Tag: Justyna Kowalczyk

  • Nie przegap w ten weekend – pożegnanie z Soczi

    Nie przegap w ten weekend – pożegnanie z Soczi

    To już koniec zimowych emocji z palmami w tle. Do rozdania zostały m.in ?króla i królowej nart?. Co jeszcze? Zobacz okołosportowe propozcyje na nadchodzący weekend.

    1. Soczi

    To chyba nie są najfajniejsze Igrzyska, które śledziłem i myślę, że dobrze, że już się kończą. Rejon świata, gdzie są rozgrywane nie napawa optymizmem, idea sportowego święta odsuwana jest na dalszy plan, nawet, jeśli to najbardziej udane IO w historii polskich startów.

    Woreczek z medalami może się jeszcze zapełnić. Justyna Kowalczyk nie jest faworytką biegu na 30km stylem dowolnym, ale kto wie, Norweżki nie są w idealnej formie, Szwedki i Finki trzeba stawiać na równi z Polką. Nasza narciarka startująca cały czas z kontuzją stopy jest z pewnością jedną z bohaterek tych Igrzysk. Co więcej, FIS i MKOl zamierzają utrudnić rywalizację i zmiana nart będzie się wiązała z dodatkową stratą czasu – przebiegnięciem krótkiej rundy. Ciekawiej niż bieg kobiet zapowiada się niedzielny bieg mężczyzn – bez wyraźnych faworytów, otwarty i wyrównany. Aż żal, że zapowiadana jest dobra pogoda i wybiorę ruch na świeżym powietrzu zamiast siedzenia przed ekranem ;-)

    Poza tym w harmonogramie mamy jeszcze:

    Dziś (piątek) – wyścigi na dochodzenie łyżwiarzy i łyżwiarek szybkich (w ćwierćfinale jadą Polki, ewentualny finał w sobotę po 15.00)

    Jutro (sobota) – wspomniany bieg Justyny Kowalczyk, biathlonowa sztafeta mężczyzn i wyscigi na dochodzenie łyżwiarzy szybkich.

    Niedziela – bieg na 50km mężczyzn oraz finał hokeja (choćby jedna tercja to wielkie widowisko!). Wieczorem ceremonia zamknięcia, otwarcie rozczarowało, czy Rosjanie na koniec Igrzysk przygotują coś specjalnego?
    Z niecierpliwością czekam też na wyniki badań antydopingowych. Podobno są już trzy wpadki.

     

    2. Kolarstwo

    Sezon zawodowców powoli się rozpędza. Tour of Oman, Ruta del Sol i Volta a Algarve to ciągle raczej wyścigi dla ortodoksyjnych kibiców, ale wyniki zaczynają być istotne. Kolarze, którzy chcą być w formie wiosną, już teraz muszą sugerować wyższą dyspozycję. Tym bardziej, że w Portugalii (Algarve) Michał Kwiatkowski jest liderem a w Andaluzji nieźle jadą zawodnicy CCC (Rebellin finiszował na trzecim miejscu) a doświadczenie zdobywają kolarze Active Jet.

    To zaskakująco miłe dla nas przedwiośnie. W ramach ?nie przegap w ten weekend? możesz też zaglądnąć na rowery.org – będzie o tym tekst :)

  • Poniedziałkowy skrót – medale z niczego

    Poniedziałkowy skrót – medale z niczego

    Zimowe Igrzyska w Soczi przyniosły polskim sportowcom więcej złotych medali niż letnie IO w Londynie. A kto wie, może przyniosą jeszcze więcej. Po raz kolejny pokazujemy, że jesteśmy mistrzami świata w zmaganiu się z oporem materii.

