Tag: kolarstwo kobiet

  • Loverove 19.06.2015

    Loverove 19.06.2015

    Loverove na piątek. Świetne zdjęcia, rowerowa gra i rozrywkowe wideo. Miłego!

    1. Na szczęście nic się nie stało

    Lizzie Armistead upadła na mecie wygranego przez nią etapu Tour of Britain. Na miejscu był Jered Gruber i dokumentował całe wydarzenie. Zawodniczka poważnie się poobijała, ale o dziwo obyło się bez złamań. Mam tylko nadzieję, że gdyby kraksa miała poważniejsze konsekwencje, znakomity reporter powstrzymałby się od publikacji zdjęć.

    2. Kolarska karcianka

    Gra karciana umocowana w realiach zawodowego peletonu? To może mieć sens. Zwłaszcza w długie, zimowe wieczory. Pomysłodawcy uruchomili projekt na kickstarterze, jeśli uzbierają $7500, późnym latem uruchomią produkcję.

    3. Wszystko co najgorsze w byciu kolarzem

    Czyli coś zabawnego na piąteczek od ekipy GCN:

  • Loverove 15.06.2015

    Loverove 15.06.2015

    Poniedziałkowe loverove: coś naukowego, dobre wieści o Kasi Niewiadomej i rozrywkowe wideo z downhillu. Miłego klikania.

    1. O ile szybszy jest rower aero?

    Nowoczesny sprzęt, w którym kładzie się nacisk na zmniejszenie oporu aerodynamicznego wyraźnie przyspiesza tempo jazdy. O ile? Przekonacie się tutaj (zawiera podsumowujące cały tekst wideo).

    2. Katarzyna Niewiadoma wygrywa w Kraju Basków

    Polka triumfowała w nieźle obsadzonym wyścigu etapowym. Wyniki znajdziecie tutaj a entuzjastyczny komentarz Wolfganga Brylli tutaj. Wielkie gratulacje!

    3. Psuj dnia

    Aaron Gwin lubi trasę w Leogang. I lubi psuć na niej sprzęt. Tym razem zaraz po starcie zawodów Pucharu Świata urwał łańcuch, co nie przeszkodziło mu w uzyskaniu najlepszego czasu.

    https://www.youtube.com/watch?v=JksWvyUCMmA

    Pewnie pamiętacie, że rok temu w tym samym miejscu przejechał większość trasy bez tylnej opony!

  • Środa na skróty

    Środa na skróty

    Ruch na Rzecz Wiarygodnego Kolarstwa chyli się ku upadkowi. Kolejny zawodnik ze wschodu wpada na dopingu. Katarzyna Niewiadoma notuje kolejny świetny wynik w sezonie a Puchar Polski XC trafia do mainstreamu. Krótki komentarz do wydarzeń ostatnich dni w ?środzie na skróty?.

    Co dalej z MPCC?

    Ruch na Rzecz Wiarygodnego Kolarstwa zaledwie cztery miesiące temu zamknął swój skład, gdy grupa CCC Sprandi Polkowice jako ostatnia z grona Pro Continental przystąpiła do tej organizacji. Tymczasem z jej szeregów zaczynają wypisawać się kolejne ekipy. W marcu z uczestnictwa w oczyszczaniu sportu wycofał się zespół Lampre-Merida, następnie z MPCC pożegnał się Bardiani-CSF a teraz przyszła pora na World Tourowy LottoNLJumbo.

    Powodem są poważne konsekwencje, w tym ?samozawieszenie? w przypadku nie tylko kolejnych wpadek dopingowych, ale też np. przekroczonego poziomu kortyzolu u konkretnego zawodnika. Zespoły sugerują, że to nie tylko dla nich kosztowne, ale też zbyt zerojedynkowe. Organizmy sportowców różnie reagują na bodźce i niekoniecznie wahania niektóych parametrów muszą się wiązać z dopingiem.

