podróży do RPA. Znana miejscowość Pietermaritzburg będzie bowiem gospodarzem mistrzostw. Mężczyźni będą się ścigać na trasie liczącej 95km, kobiety 74km. Kandydatami do złota są Christophe Sauser, Jaroslav Kulhavy, ale o medal może się pokusić np. Karl Platt, Alban Lakata, Tim Bohme czy Leonardo Hector Paez. Polskę reprezentować będą Bartłomiej Wawak i Adrian Brzózka. Wśród pań kandydatek do ?tęczy? można upatrywać w gronie: Esther Suss, Blaza Klemencic, Annika Langwald, Sabine Spitz i Tereza Hurikova.
     

    3. Memoriał Marka Galińskiego

    Tragiczna śmierć ?Diabła? wstrząsnęła nami tej wiosny. W Gielniowie przygotowano dwa wyścigi: sobota to prawdziwe XC, niedziela to maraton. Zawodom przyświeca idea uczczenia pamięci najlepszego polskiego kolarza górskiego. Na liście startowej już teraz znajduje się wiele zacnych nazwisk. Więcej informacji znajdziecie na mtbopoczno.pl oraz w facebookowym evencie. Dobrze przejechany wyścig to chyba najlepszy sposób na uhonorowanie Marka Galińskiego.  

    4. Puchar Polski w Maratonie i inne

    Ścigać można się również w wielu innych miejscach. W sobotę w Małopolsce dwa konkurencyjne maratony: Skandia w randze Pucharu Polski w Bukowinie Tatrzańskiej oraz lider frekwencji, Bikemaraton w Myślenicach. Intrygują zawody na Podhalu: Czesław Lang pierwszy raz od dłuższego czasu proponuje swoim klientom start w górach. Co z tego wyniknie? Zobaczymy po weekendzie. Oprócz tego maraton Ligi Świętokrzyskiej w Łącznej, XC z cyklu Pucharu Szlaku Solnego w Spytkowicach a w niedzielę w Urlach Drużynowe Mistrzostwa Amatorów w maratonie. Ciekawa impreza, mająca już pewną tradycję, ale czy obroni się w natłoku innych zawodów podczas tego weekendu. Szosowcy-amatorzy mają w ten weekend mniej opcji do wyboru, za to w kalendarzach coraz więcej pojawia się triathlonów. Interesująco zapowiada się ten we Frydmanie, gdzie zawodnicy będą pływali w zalewie Czorsztyńskim a trasa rowerowa to solidny, górzysty odcinek, do tego z pięknymi widokami. Oby pogoda dopisała!  

  • Poniedziałkowy skrót#10

    Michał Kwiatkowski zakończył ardeński tryptyk podium w monumencie Liege-Bastogne-Liege. Simon Gerrans zwyciężył w tym wyścigu notując drugi wielki wynik swojej kariery: dwa lata temu wygrał Mediolan-Sanremo. Australijczyk to jeden z bardziej niedocenianych specjalistów klasyków ostatnich lat!

    Kolarze z podium ?staruszki?: Gerrans, Alejandro Valverde i Kwiatkowski to bohaterowie ostatniego tygodnia. Australijczyk wygrał najbardziej prestiżowy z tych wyścigów a w Amstel Gold Race tydzień wcześniej był trzeci. Valverde był trzeci w AGR, wygrał Walońską strzałę, w Liege finiszował drugi. ?Kwiato? również ani razu nie wypadł z top5 będąc kolejno: 5. w AGR, trzeci w Walońskiej Strzale i zajmując to samo miejsce w L-B-L. Skupiając się na liczbach, ważna jest jeszcze jedna: Polak jest 14 (czternaście!) 10 (dziesięć!) lat młodszy od obu rywali.