    Nie chcę, aby pojawiły się niejasności jak po moim wiosennym artykule o sukcesach Michała Kwiatkowskiego. Sytuacja jest jednak podobna. Justyna Kowalczyk i Zbigniew Bródka zdobywają olimpijskie medale wbrew zasadom zdrowego rozsądku. Budzą niezwykle pozytywne emocje, w ich cieple grzejemy się wszyscy: od przeciętnego ?Kowalskiego?, któremu sukcesy rodaków rozświetlają szarą rzeczywistość, po premiera, który chętnie gratuluje zawodnikom. Tak jak w przypadku kolarzy, tak i biało-czerwoni reprezentanci sportów zimowych są ponadprzeciętnie utalentowanymi, pracowitymi i zdeterminowanymi jednostkami, które sukces zawdzięczają sobie i niewielkiej grupie wierzących w nich entuzjastów (zarazem niezwykłych fachowców). Łyżwiarz bez toru i narciarka bez tras stają na starcie i rywalizują z przedstawicielami federacji, które mają niemal nieograniczone budżety, wsparcie sponsorów państwowych i prywatnych, szerokie zaplecze zmienników, warunki do treningów, najnowsze technologie itd.

    Nie mam pojęcia, jakim cudem funkcjonuje kadra łyżwiarzy szybkich, grupa biegaczy narciarskich powstaje dopiero teraz, po kilku latach Kowalczyk na czele światowych rankingów. Wyjątek – skoki narciarskie – może być wzorem, choć przypomnijmy, że człowiek (Adam Małysz), na popularności którego zbudowano system szkoleniowo – finansowy, a którego beneficjentem jest Kamil Stoch, o mały włos rzuciłby sport i został dekarzem, bo nie miał z czego żyć o uprawianiu sportu nie wspominając. Poza medalistami całkiem nieźle prezentują się i inni polscy zawodnicy w wielu dyscyplinach. Jedyny powód, dlaczego to wszystko działa, a który przychodzi mi do głowy, to mimo wszystko ciągły wzrost gospodarczy, z którego jakiś procent mimowolnie spada na sportowców a ci, robią swoje najlepiej jak mogą. Pytanie, ilu z nich przepada, ponieważ poszli do pracy jako sprzedawcy, kurierzy czy mechanicy, bo zabrakło kilku tysięcy na stypendium.

  • Nie przegap w ten weekend – ułóż kalendarz, zabij rutynę

    Nie przegap w ten weekend – ułóż kalendarz, zabij rutynę

    Co robić w weekend? Trenować, kibicować a może już startować? Ja dokończę planowanie kalendarza wyścigów na ten sezon. A do tego proponuję jeszcze kilka aktywności uzupełniających.  

    1. Ułóż kalendarz, zabij rutynę

    Właściwie wszystkie serie imprez kolarskich podały już swoje terminarze. Można więc spokojnie sprecyzować swoje plany. Dzięki pracy kilku entuzjastów, do dyspozycji są wygodne zestawienia. Skorzystaj z kalendarza na mtb-xc.pl, bikecalendar.pl lub bikeworld.pl (nie zaktualizował jeszcze swojej propozycji). Połowa lutego to dobry czas na podejmowanie decyzji: zaplanowanie szczytu formy, zmierzenie się z kosztami (na wiele droższych imprez wpisowe wpłacone wcześniej jest niższe), wzięcie urlopu. Nie chcę promować lub degradować konkretnych imprez. Sam(a) wiesz najlepiej, co Cię najbardziej kręci, co jest najciekawszym wyzwaniem i wreszcie, czemu realnie będziesz w stanie podołać. Moja propozycja jest prosta: dodaj do planu coś czego nigdy wcześniej nie doświadczyłeś. Próbuj nowych rzeczy: dyscyplin (szosa, xc, maraton, eliminator, orientacja, coś ekstremalnego), miejsc (a może start za granicą, choćby u sąsiadów?) czy dystansów. Zbieraj wrażenia a nie punkty do klasyfikacji, za które i tak nikt Cię nie doceni. Bez względu na to, czy planujesz wykupić licencję PZKol, czy nie, pomyśl o ubezpieczeniu OC i NNW.
    Ja już wiem, gdzie będę startował. A Ty?

    2. Śledź medialny entuzjazm

    Złoto Justyny Kowalczyk na 10km stylem klasycznym ze złamaną kością stopy to jedno z wydarzeń, które po tych Igrzyskach zapamiętają wszyscy. Wokół biegaczki zazwyczaj jest głośno, sama też nie stroni od kontrowersyjnych wypowiedzi. W wolnej chwili warto więc zerknąć na to, jak nasze media dyskontują sukces gwiazdy sportu. Nieustająco mnie to zadziwia.

