Tag: Jesień

  • Jedz normalnie – jaglany bakłażan

    Jedz normalnie – jaglany bakłażan

    W poszukiwaniu przekąski do pracy alias lunchu sięgam po dania, którymi trudno się upaćkać. Przy tym mają dać mi miłą chwilę przerwy, do czego najlepiej nadają się rzeczy sezonowe i jakkolwiek inne od posiłków dowożonych w styropianowych pojemnikach. Stąd pomysł na jesiennego bakłażana z kaszą jaglaną.

    baklazan-jaglana (1 of 5)

    Do przygotowania grillowanych rolek potrzebuję:

    Jednego bakłażana
    ok. 50g dobrej szynki
    garści suszonych pomidorów (suchych, nie z zalewy)
    świeżych ziół
    niecałej szklanki kaszy jaglanej

    Bakłażan ma nienajlepszą opinię ze względu na charakterystyczną goryczkę. Zazwyczaj się tym nie przejmuję, ponieważ skoro coś jest gorzkie, to lepiej to wykorzystać niż usuwać, ale tym razem korzystam ze sprawdzonego sposobu, czyli odrobiny soli, która wyciąga ten posmak. Posypuję nią plastry bakłażana, którego tnę nie grubiej niż 1cm (staram się zbliżyć do 0,5cm) i odstawiam na mniej więcej pół godziny.

    baklazan-jaglana (2 of 5)

    W tym czasie do wrzącej wody (ok. 0,7l) wsypuję niecałą szklankę kaszy jaglanej i gotuję przez mniej więcej 20 minut. Kaszka zwiększy objętość i wchłonie płyn. Gdy tak się stanie, wyłączam gaz, przykrywam i zostawiam garnek na kuchence.

    Suszone pomidory zalewam ciepłą wodą by nieco zmiękły, następnie odsączam i drobno siekam. Szynkę kroję w drobną kostkę. Siekam również zioła. Późną jesienią, gdy jeszcze mamy dostęp do dobrych bakłażanów o świeże, naturalne zioła coraz trudniej, ale miałem jeszcze trochę rozmarynu i melisy. Taki, dość nietypowy zestaw zagrał ze wszystkim rewelacyjnie!

    baklazan-jaglana (3 of 5)

    Na rozgrzaną patelnię wrzucam pokrojoną szynkę i pomidory, chwilkę prażę i dorzucam kaszę jaglaną. Dokładnie mieszam i dodaję posiekane zioła, by wszystko przeszło smakiem. Po 3-4 minutach nadzienie jest gotowe, więc odstawiam je na bok. Ponieważ zarówno szynka jak i pomidory są słone, nie solę ani kaszy przy gotowaniu, ani farszu, gdy już składniki są połączone.

    baklazan-jaglana (4 of 5)

    Bakłażana płuczę z soli i osuszam. Sól sprawiła, że nie jest gorzki, ale zostawiła trochę swojego smaku, więc jest to kolejny argument za tym, by jej więcej do niczego nie dodawać. Plastry kładę na mocno rozgrzaną patelnię grillową i przypiekam po ok. 3 minuty z każdej strony. Zawijam w nie jaglany farsz i gotowe. Tak zrobione rolki najlepsze są świeże, dają radę również podgrzane w firmowej mikrofalówce ;)

    baklazan-jaglana (5 of 5)
    Z jednego, średniej wielkości bakłażana i takich proporcji robię porcję dla dwóch osób. Każda z nich spożyje w ten sposób ok. 380kcal, 13g białek, 11g tłuszczy (większość pochodzi z szynki i odrobiny oliwy) oraz 52g węglowodanów.

     

  • Jedz normalnie – chipsy z jarmużu

    Jedz normalnie – chipsy z jarmużu

    Jedz normalnie po raz kolejny niebezpiecznie skręca w stronę „hipster bullshit”. Jarmuż jest zdrowy, jarmuż jest modny, jest lokalny zatem wszyscy „eko-socjal-demo-tolerancyjni” jedzą jarmuż. W wersji, którą proponuję można go potraktować jako alternatywne „śmieciowe jedzenie” dla sportowca na wiecznej diecie.

