Tag: Kolarstwo torowe

  • Kolarstwo torowe wyjaśnione

    Kolarstwo torowe wyjaśnione

    Aż dwanaście kompletów medali można zdobyć w kolarstwie torowym podczas Igrzysk Olimpijskich. Jakie są konkurencje, na czym polegają i o co chodzi w jeździe po drewnianym owalu, dowiecie się z tego artykułu.

    Prędkość, moc, siła, wytrzymałość, rywalizacja bark w bark. Do tego aerodynamika i bezkompromisowość sprzętu, wyścig technologiczny, który można porównać jedynie do tego w samochodowej F1.  To wszystko otrzymujemy śledząc wyścigi torowców.

    Pierwsze mistrzostwa świata rozegrano już w 1893r. Zatem to już 128lat historii. Dodatkowo rowerzyści ścigający się na torze obecni są na letnich Igrzyskach Olimpijskich od ich nowożytnego restartu, czyli od 1896r.

    Kolarstwo torowe zmieniało się na przestrzeni lat, ewoluowały zarówno obiekty na których przeprowadzano zawody (od dłuższych, odkrytych, betonowych po współczesne, stosunkowo krótkie 200-250m, drewniane, znajdujące się w często wielofunkcyjnych halach) jak i konkurencje, w których rywalizowano o medale.

    Obecnie w programie Igrzysk Olimpijskich znajdziemy:

    • Sprint indywidualny
    • Sprint drużynowy
    • Keirin
    • Omnium, czyli wielobój
    • Madison
    • Wyścig drużynowy na 4km

    Każda z tych konkurencji rozgrywana jest osobno dla kobiet i dla mężczyzn.

    Na czym jednak polegają poszczególne konkurencje kolarstwa torowego?

    Sprint Indywidualny

    Zawodnicy rywalizują parami na dystansie dwóch (kobiety) lub trzech okrążeń (mężczyźni). Rywalizacja odbywa się do dwóch zwycięstw, zatem każda para może rozegrać maksymalnie trzy wyścigu. Kolarze ruszają ze startu zatrzymanego, ważnym elementem jest nie tylko szybkość na finiszu, ale też taktyka i zaskoczenie rywala. Często obserwujemy długie odwlekanie rozpędzenia się do pełnej prędkości. W związku z tym pomiar czasu prowadzony jest jedynie na ostatnich 200m. Zawodnicy w pary tworzące pucharową drabinkę ustawiani są według czasów z indywidualnych kwalifikacji właśnie na 200m, ze startu lotnego.

    Atrakcyjność dla kibica: 4/5 (całkiem widowiskowe)
    Skomplikowane zasady: 3/5 (nieco skomplikowane)

    Sprint drużynowy

    Trzech zawodników (dwie zawodniczki) jak najszybciej pokonuje trzy (dwa dla kobiet) okrążenia toru ze startu zatrzymanego. Każdy kolarz prowadzi przez jedną rundę i schodząc ze zmiany kończy rywalizację. Do mety dojeżdża samotnie jeden reprezentant drużyny. Na torze równolegle rywalizują dwie reprezentacje, startujące z przeciwległych końców toru. O wynikach decyduje pokonanie rywali oraz uzyskany czas. Nie jest to więc rywalizacja bark w bark, raczej rodzaj bardzo krótkiej i intensywnej, drużynowej czasówki.

    Atrakcyjność dla kibica: 3/5 (można obejrzeć)
    Skomplikowane zasady: 2/5 (kto ma lepszy czas, ten wygrywa)

    Keirin

    To kolejna i ostatnia na Igrzyskach konkurencja sprinterska. Popularna w Japonii, gdzie wyścigi w Keirinie są traktowane podobnie jak wyścigi końskie, z możliwością stawiania na zawodników. Zawody są równocześnie spektakularne i egzotyczne. Niewielki peleton (6-7 kolarzy) jest rozprowadzany w wylosowanej kolejności przez sędziego na motorowerze nazywanym „derny”. Gdy pilot zjeżdża na bok, zawodnicy ścigają się jak w sprincie indywidualnym. Ze względu na większą liczbę zawodników na torze, konieczność walki o pozycję i wysoką prędkość w keirinie dość często dochodzi do kraks.

    Atrakcyjność dla kibica: 5/5 ( dzieje się! jest moc, jest prędkość, są przepychanki a do tego ten śmieszny sędzia jadący na derny)
    Skomplikowane zasady: 2/5 (kto wygrywa sprint, ten jest mistrzem olimpijskim, ale są pewne niuasne dotyczące startu lotnego, czy ustawienia za sędzią, które komplikują sprawę)

    Omnium

    Torowy wielobój, który niedawno przeszedł ewolucję, między innymi ze względu na zoptymalizowanie programu Igrzysk Olimpijskich. Kilka lat temu była to faktycznie konkurencja, w której kolarz musiał wykazać się wszechstronnością. Obecnie to zestaw podobnych do siebie, czterech wyścigów: Punktowego, Tempowego, Eliminacyjnego i Scratchu, które zbliżone są charakterystyką do szosowego kryterium.

