Tag: Klasyki

  • Poczuj klimat, znajdź swój Mur

    Poczuj klimat, znajdź swój Mur

    Brukowe szaleństwo zakończone. Na emocje związane z jazdą po kostce przyjdzie czekać do piątego etapu Tour de France, który poprowadzi peleton przez najsłynniejsze odcinki Paryż-Roubaix a potem do wiosny przyszłego roku. Teraz czas zmienić nastawienie i w miejsce kocich łbów polubić procenty.

    Cauberg, Mur de Huy, Col de la Redoute i inne ?bergi? ?mury? oraz ?coty? to krótkie, ale bardzo strome podjazdy, które pokonywać będą kolarze World Touru w nadchodzących dniach. Holenderska Limburgia oraz środkowo-wschodnia część belgijskiej Walonii to teren, gdzie szosy o nastromieniu przekraczającym 20% nie należą do rzadkości.

    Nazywane ?Ardeńskim tryptykiem? wyścigi Amstel Gold Race, Walońska Strzała i Liege-Bastogne-Liege nie są tak ?wariackie? jak Paryż-Roubaix czy Dookoła Flandrii, ale również mają w sobie wiele uroku i przynoszą solidną porcję emocji. Wisienką na torcie jest obecność kolarzy, którzy celują z formą w podium jednego z wielkich tourów. Późniejsi triumfatorzy Giro i Wielkiej Pętli rywalizują z ?klasykowcami?, apogeum tej konfrontacji to najczęściej Liege-Bastogne-Liege.

     

     

    Znalezienie brukowanych odcinków zbliżonych do tych z Koppenbergu czy Carrefour de l?Arbre to spory problem a przejazd przez nie do wyzwanie dla sprzętu. O krótkie, strome podjazdy u nas nietrudno. Ba, polskie szosy pełne są wzniesień przypominających te z Ardenów.

    Treningi na podkrakowskich pagórkach są jednymi z moich ulubionych. Szybki przegląd segmentów na Stravie  ułatwia znalezienie górek, na których mięśnie będą krzyczały z bólu męczone nastromieniem szosy.

    Podkrakowskie Pagórski

    Jeśli jest się dobrze przygotowanym, dynamiczny wjazd, podobnie jak siłowe przepchnięcie przez nastoprocentowy odcinek daje sporą satysfakcję. Znając okolicę, można ułożyć sobie klimatyczną rundę nawiązującą poziomem trudności do fragmentów ardeńskich klasyków w wielu zakątkach naszego kraju.

    Na kilometrowym, piekielnie stromym podjeździe, nawet niezbyt wyjeżdżony amator może wykręcić VAM (średnia prędkość podjeżdżania) o wartości 1100 czy wyższej. Na ?świeżej nodze? da się zrobić więcej!

    Podkrakowskie Pagórski

    W ramach treningu przed kolejnymi zawodami oraz poczucia się choć przez chwilę jak moi idole, czasami wybieram się na swoją rundkę. KOMy na stravie padają rzadko, ale i tak jest fajnie! Tyle, że to tylko kilka pagórków. Gdy pomyślę sobie, że zawodowcy robią to samo, tylko przez sześć godzin, ze średnią prędkością 40km/h…

  • Poniedziałkowy skrót#9

    Tegoroczną przygodę z brukami kończymy pięknym akcentem. Niespodziewana, ale bardzo zasłużona wygrana kolarza z drugiego szeregu cieszy bardziej niż kolejny rekord pobity przez kolejną gwiazdę. W końcu na tym właśnie polega sport!

    Paryż-Roubaix

    Niki Terpstra od dłuższego czasu znakomicie prezentował się w północnych klasykach. Od 2012 roku regularnie był w czołówce brukowanych monumentów, grając rolę dżokera wysyłanego do taktycznych akcji w końcówkach wyścigów. Zeszłoroczne podium w Paryż-Roubaix tylko potwierdziło wielki potencjał Holendra.

    ?Piekło Północy? 2014, pełne ataków faworytów, wyniosło Terpstrę do kolarskiego panteonu. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy pojechał po wygraną jak profesor, wykorzystując właściwy moment do ataku, gdy wszystkie najważniejsze postaci zdążyły już wystrzelić, czy też jednak jego wygrana to efekt taktyki zespołu Omega Pharma Quick Step. Na myśl przychodzi Servais Knaven i jego zaskakujący triumf w 2001r.

      Dla kolarzy Patricka Lefevre?a wiosna bez ważnego zwycięstwa na brukach jest porażką. We Flandrii polegli, stawiając na nie w pełni dysponowanego Boonena. W E3 oraz Gandawa-Wevelgem również byli na nich mocniejsi. Terpstra, który jest najjaśniejszym punktem Omegi tej wiosny (wybaczcie fani Michała Kwiatkowskiego) prezentował się znakomicie już w tygodniach poprzedzających Paryż-Roubaix. W niedzielę wykorzystał swoją szansę jak prawdziwy mistrz i właściwie już w kwietniu jest rozliczony z tego sezonu. Ciekawe, jak dalej potoczy się jego kariera. Ta wygrana może być punktem zwrotnym dla niego, jego drużyny, Toma Boonena i wielu innych kolarzy. Przyszłoroczne brukowane klasyki będziemy oglądać z zupełnie innym układem sił.