    Trzeba przyznać, że w niedzielę okoliczności były sprzyjające i dla niego i dla Gerransa. Nie przypominam sobie, by w ostatnich sezonach w końcówce Liege-Bastogne-Liege jechała tak duża grupa kolarzy, co więcej, bez zdecydyowanych ataków faworytów. Szybcy zawodnicy, jak Polak i Australijczyk mogli więc popisać się swoimi umiejętnościami sprinterskimi, choć trzeba pamiętać, że mając w nogach ponad 4500m w pionie trzeba być po prostu świetnym i kompletnym kolarzem, by dynamicznie pojechać finisz.
    O ile Kwiatkowski to przyszłość kolarstwa, Gerransowi bliżej do końca kariery. Kolarz ekipy Orica nieco ?po cichu? zgromadził na swoim koncie dwa zwycięstwa w wiosennych monumentach, notując przy tym jeszcze kilka innych, wartościowych rezultatów. Jego wygrane nie były spektakularne, ale w takich wyścigach wyniki mówią za siebie. Za kilka lat stastycy sportu będą wymieniali go w gronie najlepszych kolarzy drugiej dekady XXIw. Historię pisze też Julien Absalon. Francuski kolarz górski po raz dwudziesty ósmy w karierze zwyciężył w zawodach Pucharu Świata. W ten sposób zrównał się z Julie Furtado - gwiazdą początków mtb - i stoi przed szansą objęcia samotnego prowadzenia w statystykach. Tego osiągnięcia nie umniejsza fakt nieobecności kilku ważnych rywali, w tym Nino Schurtera, który szykuje się do startu w szosowym Tour de Romandie. Wśród kobiet najszybsza była Eva Lechner a Mai Włoszczowskiej tym razem wyścig się nie udał: defekt sprzętu połączony z niedyspozycją zaowocował dalszą lokatą i spadkiem na szóste miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu.
    Trzymając się statystyk, w miniony weekend w różnych imprezach rowerowych w Polsce startowało, szacując tylko, przynajmniej 3500 osób. Sporym sukcesem zarówno frekwencyjnym (ok 800 osób) jak i sportowym (wiele uznanych nazwisk w wynikach) zakończył się maraton serii Kaczmarek Electric w Olejnicy. Ta regionalna seria wygrała z liderem medialnej promocji, warszawską Skandią. Ja za to wybrałem lokalną serię cross country, czyli Puchar Tarnowa. Kilka zdjęć znajdziecie na moim facebookowym fanpage. Zawody były ?takie jak zawsze?, co biorąc pod uwagę 20-letnią tradycję tego cyklu traktuję jako wyraz uznania dla solidnej jakości oferowanego uczestnikom produktu. Martwi jedynie fakt, że najliczniejsze na starcie były kategorie Masters, wśród juniorów i juniorów młodszych bieda. Biorąc dodatkowo pod uwagę popularność maratonów, teoria o tym, że sport staje się rozrywką klasy średniej w tym wypadku niestety się potwierdza.

  • Wielkanocny skrót

    Wypoczęci? Najedzeni? Jeśli tak, to po świątecznej przerwie znowu ruszamy.

    Powrót Gilberta

    Lubię takie come backi. To zawsze daje nadzieję, że po chudszych latach nadchodzi lepszy czas. Dla kogoś, kto przez kilkanaście miesięcy rządzi i dzieli w swojej specjalności, jak Philippe Gilbert w górzystych klasykach a następnie ?ratuje? kolejny sezon mistrzostwem świata, rok bez ważnego zwycięstwa można uznać za stracony. Waloński kolarz miał spore problemy z odnalezieniem dyspozycji z czasów, gdy jeździł w ekipie Lotto. Dream team BMC, budowany w dużej mierze z myślą o klasykach często zawodził w najważniejszych próbach. Tym razem wszystko zagrało. Przede wszystkim forma Gilberta, który powtórzył swój manewr z mistrzostw świata 2012. Końcówka tamtego wyścigu jak i Amstel Gold Race była identyczna, zatem Belg pojechał niemal w ten sam sposób. Co więcej, przygotowanie do decydującej akcji znakomicie przeprowadzili jego koledzy z drużyny, Greg van Avermaet i Samuel Sanchez. W najbardziej stromym miejscu na Caubergu Gilbert przyspieszył, a na dojeździe do mety obronił się przed pogonią, m.in. kontratakującym Michałem Kwiatkowskim. Wydaje się, że powtórzenie niezwykłej serii sprzed trzech lat, gdy wygrał cztery wyścigu z rzędu, od Brabanckiej Strzały po Liege-Bastogne-Liege jest niemożliwe, ale połowa planu została już wykonana. Kolejny etap to ważniejsza ze ?Strzał?, tym razem Walońska. Co ciekawe, mimo zaprezentowanej podczas Amstel Gold Race mocy, Gilbert nie jest postrzegany jako główny kandydat to zwycięstwa.

    ?Porażka? Kwiatkowskiego

    Michał Kwiatkowski ma 24 lata. Tyle, co Peter Sagan. Słowak jest bardziej utytułowany, ale obaj kolarze zaczynają być w podobnej sytuacji. Tej wiosny Kwiatkowski spisuje się świetnie, zanotował kilka wygranych, w tym pokonał m.in właśnie Sagana, w aspirującym do miana klasyku wyścigu Strade Bianche. Świetnie spisał się też w Wyścigu Dookoła Kraju Basków, gdzie ustąpił jedynie Alberto Contadorowi. Po tym występie został zaliczony do ścisłego grona najważniejszych postaci ardeńskich klasyków.