    – W wyścigu punktowym zawodnicy ścigają się o punkty na lotnych finiszach co 10 okrążeń (5-3-2-1 punktów za kolejne miejsca, ostatni finisz punktowany jest podwójnie). Za nadrobienie okrążenia nad peletonem zyskuje się kolejne 20 punktów i część zawodników w takiej taktyce szuka szansy na sukces. Mężczyźni ścigają się przez 25 a kobiety 20km.
    – Wyścig tempowy to również zabawa w zbieranie punktów i nadrabianie okrążeń, tyle, że po piątej rundzie punktowane finisze są co okrążenie. Ta konkurencja jest krótsza: mężczyźni jadą 10, kobiety 7,5km.
    – Wyścig eliminacyjny. Prosta sprawa: co okrążenie mamy lotny finisz, ostatni kolarz w stawce odpada. Wygrywa ten, kto wytrwa do końca.
    – Scratch. Sprawa jeszcze prostsza. Scratch to po prostu wyścig ze startu wspólnego. Kto pierwszy dojedzie do mety (10km panowie, 7,5km panie), ten wygrywa.

    Za miejsca w kolejnych konkurencjach zbiera się punkty: od 40 za pierwsze, 38 za drugie i tak dalej do końca. Omnium kończy się wyścigiem punktowym, z którego punkty dolicza się do zgromadzonej wcześniej puli.

    Atrakcyjność dla kibica: 2/5 (całość trwa dość długo a kolejne konkurencje są do siebie podobne, czyli „jeżdżą w kółko”).
    Skomplikowane zasady: 5/5 (niewielkie różnice między konkurencjami, doliczanie punktów z wyścigu do punktów z całości omnium, nadrabianie okrążeń, dla przypadkowego widza do rzeźnia).

    Madison

    Madison to de facto wyścig punktowy, tylko parami. Tyle tylko, że w rywalizacji na torze w danym momencie ściga się tylko jeden zawodnik, drugi odpoczywa jeżdżąc wewnątrz owalu. Zawody liczą 50km dla mężczyzn i 30km dla kobiet. Punkty zbiera się co 10 okrążeń, ostatnie punktowane jest podwójnie, za nadrobienie okrążenia są ekstra punkty. Zmiana zawodnika będącego aktualnie w grze odbywa się przez podanie ręki, używane do nadania partnerowi dodatkowej prędkości.

    Atrakcyjność dla kibica: 3/5 (zmiany są efektowne, finisze ciekawe, pozornie jest sporo chaosu, ale przy zwiększonej uwadze Madison jest ciekawy i spektakularny).
    Skomplikowane zasady: 2/5 (idea zbierania punktów jest prosta, natomiast obecność dwóch zawodników i zmiany wprowadzają mniej wprawionych widzów w konfuzję).

    Wyścig drużynowy na 4km

    Kolarska F1. W jeździe na 4km aerodynamika jest wszystkim. „Marginal gains” posunięte są tam do granic absurdu. „Wyścig na dochodzenie” jak nazywa się drużynówkę na 4km to konkurencja równie prosta co sprint drużynowy. Ponieważ na torze rywalizują równocześnie dwa zespoły startujące z przeciwległych stron toru, zawody w danej parze można wygrać doganiając konkurentów, jednak o medalach decyduje osiągnięty czas.

    Atrakcyjność dla kibica: 3/5 (to zawody dla kolarskich geeków: jeśli interesujecie się sprzętem, aerodynamiką i mocą, będziecie patrzeć z zapartym tchem)
    Skomplikowane zasady: 2/5 (tak jak w sprincie drużynowym: kto ma lepszy czas wygrywa).

    Technologia, moc i aerodynamika

    Torowcy używają rowerów z tzw. „ostrym kołem”, zatem teoretycznie bardzo prostych, bez hamulców i przerzutek. Rowery torowe to jednak dzieła sztuki użytkowej i szczyt rowerowej myśli inżynieryjnej. Muszą być ekstremalnie sztywne, by wytrzymać monstrualną moc generowaną przez sprinterów a także bardzo aerodynamiczne, ponieważ o zwycięstwie lub porażce często decydują tysięczne części sekundy.

    Dla wyników znaczenie ma również sam obiekt: drewno z jakiego jest wykonany tor, sposób, w jaki klepki zostały ułożone i podparte, długość toru, krzywizna i wysokość zakrętów (w widełkach regulowanych przepisami), wilgotność powietrza, temperatura i wysokość nad poziomem morza.

    Warto zwrócić też uwagę, że o ile konkurencje sprinterskie wiążą się z wysoką specjalizacją (zawodnicy i zawodniczki są niezmiernie muskularni, trening nakierowany jest na wygenerowanie maksymalnej mocy w stosunkowo krótkim czasie), o tyle konkurencjom wytrzymałościowym (omnium i 4km) bliżej specyfiką do kolarstwa szosowego. Stąd też tor „dostarcza” do zawodowego peletonu zarówno znakomitych czasowców jak i specjalistów finiszowania z grupy.

    Konkurencje pozaolimpijskie

    Kolarstwo torowe nie kończy się na Igrzyskach Olimpijskich. Nie wszystkie konkurencje mieszczą się w programie, 12 kompletów medali to i tak więcej niż w pozostałych odmianach sportu rowerowego (4 na szosie, 4 w BMX i 2 w MTB), co jest o tyle ciekawe, że tor jest najbardziej elitarną i najmniej dostępną formą kolarskiego wyczynu.

    W programie mistrzostw świata dodatkowo znajduje się wyścig indywidualny na 4km, wyścig punktowy i scratch są rozgrywane zarówno w ramach omnium jak i niezależne konkurencje a także rozgrywana jest indywidualna czasówka (1km dla mężczyzn, 500m dla kobiet), w której startują kolarze specjalizujący się konkurencjach sprinterskich.