    Wiele pytań będzie bowiem czekało na rozstrzygnięcie: co dalej z karierami młodych, zdolnych: Petera Sagana i Sepa Vanmarcke, którzy czekają na największe sukcesy? Czy Tom Boonen odrodzi się po raz kolejny, czy też będzie powoli zmierzał ku sportowej emeryturze? Jak długo Fabian Cancellara będzie utrzymywał fenomenalną passę podiów w monumentach. Co ze Zdenkiem Stybarem, który ze swoim dorobkiem może iść śladami Terpstry oraz czy Bradley Wiggins postawi sobie za cel wygraną w Roubaix? Dziesiąte miejsce Brytyjczyka który jeszcze dwa lata temu dyktował zabójcze tempo na podjazdach Tour de France jest swoistą sensacją, na której konsekwencje warto będzie czekać!

     

    Dookoła Kraju Basków

    Dzieje się tyle, że czuję, jakby sobota była tydzień temu. A to raptem dwa dni dzielą nas od rewelacyjnego zakończenia Wyścigu Dookoła Kraju Basków. Alberto Contador rozpoczął z wysokiego C wygrywając pierwszy etap, później mógł skupić się na kontrolowaniu sytuacji i ?poprawił? rywalom podczas jazdy na czas (w finałowej próbie ustąpił jedynie Tonemu Martinowi). W międzyczasie Michał Kwiatkowski kolekcjonował trzecie miejsca na kolejnych etapach, niewielką stratę notując jedynie na czwartym odcinku, gdzie triumfował jego kolega z drużyny, Wout Poels. Polak jednak z nawiązką odrobił straty podczas czasówki, gdzie – a jakże – był trzeci, co pomogło mu zająć drugie miejsce w klasyfikacji generalnej całego wyścigu. Biorąc pod uwagę prestiż ?Vuelta al Pais Vasco?, który teoretycznie ma tę samą rangę co Tour de Pologne, ale jednak dłużej znajduje się na liście najwyżej punktowanych wyścigów, to najcenniejszy wynik Kwiatkowskiego w karierze. Z formą, którą prezentuje pozostaje z ekscytacją czekać na ardeńskie klasyki – będzie w nich jednym z najważniejszych kandydatów do zwycięstwa!

     

    Puchar Świata XC

    Julien Absalon po raz dwudziesty siódmy (!) wygrał zawody Pucharu Świata cross country. Francuz staje się żywą ikoną kolarstwa górskiego, tym bardziej, że podczas jego kariery charakter tej dycypliny zmienił się diamteralnie. Obecnie trasy olimpijskiego xc są techniczne, widowiskowe, z elementami znanymi z bardziej ekstremalnych odmian kolarstwa. Poziom sportowy zawodowego mtb jest kosmicznie wysoki, tym większe uznanie dla dokonania Francuza. Polskich kibiców cieszy znakomita postawa Mai Włoszczowskiej, która sezon rozpoczęła od najniższego stopnia podium. Wygrała jej klubowa koleżanka, Jolanda Neff. Damski team Gianta jest więc w tym momencie najmocniejszą ekipą w kobiecym XC!

    Na właściwy układ sił w mtb trzeba jednak poczekać ponad miesiąc, kiedy Puchar Świata przyjedzie do Europy (najbliższe zawody, 27.04 rozegrane zostaną w Australii). Część zespołów i zawodników, w tym większość z Polski, odpuszcza starty w dalekich lokalizacjach.

     

     

    Circuit de Ardennes

    Ligę niżej, ale nadal w gronie znakomitych zawodowców wysoką formę tej wiosny prezentuje Łukasz Wiśniowski. Niedawno o mało co wygrał Tour de Normandie, w miniony weekend postawił już na swoim i zwyciężył w krótkiej, cenionej etapówce Circuit de Ardennes. W 2012r wygrywał tam Marek Rutkiewicz, wyścig ma kategorię 2.2, a na liście triumfatorów znajdują się nazwiska wielu dobrych kolarzy. To z pewnością dobry krok w rozwoju kariery Wiśniowskiego (rocznik 1991), reprezentującego barwy grupy Etixx, ?młodzieżówki? Omega Pharma Quick Step

    I na koniec?

    Polska się rusza

    Maraton Warszawski: 20tysięcy uczestników. Bikemaraton w Miękinii: ponad 1800 startujących. Mazovia w Legionowie: 1000. Liga Świętkorzyska w Daleszycach: 600. Do tego szereg mniejszych imprez biegowych oraz rowerowych i wygląda na to, że aktywnie rusza się sporych rozmiarów miasto. Cieszy też relacja z maratonu w TVP.

  • Nie przegap w ten weekend – bruk vs kurz

    Nie przegap w ten weekend – bruk vs kurz

    Paryż – Roubaix to wyścig-legenda. Najbardziej szalona impreza w kalendarzu World Tour. Nic nie może się z nią równać, a jednak to nie jedyne ważne wydarzenie nadchodzącego weekendu.