    W tym miejscu trzeba też wspomnieć, że powołanie Ruchu miało pozytywny wpływ na dyskusję i zmianę niektórych, oficjalnych przepisów antydopingowych.

    Do MPCC od początku nie przystąpiły m.in. drużyny Sky i BMC.

    Hormon wzrostu znowu modny?

    Petr Ignatenko z grupy Rusvelo stosował hormon wzrostu. To zaledwie drugi przypadek, gdy jakiś kolarz został przyłapany na stosowaniu tego środka (z licznych ?spowiedzi? wiemy, że hgH był popularny na przełomie XX i XXIw). Ignatenko jest czwartym od 2013r zawodnikiem Rusvelo z pozytywnym wynikiem testu antydopingowego.

    Wydaje się, że to podobny przypadek, co braci Iglińskich (Astana), stosujących EPO w zeszłym sezonie oraz kolarzy kontynentalnej przybudówki kazachskiej drużyny biorących sterydy.

    Wygląda to tak, jakby przedstawiciele spoza ścisłej czołówki próbowali nadrobić dystans ?tradycyjnymi? metodami. Przyspieszenie peletonu w ostatnich miesiącach staje się widoczne gołym okiem, natomiast na dopingu wpadają głównie kolarze mniejszych ekip lub pochodzący z mniej zamożnych krajów.

    Świetny sezon Niewiadomej

     

    Katarzyna Niewiadoma, reprezentantka grupy Rabo Liv w tym roku zajęła już szóste miejsce w Strade Bianche, piąte w Walońskiej Strzale (eliminacja kobiecego Pucharu Świata) i trzecie w Boels Rental Classic. Wczoraj do swojego portfolio dołożyła drugą lokatę w jednodniówce Durango-Durango rozgrywanej w Kraju Basków. Polka przegrała tylko z utytułowaną Szwedką, Emmą Johansson. Pięknym wynikiem zainteresował się nawet ?mainstream? i wynik naszej zawodniczki trafił np. do sport.pl.

    niewiadoma

    Nie wiem, czy bardziej gratulować dobrej jazdy, czy zaistnienia w ogólnopolskim portalu ;)

    Materace, materace

    Niestety większą karierę niż wynik polskiej kolarki zrobił rzut materacem podczas Pucharu Polski XC. Dwa ujęcia tej samej sytuacji linkowałem w dzisiejszym loverove, wcześniej wideo zrobiło karierę m.in. na reddicie, zostało też zauważone przez TVP Info.

    O tym, że trasy zawodów cross country są coraz trudniejsze, spektakularne i wymagające coraz lepszej techniki wiemy od jakiegoś czasu. Mimo wszystko idea, by tworzyć coraz więcej sztucznych przeszkód nie jest najbardziej szczęśliwym pomysłem. Oczywiście, upadki oraz kontuzje zdarzają się wszędzie i nawet najlepszym, ale mam wrażenie, że nawożąc ?rock gardeny? z luźno rozrzuconych głazów twórcy tras coraz bardziej kuszą los.

  • L?verove 11.02.2015

    L?verove 11.02.2015

    Masa krytyczna kończy działalnośc w Krakowie, Maciej Bodnar jest drugi w Katarze a w Afganistanie kobiety zaczynają jeździć na rowerze. Codzienny przegląd okołokolarskich newsów, czyli loverove:

    1. Powstaje dokument o afgańskich kolarkach

    https://www.youtube.com/watch?v=RNHDa6i73ss

    Materiał o autorce filmu, Shannon Galpin znajdziecie w cyclingtips. Niemal na zawołanie po rozterkach związanych z kobiecym Tour of Qatar.

    2. Koniec Masy Krytycznej

    Krakowscy rowerzyści dzięki wynikom zeszłorocznego referendum mają teoretyczną gwarancję swoich potrzeb. W związku z tym comiesięczny protest zmienia się w cokwartalną „pokojową manifestację” integrującą środowisko. A jak to wygląda w waszych miejscowościach?