    Ciekawe dla kibiców są również zawody komercyjne, „sześciodniówki” w Berlinie, Mediolanie czy Gandawie. To de facto wielodniowy Madison, w którym zespoły zbierają punkty oraz ścigają się o największą liczbę przejechanych okrążeń. W Wielkiej Brytanii czy USA popularne są zawody na „najwolniejsze okrążenie”. To dostarczając sporej rozrywki kibicom dość efektowny sprint na jedno okrążenie, którego trudnością jest wyczekiwanie w „stójce” przed linią startu zanim kolarze usłyszą wystrzał startera.

    Perłą w koronie kolarstwa, nie tylko torowego, jest jazda godzinna. Polega po prostu na pokonaniu jak najdłuższego dystansu na torze przez 60 minut. Rekord godzinny, wynoszący obecnie 48,007km dla kobiet (Vittoria Bussi) i 55,089km dla mężczyzn (Victor Campenaerts) to jedno z najcięższych wyzwań w świecie sportu.

    Kolarstwo Torowe na Igrzyskach w Tokio 2020

    Na Igrzyskach w Tokio polska reprezentacja wystartuje w następującym składzie:

    Sprint kobiet:
    1. Karwacka Marlena – sprint drużynowy, sprint indywidualny, Keirin
    2. Łoś Urszula – sprint drużynowy, sprint indywidualny, Keirin
    rezerwowa – Nikola Sibiak
    Sprint mężczyzn:
    1. Rudyk Mateusz – sprint drużynowy, sprint indywidualny, Keirin
    2. Rajkowski Patryk – sprint drużynowy, sprint indywidualny
    3. Maksel Krzysztof – sprint drużynowy, Keirin
    rezerwowy – Sarnecki Rafał
    Średni dystans kobiet:
    1. Pikulik Daria – Madison, Omnium
    2. Pikulik Wiktoria – Madison
    rezerwowa – Płosaj Nikola
    rezerwowa – Pietrzak Łucja
    Średni dystans mężczyzn:
    1. Sajnok Szymon – Madison, Omnium
    2. Staniszewski Daniel – Madison
    rezerwowy – Pszczolarski Wojciech
    rezerwowy – Banaszek Alan

    Program konkurencji torowych Tokio 2020:

    Poniedziałek, 2 sierpnia

    8:30 Kwalifikacje sprintu drużynowego kobiet
    8:54 Kwalifikacje 4km koniet
    9:50 Sprint drużynowy kobiet – pierwsza runda
    10:02 Kwalifikacje 4km mężyczn
    11:00 Sprint kobiet, miejsca 7-8
    11:03 Sprint kobiet, miejsca  5-6
    11:06 Sprint kobiet – wyścig o brąz
    11:09 Sprint kobiet – wyścig o złoto

    Wtorek, 3 sierpnia

    8:30 4km kobiet, pierwsza runda
    8:58 Kwalifikacje sprintu drużynowego mężczyzn
    9:22 4km mężczyzn, pierwsza runda
    9:50 Sprint drużynowy mężczyzn – pierwsza runda
    10:05 4km kobiet, miejsca 7-8
    10:12 4km kobiet, miejsca 5-6
    10:19 4km kobiet kobiet – wyścig o brąz
    10:26 4km kobiet – wyścig o złoto
    10:35 Sprint drużynowy mężczyzn, miejsca 7-8
    10:38 Sprint drużynowy mężczyzn, miejsca 5-6
    10:41 Sprint drużynowy mężczyzn, wyścig o brąz
    10:44 Sprint drużynowy mężczyzn, wyścig  złoto

    Środa, 4 sierpnia

    8:30 Kwalifikacje sprintu mężczyzn
    9:10 Pierwsza runda keirinu kobiet
    9:35 1/32 sprintu mężczyzn
    10:11 Repasaże keirinu kobiet
    10:31 Repasaże sprintu mężczyzn
    10:45 4km mężczyzn o miejsca 7-8
    10:52 4km mężczyzn o miejsca 5-6
    10:59 4km mężczyzn, wyścig o brąz
    11:06 4km mężczyzn, wyścig o złoto
    11:13 1/16 sprintu mężczyzn

    Czwartek, 5 sierpnia

    8:30 Omnium mężczyzn, Scratch
    8:48 ⅛ sprintu mężczyzn
    9:06 Ćwierćfinały keirinu kobiet
    9:27 Omnium mężczyzn, wyścig tempowy
    9:45 Ćwierćfinały sprintu mężczyzn, wyścig 1
    9:58 Półfinały keirinu kobiet
    10:07 Omnium mężczyzn, wyścig eliminacyjny
    10:25 Sprint mężczyzn, wyścig 2
    10:37 Keirin kobiet o miejsca 7-12
    10:45 Keirin kobiet o miejsca 1-6
    10:55 Omnium mężczyzn, wyścig punktowy
    11:27 Sprint mężczyzn o miejsca 5-8

    Piątek, 6 sierpnia

    8:30 Kwalifikacje sprintu kobiet
    9:10 Półfinały sprintu mężczyzn, wyścig pierwszy
    9:16 1/32 sprintu kobiet
    10:15 Madison kobiet
    11:00 Finał sprintu mężczyzn, wyścig pierwszy
    11:06 1/16 sprintu kobiet
    11:35, Finał sprintu mężczyzn, wyścig drugi

    Sobota, 7 sierpnia

    8:30 ⅛ sprintu kobiet
    8:48 Pierwsza runda keirinu mężczyzn
    9:39 Ćwierćfinał sprintu kobiet, wyścig pierwszy
    9:55 Madison mężczyzn
    10:55 Ćwierćfinał sprintu kobiet, wyścig drugi