    W niedzielę podczas Amstel Gold Race był liderem swojej drużyny, jednej z najmocniejszych ekip świata, Omega Pharma  Quick Step. Na Caubergu na chwilę przejął inicjatywę i choć, tak jak pozostali kolarze z czołówki, nie dał rady ruszyć w pogoń za Gilbertem, na wypłaszczeniu spróbował solową akcją doścignąć Belga. Nie udało się, przyjechał na piątym miejscu. W wielu komentarz pojawia się opinia, że był? ostatni z grona faworytów. Tymczasem, mimo ryzyka, które podjął, de facto utrzymał stan posiadania sprzed roku. Dla porównania, w wieku 24 lat, bohater z niedzieli, czyli Gilbert, choć wygrał lutowy Omloop Het Volk (obecnie pod nazwą Het Nieuwsbald), w ardeńskich klasykach w ogóle się nie liczył. Kwiatkowski nie dość, że już jest liderem w swojej drużynie, to jeszcze decyduje o obliczu wyścigu. Narzekania części kibiców są podobne do głosów płynących ze Słowacji. Nasi południowi sąsiedzi też najchętniej widzieliby już Sagana wyrgywającego monumenty. W tych wyścigach jednak nie liczy się tylko moc, ale też doświadczenie a to zdobywa się z czasem. Między innymi dzięki nieudanym szarżom, jaką podczas Amstel Gold Race przeprowadził Michał Kwiatkowski.

    Czyste szaleństwo

    Końcowe kilometry „Piwnego Wyścigu” oglądałem z oczami wielkości pięciozłotówek. Może i jest to jeden z mniej prestiżowych klasyków, zwłaszcza z racji na swój wiek (niespełna 60 lat historii, w porównaniu z innymi, wielkimi jednodniówkami „Amstel” jest młodzieniaszkiem). Trudno jednak nie docenić formy i kunsztu, jakie prezentują kolarze jadąc rollercoasterem dróg prowadzących przez Limburgię. Ciągle góra-dół, zakręty, na pełnym gazie, to naprawdę imponujące. Tempo w jakim zbliżali się do ostatniego podjazdu na Cauberg było wprost absurdalne, możliwe do wykonania tylko dla absolutnej elity zawodowego peletonu. Wystarczy odrobina wyobraźni przestrzennej, by uświadomić sobie, że uznawane za ostoję konserwatyzmu kolarstwo szosowe jest w rzeczywistości sportem ekstremalnym!

  • Poniedziałkowy skrót#9

    Tegoroczną przygodę z brukami kończymy pięknym akcentem. Niespodziewana, ale bardzo zasłużona wygrana kolarza z drugiego szeregu cieszy bardziej niż kolejny rekord pobity przez kolejną gwiazdę. W końcu na tym właśnie polega sport!

    Paryż-Roubaix

    Niki Terpstra od dłuższego czasu znakomicie prezentował się w północnych klasykach. Od 2012 roku regularnie był w czołówce brukowanych monumentów, grając rolę dżokera wysyłanego do taktycznych akcji w końcówkach wyścigów. Zeszłoroczne podium w Paryż-Roubaix tylko potwierdziło wielki potencjał Holendra.

    ?Piekło Północy? 2014, pełne ataków faworytów, wyniosło Terpstrę do kolarskiego panteonu. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy pojechał po wygraną jak profesor, wykorzystując właściwy moment do ataku, gdy wszystkie najważniejsze postaci zdążyły już wystrzelić, czy też jednak jego wygrana to efekt taktyki zespołu Omega Pharma Quick Step. Na myśl przychodzi Servais Knaven i jego zaskakujący triumf w 2001r.

      Dla kolarzy Patricka Lefevre?a wiosna bez ważnego zwycięstwa na brukach jest porażką. We Flandrii polegli, stawiając na nie w pełni dysponowanego Boonena. W E3 oraz Gandawa-Wevelgem również byli na nich mocniejsi. Terpstra, który jest najjaśniejszym punktem Omegi tej wiosny (wybaczcie fani Michała Kwiatkowskiego) prezentował się znakomicie już w tygodniach poprzedzających Paryż-Roubaix. W niedzielę wykorzystał swoją szansę jak prawdziwy mistrz i właściwie już w kwietniu jest rozliczony z tego sezonu. Ciekawe, jak dalej potoczy się jego kariera. Ta wygrana może być punktem zwrotnym dla niego, jego drużyny, Toma Boonena i wielu innych kolarzy. Przyszłoroczne brukowane klasyki będziemy oglądać z zupełnie innym układem sił.