    Dla wielu kibiców to nie ubiegłotygodniowa Flandria a właśnie ?Piekło Północy? jest synonimem klasyku. Tak naprawdę, poza legendą, Paryż – Roubaix nie ma nic wspólnego z innymi kolarskimi monumentami. To ostatnia ostoja stylu vintage, swoistego wariactwa, które z niewiadomych przyczyn pozostało w corocznym harmonogramie. Impreza, której wygranie automatycznie wpisuje kolarza na karty historii tej dyscypliny.

    Jadąc z Paryża do Roubaix, zawodowy, komercyjny, kolorowy peleton co chwilę zbacza z drogi by zanurzyć się w historii: sportu, regionu, Francji i Europy. Postgórnicza okolica borykająca się z wieloma problemami raz do roku ożywa, tak jak ożywają wspomnienia o dawnych mistrzach i bohaterach pierwszej wojny światowej. Nie one są jednak najważniejsze a bruk. Wśród pól północnej Francji ukryte są wyłożone nim drogi, po których peleton zmuszony jest przejechać, i które stają się areną jednego z najdziwiniejszych widowisk, jakie cyklicznie oglądają fani sportu.

     

    W tym roku na trasie liczącej 257km na bruk kolarze wjadą 28 razy. Arenberg, Mons-en-Pevele i Carrefour de l?Arbre to najsłynniejsze z odcinków prowadzących po kocich łbach, na których najczęściej dokonuje się selekcja.

    Fabian Cancellara, opromieniony zwycięstwem we Flandrii będzie próbował ustrzelić historyczny dublet: jeszcze nikomu ta sztuka nie udała się trzy razy. Forma, jaką Szwajcar zaprezentował tydzień temu sugeruje, że jest to możliwe. Z drugiej strony Tom Boonen z pomocnikami ekipy Omega Pharma Quick Step są rządni rewanżu. Jak zawsze wiele zależy od pogody. W przypadku deszczu Paryż-Roubaix zmienia się w błotną rzeźnię. Znakiem czasów jest, że od dwunastu lat podczas ?Piekła Północy? nie padało. W kwietniu. W północnej Francji!

    Relacja na żywo z wyścigu będzie m.in. w Eurosporcie.

    Szalone Paryż-Roubaix, w którym kolarze jeżdżąc po dziurach, błocie i w kurzu jest ekstremum szosowej odmiany wczynowej jazdy rowerem . Tymczasem zawodnicy specjalizujący się w olimpijskiej wersji mtb od kilku lat zmagają się z innym szaleństwem. Trasy najważniejszych zawodów cross-country robią się coraz bardziej wymagające technicznie. Rewolucja w sprzęcie, wprowadzenie większych kół, sprawiła, że na trasach pojawiają się coraz bardziej wymyślne utrudnienia. Odziani tylko w kaski wagi piórkowej i obcisłą lycrę kolarze skaczą, jeżdżą po głazach, nie omijają fragmentów tras zawodów konkurencji grawitacyjnych.

    W ten weekend w południowoafrykańskim Pietermaritzburgu rusza seria najbardziej prestiżowych wyścigów: Puchar Świata. Oczy polskich kibiców kierują się oczywiście w stronę Mai Włoszczowskiej, która jest jedną z faworytek całego sezonu. Trzeba uczciwie przyznać, że nie tylko z powodu Mai te zawody będą pasjonujące. MTB, męskie, kobiece, jak również jego odmiany jeszcze bardziej ekstremalne niż xc stoją na bardzo wysokim i wyrównanym poziomie. Dobrze zrealizowany przekaz TV – a o to od niedawna dba Red Bull udostępniając relację na żywo w Internecie z dobrym komentarzem ekspertów – daje możliwość docenienia kunsztu i mocy herosów kolarstwa górskiego.
    W sobotę juniorzy, kobiety i elita mężczyzn ścigać się będą w downhillu, w niedzielę młodzieżowcy, panie i panowie w cross country.

     

    Michał Kwiatkowski stracił kilka sekund na królewskim etapie Dookoła Kraju Basków. To drugi raz w tym sezonie, gdy młody lider Omega Pharma odstał od najlepszych kolarzy w górach. W przeciwieństwie do Tirreno – Adriatico, różnica była bardzo mała i Polak nadal pozostaje w grze o podium, tym bardziej, że w sobotę finał wyścigu, który powinien mu bardzo pasować: górzysta, 25km jazda indywiduana na czas. Trzymamy kciuki!

    Podobnie jak wielu z was, w ten weekend na dobre rozpoczynam sezon startowy. Trochę żałuję, najbardziej Paryż-Roubaix. Emocje, jakich dostarcza oglądanie tego wyścigu na żywo są niepowtarzalne. Z wielu propozycji, które anonsuje np. mtb-xc? nie wybieram żadnej. Sprawdzę, jak wygląda Puchar Słowcji XC. Po powrocie podzielę się wrażeniami. To może być ciekawe doświadczenie.

    Zdjęcie okładkowe, bruki Roubaix: fot. tetedelacourse, flickr, cc by sa 2.0

  • Niedziela w Piekle

    Niedziela w Piekle

    Jeśli chcesz zobaczyć, jak wyglądało kolarstwo w ?erze herosów?, koniecznie musisz obejrzeć ten film. ?Niedziela w Piekle? to znakomity dokument z 1976r. W rolach głównych: Eddy Merckx, Freddy Maertens i Roger de Vlaeminck.