    Chipsy to zło. Ale za to kuszą smakiem soli, tłuszczu i glutaminianu sodu. Jarmuż, jak już wiadomo, to samo dobro. W 100g znajdziesz raptem 30kcal, za to sporo witamin i wapnia. Jesienią jest na niego urodzaj, można więc, podążając za trendami, poeksperymentować z tym kuzynem kapusty i przyrządzić go w jakiejś nieoczywistej formie.

    jarmuz-chipsy (2 of 4)

    Za wielki pęczek zapłaciłem dwa złote. Liście trzeba uważnie opłukać – w strzępiatych krawędziach łatwo ukrywają się resztki ziemi i różne inne paprochy – a następnie solidnie strzepnąć i osuszyć. Grube łodygi wycinam a to, co pozostaje tnę na kawałki dogodnej wielkości, powiedzmy 4x4cm. Jeśli trafią się grubsze żyłki liścia, delikatnie ścinam ich twardsze części.

    jarmuz-chipsy (1 of 4)

    Piekarnik nagrzewam do ok. 200 stopni i włączam termoobieg. Na blachę wyłożoną papierem kładę liście tak, by równomiernie ją pokryły jedną warstwą. Nie ma się co przejmować i stresować. Kawałki jarmużu nie muszą być od siebie ani poodsuwane ani specjalnie mocno osuszone. I tak po pięciu – siedmiu minutach będą wypieczone na chrupiące chipsy.

    Przygotowanie właściwie w tym miejscu można skończyć. Tyle, że większość przepisów sugeruje, by przed upieczeniem jarmuż posypać przyprawami, solą i skropić oliwą. Próbowałem tego, ale ostatnio zrobiłem chipsy bez żadnych dodatków, za to zrobiłem do nich prosty sos, który całkiem dobrze z nimi zagrał.

    jarmuz-chipsy (3 of 4)

    Na rozgrzaną patelnię wlałem łyżkę oliwy, wsypałem łyżeczkę pieprzu cayenne, po dwie łyżki utartego selera i marchewki oraz pół ząbku czosnku. Wszystko zeszkliłem, dodałem zawartość puszki pomidorów i ok. 5 minut poddusiłem wszystko razem. Następnie przełożyłem do miseczki i zaatakowałem blenderem, by uzyskać jednolitą masę. Sos do chipsów był gotowy.

    jarmuz-chipsy (4 of 4)

    Tak naprawdę nie rozumiem popularności jarmużu. Może i jest zdrowy, ale tak czy inaczej trąca kiepsko zrobioną kapustą. Jarmużowe chipsy dają radę pod warunkiem, że zaoferujemy do nich coś o intensywnym i ciekawym smaku. Stąd też propozycja akceptowalnego pod względem składu sosu. Zatem werdykt jest prosty: fajne danie na imprezę, jeśli zależy Ci na ograniczeniu kalorii i pewnej dozie lansu. Jeśli masz to w nosie, kup normalne chipsy. Goście będą równie zadowoleni a Ty się nie napracujesz ;)

  • Przedłużanie sezonu

    Przedłużanie sezonu

    Rozpoczynający się długi weekend obfituje w zawody rowerowe niczym w środku letniego sezonu. Czyżby więc chętnych do ścigania się przez cały rok było aż tak wielu?

    Do dyspozycji są przełaje i xc. O tej porze roku jedne od drugich często nie różnią się zanadto. Jeśli nie jest się licencjonowanym zawodnikiem elity a impreza ma mniej oficjalny charakter, często na trasie znajdzie się pełen przegląd sprzętu. Rowery przełajowe, mtb, mtb przerobione na przełajowe, zimowe ?kible? i kto co tam trzyma w piwnicy jako sprzęt treningowy na niepogodę.

    Powiedzmy sobie szczerze, zawodników poważnie podchodzących do przełajów i reprezentujących sensowny poziom sportowy jest we wszystkich kategoriach wiekowych kilkunastu. Dla reszty cyclocross to forma treningu czy przełamania monotonii jesienno-zimowych treningów. Stąd zresztą wywodzi się ta odmiana kolarstwa, która tak naprawdę dopiero w ostatnich latach przedziera się do mainstreamu.

    Spora w tym zasługa producentów sprzętu i mediów rowerowych. Rynek nie znosi próżni, potrzeba zysków z jednej i treści z drugiej strony sprawiają, że sezon wydłuża się o dobrych kilka miesięcy. Takie same motywy przyświecają pomysłowi, by szosowcy zaczynali ściganie nie na przełomie lutego i marca a w połowie stycznia w miejscach o cieplejszym klimacie niż przykryta śniegiem Europa.