    Wiele pytań będzie bowiem czekało na rozstrzygnięcie: co dalej z karierami młodych, zdolnych: Petera Sagana i Sepa Vanmarcke, którzy czekają na największe sukcesy? Czy Tom Boonen odrodzi się po raz kolejny, czy też będzie powoli zmierzał ku sportowej emeryturze? Jak długo Fabian Cancellara będzie utrzymywał fenomenalną passę podiów w monumentach. Co ze Zdenkiem Stybarem, który ze swoim dorobkiem może iść śladami Terpstry oraz czy Bradley Wiggins postawi sobie za cel wygraną w Roubaix? Dziesiąte miejsce Brytyjczyka który jeszcze dwa lata temu dyktował zabójcze tempo na podjazdach Tour de France jest swoistą sensacją, na której konsekwencje warto będzie czekać!

     

    Dookoła Kraju Basków

    Dzieje się tyle, że czuję, jakby sobota była tydzień temu. A to raptem dwa dni dzielą nas od rewelacyjnego zakończenia Wyścigu Dookoła Kraju Basków. Alberto Contador rozpoczął z wysokiego C wygrywając pierwszy etap, później mógł skupić się na kontrolowaniu sytuacji i ?poprawił? rywalom podczas jazdy na czas (w finałowej próbie ustąpił jedynie Tonemu Martinowi). W międzyczasie Michał Kwiatkowski kolekcjonował trzecie miejsca na kolejnych etapach, niewielką stratę notując jedynie na czwartym odcinku, gdzie triumfował jego kolega z drużyny, Wout Poels. Polak jednak z nawiązką odrobił straty podczas czasówki, gdzie – a jakże – był trzeci, co pomogło mu zająć drugie miejsce w klasyfikacji generalnej całego wyścigu. Biorąc pod uwagę prestiż ?Vuelta al Pais Vasco?, który teoretycznie ma tę samą rangę co Tour de Pologne, ale jednak dłużej znajduje się na liście najwyżej punktowanych wyścigów, to najcenniejszy wynik Kwiatkowskiego w karierze. Z formą, którą prezentuje pozostaje z ekscytacją czekać na ardeńskie klasyki – będzie w nich jednym z najważniejszych kandydatów do zwycięstwa!

     

    Puchar Świata XC

    Julien Absalon po raz dwudziesty siódmy (!) wygrał zawody Pucharu Świata cross country. Francuz staje się żywą ikoną kolarstwa górskiego, tym bardziej, że podczas jego kariery charakter tej dycypliny zmienił się diamteralnie. Obecnie trasy olimpijskiego xc są techniczne, widowiskowe, z elementami znanymi z bardziej ekstremalnych odmian kolarstwa. Poziom sportowy zawodowego mtb jest kosmicznie wysoki, tym większe uznanie dla dokonania Francuza. Polskich kibiców cieszy znakomita postawa Mai Włoszczowskiej, która sezon rozpoczęła od najniższego stopnia podium. Wygrała jej klubowa koleżanka, Jolanda Neff. Damski team Gianta jest więc w tym momencie najmocniejszą ekipą w kobiecym XC!

    Na właściwy układ sił w mtb trzeba jednak poczekać ponad miesiąc, kiedy Puchar Świata przyjedzie do Europy (najbliższe zawody, 27.04 rozegrane zostaną w Australii). Część zespołów i zawodników, w tym większość z Polski, odpuszcza starty w dalekich lokalizacjach.

     

     

    Circuit de Ardennes

    Ligę niżej, ale nadal w gronie znakomitych zawodowców wysoką formę tej wiosny prezentuje Łukasz Wiśniowski. Niedawno o mało co wygrał Tour de Normandie, w miniony weekend postawił już na swoim i zwyciężył w krótkiej, cenionej etapówce Circuit de Ardennes. W 2012r wygrywał tam Marek Rutkiewicz, wyścig ma kategorię 2.2, a na liście triumfatorów znajdują się nazwiska wielu dobrych kolarzy. To z pewnością dobry krok w rozwoju kariery Wiśniowskiego (rocznik 1991), reprezentującego barwy grupy Etixx, ?młodzieżówki? Omega Pharma Quick Step

    I na koniec?