    Jakiś czas temu miałem przyjemność oglądać ?Niedzielę w Piekle? w kinie. Ponieważ spora część obrazu to tak naprawdę relacja z wyścigu, mamy do czynienia z niespotykaną lekcją historii kolarstwa. Inne jest niemal wszystko: sprzęt, stroje, taktyka, choć ta w przypadku monumentu z Paryża do Roubaix różni się najmniej. Niezmienny element: bruki północnej Francji do dziś wymusza na kolarzach jazdę w stylu retro: bez kompromisów, licząc na łut szczęścia, opierając się nie tylko na podpowiedziach płynących ze słuchawki, ale też na własnym instynkcie.

    Rok 1976 to schyłkowy etap kariery ?Kanibala?, Eddyego Merckxa. Kolarz wszechczasów wygrywał ?Piekło północy? trzykrotnie, jednak w tamtym sezonie był raczej czarnym koniem zawodów niż murowanym faworytem. Nowe pokolenie coraz mocniej dochodziło do głosu, wyeksploatowany organizm Belga powoli odmawiał posłuszeństwa. Tak czy inaczej Merckx stanął na starcie i próbował po raz kolejny ?pożreć? swoich rywali.

    Nie jest to jednak opowieść o nim a o kolarstwie jako takim. W nietypowy sposób (jesteśmy nie tylko przyzwyczajeni do współczesnej narracji, ale przede wszystkim do przekazu telewizyjnego, a nie języka filmu) dostajemy na tacy atmosferę wyścigu. Mechanicy przygotowujący sprzęt, protest związkowców blokujących przejazd kolarzy, ostatnie chwile przed startem. Do tego zimny, neutralny komentarz opisujący zmagania zawodników oraz budująca klimat ścieżka dźwiękowa. Paryż Roubaix jest wielkim wydarzeniem, pomnikiem sportu a ten film to tylko część jego legendy. J?rgen Leth, twórca obrazu spisał się świetnie. ?Niedziela w Piekle? jest lekturą obowiązkową dla fanów kolarstwa a przy okazji dziełem dobrym samym w sobie.

    Edit: Film w całości w wersji angielskiej możecie znaleźć na youtube:

  • Poniedziałkowy skrót#8

    ?Flandryjska piękność? mimo 101 lat na karku nadal uwodzi. Emocjonujący wyścig w wielkim stylu rozstrzygnął na swoją korzyść Fabian Cancellara. Bez pomocników w kluczowych momentach, nie kalkulując zaatakował, w końcówce pracował najwięcej a i tak zwyciężył.

    Trzecie zwycięstwo w Ronde Van Vlaanderen i drugie z rzędu to wielki wyczyn. Dzięki temu Szwajcar stoi przed szansą trzeciego w karierze dubletu Flandria-Roubaix a z rok będzie się ścigał z Tomem Boonenem o samodzielne prowadzenie w ilości triumfów w ?Piękności?.

    W niedzielę Cancellara był jedynym faworytem, który nie zawiódł. Kolarze Omega Pharma Quick Step teoretycznie jechali idealny wyścig. Gdy po Koppenbergu nastąpiła selekcja w głównej grupie, mieli wyraźną przewagę liczebną. Stijn Devolder, najważniejszy pomocnik Cancellary leżał w kraksie, Szwajcar został więc osamotniony. Również gregario Petera Sagana zostali z tyłu. Za odjeżdżającym Gregiem Van Avermaetem podążył Stijn Vandenbergh i taktycznie, czekając na ruch Boonena, nie dawał zmian. Cancellara musiał czuć się wyjątkowo mocny, skoro w tak niekorzystnym układzie zdecydował się na atak. Ani Boonen ani Sagan nie byli w stanie odpowiedzieć na jego ruch, pozostali pracownicy Omegi nie zdecydowali się na kontrę. Szwajcar zabrał ze sobą młodego Sepa Vanmarcke i we dwóch (choć motorem napędowym akcji zdecydowanie był Cancellara) dogonili ciężko pracującego Van Avermaeta.

    Patrick Lefevre i jego współpracownicy nie pierwszy już raz przekombinowali. Do ucieczki z Van Avermaetem wysłali słabszego kolarza, Vandenbergh choć nie dawał zmian wyraźnie odstawał od pozostałej trójki. Choć Cancellara, jak sam później wspomniał po drodze przeżywał trudne chwile, na finiszowych metrach nie pozostawił złudzeń, kto tego dnia był najmocniejszy. Kilka minut po minięciu linii mety, jeszcze przed wejściem na podium, sukces uczcił łykiem piwa, pokazując ludzkie oblicze zmęczonego profesjonalisty. Na krytykę, prócz Toma Boonena, jego pomocników i kierownictwa zasługuje też Peter Sagan. O ile brak błysku Belga można tłumaczyć problemami osobistymi, które przeżywał w ostatnich tygodniach, o tyle kolejny zawód ze strony Słowaka budzi pewien niepokój. Seryjnie wygrywający mniejsze wyścigi oraz poszczególne etapy kolarz, któremu niemal wszyscy wieszczą wielką przyszłość w wyścigach klasycznych, po raz kolejny w najważniejszym momencie traci skuteczność. Jeszcze przez chwilę jego obroną będzie młody wiek, ale co później?