    3. Rzuć okiem na kolarstwo

    Tour Mediterraneen to pierwszy poważniejszy sprawdzian formy w Europie. Cztery dni, pięć etapów, coś jakby tour w miniaturze. W niedzielę zawodnicy zostaną poddani testowi na podjeździe Mont Faron. Warto zwrócić uwagę na wyniki, ponieważ to może być przesłanka o wysokiej dyspozycji w nadchodzących tygodniach. W planie nie ma transmisji TV, zatem wystarczy wieczorem zajrzeć na cyclingnews.

     

    4. (a w zasadzie 1.) Idź na rower!

    Dla hardkorowych kibiców Igrzysk zostaje oczywiście konkurs skoków na dużym obiekcie, sztafety biegaczy czy biathlon. Pogoda znów ma być wiosenna, zatem nie ma czym się przejmować i lepiej pójść na rower. KOMy na Stravie same się nie zrobią!

  • Poniedziałkowy skrót#2

    Czemu Justyna Kowalczyk nie jest bohaterką a jej prezes mówi, że biega ociężale? Ten sam prezes, choć to dwuznaczna postać, zbudował bezprecedensowy na skalę kraju system szkolenia młodych sportowców. Tymczasem na południu Europy nasi kolarze zaczynają sezon na dobrym poziomie. Poniedziałkowy skrót, odsłona druga:

    1. Stopa Justyny Kowalczyk

    Pamiętacie Tylera Hamiltona, który ze złamanym obojczykiem walczył w klasyfikacji generalnej Tour de France? Nawet, jeśli w swojej książce amerykański kolarz przyznaje się  do dopingu krwi w czasie swojej heroicznej walki z bólem, i tak tamte chwile budzą wiele pozytywnych emocji.

    Pęknięta kość stopy Justyny Kowalczyk to podana na tacy historia, która powinna porwać tłumy. W zamian za to budzi hejt, pretensje a w najlepszym wypadku chłodny sceptycyzm. Nie wiem, kim jesteśmy, ale biegaczka ze złamaną stopą, która mimo silnej koalicji rywalek kończy olimpijski wyścig na szóstej pozycji to potencjalna bohaterka. Do tego Kowalczyk w pięciu ostatnich latach zwyciężała w plebiscycie Przeglądu Sportowego? na najpopularniejszego sportowca a mimo to jej walka nie budzi sympatii. W czwartek, 13.02, mimo kontuzji wystartuje na swoim koronnym dystansie, 10km stylem klasycznym. To już samo w sobie zasługuje na film dokumentalny.

    2. Stoch. Kamil Stoch

    Złoto olimpijskie cieszy, nawet tych, którzy na co dzień nie interesują się sportem. To doświadczenie łączące wspólnotę w przeżywaniu sukcesu, który uważamy za ?swój?. Medal Kamila Stocha jest absolutnie wyjątkowy. Pochodzi wprost z wykorzystania szaleństwa ?Małyszomanii? i jest jedynym znanym mi w naszym kraju przypadkiem zbudowania skutecznego systemu szkolenia i finansowania dyscypliny sportu na sukcesie jednego zawodnika. Choć trudno jednoznacznie pozytywnie oceniać postać Apoloniusza Tajnera, to mu się akurat udało. Nie musimy patrzeć na Brytyjczyków, przykład sukcesu mamy na swoim podwórku.

     3. CCC i Active Jet zaczęły na dobrym poziomie

    Kalendarz startów polskich drużyn zawodowych wygląda w tym roku imponująco. W pierwszych wyścigach zarówno kolarze CCC Polsat Polkowice jak i Active Jet zaczęły nieźle. Co prawda nasi kolarze nie decydowali o obliczu zawodów, ale w przeciwieństwie do lat ubiegłych, rozpoczęli sezon na niezłym poziomie. Arkadiusz Owsian i Konrad Dąbkowski zajęli 15 i 14 miejsce w Trofeo Palma, Mateusz Taciak czasówkę kończącą Etoile de Bessages przejechał z ósmym czasem.