    Niedziela, 8 sierpnia

    3:00 Omnium kobiet – Scratch
    3:18 Półfinały sprintu kobiet, wyścig pierwszy
    3:24 Ćwierćfinały keirinu mężczyzn
    3:39 Półfinały sprintu kobiet, wyścig drugi
    3:45 Omnium kobiet – wyścig tempowy
    4:06 Sprint kobiet o miejsca 5-8
    4:09 Półfinały keirinu mężczyzn
    4:20 Finał sprintu kobiet, wyścig pierwszy
    4:26 Omnium kobiet – wyścig eliminacyjny
    4:45 Finał sprintu kobiet, wyścig drugi
    4:51 Keirin mężczyzn o miejsca 7-12
    5:00 Keirin mężczyzn o miejsca 1-6
    5:25 Omnium koniet – wyścig punktowy

  • Loverove 20.10.2015

    Loverove 20.10.2015

    Loverove: przegląd rowerowych newsów i ciekawostek, jak co rano specjalnie dla Was:

    1. Sprzęt na medal

    Polacy na Mistrzostwach Europy w kolarstwie torowym pojechali znakomicie. Wyniki naszej reprezentacji prezentują się następująco:

    1 m. Katarzyna Pawłowska – wyścig punktowy
    1 m. Wojciech Pszczolarski – wyścig punktowy
    2 m. Grzegorz Drejgier, Rafał Sarnecki, Krzysztof Maksel – sprint drużynowy
    3 m. Adrian Tekliński – scratch
    3 m. Damian Zieliński – sprint indywidualny
    4 m. Rafał Sarnecki – sprint Indywidualny
    4 m. Krzysztof Maksel – keirin
    4 m. Katarzyna Pawłowska – scratch
    4 m. Edyta Jasińska, Katarzyna Pawłowska, Natalia Rutkowska, Małgorzata Wojtyra – wyścig drużynowy na dochodzenie
    5 m. Małgorzata Wojtyra – omnium
    5 m. Grzegorz Drejgier – wyścig na 1 km
    8 m. Łucja Pietrzak – wyścig elimnacyjny
    9 m. Adrian Tekliński – omnium

    A tak prezentują się rowery, na których „nasi” ścigali się w szwajcarskim Grenchen (facebookowa galeria od rowery.org):

    Zdjęcia: Jakub Zimoch/Rowery.org Posted by rowery.org on Saturday, 17 October 2015
     

    2. Jak będzie w Rio?

    ?Armin M.Küstenbrück / EGO Poromotion Posted by Swiss Cycling Team on Sunday, 11 October 2015
      Zdjęcia z próby przedolimpijskiej XCO już pewnie widzieliście. Teraz pora na wypowiedzi zawodników. Catharine Pendrel, Florian Vogel czy nieco mniej znani, ale utytułowani zawodnicy: Andrea Tiberi (mistrz Włoch) i Henrique Avancini (mistrz Ameryki) oceniają rundę na której za mniej niż rok będą walczyli o olimpijskie złoto. Co ważne (i nietypowe) wypowiedzi zebrał i opublikował polski portal (mtb-xc.pl).

    3. Franciszek to spoko papież

    Pontyfikat Jorge Mario Bergoglio, czyli papieża Franciszka charakteryzują gesty wykonywane względem mniejszości: homoseksualistów czy uchodźców. Ostatnio pochylił się również nad cyklistami, błogosławiąc rower jednego z węgierskich biskupów.  
    The Most Reverend Peter Fulop Kopcsis, metropolitan archbishop of Hajdúdorog, Hungary,gets his bike blessed by #PopeFrancis at the conclusion of yesterday's meetings. #Synod15 Posted by EWTN on Thursday, 15 October 2015

  • L?verove 18.02.2015

    L?verove 18.02.2015

    Loverove, edycja torowa. Tak dla urozmaicenia :)

    1. Amator w jeździe godzinnej

    Świetna relacja cyclingtips z jazdy godzinnej w wykonaniu Australijczyka, Nicka Bensleya. To znakomity kolarz, choć nie jest zawodowcem. Podczas swojej próby w Melbourne przejechał 48,275km, generując średnią moc 382W. Uzyskany rezultat jest zaledwie 9% gorszy od aktualnego rekordu ustanowionego przez Rohana Dennisa. Dla porównania, rekord Polski, należący od listopada 2014 do Andrzeja Bartkiewicza to 47,618km.

    2. Kamery na torze

    Od dziś do niedzieli na torze we francuskiej miejscowości Saint-Quentin-en-Yveline kolarze i kolarki będą walczyć o tęczowe koszulki w konkurencjach torowych. Wysyłamy tam 14-to osobową reprezentację (plan startów „biało-czerwonych” znajdziecie np. na stronie PZKol). Nowością będą kamery umieszczone na rowerach niektórych zawodników, transmisja „onboardów” będzie przeoprowadzana na żywo!

    3. Koszulka dnia

    Wywodzący się z toru Bradley Wiggins uruchamia w tym roku własną drużynę kontynentalną. Jej zadaniem będzie rozwój właśnie torowych talentów. Dostawcą strojów jest butikowa marka Rapha. Projekt wygląda na gustowny styl vintage.

  • Poniedziałkowy Skrót #32

    Poniedziałkowy Skrót #32

    Mark Cavendish wygrywa na torze, Kevin Pauwels w przełajach, do tego Andy Schleck wygrywający Tour de France w Pałacu Elizejskim i drużyna Astany niepewna swojej przyszłości. Poniedziałkowy skrót gotowy. Zobacz, co ciekawego wydarzyło się w kolarskim światku przez miniony weekend.