    Z kolei idea, by przełaje weszły do programu zimowych Igrzysk Olimpijskich jest tyle ekscytująca co nierealna do wdrożenia. Z założenia wszystkie konkurencje ZIO powinny być rozgrywane na lodzie lub śniegu, tymczasem cyclocross kojarzy się co najwyżej z błotem lub marznącą mżawką. Co więcej, przepisy zabraniają stosowania kolcowanych opon, chyba, że docelowo pomyślelibyśmy o jakiejś specjalnej, śnieżno-lodowej odmianie kolarstwa.

    Tak czy inaczej wiele wskazuje na to, że popularność wyścigów rozgrywanych między październikiem a marcem powoli puka również do naszych drzwi. Przegląd propozycji na ten weekend znajdziecie np. w mtb-xc.pl, bikeworld tym razem przegapił okazję zaprezentowania harmonogramu. Trzeba pamiętać, że oprócz przełajów i xc, w ?czynie patriotycznym? będzie można również biegać. Przy okazji święta niepodległości a i zbliżających się wyborów samorządowych, władze niemal każdej jednostki terytorialnej chcą pokazać, jak bardzo wspierają sport i zdrowy tryb życia. Jest więc co robić, oby tylko pogoda wytrzymała.

  • Jedz normalnie – Listopadowa zupa cebulowa

    Jedz normalnie – Listopadowa zupa cebulowa

    Zupa w chłodny dzień to jest to. Rozgrzewa i sprawia, że robi się ciepło na ciele i umyśle. Zupa cebulowa jest jedną z moich ulubionych. To bardzo proste danie, które ma w sobie wiele smaku a do tego kojarzy mi się z jesienią.

    Już sam przygotowanie zupy ma charakter bakteriobójczy. Obranie i pokrojenie w plasterki kilograma cebuli odkaża wszystko w promieniu pięciu metrów, co ma niewątpliwe zalety, gdy wokół czyhają wirusy grypy. Jest to jednak drugi etap. Zanim zaczniesz obficie łzawić, najpierw obierz i pokrój na kawałki jarzynę, na której ugotujesz bulion.

    zupa-cebulowa (2 of 4)

    Na dno sporego garnka wlej dwie łyżki oliwy i na niej zeszklij przygotowaną marchewkę, pietruszkę, selera, pora (pamiętaj, żeby porządnie go wypłukać) i co tam masz w zestawie „na zupę”. Po chwili dolej wody i gotuj pół-przykryte na małym ogniu. Lubię intensywny smak, więc dorzucam dwa liście laurowe, kilka kulek ziela angielskiego, łyżeczkę ziaren pieprzu (zazwyczaj kolorowego) i łyżeczkę kminku. Solę dopiero po jakimś czasie, nieznacznie, nie więcej niż małą łyżeczkę.

    zupa-cebulowa (3 of 4)

    Gdy bulion spokojnie sobie mruga, zabieram się za cebulę. Obieram i kroję w średniej grubości plastry. Rozgniatam i siekam też dwa ząbki czosnku i wszystko razem ląduje na patelni, gdzie czeka już rozgrzana oliwa. Niemal od razu zmniejszam ogień, bo mimo sporej ilości soku, który momentalnie puszcza cebula łatwo jest ją przypalić. Proces karmelizowania cebuli wymaga to odrobiny uwagi i częstego mieszania. Potrwa jakieś pół godziny, by cebula zyskała charakterystyczny, słodkawy posmak.

    Pod koniec smażenia cebuli odcedzam bulion a jarzyny wykorzystam później do sałatki. Zbrązowioną cebulę przekładam do garnka z płynem, wykorzystując kilka łyżek zupy do odklejenia resztek od patelni.

    Zupę cebulową gotuję zazwyczaj w dwulitrowym garnku, dolewam więc wody niemal do pełna i zagotowuję. Następnie dodaję solidną porcję tymianku, który wsypując rozcieram w dłoniach. Tym razem miałem też świeży rozmaryn, więc chętnie skorzystałem z okazji i posiekałem kilka charakterystycznych „szpilek”, które dodają ciekawego aromatu. Na koniec mielę kolorowy pieprz, dodają łyżeczkę soli oraz, jeśli mam, kieliszek wytrawnego wina. W teorii powinno być białe, ale czerwone sprawia, że zupa staje się bardziej szara. W ten sposób pasuje do ponurego listopada oraz idei ?biedajedzenia?.

    zupa-cebulowa (4 of 4)

    Trudno mi oszacować wartość odżywczą takiej zupy. Większość kalorii pochodzi z użytej oliwy. Można założyć, że w jednej porcji zjesz jej ok. łyżki (jakieś 80kcal, 9g tłuszczy). Kilogram cebuli ma ok 300kcal i 70g węglowodanów. Tak naprawdę wiele zależy od tego, ile i jakich grzanek zjesz razem z zupą i czy zapieczesz je saute, czy z serem.