     4. Odwilż to mało powiedziane

    Ok, mamy niezły ubaw z fanpagem ?Sralpe Polska?, ale też i dużo szczęścia. Zazwyczaj o tej porze roku aura wyraźnie utrudnia trenowanie w kraju. Tymczsem w miniony weekend pogoda była niczym w Hiszpanii. Efekt? Strava pełna jest ponadstukilometrowych tracków. Póki co jedyna różnica między wyjazdem na zgrupowanie a pozostaniem w Polsce jest taka, że będąc na zgrupowaniu można w spokoju oddać się trenowaniu i regeneracji. Zawsze jednak można wziąć kilka dni urlopu i nacieszyć się wiosną w środku zimy!

  • Nie przegap w ten weekend – Soczi i Odwilż

    Kolarze już nie śpią, ale ścigają się w dziwnych miejscach. Tematem numer jeden będą więc oczywiście Igrzyska w Soczi. Oraz odwilż sprzyjająca odejściu od telewizorka.

    Ceremonie otwierające i zamykające Igrzyska Olimpijskie to zawsze wielkie wydarzenie popkulturalne. Kraj-organizator w kilkugodzinnym widowisku prezentuje światu wszystko, co ma najlepszego. W tym miejscu muszę powiedzieć: najlepsze już było. Dwa lata temu w Londynie Brytyjczycy pokazali, że są gigantami kultury masowej. Nikt poza nimi, nawet starożytni Grecy, nie wpłynął tak na zbiorową świadomość. Choć królowa nie panuje już w Imperium, nad którym nigdy nie zachodzi słońce, jej poddani poruszają, wzruszają i rozśmieszają obywateli całego globu, w tym bogatszych kuzynów zza oceanu. Mając świadomość zmierzchu swojej świetności na wielu polach, gdy cały świat jeszcze na jeden, ostatni moment skupił na nim całą swoją uwagę, Londyn szelmowsko mrugnął okiem i zrobił najlepszy show w historii Igrzysk Olimpijskich.

    
     Spicegirls w błyszczących, londyńskich taksówkach na Union Jacku z cytatami Szekspira

    Co mogą pokazać Rosjanie, uparcie budujący swój imperializm na ?strachu i odrazie?? Czekam z niecierpliwością i niechęcią zarazem. Igrzyska wracają do typowego za mojego życia modelu: komercji, konsumpcjonizmu i pokazu brutalnej siły bez obracania się na jakiekolwiek wartości.

    
     Kanadyjski spot sprzeciwiający się dyskryminacji mniejszości seksualnych w Rosji

    Tak czy inaczej, poza ceremonią otwarcia w ten weekend Soczi oferuje np. skiathlon, czyli nowoczesną wersję narciarskiego biegu łączonego. Szczególnie interesująco zapowiadają się niedzielne zawody mężczyzn, bardzo otwarte, dynamieczne i bez wyraźnego faworyta. W sobotę Justyna Kowalczyk spróbuje ugrać medal, ale pamiętajmy, że faworytkami są Marit Bjoergen i Charlotte Kalla.

    Szczegółowy harmonogram zaserwuje Google po wpisaniu frazy np. ?Soczi harmonogram?. Ja polecam:

    Piątek 17:00 – ceremonia otwarcia
    Sobota 11:00 – Skiathlon kobiet
    Niedziela 11:000 – Skiathlon mężczyzn

    Dobrą wiadomością jest to, że interesujące zawody nie przeszkodzą wyjściu na rower. Odwilż, planowane +7 stopni zachęcają do nabijania kilometrów w pięknych okolicznościach polskiej zimy.

  • Najważniejszy sezon Justyny Kowalczyk

    Tak, to dziś. Biegacze narciarscy zaczynają zmagania o Puchar Świata. Fińskie Kuusamo będzie areną trzydniowego wyścigu etapowego ?Ruka Triple?. To wstęp do długiego sezonu, którego zwieńczeniem będą Igrzyska Olimpijskie w Soczi. Wyświechtany slogan o pisaniu historii ma w tym wypadku uzasadnienie.