    Polska się rusza

    Maraton Warszawski: 20tysięcy uczestników. Bikemaraton w Miękinii: ponad 1800 startujących. Mazovia w Legionowie: 1000. Liga Świętkorzyska w Daleszycach: 600. Do tego szereg mniejszych imprez biegowych oraz rowerowych i wygląda na to, że aktywnie rusza się sporych rozmiarów miasto. Cieszy też relacja z maratonu w TVP.

  • Nie przegap w ten weekend – bruk vs kurz

    Nie przegap w ten weekend – bruk vs kurz

    Paryż – Roubaix to wyścig-legenda. Najbardziej szalona impreza w kalendarzu World Tour. Nic nie może się z nią równać, a jednak to nie jedyne ważne wydarzenie nadchodzącego weekendu.

    Dla wielu kibiców to nie ubiegłotygodniowa Flandria a właśnie ?Piekło Północy? jest synonimem klasyku. Tak naprawdę, poza legendą, Paryż – Roubaix nie ma nic wspólnego z innymi kolarskimi monumentami. To ostatnia ostoja stylu vintage, swoistego wariactwa, które z niewiadomych przyczyn pozostało w corocznym harmonogramie. Impreza, której wygranie automatycznie wpisuje kolarza na karty historii tej dyscypliny.

    Jadąc z Paryża do Roubaix, zawodowy, komercyjny, kolorowy peleton co chwilę zbacza z drogi by zanurzyć się w historii: sportu, regionu, Francji i Europy. Postgórnicza okolica borykająca się z wieloma problemami raz do roku ożywa, tak jak ożywają wspomnienia o dawnych mistrzach i bohaterach pierwszej wojny światowej. Nie one są jednak najważniejsze a bruk. Wśród pól północnej Francji ukryte są wyłożone nim drogi, po których peleton zmuszony jest przejechać, i które stają się areną jednego z najdziwiniejszych widowisk, jakie cyklicznie oglądają fani sportu.

     

    W tym roku na trasie liczącej 257km na bruk kolarze wjadą 28 razy. Arenberg, Mons-en-Pevele i Carrefour de l?Arbre to najsłynniejsze z odcinków prowadzących po kocich łbach, na których najczęściej dokonuje się selekcja.

    Fabian Cancellara, opromieniony zwycięstwem we Flandrii będzie próbował ustrzelić historyczny dublet: jeszcze nikomu ta sztuka nie udała się trzy razy. Forma, jaką Szwajcar zaprezentował tydzień temu sugeruje, że jest to możliwe. Z drugiej strony Tom Boonen z pomocnikami ekipy Omega Pharma Quick Step są rządni rewanżu. Jak zawsze wiele zależy od pogody. W przypadku deszczu Paryż-Roubaix zmienia się w błotną rzeźnię. Znakiem czasów jest, że od dwunastu lat podczas ?Piekła Północy? nie padało. W kwietniu. W północnej Francji!

    Relacja na żywo z wyścigu będzie m.in. w Eurosporcie.

    Szalone Paryż-Roubaix, w którym kolarze jeżdżąc po dziurach, błocie i w kurzu jest ekstremum szosowej odmiany wczynowej jazdy rowerem . Tymczasem zawodnicy specjalizujący się w olimpijskiej wersji mtb od kilku lat zmagają się z innym szaleństwem. Trasy najważniejszych zawodów cross-country robią się coraz bardziej wymagające technicznie. Rewolucja w sprzęcie, wprowadzenie większych kół, sprawiła, że na trasach pojawiają się coraz bardziej wymyślne utrudnienia. Odziani tylko w kaski wagi piórkowej i obcisłą lycrę kolarze skaczą, jeżdżą po głazach, nie omijają fragmentów tras zawodów konkurencji grawitacyjnych.

    W ten weekend w południowoafrykańskim Pietermaritzburgu rusza seria najbardziej prestiżowych wyścigów: Puchar Świata. Oczy polskich kibiców kierują się oczywiście w stronę Mai Włoszczowskiej, która jest jedną z faworytek całego sezonu. Trzeba uczciwie przyznać, że nie tylko z powodu Mai te zawody będą pasjonujące. MTB, męskie, kobiece, jak również jego odmiany jeszcze bardziej ekstremalne niż xc stoją na bardzo wysokim i wyrównanym poziomie. Dobrze zrealizowany przekaz TV – a o to od niedawna dba Red Bull udostępniając relację na żywo w Internecie z dobrym komentarzem ekspertów – daje możliwość docenienia kunsztu i mocy herosów kolarstwa górskiego.
    W sobotę juniorzy, kobiety i elita mężczyzn ścigać się będą w downhillu, w niedzielę młodzieżowcy, panie i panowie w cross country.