    3. Wynik dnia

    Maciej Bodnar zajął drugie czwarte miejsce w czasówce (rozgrywanej na klasycznych rowerach do etapów ze startu wspólnego!) i jest wiceliderem Tour of Qatar. Taki początek sezonu, to ja rozumiem!

     

  • Poniedziałkowy skrót#34

    Rekord godzinny, wyścigi na Półwyspie Arabskim, niezły początek sezonu CCC Sprandi Polkowice i nieustająca walka o równouprawnienie. Do tego ciekawe plany Bartosza Huzarskiego i prośba o głosowanie w plebiscycie Blog Roku. Poniedziałkowy skrót to jedyna w swoim rodzaju synteza wszystkiego, co najważniejsze w kolarskim światku.

    http://instagram.com/p/y2tHO8NEdZ/

    Dennis nie zawiódł

    Zgodnie z oczekiwaniami, Rohan Dennis pobił rekord godzinny. Co więcej, pobił go wyraźnie, zbliżając się na dziewięć metrów do granicy 52,5km. Wynik jest imponujący, jednak podobnie jak Jack Bobridge, Dennis wyraźnie osłabł w końcówce. Jego załamanie nie było na tyle poważne, by nie obronić prowadzenia. Kolejnym śmiałkiem, za raptem dwa tygodnie, będzie Holender Thomas Dekker. Sytuacja jest o tyle ciekawa, że obecnie nie ma on kontraktu z żadną drużyną zawodową. Podejście do ?godziny? ma być jego szansą na powrót do biznesu. Trzeba pamiętać, że Dekker to znakomity czasowiec, jednak większość dobrych wyników uzyskał przed dyskwalifikacją za doping. Z kolei obecny rekordzista, czyli Dennis, to wschodząca gwiazda światowego kolarstwa, za którym stoi nie tylko wielki talent, ale i wsparcie jednej z bogatszych i mających dostęp do najnowszych technologi grup, czyli BMC. Za to Dekker postanowił postawić wszystko na jedną kartę i do swojej próby podejdzie w Meksyku na wysokości niemal 1900m n.p.m. Kto spodziewał się, że po zmianie przepisów rywalizacja o miano najlepszego kolarza jeżdżącego w kółko przez godzinę po drewnianym torze będzie tak emocjonująca?

    Cavendish rośnie w siłę

    Nie ma nic lepszego dla sprintera, niż zwycięstwa. W tej specjalności, jak w żadnej innej liczy się pewność siebie a tę najlepiej budują kolejne wygrane. Po upadku na pierwszym etapie zeszłorocznego Tour de France, Mark Cavendish długo dochodził do formy. Jego start w Tour of Dubai otwiera kolejny rozdział w karierze. Brytyjczyk zapisał na swoim koncie dwa etapy oraz klasyfikację generalną całej imprezy. Co ważne, rywali miał zacnych, do tego czuje się mocny psychicznie. Jego dobra dyspozycja jest ważniejsza, niż może się nam wydawać. Biorąc pod uwagę, że na rynku jest kilku świetnych sprinterów (Kittel, Degenkolb. Bouhanni, Demare, Kristoff i wielu innych), obecność Cavendisha w wysokiej formie może zaowocować wieloma znakomitymi pojedynkami. Czy czeka nas ?złota era kolarskiego sprintu?, jeszcze nie wiadomo, ale z dzisiejszej perspektywy cały sezon zapowiada się niezwykle emocjonująco.

    Dobry transfer CCC Sprandi Polkowice

    Pozyskanie Słoweńca Gregi Bole to niezbyt głośny, ale znakomity ruch polskiego zespołu. Ten zawodnik jest solidnym sprinterem, który w ciągu roku może wiele razy pokazać się z dobrej strony. W Dubaju, gdzie startowali kolarze w pomarańczowych strojach, Bole na jednym z etapów był siódmy, podobnie jak w Trofeo Tramuntana rozgrywanym kilka dni wcześniej na Majorce. Biorąc pod uwagę klasę konkurentów, można zaryzykować stwierdzenie, że przy odrobinie szczęścia Słoweniec wygra w nadchodzących miesiącach przynajmniej kilka wyścigów.