    Justyna Kowalczyk to jedna z nielicznych osobowości polskiego sportu, która jest gwiazdą światowego formatu. Oprócz tego, że jest czołową biegaczką swojego pokolenia, znakomicie radzi sobie z mediami a jej publiczne wypowiedzi stoją na niezmiernie wysokim poziomie. Do tego ma charakter, by nie powiedzieć ?charakterek?. Samotnie sprzeciwia się dominacji norweskiej reprezentacji: najbogatszej, najmocniejszej i najbardziej wpływowej. Zarówno na trasach, atakując niemal na każdym podbiegu jak i po zawodach, wprost krytykując stosowanie przez Marit Bjorgen i jej koleżanki leków na astmę.

    Sezon 2013/14 jest olimpijski, to wiemy. Igrzyska w Soczi będą trzecimi dla naszej biegaczki. I trzecimi, na których będzie walczyła o medale. Trasy w Rosji powinny jej pasować, są bardziej górzyste niż w Vancouver. Z drugiej strony konkurencja, w której będzie broniła złota z Kanady rozegrana zostanie stylem dowolnym, gdzie Kowalczyk ustępuje rywalkom.  Tak czy inaczej, w większości startów indywidualnych Polka będzie jedną z głównych faworytek do podium.

    Justyna Kowalczyk na podium Igrzysk w Vancouver
    Justyna Kowalczyk na podium Igrzysk w Vancouver, fot. Tabercil / Wikimedia Commons / CC BY 2.0

    W tym miejscu można otworzyć kroniki. Justyna Kowalczyk stoi przed niebywałą i rzadką okazją zdobycia medali na trzecich Igrzyskach z rzędu. A to nie jedyny rekord, jaki może ustanowić w tym sezonie. Nawet jeśli zawody w Soczi skupiają uwagę wszystkich, do ustrzelenia są kolejne cele. Drogą do wygrania Pucharu Świata jest oczywiście Tour de Ski. To wyjątkowa impreza, która jest wyrazem zmian, jakie zachodzą w biegach narciarskich i dowodem sukcesu przeprowadzonych reform. Medialny spektakl, droga do punktów, sławy i, co ważne, sporych pieniędzy. Nasza biegaczka zdominowała te zawody, zwyciężając cztery razy, rok po roku! To wyśrubowany rekord, który i w tym roku może zostać przez nią poprawiony o kolejny triumf. Co by się dalej nie działo, dokonania biegaczki z Kasiny zostaną w kronikach narciarstwa na zawsze.

    Ocena i porównanie dokonań najwybitniejszych sportowców  jest zawsze trudna. Justyna Kowalczyk, niezwykły talent a do tego tytan pracy, spotkała na swojej drodze inną wielką postać. Marit Bjorgen, starsza od Polki o trzy lata jest bardziej utytułowana, jeśli brać pod uwagę imprezy mistrzowskie. To złota multimedalistka Igrzysk Olimpijskich i światowego czempionatu. Ma również na koncie najwięcej zwycięstw w pojedynczych eliminacjach Pucharu Świata. W klasyfikacji generalnej triumfowała trzy razy, ale Kowalczyk aż cztery. Jeśli Polka wygra w tym roku, zrówna się na prowadzeniu klasyfikacji wszechczasów z Jeleną Valbe. Rosjanką, która największe sukcesy odnosiła na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Oczywiście trudno prognozować, co będzie dalej, mając w perspektywie rozpoczynający się dopiero sezon. Ale droga do samodzielnego prowadzenia w historii Pucharu jest otwarta. Nawet mając na uwadze wchodzące na najwyższy poziom sportowy pokolenie młodszych rywalek.

    Czy Justyna Kowalczyk będzie miała w tym roku swój sezon życia? Chciałbym, tym bardziej śledząc ogrom wysiłku, jaki włożyła w przygotowania. Biegi narciarskie to jedna z najbardziej wymagających fizycznie dyscyplin sportu na świecie a Polka słynie z tego, że przygotowując się do każdej zimy wykonuje  wyjątkowo ciężką pracę, nawet na tle innych wybitnych zawodniczek i zawodników.   Mam również nadzieję, że oczekiwania względem reprezentacji skoków narciarskich zdejmą z niej nieco presji. Kowalczyk nie będzie rodzynkiem i jedyną nadzieją, wokół której toczy się portalowo-tabloidowe życie w czasie Igrzysk.