    Seria Cavendisha

    Po drugim miejscu w Gandawie, Mark Cavendish w parze z Iljo Keisse wziął udział w kolejnej torowej ?sześciodniówce?, tym razem w Zurychu. Brytyjski sprinter wraca do źródeł – jego kariera rozpoczynała się na torze, tam zdobywał pierwsze doświadczenia związane z wykorzystaniem siły, szybkości i sprytu. Teraz kilkudniowe imprezy traktuje nie tylko jako dobrą odskocznię od szosy w okresie między sezonami, ale też dobrą bazę związaną z planem ataku na medal olimpijski w Rio de Janeiro. Biorąc pod uwagę, że w 2005r i w 2008r był mistrzem świata w wyścigu Madison (odmiana wyścigu punktowego, tyle, że parami), nie dziwią zarówno wyniki w tegorocznych sześciodniówkach jak i marzenia o złocie Igrzysk.

    Kto rządzi w przełajach?

    Jeśli już mowa o Wielkiej Brytanii, w tamtejszym Milton Keyns rozegrano trzecią eliminacją przełajowego Pucharu Świata. Miejscowość znana jest ostatnio przede wszystkim jako siedziba zespołu F1 – Red Bull Racing. Kolarze poruszają się oczywiście z mniejszą prędkością, ale ich wyścigi są o wiele bardziej ekscytujące. W trzeciej eliminacji tegorocznego pucharu świata zwyciężył trzeci kolejny zawodnik. Po Larsie Van Der Haarze i Woutcie Van Aercie najwyższą dyspozycję zaprezentował Kevin Pauwels. Jego równa forma od początku sezonu zaowocowała również objęciem prowadzenia w klasyfikacji generalnej. W zawodach startował Mariusz Gil, który zajął 29. miejsce. Może się to wydawać wynikiem niezbyt ciekawym, ale biorąc pod uwagę, że raptem kilka lokat przed nim byli choćby Jeremy Powers czy Radomir Simunek, trzeba spojrzeć na sprawę inaczej: poziom sportowy w przełajach jest na bardzo wysokim poziomie.

    O ile wśród mężczyzn gospodarze nie mieli zbyt wiele do powiedzenia, o tyle w wyścigu kobiet Nikki Harris zajęła trzecie miejsce. Triumfowała jednak Belgijka, Sanne Cant.

    Andy Schleck z Pucharem


    Luksemburczyk, choć ogłosił zakończenie kariery, doczekał się w końcu trofeum, które oficjalnie należy mu się za wygranie Tour de France 2010. Andy Schleck na trasie, choć nieco pechowo, uległ Alberto Contadorowi, jednak Hiszpan po długiej batalii sądowo-dyscyplinarnej musiał oddać zwycięstwo z powodu śladowych ilości klenbuterolu znalezionych w próbce krwi pobranej podczas wyścigu. Smak zwycięstwa po ponad czterech latach jest pewnie mocno nieświeży, ale by poprawić wrażenie choć odrobinę, puchar Schleckowi wręczył prezydent Francois Hollande.

    Ciężki tydzień dla Astany

    W tym tygodniu komisja licencyjna UCI zadecyduje, czy grupa Astana będzie nadal zaliczana do grona Pro Teams. To standardowa procedura, licencje przyznawane są ma 1,2 lub 4 lata, po prostu przyszedł czas na rozpatrzenie dokumentów kazachskiego zespołu. Choć finansowo i organizacyjnie wszystko się zgadza, na decyzji cieniem kładą się dopingowe wpadki sportowców reprezentujących barwy drużyny. Co prawda właściwy zespół zhańbiło ?tylko? dwóch braci Iglińskich (za to wpadli na EPO), to kontynentalna młodzieżówka może poszczycić się aż trzema pozytywnymi wynikami testów na sterydy Czy UCI postanowi dla przykładu ukarać Astanę, czy też, zgodnie z literą prawa, potraktuje sprawy w ekipie właściwej i młodzieżowej oddzielnie, dowiemy się za kilka dni. Z pewnością będzie to jednak ekscytujący tydzień, jeśli wziąć pod uwagę zamieszanie w mediach, jakie powoduje ta sprawa.

    Zdjęcie okładkowe: johnthescone, wikimedia commons cc by 2.0

  • Poniedziałkowy skrót#28

    Poniedziałkowy skrót#28

    Byłem przekonany, że będę miał wolny poniedziałek a tymczasem nasi torowcy przjeżdżają z Gwadelupy ze znakomitymi rezultatami. Zobacz ?poniedziałkowy skrót? i sprawdź, co jeszcze wydarzyło się w miniony weekend.

    Złota Bujak, srebrny Zielińśnki

    Wyjazd reprezentacji Polski na Mistrzostwa Europy w Gwadelupie był bardzo kosztowny. Walka o medale najlepszych zawodników na kontynencie ma swój prestiż, ale nie ukrywajmy, daleko jej do mistrzostw globu czy pucharu świata. Tak jest w wielu dyscyplinach sportu, mimo to tytuł to tytuł. Co więcej, trzeba umieć wykorzystywać szanse a nasi reprezentanci startujący w Gwadelupie świetnie wywiązali się z tego zadania.

    Eugenia Bujak zwyciężyła w wyścigu punktowym (dołożyła do tego jeszcze czwartą lokatę w wyścigu na dochodzenie) a Damian Zieliński wywalczył srebro w sprincie. Do tego Adrian Tekliński był czwarty w wieloboju, czyli Omnium i siódmy w Scratchu. Drużyna pań (Bujak, Pietrzak, Rutkowska, Wojtyra) zajęła czwarte miejsce w wyścigu na dochodzenie a Małgorzata Wojtyra zajęła szóste miejsce w Scratchu. Krzysztof Maksel był siódmy w nieolimpijskiej, ale klasycznej konkurencji 1km. Wspomniana już Wojtyra dołożyła jeszcze szóste miejsce w Omnium a Mateusz Lipa awansował do finału Keirinu gdzie był piąty (i pokonał Gregorego Bauge).