    Kobiety w Katarze

    Mam ambiwalentny stosunek do kobiecego Tour of Qatar. Pisałem o tym rok temu i od tego czasu niewiele się zmieniło w zasadniczych kwestiach: zarówno sytuacji kobiet w Katarze jak i finansowania kobiecego kolarstwa w Europie. Kronikarski obowiązek nakazuje napisać, że czterodniowe zawody wygrała Lizzie Armitstead z ekipy Boels Dolmans. Obraz nielicznej, choć zamożnej, męskiej publiczności przyglądającej się dziewczynom w lycrze w kraju, gdzie kobietom ciągle niewiele wolno to okazja do dyskusji, którą jednak mało kto podejmuje. W sumie zarówno równouprawnienie w Katarze jak i równouprawnienie w kolarstwie mało kogo obchodzi.

    Huzar-profesor

    Bartosz Huzarski założył swoją, kolarską ?akademię?. Więcej na temat projektu znajdziecie w informacji prasowej np. w rowery.org. Ciekawy jest model finansowania działalności. Część kosztów szkolenia młodzieży ma pokrywać komercyjna oferta trenerska połączona ze zgrupowaniami dla amatorów. Ta bardziej szlachetna część działalności Akademii Kolarskiej Barosza Huzarskiego to współpraca z gminą Sobótka, klubem KS Ślęża i zajmowanie się 12-14 letnimi adeptami kolarstwa.

    Zagłosuj na mnie w konkursie Blog Roku

    Tak, tak, jeszcze kilka razy przypomnę Wam o plebiscycie Blog Roku. Rewelacyjnie działacie i z Waszej strony spotkało mnie niezwykle dużo życzliwości i wsparcia. ALE! Do czołowej dziesiątki i awansu do półfinału, gdzie blogi będą oceniane przez jurorów jeszcze odrobinę brakuje. Zagłosowało Was już ponad 250 osób, zmobilizujcie więc kogo się da i wprowadźmy razem kolarstwo do głównego nurtu internetowych mediów.

    blogroku

    Głosować można SMSem o treści H11229. na numer 7122. Koszt to 1,23zł a dochód przeznaczany jest na fundację ?Dzieci Niczyje?.

  • Kobiety wygrały w błocie

    Przełajowe mistrzostwa świata zakończone, błotny sezon dobiega końca. Nieco zaskakująco o wiele wiecej emocji dostarczył wyścig elity kobiet. Choć mniej dynamiczny, był bardziej wyrównany. Rywalizacja mężczyzn przeznaczona była zdecydowanie dla koneserów.

    Kolarstwo ma nową, wielką gwiazdę. Pauline Ferrand-Prevot ze swoimi zaledwie 21 latami na karku, w ciągu ostatnich czterech miesięcy zdobyła dwie koszulki mistrzyni świata elity. Jakby tego było mało, ostatnim roku zajęła drugie miejsce w kobiecym Giro d?Italia, wygrała mistrzostwa Francji na szosie, na czas, w mtb i w przełajach, oraz zwyciężyła w dwóch eliminacja Pucharu Świata XC. Tej zimy ponownie była najlepsza w swoim kraju w cyclocrossie. Mimo wielkiego potencjału i znakomitej formy, by zdobyć złoty medal w Taborze musiała w tamtejszym błocie pokrywającym trasę zostawić sporo zdrowia.