     

    Michał Kwiatkowski stracił kilka sekund na królewskim etapie Dookoła Kraju Basków. To drugi raz w tym sezonie, gdy młody lider Omega Pharma odstał od najlepszych kolarzy w górach. W przeciwieństwie do Tirreno – Adriatico, różnica była bardzo mała i Polak nadal pozostaje w grze o podium, tym bardziej, że w sobotę finał wyścigu, który powinien mu bardzo pasować: górzysta, 25km jazda indywiduana na czas. Trzymamy kciuki!

    Podobnie jak wielu z was, w ten weekend na dobre rozpoczynam sezon startowy. Trochę żałuję, najbardziej Paryż-Roubaix. Emocje, jakich dostarcza oglądanie tego wyścigu na żywo są niepowtarzalne. Z wielu propozycji, które anonsuje np. mtb-xc? nie wybieram żadnej. Sprawdzę, jak wygląda Puchar Słowcji XC. Po powrocie podzielę się wrażeniami. To może być ciekawe doświadczenie.

    Zdjęcie okładkowe, bruki Roubaix: fot. tetedelacourse, flickr, cc by sa 2.0

  • Wtorek na skróty: bez kompromisów

    Jest tylko jeden kolarz, który potrafi pojechać w 100% bez kompromisów. To Alberto Contador, który śmiałym atakiem rozbił rywali w ?wyścigu dwóch mórz?.

    Nie wiem, czy Alberto Contador będzie w stanie sprzeciwić się Chrisowi Froome?owi w lipcu na trasie Tour de France. Wiem natomiast, że w miniony weekend po raz kolejny zrobił to, za co go wszyscy podziwiamy: pojechał bez najmniejszych kompromisów. Oczywiście powinno być nam żal, że atak Contadora na Passo Lanciano zniweczył plany Michała Kwiatkowskiego na utrzymanie koszulki lidera Tirreno-Adriatico. Tyle, że Polak został ?trafiony? bronią, przed którą niewielu kolarzy na świecie potrafi się ustrzec. Dynamiczny atak z zaskoczenia to firmowy znak ?Pistolero?. W ten sposób wygrywał Giro d?Italia (ten tytuł stracił przez działającą wstecznie decyzję o dyskwalifikacji), odebrał ?Purito? Rodriguezowi wygraną w hiszpańskiej Vuelcie i przyczynił się do porażki Andy?ego Schlecka w Tour de France 2011.

    Nie znalazłem jeszcze danych o mocy, jaką generował Contador na Lanciano oraz finałowym Murze Guardiagrele, ale nie tylko tempo jazdy zadecydowało o zwycięstwie. Kluczowa była brawurowa taktyka. Michałowi Kwiatkowskiemu pozostają na pocieszenie dni w koszulce lidera, wygrany etap oraz dobra jazda w finałowej czasówce (siódme miejsce, z niewielką stratą do najlepszych specjalistów). Godny odnotowania jest również cenny rezultat, jaki uzyskał Bartosz Huzarski. 15. miejsce w tak dobrze obsadzonym wyścigu to zwiastun wysokiej formy.

    W wiosennym kalendarzu widoczna jest pewna zamiana ról. Zazwyczaj to Paryż-Nicea był wyścigiem, który skupiał uwagę faworytów wielkich tourów. Tirreno-Adriatico raczej wzbudzało zainteresowanie sprinterów czy też specjalistów klasyków. Tymczasem gwiazdy Sky i Tinkoff-Saxo wybrały się do Włoch a we Francji rywalizowali inni. Brytyjski zespół być może wygrałby wyścig ?ku słońcu? za sprawą Gerainta Thomasa, ale ten musiał się wycofać z powodu kontuzji odniesionej po kraksie. Statystycznie istotne zwycięstwo przypadło więc Carlosowi Betancurowi: to pierwszy Kolumbijczyk, który wygrał Paryż-Nicea oraz pierwszy od 1991r triumfator jeżdżący we francuskiej drużynie (Ag2r). Rywal Rafała Majki z ubiegłorocznego Giro d?Italia po drodze do Nicei był najszybszy na dwóch etapach, na żółtą koszulkę zapracował więc uczciwie. Rafał Majka jechał pechowo, defekt i kraksa kosztowały go straty i ostatecznie uplasował się na początku czwartej dziesiątki. Przemysław Niemiec był dwa miejsca za nim a Sylwester Szmyd treningowo zajął setną lokatę.