    Wygląda to naprawdę dobrze. Prawdziwą weryfikacją naszych torowców będą oczywiście mistrzostwa świata, ale i tak medale i tzw. miejsca punktowane na mistrzostwach Europy cieszą i są cenne. Mimo ciągłych problemów PZKol, konkurencje torowe związane z symbolem kłopotów, czyli kolarską areną w Pruszkowie zaczynają przynosić oczekiwany ?zwrot z inwestycji?. Szkoda tylko, że nie mamy jeszcze męskiej drużyny w wyścigu na dochodzenie, ale pewnie i na to przyjdzie czas. Dobry występ kadry w Gwadelupie wpisuje się świetny sezon naszych kolarzy i kolarek na szosie, i całkiem udanych występów w mtb. Oby tak dalej!

    Van der Haar otwiera Puchar Świata

    Lars Van der Haar, dwudziestotrzyletni obrońca tytułu zwyciężył w inauguracyjnych zawodach przełajowego Pucharu Świata w holenderskim Valkenbugu. Na swoim terenie ?Pomarańczowi? w ogóle spisali się znakomicie, zajmując trzy miejsca w top6. Zdenek Stybar, który okazjonalnie startuje w przełajach i do stycznia jest właścicielem tęczowej koszulki był nieobecny: kilka dni temu przeszedł operację kontuzjowanego barku a następnie wziął ślub. Z kolei Sven Nys, weteran i jedna z ikon przełajów, zmagał się z problemami technicznymi. Van der Haar ma więc dobrą pozycję wyjściową przed kolejnymi wyścigami pucharu świata. Zobaczymy, jak rozwinie się sezon, ale biorąc pod uwagę dobrą dyspozycję kilku Holendrów, z niecierpliwością będziemy czekać na mistrzostwa świata i ich pojedynek z Belgami. Jedyny startujący w elicie Polak, Mariusz Gil, niestety został zdublowany.

    Wśród kobiet triumfowała 35-cio letnia Katherine Compton.

    Jeśli już mowa o kobietach i przełajach, to w Turoślu podczas pucharu Polski zwyciężyła Olga Wasiuk a drugie miejsce zajęła niezniszczalna Dorota Warczyk. W elicie mężczyzn pierwszy był Bartosz Pilis. W łączonej kategorii elita+U23 wystartowało? dziesięciu zawodników. Juniorów było jedenastu.

    Mimo tego, że od dobrych kilku lat sporo się mówi i pisze o rosnącej popularności przełajów na świecie, wygląda na to, że u nas póki co cyklocross ciągle czeka na swój renesans. Inna sprawa, że to dopiero początek sezonu, za kilka tygodni powinno być lepiej z frekwencją. Tym bardziej, że do Turośla jest dość daleko z okolic, gdzie przełaje są najbardziej popularne a do tego w miniony weekend organizowano jeszcze wyścigi w Sosnowcu i Lublinie.

    W pogoni za krokodylem

    Na półkuli południowej, w Australii, rozpoczął się jeden z bardziej ekscytujących i ekstremalnych wyścigów etapowych na rowerach górskich. Daleko mu do rozmachu Cape Epic czy Trans Alpu, ale to impreza o sporej tradycji i bardzo wysokim stopniu trudności. Co więcej, tegoroczna trasa ma być jedną z bardziej wymagających w dwudziestoletniej historii Crocodile Trophy. Na starcie brakuje gwiazd mtb światowego formatu, ale na listach znajduje się m.in. były zawodowiec z szosy Massimiliano Lelli. Po raz kolejny też o czołowe lokaty będzie walczyło kilku Czechów, którzy konsekwentnie jeżdżą do Australii z myślą o zwycięstwie. Ich liderem jest Ivan Rybarik (zwycięzca z 2012r).

    Nawet, jeśli Crocodile Trophy nie jest najważniejszą imprezą kolarską na świecie, ma jedną, istotną przewagę nad wieloma innymi wydarzeniami: pobudza wyobraźnię. Ściganie po australijskich bezdrożach (i drogach, które wyglądają jak europejskie bezdroża) wydaje się czymś egzotycznym, heroicznym i wyjątkowym. Amatorzy myśląc o swoich sportowych celach czy też marząc o realizacji sportowych marzeń często wspominają właśnie o Crocodile Trophy. Zdjęcie okładkowe: "Eugenia Bujak" autorstwa Wei Yuet Wong - Eugenia Bujak.. Licencja Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 na podstawie Wikimedia Commons - http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Eugenia_Bujak.jpg#mediaviewer/File:Eugenia_Bujak.jpg

  • Nie przegap w ten weekend – pierwszy bruk

    Nie przegap w ten weekend – pierwszy bruk

    Sezon kolarski w Europie na dobre zaczyna się dopiero w ten weekend. Przedwiośnie i wiosna to klasyki. A klasyki to bruk. Herosi północnych szos będą się ścigać we Flandrii. W ten weekend wróć wcześniej z treningu, bo warto!