    Drużyna Cannondale zbudowana jest wokół Sagana. We Flandrii świetną pracę wykonali jego pomocnicy, w tym Maciej Bodnar. Polak jest jedną z głównych ?lokomotyw? pociągu napędzającego Słowaka, i w tej roli spisuje się znakomicie. Jedną z nielicznych w sezonie szans, by pojechać dla siebie otrzymał w miniony piątek podczas sprawdzającej formę przed RVV jeździe na czas (w wyścigu 3 dni De Panne). Bodnar tę próbę wygrał, w ten sposób zanotował najlepszy wynik wśród polskich kolarzy w tym sezonie (3 dni De Panne ma kategorię HC).

    Kolejna szansa na dobre wyniki ?biało-czerwonych? już dziś. W kraju Basków rusza tamtejsza etapówka zaliczna do World Tour. To wyścig z długą tradycją, bardzo prestiżowy, górzysty i kończący się jazdą na czas. Idealny teren dla Michała Kwiatkowskiego, który tak jak wielu innych kolarzy wykorzystuje ?Vuelta a Pais Vasco? jako ostatni szlif formy przed klasykami w Ardenach. Oprócz niego startuje również Michał Gołaś. O czołowe lokaty walczyć będą tuzy zawodowego peletonu: Valverde, Contador, Betancur, Evans, Gilbert, Schleckowie, Gesink, Mollema, Van Den Broeck czy Tony Martin.

    Muszę też wspomnieć o Ronde Van Vlaandereen kobiet. Przebieg wyścigu śledziłem na twitterze już w czasie relacji z rywalizacji mężczyzn. Wygrała Ellen van Dijk po długiej, solowej akcji. Kobieca Flandria była ciekawym, dynamicznym wydarzeniem, skrót znajdziecie powyżej, warto zobaczyć!

    Na koniec jeszcze kilka słów o rozpoczęciu sezonu szosowego w Polsce. Kryterium w Dzierżoniowe wygrali Łucja Pietrzak i Tomasz Kiendyś a w Ślężańskim Mnichu triumfowali Maciej Paterski i Litwinka Daiva Tusalite. Cieszy, że mimo braku formalnej ?Pro Ligi? telewizja Polsat pochyliła się nad kolarstwem i poświęciła czas antenowy na relację ze Ślężańskiego Mnicha. Skrót można znaleźć też na stronie regionalnej TVP Wrocław, zatem mamy nieco mniej powodów do narzekań tej wiosny :-)

  • Nie przegap w ten weekend – Flandria

    Nie przegap w ten weekend – Flandria

    Niedziela to będzie ten dzień! Najpiękniejszy klasyk sezonu, zawierający w sobie wszystko, co najważniejsze: strome podjazdy, bruk, wiatr, dystans i tradycję.

    Kolarze będą ścigali się po flandryjskich drogach po raz 98. Pierwszą ?Flandryjską piękność zorganizowano w 1913 roku. Jak większość klasyków, także i ten ciągle się zmienia, w ostatnich latach modyfikowane są ostatnie kilometry trasy tak, by zawodnicy kilkukrotnie pokonywali zestaw Oude-Kwaremont i Paterberg, brakuje za to słynnego Kapelmuuru.

    Tym razem do pokonania będzie 259 kilometrów oraz 17 oznaczonych pagórków. Najsłynniejszy z nich, Koppenberg usytuowano wyjątkowo blisko mety – na szóstej od końca pozycji. Mający niespełna 600m długości, za to aż 77m przewyższenia pagórek często jest świadkiem ataków faworytów. Stromizna sięgająca 22% sprzyja selekcji. Biorąc dodatkowo pod uwagę, że w tym roku kolarze dojadą do niego po 215km wyścigu, można spodziewać się wielu atrakcji.

    Krótki dokument-zapowiedź "Flandryjskiej Piękności"

    Faworytów jest trzech: alfabetycznie to Tom Boonen, Fabian Cancellara (o ich rywalizacji pisałem wczoraj) i Peter Sagan. Jak to w przypadku klasyków, inne rozwiązania są możliwe, choć wygrana kogoś spoza tej trójki mimo wszystko będzie zaskoczeniem. Warto oglądać uważnie , śledzić nie tylko relację TV, ale i twittera. Szczególnie podczas wyścigów na bruku znaczenie ma taktyka, peleton często się dzieli, w ucieczkach znajdują się pomocnicy, wiceliderzy, liderzy, możliwych jest wiele scenariuszy, za którymi komentatorzy nie zawsze nadążają. Lista startowa i wspomniany twitter powinny pomóc w rozeznaniu sytuacji.

    Relacja na żywo w Eurosporcie już od 12.30 – jeśli planujesz dłuższy trening, wyjedź wcześniej. Aby lepiej wczuć się w klimat, znajdź jakiś odcinek brukowany a po powrocie zrób sobie frytki.