    Przy takiej konfiguracji trasy obu wyścigów pojawiają się pytania, czy kolarze przygotowujący się do pierwszego monumentu sezonu, Mediolan-Sanremo (w najbliższą niedzielę) dobrze wybrali. Peter Sagan niewątpliwie jest w wysokiej formie, ale jeszcze nie błyszczy, Fabian Cancellara również nie jest jeszcze w najwyższej dyspozycji. Czy ciężkie góry na trasie ?wyścigu dwóch mórz? to nie było za wiele? Być może wyjątkowo lepiej spiszą się ci, którzy wybrali ściganie ?ku słońcu? we Francji? Może więc nie Sagan i Cavendish a Tom Boonen, Zdenek Stybar lub Rui Costa będą głównymi postaciami ?wiosennych mistrzostw świata??

  • Nie przegap w ten weekend – okno pogodowe

    Niczym himalaiści przed szczytowym atakiem będziemy wyczekiwali przerw w opadach. Jest więc szansa na bliższy kontakt z ekranem TV. A jest co oglądać!

    Wyścig ?ku słońcu? miał być mało interesujący. Więcej obiecywaliśmy sobie po Tirreno-Adriatico. Brak czasówki, brak dużych gór, słabsza obsada? a mimo to dzieje się wiele. Ściganie jest bardzo dynamiczne. Otwarta rywalizacja, która miała być zaledwie pocieszeniem dla faktu, że gros gwiazd wybrało ściganie we Włoszech, okazała się atutem. Kolarze atakuja, walczą o sekundy, szukają szans na zdobycie przewagi. Niestety Rafał Majka na skutek defektu stracił kilka minut u podnóża Mont Brouilly we środę, ale Przemysław Niemiec nadal jedzie czujnie pilnując faworytów. Formę sprawdza Vincenzo Nibali, cenny sukces odniósł Carlos Betancur a liderem jest Garaint Thomas, którego Sky szykuje na następcę Wigginsa i Froome?a. Piątkowy, sobotni i niedzielny etap zapowiadają się więc emocjonująco. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia, kto może wygrać klasyfikację generalną, zapewne do ostatnich metrów zjazdu z Col d?Eze w niedzielę będą się ważyły losy żółtej koszulki.

     

    Na trasie znad morza Tyrreńskiego nad Adriatyckie towarzyszą nam innego rodzaju emocje. Michał Kwiatkowski jest realnym faworytem do walki o zwycięstwo a przynajmniej do podium. Podczas drużynowej czasówki z pomocą kolegów wypracował niezłą przewagę nad Porte i Contadorem. Dyspozycja, jaką prezentuje w ostatnich tygodniach sugeruje, że powinien obronić się przed nimi podczas finałowej jazdy indywidualnej we wtorek. Pytanie, czy sprosta gwiazdom Sky i Tinkoff-Saxo podczas sobotnich i niedzielnych zmagań w górach. W sobotę do mety w Cittareale prowadzi bowiem droga pnąca się przez 12km ze średnim nastromieniem 5,3%, zaś w niedzielę na kolarzy czeka końcówka – kat: najpierw Passo Lanciano (11,3 km; 8,5%, max. 13%, to już nie przelewki) a następnie prowadzący do mety Muro di Guardiagrele, krótki ale stromy nawet na 30%. Ciekawe, czy kolarze w dalszej części stawki zejdą z rowerów tak, jak kilka lat temu na Montelupone?

    Muro di Guardiagrele, fot. RCS
    Muro di Guardiagrele, fot. RCS

    Oprócz elity mężczyzn na trasy w ten weekend ruszą też kobiety. Brian Cookson, nowy szef międzynarodowej federacji kolarskiej spełnia przedwyborcze obietnice. Naciski, płynące głównie z anglojęzycznej części peletonu odnoszą skutek. Ściganie w wydaniu pań zaczyna być należycie promowane. Puchar Świata doczekał się nad wyraz godnego klipu promocyjnego. Również pirackie streamingi nie zamierzają ominąć Ronde van Drenthe, który rozegrany zostanie w sobotę. Pojadą w nim Eugenia Bujak, Katarzyna Pawłowska i Małgorzata Jasińska, zatem jest komu kibicować!

    Najciekawsze wydarzenia weekendowych etapów zaplanowane są mniej więcej na godziny 14-17. Po ponad miesiącu suszy i ciepła wraca jednak do nas właściwa dla tej pory roku aura. Ma być chłodniej, deszczowo i wietrznie. Możliwe, że sypnie nieco śniegu. Ale, ale? nie ma już zmiłuj, trzeba ćwiczyć. Jeśli do południa będzie lało a po południu wyjdzie słońce, zmagania zawodowców zostaw sobie na wieczór – powtórki na youtube nie są takie złe!