    Omloop Het Nieuwsblad oraz Kuurne-Bruksela-Kuurne to rodzaj prologu przed wiosennym festiwalem klasyków. Pierwszy z nich to koncentracja wszystkiego, z czego znane są flandryjskie szosy: odcinki brukowane przetykane są stromymi, krótkimi podjazdami. Trudności przedzielane są wietrznymi odcinkami, gdzie trwa walka o zajęcie jak najlepszej pozycji do ataku. Sobotnia runda wokół Gandawy często przynosi niespodzianki. Bywa, że zwycięstwo w Omloop Het Nieuwsblad (wcześniej Het Volk, nazwa pochodzi od wydawanej w regionie gazety) zwiastuje wielką karierę młodego zawodnika. Faworyci Dookoła Flandrii i Paryż-Roubaix trzymają swoją formę na wodzy i nie zawsze wystarcza to, by zwyciężać już pod koniec lutego. Niedzielny Kuurne-Bruksela-Kuurne (wbrew nazwie obecnie trasa nie prowadzi do Brukseli) często jest uznawany za rewanż za sobotę. Ma jednak inną charakterystykę, jest bardziej płaski, zazwyczaj kończy się sprintem z większej grupy.

    Dlaczego warto weekendowe treningi zaplanować nieco wcześniej i zdążyć przynajmniej na końcówki transmisji? Wyścigi jednodniowe na północy Europy mają unikatowy klimat, zespoły stosują wyrafinowaną taktykę a zwycięzcy, którzy pokonają bruk, podjazdy i zimno to prawdziwi twardziele. Dodatkowo to świetna zajawka do przedwiosennych ćwiczeń. To ostatni dzwonek, by zacząć intensywne treningi a aura sprawy nie ułatwia. Porcja motywacji jest więc mile widziana.

     

    Komu kibicować? Omega Pharma Quick Step ma rewelacyjny skład: Boonen, Stybar czy Terpstra powinni rozdawać karty. Burkowane klasyki to główny punkt programu dla podopiecznych Patrica Lefevre. W niedzielę pierwszy poważny sprawdzian przed Rickiem Zabelem. 21-letni Niemiec jeszcze nie tak dawno był trzymany przez swojego ojca, Erika na podium Tour de France. Teraz będzie zdobywał doświadczenie na flandryjskich brukach. Ciekawe, z jakim rezultatem?

    Co poza treningiem i klasykami? Narciarstwo biegowe (bez Justyny Kowalczyk, z powodu kontuzji zakończyła sezon): sprinty stylem dowolnym w sobotę oraz 10 (kobiety)/15 (mężczyźni) kilometrów, również łyżwą, w niedzielę. Mistrzostwa świata na torze, raczej w formie powtórek, gdyż zawody rozgrywane są w nocy naszego czasu. Katarzyna Pawłowska ma już srebro w scratchu, zobaczymy, czy nasi reprezentanci ugrają coś jeszcze. Dogodne warunki (wysokość nad poziomem morza) sprawiają, że możliwe są rekordy świata.

    Fot. Omloop het Nieuwsbald, Denis Defreyne/flickr CC BY 2.0

  • Dlaczego nie interesujesz się torem?

    Dlaczego nie interesujesz się torem?

    Torowe mistrzostwa świata łatwo przeoczyć. Gdyby się ktoś nie zorientował, właśnie rozpoczęły się w kolumbijskim Cali.

    To jedna z tych niedocenianych dyscyplin sportu, które nie cieszą się szeroką popularnością, nawet, jeśli reprezentanci danego kraju odnoszą w niej sukcesy. Cóż, jazda po torze nie występuje de facto w wydaniu masowym. To sport sensu stricto, do tego ograniczony niewielką ilością dostępnych obiektów. Tory służą do treningu i zawodów, są prawdziwą ?kuźnią talentów?. Spora część z najwybitniejszych gwiazd szosy zaczynało przygodę z kolarstwem od jazdy po drewnianym (a wcześniej betonowym) owalu.

    By na jeździć na torze w wydaniu amatorskim, trzeba być nie tyle pasjonatem, co pasjonatem szczególnie zdeterminowanym. Wraz z modą na ostre koło i wraz z ulicznymi wyścigami nieco się to zmienia, ale tak czy inaczej jest to nisza w niszy.

    Jeśli chodzi o ?medialność?, to widzę dwie strony medalu. Z jednej, zawody torowe to wymarzony sport do telewizji. Sporo przerw między kolejnymi wyścigami i konkurencjami daje miejsce na reklamy bez potrzeby przerywania właściwej akcji. Z drugiej, utrzymanie uwagi widzów wymaga to wysiłku od realizatorów i komentantorów. Podobnie ma się sprawa z oglądaniem na żywo. Rozwiązaniem jest wybranie się na tor w większej grupie znajomych – inaczej może być ciężko.

    Zwiastun Torowych Mistrzostw Świata w Cali

    Kolejnym problemem jest poziom skomplikowania zawodów. Mnogość dyscyplin, z których każda rozgrywana jest wedle innych reguł. Nawet, jeśli niektóre z nich są dynamiczne i spektakularne, poziom emocji dostępnych dla widza jest raczej umiarkowany. Punkty, sekundy, obco brzmiące nazwy (skracz, kejrin, omnium, WTF?), kawalifikacje, eliminacje, części finałów? można się w tym wszystkim pogubić, tym bardziej, że wszystko jest ?razy dwa?: dla kobiet i mężczyzn.

    Na potwierdzenie teorii, że naprawdę trudno pasjonować się kolarstwem torowym jest fakt, że mamy w tej dyscyplinie przynajmniej kilka gwiazd. Katarzyna Pawłowska jest dwukrotną mistrzynią świata, Krzysztof Maksel zdobył Puchar Świata. Mimo to próżno szukać ich na ?jedynkach? gazet. Widać taka karma, są w sporcie dyscypliny, które choć intrygujące i emocjonujące po prostu nie są w stanie się przebić do mainstreamu: kombinacja norweska czy lekkoatletyczny wielobój to pierwsze, jakie przychodzą mi do głowy.