  • Nie przegap w ten weekend – wykorzystaj chwilę ciszy

    Nie przegap w ten weekend – wykorzystaj chwilę ciszy

    Brak ważnych wydarzeń sportowych i nienajlepsza pogoda dają czas na odrobinę odpoczynku. To nie tak, że ?październik=roztrenowanie?. Przecież, jak zawsze, jest tyle rzeczy do zrobienia!

    Szosowcy zakończyli sezon na dobre. Przy najszczerszych chęciach, wyścigi na dalekim wschodzie trudno traktować inaczej, niż egzotyczny sposób na poprawę statystyk i realizowanie zobowiązań sponsorskich. Przełajowcy niby już rozpoczęli rywalizację, ale do regularnych, ważnych imprez tydzień w tydzień zostało jeszcze kilka tygodni. Kolarze górscy z kolei zapadają w chwilową drzemkę. Już nie mają gdzie się ścigać i jeszcze nie muszą trenować.

    Jeśli jesteś tylko biernym fanem sportu, możesz się w 100% odprężyć. Zmasowany atak transmisji z biegów i skoków narciarskich dostaniemy dopiero za miesiąc. Lekkoatleci, jak kolarze, jadą na wakacje. Sporty motorowe oferują ostatnie emocje, ale tam także trwają ?dożynki? i pogoń za ostatnimi punktami. Pozostają oczywiście piłkarze, ale jeśli śledzisz ich poczynania, to znam kilka blogów lepszych dla Ciebie niż ten.

    Jeżeli cały sezon bawiłeś się z zawodowca i każdy weekend spędzałeś na wyścigach, to tak jak Twoi idole zasłużyłeś na chwilę wytchnienia. Wycieczki rowerowe, piesze czy co tam lubisz. Jeśli cały sezon jeździsz, to i tak nie wierzę, że długo wysiedzisz w jednym miejscu.

    Taki weekend jak ten, to dobry moment, by zastanowić się co dalej. Nie ma jeszcze kalendarzy startów, dlatego łatwiej będzie wybrać, czego chcesz naprawdę a nie do czego skłaniasz się za namową kolegów czy sponsorów.

    Ile chcesz jeździć? Jak wiele czasu możesz na to poświęcić? Ile to wszystko będzie kosztowało? Kto może Ci pomóc w realizacji nowych celów? Zycie amatora uprawiającego sport wyczynowy jest pełne wyzwań. Jesień z siąpiącym za oknem deszczem, kiedy ?musisz? mniej niż zazwyczaj to najlepsza pora, żeby to wszystko ogarnąć. A potem w nagrodę zrobić sobie zupę z dyni.

  • Jedz normalnie – krokiety z zielonymi pomidorami

    Jedz normalnie – krokiety z zielonymi pomidorami

    Pomidorowe szaleństwo trwa w najlepsze. W końcu mamy najfajniejszą porę roku! Zanim się z nimi pożegnamy i jedyne, co pozostanie przez długie, złe miesiące to wspomnienie zapachu, można wybrać najciekawsze, czyli zielone, ugrillować i zawinąć w krokiety.

    zielone-pomidory (1 of 7)

    Aby pomidorom nie było smutno, będziemy je jedli z marchewką i kalarepą. Będzie więc słodko-kwaśno, czyli tak, jak smakuje jesień.