    Przed mężczyznami pojadą panie. ?Flandria dla kobiet? zaliczany jest do Pucharu Świata. Marianne Vos i jej rywalki przejadą niespełna 140km, po drodze zaliczając 10 pagórków, w tym finałową parę Kwaremont-Paterberg. Trudno wyobrazić sobie zwycięstwo kogoś innego niż wspomniana Holenderka.

    W tę sobotę poważne ściganie na szosie rozpoczyna się również w Polsce. Kryterium w Dzierżoniowie zainauguruje nie tylko oficjalny sezon, ale i nową serię, w której kolarze będa zbierali punkty do klasyfikacji mistrzostw kraju w kryteriach. To ciekawy pomysł Polskiego Związku Kolarskiego, wyścigi uliczne są widowiskowe i rozgrywane często w centrach miast. Jest to więc forma promocji kolarstwa, zobaczymy jak będzie z frekwencją, oprawą i zainteresowanie kibiców.

    Z kolei w niedzielę Ślężański Mnich. Wyścigiem w Sobótce rozpocznie się cykl Pro Ligi, który w tym roku będzie bytem wirtualnym. Mimo to pierwszy sprawdzian formy lokalnych kolarzy wyczynowych zapowiada się jak zawsze ciekawie, tym bardziej, że oprócz elity swoje wyścigi będą miały inne kategorie: od młodzika do mastersa. Z amatorami, jako gospodarz-gość specjalny pojedzie Bartosz Huzarski

     

    Kolarze górscy wstrzymują oddech. Zawodowcy czekają na Puchar Świata (choć trzeba wspomnieć o BMC Cup w Szwajcarii oraz UCI Junior Series we Włoszech), amatorzy na początek najpopularniejszych serii maratonów. Spragnieni wrażeń mogą się wybrać na jeden z regionalnych wyścigów xc.

    Zdjęcie okładkowe Koppenberg fot. wikimedia commons David Edgar CC BY SA 3.0

  • Czy Boonen pojedzie po rekord?

    Rekordy to esencja sportu. To na nie czekamy, to one ekscytują. Tom Boonen stoi przed szansą zapisania się w kronikach kolarstwa. Nikt jeszcze nie wygrał Ronde Van Vlaanderen czterokrotnie.

    Kolarstwo jest piękne z wielu powodów. Jednym z nich jest możliwość odnoszenia sukcesów przez długi czas, w tym także sporo po trzydziestce. Pierwszy raz na podium ?monumentu?, Paryż-Roubaix Tom Boonen stanął mając na koncie zaledwie 22 wiosny. We Flandrii triumfował trzy sezony później. Dziś ma lat 34 i w wielu dyscyplinach byłby już na emeryturze. Tymczasem jako specjalista kolarskich klasyków nadal może odgrywać kluczową rolę w najbardziej prestiżowych wyścigach.

    Rok 2005, Tom Boonen w roku pierwszego dubletu Flandria-Roubaix wygrywa z Peterem van Petegemem czy Erikiem Zabelem, kolarzami z innej epoki.

    12 lat w kolarstwie to cała epoka. U progu kariery Boonen zdobywał doświadczenie rywalizując z Johanem Musseuwem i Peterem van Petegemem. To pojedynki tych zawodników budziły emocje kibiców, to van Petegem w 2003r ustrzelił brukowany dublet (Flandria i Roubaix tydzień po tygodniu). Boonen jednak nie tylko powtórzył jego wyczyn (2005, genialny rok zwieńczony mistrzostwem świata w Madrycie), ale też poprawił.

    W międzyczasie Boonenowi wyrósł u boku znakomity rywal najwyższej klasy. Młodszy o pół roku Fabian Cancellara miał być specjalistą jazdy na czas, ale zamiast, jak wielu jego rywali, skierować zainteresowanie w stronę wielkich tourów, zaczął seryjnie wygrywać wyścigi klasyczne. Tak jak etapówki miały swoje pojedynki Armstrong-Ullrich czy Contador-Schleck, tak wiosenne monumenty stały pod znakiem rywalizacji Boonena z Cancellarą. Gdy w 2012r. Belg jako pierwszy w historii po raz drugi wygrał Flandrię i Roubaix w jednym roku (sezon, gdy zwyciężył niemal we wszystkim na bruku – bezprecedensowa seria zawierająca dodatkowo E3 oraz Gandawa – Wevelgem), Cancellara to samo uczynił dwanaście miesięcy później!

    Pamiętny pojedynek Boonena z Cancellarą w 2010r. Obaj kolarze w koszulkach mistrzów swoich krajów. Przyspieszenie Cancellary spowodowało podejrzenia o zastosowanie przez niego ukrytego w sztycy niewielkiego silnika wspomagającego jazdę!