    Wyścig o mistrzostwo świata kobiet był od początku bardzo emocjonujący. Szanse na wygraną miała spora grupa zawodniczek. Ferrand-Prevot przez sporą część pomagała koleżanka z reprezentacji, Caroline Mani, jednak w końcówce przyszła mistrzyni sama musiała radzić sobie z Belgijką Sanne Cant. O zwycięstwie zadecydował pojedynek na ostatniej prostej, w którym francuska kolarska pokazała więcej szybkości i siły, co dało jej tęczową koszulkę. Całe zawody trzymały w napięciu do samego końca, za plecami prowadzącej pary trwała rywalizacja o brąz, którą wygrała Marianne Vos.

    Wyniki wynikami, są oczywiście bardzo ważne, ale istotne jest również ?wrażenie artystyczne?. Z jednej strony dziewczyny, które z trudem przenosiły oblepione błotem rowery nad charakterystycznymi dla cyclocrossu płotkami nie były obrazem szczególnie dynamicznym. Powiedzmy sobie szczerze, każdy sport, który wymaga od uczestników czystej, zwierzęcej siły będzie bardziej widowiskowy w wydaniu męskim. Tyle, że w Taborze wyścig panów był montonny i wymagał od kibiców większego zaangażowania. Młodzież w osobach Mathieu Van Der Poela, Wouta Van Aerta i Larsa Van Der Haara zdominowała wyścig. Owszem, Van Aert i Van Der Haar a także Kevin Pauwels próbowali gonić lidera i tasowali się między sobą a Van Der Poel świetnie skakał przez przeszkody, jednak by docenić ich trud, wysiłek i kunszt, trzeba być nie lada koneserem kolarstwa. Tymczasem kobiety, choć fizycznie słabsze, pokazały bezpośrednią rywalizację bark w bark, siłę woli i wytrwałość. Ostatecznie to właśnie one stworzyły lepsze, sportowe widowisko!

    Z pewnością nowy mistrz świata zarobił w tym sezonie więcej niż całe podium kobiet razem wzięte i jest postacią o wiele bardziej rozpoznawaną. Mimo to, gdy za niecały rok przyjdzie czas podsumowań i plebiscytów, będę głosował nie na niego a na Pauline Ferrand-Prevot. Młoda Francuzka idzie ślady Marianne Vos, nazywaną przecież ?Merckxem w spódnicy? i według mnie w pełni zasługuje na miejsce wśród największych gwiazd kolarstwa pojmowanego jako całość.

    Jeśli spodobał Ci się ten tekst, zagłosuj na mnie w konkursie Blog Roku 2014:

    blogroku

     

     

     
    Dzięki!

  • Ageizm i seksizm

    Ageizm i seksizm

    Trafiłem na ciekawą analizę nagród finansowych w wyścigu Cape Epic. Choć pula dla mężczyzn jest taka sama, zwycięskie panie zgarnęły sporo więcej niż panowie. Dlaczego? Cóż, rywalek było mniej a stawka o wiele bardziej zróżnicowana.

    Artykuł opisujący problem znajdziecie tutaj. Z szerszej perspektywy to tak zwane ?bicie piany?. Nagrody na Cape Epic są na tyle zacne, że zwycięzcy wracają do domów z pokaźną sumką. Ponad 200 tysięcy randów (ok. 14tys euro) to rzadkość nie tylko w mtb, a nawet na szosie. Zwycięzca Tour de Pologne dostał w tym roku samochód lub jego równowartość w gotówce, czyli ok. 17tys euro. Impreza kategorii 2.1, np. Szlakiem Grodów Piastowskich to już znacznie mniej – ok. 5tys euro. Jedyny sensownie płatny wyścig dla kobiet, czyli tegoroczny La Course, organizowany przy okazji finału Tour de France na Polach Elizejskich dało zwyciężczyni 6tys euro. Trzeba oczywiście pamiętać, że Cape Epic to etapówka a La Course to jednodniowy klasyk.