    Choć sport rządzi się swoimi prawami, z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że nasza biegaczka w kluczowych momentach będzie przygotowana w 100%. Czy wraz z nią do sezonu olimpijskiego przygotowali się sprawozdawcy TVP? Tak wybitna osobowość zasługuje na szczególny szacunek. Wierzę w jej formę, pracę, i cierpliwość. Wierzę też, że w związku z tym jak co roku w marcu podsumuje sezon świetnymi wynikami. ?Sprawdzam? trzeba więc powiedzieć nie jej a rozmaitym redakcjom, które z kamerami i dyktafonami przemierzać będą północną półkulę świata w poszukiwaniu taniej sensacji: konfliktów z trenerem, spisku Norwegów i przekrętów Rosjan a nie sukcesów naszej biegaczki.

  • Męskie – żeńskie

    Męskie – żeńskie

    Polskie media kompletnie pomijają połowę rozgrywanego Tour de Ski. Męską połowę. W narciarstwie biegowym na najwyższym poziomie nagrody finansowe są jednakowe dla obu płci. Sama rywalizacja jest wyraźnie odmienna.

    Dla nas jednoznacznie ciekawsza i bardziej emocjonująca jest oczywiście walka o zwycięstwo wśród kobiet. Justyna Kowalczyk przeciwko rywalkom z Norwegii z Marit Bjoergen na czele. Podobnie jest w kolarstwie górskim, gdzie mainstreamowe media skupiają się głównie na Mai Włoszczowskiej. Oczywiście trudno wymagać, by karmić widzów wielogodzinnymi relacjami z, co tu ukrywać, nudnawych zawodów. Tyle tylko, że sporty wytrzymałościowe nie muszą, i często nie są nudne.

    Biegi narciarskie w ciągu ostatnich dwudziestu lat przeszły niebywałą ewolucję. Monotonne, długodystansowe, indywidualne czasówki zastąpiono biegami ze startu wspólnego, dołożono sprinty, położono nacisk na krótsze dystanse. Były wybitny zawodnik, Norweg Vegard Ulvang spełnił jedno ze swoich marzeń i powołał do życia prestiżową etapówkę, czyli właśnie Tour de Ski. Podobną formę ma od kilku lat także finał Pucharu Świata.

    Śledząc tegoroczne TdS jestem pod ogromnym wrażeniem rywalizacji w kategorii mężczyzn. Choć Dario Cologna z dużą przewagą nad rywalami pewnie zmierza po trzecie zwycięstwo w karierze, to co się dzieje za jego plecami jest fascynujące. Szczególnie męskie biegi ze startu wspólnego pokazują, jak mocna i wyrównana jest stawka zawodników. W sytuacji gdy na kilkaset metrów przed metą, pomimo licznych wcześniejszych ataków i rozgrywek taktycznych biegnie sporych rozmiarów peleton, można do końca oczekiwać pasjonującej rywalizacji.

    Tymczasem u kobiet… Kilka zdecydowanie najmocniejszych zawodniczek często niemal od początku rozgrywa bieg między sobą, inicjując ucieczkę. Większość grupy nie wytrzymuje już pierwszych prób selekcji.Wyraźna dominacja raptem kilku zawodniczek powoduje, że gdyby nie obecność Polki, można by zapomnieć o szerszej widowni przed telewizorami. Niestety podobnie jest w kobiecym kolarstwie, niemal we wszystkich jego odmianach.

    Panie biegające na nartach traktowane są na równi z mężczyznami, jeśli chodzi o finanse. To dobrze. Daje to szansę na rozwój dyscypliny, niezbędny do tego, by więcej chętnych do udziału w zawodach na najwyższym poziomie wyczynu chciało walczyć o laury. Wtedy to, że ataki i finisze, w bezpośrednim porównaniu z mężczyznami wyglądają jak w zwolnionym tempie, traci na znaczeniu. Jeśli jest wielu chętnych do wygrania, sama rywalizacja między nimi robi się ekscytująca. Tempo jazdy czy biegu spada na dalszy plan.