    Statystycznie to Boonen jest lepszym kolarzem na brukach. Jest współrekordzistą we Flandrii (3 zwycięstwa) i Paryż-Roubaix (cztery) i tylko krok dzieli go od samodzielnego prowadzenia w kronikach któregoś z tych wyścigów. Ostatnie lata to jednak dla niego huśtawka formy: znakomite sezony przeplata fatalnymi, ale tym razem wydaje się być na dobrej drodze do kolejnego spektakularnego sukcesu. Sęk w tym, że również i Szwajcar czuje się znakomicie, zatem, jeśli obaj kolarze unikną przykrych zdarzeń losowych, w najbliższe dwa weekendy szykuje się świetna rywalizacja. Co więcej, w niedzielę na trasie wokół Flandrii presję z tej dwójki nieco zdejmie Peter Sagan. Słowacki zawodnik tak samo jak eksperci i kibice czeka na triumf w wielkim klasyku. W wielkim stylu wygrał tydzień temu wyścig E3, w Gandawa-Wevelgem finiszował na podium.

    2012, drugi dublet Flandria-Roubaix i wiosna życia Toma Boonena. W pobitym polu m.in. nowa gwiazda, Peter Sagan.

    Tradycyjnemu dla kolarstwa starciu pary tytanów będzie więc towarzyszyło, równie charakterystyczne, starcie pokoleń. Ze względy na wspólnotę pokoleniową ludzi urodzonych na początku lat osiemdziesiątych kibicuję Boonenowi i Cancellarze. Sagana zostawiam ?igrekom? z lat dziewięćdziesiątych.

    Zdjęcie okładkowe Louise Ireland flickr cc by sa 2.0

  • Poczuj klimat, pojedź po bruku

    Poczuj klimat, pojedź po bruku

    Kilkanaście razy w roku tradycja nakazuje kolarskim herosom zmierzyć się ze ściganiem w stylu vintage. Jazdą po kocich łbach pasjonujemy się wszyscy. Brutalny opór materii sprowadza gwiazdy na ziemię a my napawamy się ich cierpieniem.

    Aby choć trochę doznać tych samych wrażeń, postanowiłem poszukać brukowanego odcinka i sprawdzić, jak to jest. Nie było łatwo, w tym temacie zdecydowanie większy wybór mają kolarze z północnych rejonów kraju. Choćby na Warmii lub Mazurach zachowało się jeszcze sporo dróg wyłożonych ?kocimi łbami?. Co ciekawe, podobno niektóre odcinki kolarskich klasyków remontowano przy użyciu kostki wyjętej z naszych, traktów, które poddawano modernizacji. Ot, ironia.

    Zabawę w ?polskie Roubaix? od kilku lat urządzają sobie kolarze z lubuskiego. W tym roku po raz dziewiąty będą się ścigać w ?Piekle Przytoku?, amatorskich zawodach, których nadrzędną ideą jest właśnie jazda po bruku.

    W Krakowie najbliżej ?Flandrii? jest podjazdowi do Zoo. To ?kultowa? miejscówka lokalnych kolarzy, miejsce treningów oraz sprawdzianów formy. Kilkaset metrów kostki, choć z roku na rok coraz bardziej krzywej, nie robi jednak odpowiedniego wrażenia. Do niderlandzkiego ?kasseien? jest temu daleko. Ostatecznie znalazłem krótki, stumetrowy odcinek zaniedbanego bruku, który może zasymulować jazdę we Flandrii. Nie dość, że kamienie są większe, to jeszcze droga jest wyjeżdżona, z koleinami, a między kamieniami są spore szczeliny. Idealnie. Dopompowałem więc opony i postanowiłem spróbować swoich sił.

    Rowerem po Bruku
    Rowerem po Bruku

    Wszystko się telepało, łańcuch dzwonił a wpadające w drgania palce bolały. Kilka razy tam i z powrotem wystarczyło, by dojść do prostej konkluzji: im szybciej, tym lepiej i mocno trzymać kierownicę. Silniejsze uderzenia zmuszają sprzęt do jakiejkolwiek, amortyzującej pracy. Tyle, że ponoszony wydatek energetyczny rośnie. Łatwo o błąd, defekt, zrzucony łańcuch, przebitą gumę, poluzowane śruby. A to zaledwie kilkaset metrów. Jazda po bruku to prawdziwe wzywanie: trzeba mieć ogrom siły by utrzymać rower na właściwym kierunku, nadmiar mocy by rozpędzić się do pożądanej prędkości, świetnie przygotowany, by nie rzec poddany tunningowi sprzęt i nieco szczęścia.

    Rowerem po Bruku
    Rowerem po Bruku

    O ile jazda w górach jest dostępna dla każdego, limitem jest jedynie zakres przełożeń, jazda po bruku to nie zabawa dla wszystkich. Chętnie spróbowałbym więcej, takie odcinki z maratonów mtb wspominam z błyskiem w oku. Ekstremalne ściganie na rowerze szosowym rysuje się jako jeszcze bardziej ekscytująca perspektywa. W tym roku nie zdążę zorganizować sprzętu na wyjazd do Zielonej Góry, ale za rok, kto wie? Dla chętnych dostępne są też amatorskie wersje brukowanych klasyków we Flandrii, w tym oficjalna ?Piękność? dla nieprofesjonalnych kolarzy.

     

  • Nie przegap w ten weekend: dla każdego coś miłego!

    Bruk, góry, mtb, co wybierasz? Sezon kolarski rozkręca się na całego, dochodzimy do momentu, w którym trzeba wybierać najciekawsze wydarzenia i na nich skupiać uwagę.