    W tym roku trudno będzie śledzić mistrzostwa świata. Z powodu różnicy czasu najciekawsze wyścigi będą rozgrywane w środku naszej nocy. Do tego zasięg transmisji jest bardzo ograniczony. Właściciel licencji, Polsat Sport pokaże mistrzostwa na żywo, w zamian za to kanał UCI na youtube blokuje dostęp z naszego kraju.

    PS. Dziś w nocy Katarzyna Pawłowska do swojej kolekcji dołożyła srebrny medal w scratchu. Podium na trzecich kolejnych mistrzostwach to wielka rzecz. Gratulacje!

    Fot: Bradley Wiggin i Mark Cavendish w wyścigu Madison (MŚ 2008). johnthescone/flickr CC BY SA 2.0

  • Panie Marchand, tak nie wypada!

    Wyczyn studwuletniego Francuza, Roberta Marchanda po raz kolejny znalazł się w wiadomościach całego świata. Niespełna 27 kilometrów, które pokonał na rowerze w czasie godziny jest oficjalnym rekordem świata w kategorii Masters 100+.

    Pan Marchand znów nas zadziwił. Powoli staje się symbolem siły ducha i sportu bez ograniczeń. Sam jeden bardziej promuje kolarstwo niż peleton zawodowców, który w zamian za petrodolary szlifuje formę na Półwyspie Arabskim. Kogo tak naprawdę obchodzą wyniki kolarzy, którzy z niewiadomego powodu ścigają się w zimie na pustyni? Za to dziarski staruszek, do tego o tak pociesznej aparycji jak Robert Marchand, który podąża za swoją pasją i bije kolejne rekordy, jest idealnym newsem do telewizji śniadaniowej.

    W ostatni piątek, zanim Marchand pokonał 26,927km powiedział:

    ?Czuję satysfakcję przystępując do takiej próby. Być może za rok już nie będę miał takiej możliwości?.

    Po rekordowym przejeździe stwierdził, że nie pojechał na 100% swoich możliwości. Poruszanie się rowerem torowym nie jest proste i śmiem twierdzić, że spora część siedzących za biurkiem trzydziestolatków nie byłaby w stanie powtórzyć wyczynu Marchanda. Zatem tego typu niepełnego wykorzystania własnych możliwości trzeba życzyć każdemu. Podziw jest więc uzasadniony, podobnie jak życzliwy uśmiech, który budzi cała sytuacja.

    Czy wyczyn Roberta Marchanda jest rzeczywiście osiągnięciem sportowym? Trudno powiedzieć. Niewielu przedstawicieli naszego gatunku dożywa tak sędziwego wieku, o jeździe na rowerze nie wspominając. Zatem jego rekord być może nigdy nie zostanie zweryfikowany przez innego pretendenta. Sam w sobie jest wydarzeniem na tyle nietypowym, że zwraca uwagę największych: swoim wyczynem wiekowy kolarz uświetnił otwarcie Vélodrome de Saint-Quentin-en-Yvelines. To nowy obiekt, wokół którego ma zostać zbudowany renesans tamtejszego kolarstwa. Wzorując się na najlepszych (Brytyjczykach, choć i Polacy próbują wdrożyć podobny model) Francuzi wybudowali centrum treningowe wraz z welodromem, przy którym siedzibę będzie miała krajowa federacja.

    Marchand oczywiście przełamuje stereotyp osoby starszej. Szacunek i uznanie, jakim się cieszy są imponujące. Na tor w Montigny-le-Bretonneux przyjechali kibice z całego kraju. Było ich wyraźnie więcej, niż na imprezach torowych rozgrywanych w naszym Pruszkowie. To świadectwo kultury sportu we Francji. Mimo to, nie jestem w stanie oprzeć się wrażeniu, że dokonania Roberta Marchanda traktujemy z pewną pobłażliwością. Czy jest to wyraz ageizmu (dyskryminacji ze względu na wiek)? Przecież na co dzień fascynujemy się wyłącznie dokonaniami pięknych, młodych i sprawnych. Prawdziwy rekord to ten Usaina Bolta na 100m lub (planowany) Fabiana Cancellary w jeździe godzinnej. Marchand to tylko sympatyczny dziwak, który ukrywając się przed statystyką zabawia nas w zimowe popołudnia. To jest również pytanie o poważne lub nie traktowanie sportu amatorskiego i aktywności innych niż te ściśle zinstytucjonalizowane i profesjonalne. Ale skoro wszyscy mamy szansę, i sami przed sobą podnosimy rangę naszych małych sportowych dokonań, dlaczego odmawiać tego dzielnemu Francuzowi? Ciesząc się dobrym samopoczuciem, które daje mu jazda rowerem, Marchand w pełni korzysta z dobrodziejstw ?najwspanialszego ze światów?. Skoro może coś robić, to dlaczego ma nie próbować? Przysłowiowe pięć minut sławy przyszło do niego dość późno, jako potwierdzenie teorii, że w realizowaniu swojej pasji należy być konsekwentnym i cierpliwym.

    Na wielu zawodach mastersów, obserwując zmagania najstarszych kategorii, młodsi zawodnicy i kibice często powtarzają zdanie ?chciałbym w jego wieku być w takiej formie?. Cóż, nie pozostaje nic innego, jak żyć w sposób, który to umożliwi. I mieć oczywiście nieco szczęścia.