    Powodów zrównania płac dla kobiet i mężczyzn przez władze FIS (Międzynarodowa Federacja Narciarska) może być kilka. Wpływ Skandynawów, systemowo wyczulonych na kwestie nierówności społecznych wydaje się być bardzo istotny. Refleksja nad drogami rozwoju dyscypliny, za którą biorą odpowiedzialność wydaje się iść w dobrym kierunku. Dla odmiany rządzący kolarstwem Irlandczyk Pat McQuaid został kilka dni temu nazwany przez australijską zawodniczkę Chloe Hosking „kutasem”, ponieważ UCI nie zgodziła się na uregulowanie przepisami minimalnej pensji dla zawodowych kolarek (co ma miejsce w przypadku zawodowych kolarzy). Trudno się z nią nie zgodzić.  O ile bowiem kobiece biegi narciarskie stają się coraz ciekawsze i wyraźnie ruszają w stronę oświeconego światła, o tyle kobiece kolarstwo wydaje się być nadal trzymane w mrokach średniowiecza. I na nic zda się ciężka praca samych zawodniczek, skoro przez rozwiązania systemowe, nikt nie będzie zainteresowany ani nimi samymi a tym bardziej efektami ich zaangażowania.

    CDN.

    Petter Northug w imponującym stylu wygrywa Skiathlon podczas Tour de Ski 2012

    Marit Bjoergen w imponującym stylu wygrywa Skiathlon podczas Tour de Ski 2012. Po biegu Therese Johaug przebiera się przed kamerami

  • Kiedy zjedzą Justynę Kowalczyk?

    Kiedy zjedzą Justynę Kowalczyk?

    Jedna z najwybitniejszych postaci w historii polskiego sportu stoi przed, prawdopodobnie, najtrudniejszymi chwilami w swojej karierze. Ma tak bogaty dorobek, że mogłaby spokojnie odejść sportową emeryturę. Jest blisko szczytu swoich fizycznych możliwości. Świetnie radzi sobie z opinią publiczną. Ale ma silniejszą od siebie rywalkę, z którą regularnie przegrywa.

    Aby nie przynudzać, tutaj znajduje się lista osiągnięć Justyny Kowalczyk. W swojej karierze zwyciężała już na każdym szczeblu wyczynowego sportu, po drodze wyrównując i ustanawiając kilka rekordów. Co więcej, dyscyplina, którą uprawia, w wydaniu kobiecym jest tak samo wysoko płatna jak w wydaniu męskim. Oznacza to, że poziom sportowy jest naprawdę wysoki. Dodatkowo nasza zawodniczka pochodzi z miejsca, gdzie o biegach narciarskich do tej pory nie mówiło się zbyt często a i warunki do trenowania są nienajlepsze. Jest więc fenomenem.

    Co warte podkreślenia, mimo specyficznego charakteru, dobrze radzi sobie z mediami. Mam w pamięci wywiad i sesję zdjęciową dla jednego z kobiecych miesięczników. Ciekawe wypowiedzi, dobra, choć nienachalna stylizacja, chciało się czytać, oglądać i dowiedzieć czegoś więcej. Sukces sportowy skutecznie zamienia na korzyści finansowe. Kontrakt i kampania reklamowa banku może nie powala na kolana, ale nie tylko przynosi jej określony dochód co jeszcze utrwala obecność w środkach masowego przekazu i wzmacnia wizerunek.

    Dla porównania Adam Małysz czy Otylia Jędrzejczak rozmieniali się na drobne reklamując niemal wszystko: zupki w proszku, herbatę, telefonię komórkową czy panele podłogowe. Kowalczyk nie dość, że związała się z bankiem, to jeszcze takim, który ma w nazwie „Pol” (cóż z tego, że greckim), zatem jako reprezentantka Polski zagrała perfekcyjnie.