    1. Criterium International

    Dwa dni, trzy etapy: płaski, górzysty i jazda na czas. Tour w miniaturze. Organizatorem jest ASO, właściciel Tour de France, który pewne prawa sprzedaje w większych pakietach. W związku z tym, że ubiegłoroczna Wielka Pętla rozpoczynała się na Korsyce, to właśnie tam przeniesiono wiosenny test dla kolarzy etapowych. Criterium International przez ostatnie lata rozgrywano we francuskich Ardenach, wcześniej wyścig gościł m.in w Pirenejach, Prowansji czy Île-de-France. W tym roku do startu nie zaproszono ekipy Sky. To dziwne, ponieważ kolarze brytyjskiego zespołu wygrali ubiegłoroczne Criterium International (Chris Froome) a od kilkunastu miesięcy mieli świetną passę w niemal wszystkich etapówkach organizowanych przez ASO. Najwyraźniej obu stronom przestało być po drodze, najważniejsi liderzy Sky ominęli Paryż-Nicea i nie wiadomo jak współpraca będzie układała się dalej. Na Korsyce zabraknie również Vincezno Nibalego, Włoch nie jest do końca zadowolony z prezentowanej przez siebie dyspozycji. W akcji zobaczymy za to Rafała Majkę, który ze względu na kontuzję odpuścił start w Katalonii, gdzie obecnie rywalizują najlepsi górale świata. Po cichu liczę, że Criterium International będzie szansą na zdobycie pewności siebie przez nieco zapomnianych braci Schleck. Nienajmocniejsza obsada powoduje, że kolarze tej klasy, jeśli myślą o przywróceniu swoich karier na właściwe tory, powinni wykorzystać okazję do ataku. Na sobotnie przedpołudnie zaplanowano krótki etap sprinterski, po południu do walki staną czasowcy i faworyci klasyfikacji generalnej. W niedzielę ci drudzy oraz górale będą rywalizować o zwycięstwo w całym wyścigu: przygotowano sześć podjazdów w tym jeden do mety.

    Criterium Internation 2014, fot. ASO
    Criterium Internation 2014, fot. ASO

    2. Gandawa – Wevelgem

    ?Flandria dla sprinterów?, pół-klasyk, który przez wiele lat rozgrywany był we środę między Ronde Van Vlaanderen i Paryż – Roubaix. Teraz z Gandawy do Wevelgem kolarze jeżdżą tydzień przed ?Flandrią?. W ten sposób impreza, której główną trudnością jest pokonywany kilkukrotnie podjazd Kemmelberg zyskuje na prestiżu. Po rekord czterech zwycięstw (poprawienie dorobku Mario Cipolliniego, Eddyego Merckxa, Rika Van Looya i Roberta Eenaeme, którzy mają po trzy) spróbuje sięgnąć Tom Boonen. Tytułu z zeszłego roku broni Peter Sagan a kilku innych kolarzy jest również w świetnej formie. Wiele zależy jednak od pogody: deszcz czy wiatr lubią krzyżować szyki faworytów podczas klasyków na północy Europy. Tak czy inaczej czeka nas przedsmak emocji związanych ze zbliżającymi się brukowanymi Monumentami.

     

    3. Cape Epic

    Już po pierwszej części wyścigu różnice w czołówce są spore a dotychczasowe rozstrzygnięcia zaskakują. Stawce pewnie przewodzi zespół Topeak Ergon: Kristian Hynek, Robert Mennen, dystansując największe gwiazdy: drużyny, które mają w składzie Christopha Sausera (druga lokata w parze z Frantiskiem Rabonem), Roela Paulissena (czwarte miejsce w parze z Ricardo Chiarinim), Nino Schurtera, Lucasa Flukingera czy Stefana Sahma. Jeden z faworytów, Karl Platt już nie jedzie – uszkodził kolano i musiał wycofać się z wyścigu i będzie to jego pierwszy nieukończony Cape Epic. Wspomniany Sauser, jeśli myśli o piątym zwycięstwie w RPA musi do niedzieli odrobić aż 11 minut!  Dobrze radzą sobie Marcin Piecuch z Dariuszem Mirosławem, utrzymując się w top30.

    4. Katalonia

    Brak jazdy na czas faworyzuje ?Purito Rodrigueza?. Ten dynamiczny zawodnik powinien dowieźć prowadzenie do końca wyścigu. Tym bardziej, że katalońska ?Volta? finiszuje w jego rodzinnym mieście, Barcelonie, rundami prowadzącymi przez podjazd Montjuic. Niby nic, ale wzniesienie zostanie pokonane ośmiokrotnie. Rozwiązanie zdecydowanie dla fanów Tour de Pologne ;).

    Nadchodzący weekend to jeden z ostatnich, podczas których w miarę beztrosko będziemy mogli śledzić kolarskie wydarzenia. Już wkrótce z biernego uczestnictwa w zawodach wielu z nas przejdzie do czynów i na kibicowanie zwyczajnie nie będzie czasu :) Zatem chwila przed ekranem z pewnością nikomu nie zaszkodzi. Jeśli jednak chcesz już teraz spróbować swoich sił w jakimś wyścigu, zobacz "kalendarzowy updejt" w mtb-xc.