    Jarzyny obieram i tnę w sporej wielkości słupki. Na zdjęciu powyżej znajdziecie cukinię, ale postanowiłem z niej zrezygnować, by nie mieszać za bardzo smaków. Poza tym wystarczy, że nieco pestek ma pomidor, nie chciałem dokładać kolejnych z cukinii.

    zielone-pomidory (2 of 7)

    Marchewkę i kalarepę zalewam oliwą, dodaję posiekaną, świeżą kolendrę (bardzo pasuje do marchewki), dodaję kilka kropel octu balsamicznego i pieprz ziołowy. Zostawiam w lodówce na ok. 20 minut, następnie zawijam wszystko w folię i kładę na patelni grillowej by się nieco przypiekło.

    zielone-pomidory (3 of 7)

    Grilluję również głównego bohatera dnia, czyli zielone pomidory (pokrojone w plastry, razem ze skórką). Tym samym danie robi się nieco popkulturowe, w związku z popularnym w erze wypożyczalni wideo filmem „Smażone zielone pomidory”. Ogólnie rzecz ujmując, nieco podpieczone, zielone pomidory zyskują odrobinę słodkości, tracą cierpkość, nieco miękną, ale się nie rozpadają. Po obróceniu, posypuję je solę.

    zielone-pomidory (4 of 7)

     

    Naleśniki robię według proporcji podanych tutaj (pół litra mleka dwie szklanki mąki, jajko, szczypta soli, można dodać łyżkę oleju, by ciasto było bardziej elastyczne). To żadna filozofia a placki nie są wysuszone, łatwo też zrobić je odpowiednio cienkie. Na rozłożony naleśnik nakładam kilka pasków marchewki i kalarepy, dodaję pomidory i kilka kostek sera. Idealnie sprawdził się bundz z czosnkiem niedźwiedzim. Nieco zaostrzył i wzmocnił smak całości. Naleśnika przygotowuję jak krokiet, a więc zakładając brzegi do środka a dopiero potem zwijając. Taki pakiet podpiekam jeszcze chwilę na patelni grillowej, by ser nico się rozpuścił a na wierzchu pojawiły się charakterystyczne paski i gotowe.

     

    zielone-pomidory (5 of 7)

     

    zielone-pomidory (6 of 7)

    Wypadałoby na koniec podać wartości odżywcze. Nie zrobiłem tego przy ostatnich naleśnikach, więc teraz mam pod górkę i muszę policzyć. Zatem:

    Z podanych proporcji wychodzi ok 12 naleśników, duża porcja, czyli cztery placki mają ok. 450kcal, 17g białek, 8g tłuszczy i 23g węglowodanów. Jarzynowe nadzienie, które w nich znajdziecie to ok. 175kcal, 12g białek, 7g tłuszczy i 30g węglowodanów.

  • Jedz normalnie – młody jasiek z pomidorami

    Jedz normalnie – młody jasiek z pomidorami

    Młodej fasoli nie trzeba moczyć, jest o wiele bardziej delikatna i lekkostrawna niż „zimowy” jasiek. Nie pozostaje nic innego, jak sezonowo rzucić się na tę bombę węglowodanowo-białkową i czym prędzej przygotować coś na obiad.

    fasolka (1 of 4)

    Dla świętego spokoju ok. 70dkg, która jeszcze nie zdążyła wyschnąć i jest lekko zielona gotuję z majerankiem. Dzięki niemu jasiek będzie nie tylko doprawiony charakterystycznym aromatem, ale cała potrawa stanie się wzdęcioodporna. Młodej fasolce wystarczy nie więcej niż 25 minut od momentu wrzucenia na lekko osolony wrzątek.

    fasolka (2 of 4)

     

    Równolegle przygotowuję sos. Pięć, sześć „jajowatych” pomidorów sparzam, obieram ze skórki i kroję na mniejsze części, usuwając przy okazji część pestek. Pora (jeden duży lub dwa mniejsze) nacinam wzdłuż i dokładnie płuczę, by ziemia nie chrzęściła między zębami. Następnie kroję w paski. Siekam ząbek czosnku i wszystko wrzucam na rozgrzaną oliwę, by pomidory się rozpiekły i nieco odparowały a por zmiękł. Po 10 minutach lekko solę i doprawiam szczyptą pieprzu cayenne, by nie było mdłe.

    fasolka (4 of 4)

     

    Ugotowaną „al dente” fasolkę odcedzam i przekładam do naczynia żaroodpornego, następnie zalewam pomidorowo-porowym sosem i zapiekam pół godziny pod przykryciem w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Chcąc dodatkowo zaostrzyć sprawę, można całość posypać startym parmezanem, ale nie jest to konieczne. Świeża fasolka i wrześniowe pomidory mają na tyle swojego aromatu, że nie warto go zaburzać niepotrzebnym dodatkiem. To zostawmy sobie na zimę.