    Cóż, kolarstwo to nie jest najlepiej opłacany sport, nawet na najwyższym poziomie zawodowstwa. A im niżej, tym gorzej. Co więcej, zawody pod patronatem UCI lub znajdujące się w kalendarzach narodowych związków, mają przynajmniej regulowane przepisami stawki. W zawodach otwartych panuje wolna amerykanka, co więcej pojawiają się realne nierówności.

    Standardem jest, że ścigające się na tej samej trasie i dystansie kobiety dostają nagrody dwu-trzykrotnie niższej wartości niż mężczyźni. Jest to pewien standard nie tylko w Polsce, podobną sytuację spotkałem w tym roku na Słowacji. Idealnie zorganizowany Kralovsky Maraton zostawia pewien niesmak w momencie, gdy najlepsza zawodniczka dużego dystansu dostaje w kopercie dwa razy mniej niż mężczyzna a kolarkom na krótszych trasach wręczane są wyłącznie kwiaty. Z  drugiej strony, lepszy już bukiet niż lampka z Lidla ;). Słowaków ratuje to, że na wielu imprezach organizowana jest tombola z cennymi nagrodami (których ilość i wartość wywieszana jest w biurze zawodów do wglądu).

    Kolejne nierówności pojawiają się, gdy dzielimy zawodników nie tylko ze względu na płeć, ale i na wiek. Na imprezach masowych, gdzie organizator poza kategorią ?open? postanawia wyróżniać także kategorie wiekowe, często zaczyna się cyrk. I znów, wracając do Cape Epic, autor analizy zauważa, że dla kobiet-zawodowców, które miały mniej rywalek i w klasyfikacji open, przewidziano sowite wynagrodzenie w przeciwieństwie do jadących niemal tempem elity mężczyzn mastersów. Cóż, moje prywatne zdanie jest takie, że masters, jakkolwiek szybko by nie jechał, jest z definicji kategorią amatorską i zgłaszając się w niej trzeba się liczyć z amatorskich traktowaniem. Z drugiej strony, skoro już dzielimy się na grupy, w czym jedna jest lepsza od drugiej? Co więcej, często nagrody przyznawane są według indywidualnych preferencji a nie obiektywnych kryteriów, z których jedynym sensownym wydaje się w tym wypadku liczebność danego segmentu wydzielonego ze względu na wiek lub płeć.

    Czy więc jedyna gwarancja, jeśli nie równego, to przynajmniej jasnego traktowania to start w zawodach oficjalnych? Regulaminy imprez określonej rangi zatwierdzane przez PZKol (lub wyżej, przez UCI) obligują do wypłaty nagród właściwej wysokości. Juniorzy, młodzieżowcy, elita kobiet i elita mężczyzn wiedzą, ile i czego dostaną. Są sportowcami wyczynowymi, są więc traktowani z należytą estymą (inna kwestia to wartość całej puli nagród, ale tym razem nie chodzi o to a o szeroko pojęte zasady). Pozostałe kategorie to amatorzy, tak samo jak uczestnicy imprez nieoficjalnych. Za wolność bycia niezrzeszonym płacisz więc ryzykiem niepewnego wynagrodzenia. Pytanie, czemu musisz płacić również za swój wiek (nie wystarczy ZUS?) i płeć, na które nie masz wpływu?

  • L?verove 23.10.2014

    L?verove 23.10.2014

    O prezentacji trasy Tour de France będzie w dzisiejszym wpisie, więc loverove utrzymuje swoją właściwą formę, zestawu kolarskich ciekawostek.

    1. Nie sprawdzili kalendarza?

    Organizatorzy Cape Epic, najbardziej prestiżowej etapówki MTB opublikowali trasę edycji 2015 w dniu prezentacji Tour de France 2015. Efekt? Niespełna 7000 wyświetleń klipu promocyjnego na youtube w pół doby. Krótko mówiąc #nikogo.