    Owszem, nie jest tak ujmująca w obyciu jak Małysz, jednak zjednuje sobie sympatię kibiców szczerością i bezpośredniością. Na prowadzeni prasowego konfliktu z równie wybitną co ona sama rywalką – Marit Bjorgen raczej nie zyskuje, ale przynajmniej jest jasno określoną osobowością. Nie wiem, ile w tym kreacji a ile prawdy, ale dzięki temu mamy do czynienia z Wielkim Pojedynkiem „Dobra ze Złem”. A takie i kibice i dziennikarze uwielbiają. Czyż to nie piękna historia? Dziewczyna z Kasiny w towarzystwie oddanego jej Trenera, z kraju, w którym nie ma wielkich tradycji narciarskich, do tego czystsza niż sopel lodu przeciwstawia się światowej potędze, do tego o wątpliwych, okołodopingowych konotacjach.

    Od Eurosportu przez Gazetę Wyborczą po Fakt. Zimą wszyscy żyjemy rywalizacją Kowalczyk z Bjorgen. Technicznie (zjazdy!) oraz technologicznie i finansowo Polka stoi na przegranej pozycji. Do tej pory jej rewelacyjne możliwości fizyczne połączone z katorżniczą pracą, o której nota bene potrafi barwnie opowiadać, pozwalały jej czasami lub wręcz często wygrywać z Norweżkami i całą resztą świata. Dokładając do tego przemyślany kalendarz startowy, przez trzy ostatnie sezony Kowalczyk królowała na biegowych trasach.

    Zeszłoroczne Mistrzostwa Świata zakończyła bez złotego medalu, ale obroniła się wygrywając drugi raz z rzędu Tour de Ski, do tego po raz trzeci klasyfikację generalną Pucharu Świata. Kryształową Kulę zdobyła jednak nie tylko dzięki dobrej formie, ale też dzięki niezwykłej regularności. To, co było widoczne w drugiej połowie poprzedniego sezonu, potwierdza się i w tym. Marit Bjorgen ma nie tylko lepszą technikę (wszak nie od dziś wiadomo, że Skandynawowie rodzą się z nartami na nogach), zaplecze finansowe, sprzętowe i serwisowe. Jest również silniejsza fizycznie. Dla sportowca, który, jak sama Kowalczyk wspomina, nigdy w swojej karierze nie był mocniejszy, to musi być bolesne.

    Dziennikarze, którzy nieszczególnie mają pojęcie o sportach wytrzymałościowych póki co nie szukają sensacji i zachowują życzliwą cierpliwość. Gorzej z kibicami, zwłaszcza internetowymi. W tym miejscu trzeba więc powiedzieć bardzo istotną rzecz. W sezonie 2011/2012 Justyna Kowalczyk właściwie nic nie musi. Owszem, fajnie byłoby, gdyby po raz trzeci z rzędu wygrała Tour de Ski albo po raz czwarty Klasyfikację Pucharu Świata (realizacja celu numer jeden mocno ułatwia realizację celu numer dwa). Owszem, dobrze dla niej samej byłoby, gdyby kilka razy wygrała z Bjorgen i stanęła na najwyższym stopniu podium. Psychicznie byłaby mocniejsza przed kolejnymi sezonami, w których prawdopodobnie będzie nadal walczyła z najlepszą z Norweżek. Może już nie z Bjorgen (starszą o trzy lata) a z Johaug (młodszą o pięć). Ale jeśli jej się to nie uda – nic straconego.

    O ile nie wydarzy się nic złego, Kowalczyk na najwyższym poziomie będzie rywalizować przynajmniej przez trzy lata (do Igrzysk w Soczi). Tam faktycznie będzie walczyć o wielki prestiż, wejście do historii sportu nie tyle polskiego co światowego (choć de facto i tam już dotarła) i cel postawiony przed samą sobą. Do tego czasu, mimo, że już wkrótce rzucą się na nią krytyczne sępy rządne zakończenia kariery, szukające sensacji i dowolnej afery, tak naprawdę może być spokojna. Swoje już wygrała i, czy tego chce czy nie, do końca swoich dni będzie ikoną sportów zimowych.