  • Oswajanie z sukcesem

    Wychodzi na to, że mamy gwiazdy sportu. Nie, nie tylko te nasze, lokalne, którymi tylko my się interesujemy. Polscy zawodnicy w różnorakich dyscyplinach rozdają karty na najważniejszych imprezach w każdym zakątku świata. Chyba pora, żeby się z tym oswoić.

    Zanim będzie o kolarstwie (w końcu to blog głównie o tym), krótkie zestawienie z innych dyscyplin.

    Agnieszka Radwańska – od kilku lat top10 tenisowych rankingów. Justyna Kowalczyk – co roku z medalem najważniejszej imprezy sezonu w biegach narciarskich. Kamil Stoch, dwukrotny złoty medalista Igrzysk Olimpijskich i prawdopodobny triumfator Pucharu Świata w skokach. Robert Kubica, mistrz świata WRC2, zakontraktowany kierowca czołowego teamu fabrycznego w rajdach samochodowych. Krzysztof Hołowczyc – regularnie uznawany za faworyta rajdu Dakar, na koncie kilka miejsc w czołowej dziesiątce morderczego automaratonu. Tomasz Majewski – lekkoatletyczny multimedalista przewodzący solidnej kadrze ?królowej sportu?. Robert Lewandowski – jeden z najskuteczniejszych piłkarzy Europy.

    Tak się złożyło, że doczekaliśmy się chwili, w której również polscy kolarze należą do ścisłej światowej czołówki. Maja Włoszczowska to jedna z najjaśniejśniej świecących gwiazd kolarstwa górskiego. Liderka fabrycznej ekipy lidera rynku wśród producentów rowerów, seryjna medalistka mistrzostw świata. Podobnie wygląda sytuacja Katarzyny Pawłowskiej, która trzy lata z rzędu zdobywa medale na torze. Z kolei Rafał Majka, Przemysław Niemiec i Michał Kwiatkowski to kolarze, którzy zakończyli sezon 2013 z rekordowymi dla naszego kolarstwa wynikami, czego efektem jest pozycja w ich ekipach w tym roku. Co więcej, zespoły Saxo-Tinkoff, Lampre-Merida i Omega Pharma Quick Step należą do ścisłego grona światowej elity. W tym momencie przeszliśmy od stanu, gdy garstkę entuzjastów cieszyła obecność w ucieczka na wyścigach drugiej kategorii, o ile te rozgrywane były w zachodniej Europie do stanu, gdy również w zachodniej Europie o ?naszych? piszą najważniejsze sportowe media.

    Sęk w tym, by nauczyć się tej nowej rzeczywistości. Oczywiście każde zwycięstwo cieszy, ale od największych gwiazd oczekuje się najlepszych rezultatów. Nie chodzi o wywieranie presji czy ?pompowanie balonu?. Jeśli zawodnik nie tylko ma potencjał, ale też potwierdza go swoimi wynikami, znaczy to tyle, że właśnie z tego należy go rozliczać. Zatem, jeśli Maja Włoszczowska zajęła czwarte miejsce w cypryjskim Sunshine Cup, nie ma ani tragedii ani powodu do radości. Jej czas przyjdzie wkrótce, gdy elita będzie rywalizowała o punkty Pucharu Świata. Z drugiej strony fajnie, że Kornel Osicki w nowych barwach Krossa startował w całym cyklu zawodów na wyspie Afrodyty. Dzięki nim będzie mu łatwiej na innych międzynarodowych zawodach, podobnie jak kolarzom JBG2, którzy dobrze pojechali w etapówce w Andaluzji.
    Na tle wygranej Kwiatkowskiego w Strade Bianche, siódme miejsce Bartłomieja Matysiaka w Classica Almeria może wydawać się mało istotne, ale podobnie: kolarz CCC Polsat Polkowice ugrał dobry wynik w niezłym wyścigu, zdobywając punkty dla siebie i dla drużyny. Jeden rezultat nierówny drugiemu, ale z każdego można się cieszyć, dobierając właściwie wagę do treści, z każdego zrobić dobrego newsa. Podobnie jak z niepowodzeń: sezon jest długi, każdy zawodnik ma wiele zadań i wiele celów. Grono profesjonalistów: od tych wybitnych po solidnych, którym możemy kibicować przy różnych okazjach zrobiło się spore. Na tyle spore, że jest to świetna okazja by doceniać tych nie tylko z pierwszych stron gazet.