    2. Lizzie Armistead w sprawie równouprawnienia

    Przepisy regulują minimalne zarobki w grupach zawodowych. Męskich. Dla kolarza World Touru to ?35tys rocznie (w sumie niewiele!). Tymczasem panie, jak w innych dziedzinach życia i gospodarki zarabiają mniej. O wiele mniej. Brytyjska zawodniczka domaga się od UCI regulacji w tym temacie.

    3. Ivan Drago na prezentacji TDF

    https://twitter.com/ammattipyoraily/status/525018679445307393
    Będzie jatka? ;)

    4. Viral dnia

    Ok, to jest dziwne
     

  • Niezawodowstwo

    Niezawodowstwo

    Wiedzieliście, że jedna z największych gwiazd kolarstwa jeździ niemal za darmo? Pauline Ferrand-Prevot, mistrzyni świata na szosie, za część swoich występów nie otrzymuje wynagrodzenia. Cóż, jest kobietą a do tego sezon dzieli między starty na asfalcie i w terenie.

    Moje oczy przybrały rozmiar pięciozłotówek, gdy przeczytałem krótką notkę na The Inner Ring, w której autor zarysowuje problem. Młoda Francuzka w minionym sezonie reprezentowała zespoły mocno wspierane przez Gianta. W szosowym peletonie była zawodniczką grupy-dominatora, czyli Rabo-Liv, na zawodach MTB ubierała strój ?Giant Pro XC?. Wygrała m.in. dwie eliminacje pucharu świata i była mocnym ogniwem złotej sztafety z mistrzostw świata xc w Lillehammer na przełomie sierpnia i września. W miniony weekend była najszybsza na finiszu w Ponferradzie i w przyszłym roku na szosie będzie dumnie prezentowała tęczową koszulkę. Jest mistrzynią Francji w jeździe indywidualnej na czas, ze startu wspólnego oraz w mtb. Do tego wygrała m.in. szosowy puchar świata z metą w Huy, czyli damską wersję Walońskiej Strzały i była druga w Giro Rosa, najważniejszej kobiecej etapówce.

    Jak się jednak okazuje, część swoich sukcesów odniosła niemal ?pro publico bono?. Za starty w mtb Giant zwracał jej koszty i zapewniał sprzęt, natomiast nie płacił pensji. Tę dostawała od drużyny szosowej za starty tamże. Można powiedzieć, ?ok, taki miała kontrakt, zgodziła się i na pewno nie wychodzi na tym źle?, ale tego typu głosów spodziewać się należy co najwyżej od aspirującej biurowej klasy średniej. Pokażcie mi mężczyznę o podobnych dokonaniach, który zgodziłby się jeździć na takich warunkach? A nawet więcej, takiego, któremu by je zaproponowano.

    Czy to jest skandal? Tak. Czy równocześnie tak wygląda rzeczywistość? Niestety również tak. Kobiety ścigają się za grosze i nie wiem, jak udaje im się utrzymywać na wysokim poziomie wyczynu w takich warunkach. Prevot planuje zawojować Igrzyska Olimpijskie w Rio, zarówno na szosie jak i w terenie. Jeśli Marianne Vos, która dominuje w damskim peletonie a w przeszłości również miała dobre wyniki w mtb i nadal jeździ w przełajach, mówi się ?Merckx w spódnicy, to co powiedzieć o kolarce z Francji, która wydaje się być jeszcze bardziej uniwersalna i przynajmniej równie skuteczna?

    Na naszym podwórku sporo pań łączy kilka konkurencji rowerowych. Przykładem może być juniorka, Agnieszka Skalniak, brązowa medalistka z Ponferrady, która również ściga się w mtb. Wywiad z młodą zawodniczką możecie przeczytać tutaj. Kto jej zapłaci, gdy skończy szkołę, i czy to wystarczy na zapłacenie rachunków?

    Zdjęcie okładkowe: Ferrand-Prevot na podium Pucharu Świata w Albstadt. fot. youkeys, flickr, CC BY 2.0