    Z ok. 70dkg jaśka i ok. kilograma pomidorów dostajemy solidne, cztery-pięć porcji. Jedna będzie prawdziwą bombą: to aż 615kcal, 40g białek, 6g tłuszczy i 120g węglowodanów! Pamiętajcie jednak, że fasola nie zawiera wszystkich niezbędnych aminokwasów. Pomimo tego jest cennym i urozmaicającym dietę składnikiem. Ma niski indeks glikemiczny oraz zawiera sporo błonnika. Przez większą część roku jest uciążliwa w obróbce (konieczność wcześniejszego namoczenia), ale właśnie teraz jest jej czas.

  • Jedz normalnie – domowy ajwar

    Jedz normalnie – domowy ajwar

    Paprykowo-bakłażanową pastę można kupować przez cały rok. Właściwie jest ok, jedna z firm produkuje ją w wersji z bardzo przyzwoitym składem i w sumie można się nią co jakiś czas posiłkować. Samodzielne przygotowanie ajwaru, choć nieco pracochłonne, daje bardzo przyjemny efekt.

    Świat taniej i dojrzałej papryki właśnie stanął przed nami otworem. To najlepsze tygodnie, by cieszyć się niemal nieograniczonym dostępem do kolorowych yyy? jagód. Jagód? Serio?

    ajwar (1 of 5)

    No w każdym razie wrześniowa papryka jest najlepsza a do tego najtańsza. W związku z tym nie ma problemu z zakupem większej ilości w celu przetworzenia na sos, który pasuje jako dodatek do mięsa albo sera. O ostatecznym smaku decyduję zawsze w trakcie przyrządzania. Czasami wolę bardziej ostry, czasami bardziej słodki, zależnie od nastroju. Najważniejszym składnikiem jest oczywiście papryka, około kilograma. Do tego jeden bakłażan, dwa ząbki czosnku, jedna cebula, dwie łyżki dobrej oliwy i przyprawy.

    ajwar (2 of 5)

    Przygotowanie zaczynam od bakłażana. Odcinam zielony ogonek, kroję na pół, lekko solę i odkładam na bok. Włączam piekarnik i rozgrzewam do 220 stopni. Papryki kroję na połówki i usuwam nasiona. Obieram dwa ząbki czosnku oraz cebulę (kroję ją na 4 części). Jeśli mam ochotę na bardziej wyrazisty smak, dodaję jedną, ostrą papryczkę, na którą również jest teraz sezon.

    Po ok. 20 minutach bakłażan ?spoci się? od soli, spłukuję go więc i razem z pozostałymi jarzynami kładę na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Taki zestaw spędzi w piekarniku na ok. 25 minut. W tym czasie skórki papryki i bakłażana ładnie się przypieką.

    ajwar (4 of 5)

    Mocno zarumienione papryki i całą resztę wyciągam, by przestygły. Wciąż ciepłe, ale już nie gorące obieram, co mimo upieczenia nie jest takie łatwe. Z połówek bakłażana wyjmuję pestki a resztę wycinam ze skórki łyżeczką. Pieczony miąższ bakłażana nie jest szczególnie efektowny a w konsystencji przypomina rozdeptanego ślimaka, ale cóż, czego się nie robi dla smaku.

    Tym bardziej nie jest to problem, że wszystko razem ląduje w naczyniu i razem z oliwą jest miksowane blenderem na jednolitą masę. Dodaję nieco soli dla wydobycia większej ilości aromatu i przyprawiam mieloną kolendrą. Przekładam do miseczki i zostawiam przynajmniej na kilka chwil, by smak się ułożył. Gotowy sos można przechowywać przez kilka dni w lodówce, dobrym pomysłem jest też przełożenie do słoiczków i zapasteryzowanie.

    ajwar (5 of 5)

    Z wymienionych proporcji (ok, kilogram papryki i jeden, średniej wielkości bakłażan) otrzymuję ok. 350-400ml ajwaru. Będzie on miał ok. 520kcal, 17g białek, 24g tłuszczy (jeśli chcesz mniej, daj łyżkę oliwy zamiast dwóch) i 90g węglowodanów w całej porcji. Na kanapkę wystarczy łyżeczka. W związku z obróbką termiczną, większość witaminy C, w którą papryka jest wyjątkowo bogata odlatuje do atmosfery.