Tag: feminizm

  • Czy pandemia zabije kolarską tradycję?

    Czy pandemia zabije kolarską tradycję?

    Zarówno UCI jak i PZKol zalecają, by w obliczu trwającej pandemii koronawirusa podczas dekoracji zwycięzców na podium zawodnicy nosili maseczki, zachowywali dystans a z wręczającymi nagrody i trofea unikali kontaktu. Oznacza to m.in. rezygnację z kilku tradycyjnych elementów: całusów od hostess oraz uścisków dłoni z oficjelami. 

    Embed from Getty Images

    Dyskusja o obecności “podium girls” na wyścigach kolarskich z różnym natężeniem pojawia się od kilku sezonów. Argumentom o przedmiotowym traktowaniu kobiet przeciwstawiane są te o wieloletniej tradycji. 

    Zależnie od wielkości wyścigu, miejsca jego rozgrywania i kultury korporacyjnej organizatora kwiaty i całusy zwycięzcy wręczają albo lokalne dziewczęta w skąpych strojach albo zatrudnione profesjonalistki w biznesowych garsonkach. 

    Podejmowane są próby odejścia od tego zwyczaju. Stopniowo zmienia się ubiór hostess, pojawiają się też pomysły by zastępować je dziećmi (wzorem młodych piłkarzy wprowadzających drużyny na boisko), mężczyznami lub w ogóle zrezygnować z towarzystwa dla stających na podium sportowców. 

    W trakcie ceremonii i tak jest dość tłoczno. Zazwyczaj obok dekorowanych zawodników stają przedstawiciele lokalnych władz, organizatora wyścigu, sponsorzy lub celebryci. Zależnie od kultury regionu, wymieniane są uściski dłoni, czasem ktoś zrobi “niedźwiadka”, pocałuje w policzek lub nawet poklepie po pośladku*.

    Podczas imprez rozgrywanych w czasie lub wkrótce po pandemii tych elementów zabraknie. Czy będzie to tylko czasowe ich zawieszenie, czy pozbędziemy się ich na dobre?

    Embed from Getty Images

    Piękne córy naszej ziemi

    “Podium girls” to często albo zawodowe modelki, laureatki konkursów miss, wybrane w castingach, znajome i koleżanki, ewentualnie “dostarczone” przez zewnętrzne firmy specjalizujące się w tego typu usługach. 

    Ich zadania: wprowadzenie zawodników, wręczenie kwiatów czy szampana oraz zwyczajowy całus są elementem tradycji. 

    Choć ten aspekt imprez sportowych powoli odchodzi do lamusa, wciąż pewną ideą związaną ze startem atletów jest pokazanie im oraz kibicom wszystkiego, co w okolicy najlepsze i najpiękniejsze. 

    Trasy układa się tak, by pokazać najciekawsze miejsca w regionie. Jest to element promocji gminy, powiatu czy miasta. Szansa, by stosunkowo niewielkim kosztem dotrzeć do szerokiej widowni i zachęcić ją do przyjazdu nie tylko na wyścig, ale na weekend czy wakacje. 

    Chęć, by pochwalić się światu wszystkim, co najlepszego ma do zaoferowania dana ziemia przekłada się także na obecność hostess na podium. Mamy nie tylko piękne szosy, pałace, zamki, rezerwaty przyrody. Nasi przedsiębiorcy chętnie fundują nagrody a przenocować możecie w zadbanych hotelach i pensjonatach (nie dotyczy Tour de France, który słynie z nienajlepszych kwater dla kolumny wyścigu). Ale patrzcie też, jakie piękne są u nas dziewczyny!

    Embed from Getty Images

    Hej, jest 2020!

    Jeszcze w latach ‘80 XXw nikt się temu nie dziwił. We wczesnych latach ‘20 XXIw na wielu wyścigach hostessy wciąż ubrane są nie w garsonki a w zdecydowanie bardziej swobodny strój a zdjęcia z odciśniętą na policzku triumfatora szminką obiegają świat. Tyle tylko, że w erze “#metoo”, nieustającej walki o równe traktowanie i neutralność w miejscach pracy coraz więcej osób zauważa, że być może tak tradycyjny i patriarchalny sposób gratulowania zwycięskim sportowcom przestaje mieć rację bytu. 

    Czy zatem zawieszenie tego zwyczaju na czas pandemii sprawi, że “dziewczyny z podium” znikną z ceremonii dekoracji na zawsze? Czy kobiety będące elementem dekoracyjnym dla mężczyzn-herosów odejdą do lamusa? 

    Zobaczymy, czy przez kilka miesięcy wyjątkowego sezonu 2020 komuś będzie brakować całusów, uścisków i kwiatów. Czy może zastąpimy je innymi wyrazami gratulacji i uznania a sezon 2021 będzie już bez nich? Nawet jeśli do tego czasu koronawirus zmutuje do niegroźnej postaci i zapomnimy o maseczkach, dystansie i dezynfekcji.

    *tak, zgadza się.

    Aktualizacja 30.07.2020

    Jak wygląda pandemiczna dekoracja?

    „Reżim sanitarny” pierwsze testy przeszedł m.in. podczas Wyścigu Dookoła Mazowsza czy rumuńskiego Sibiu Tour. A tak po pięknym zwycięstwie na górskim etapie podczas Vuelta a Burgos świętował Remco Evenpoel:

    Na pandemicznym Tour de France hostessa i host utrzymywali dystans:

    Podobnie na Giro, choć hostessy występowały z szarfami przywołującymi wybory miss:

  • Koniec kolarskiego szczucia cycem?

    Koniec kolarskiego szczucia cycem?

    ?Dziewczyny z podium? nie będą już symbolem kolarstwa? Pewnie nie od razu, ale podczas Vuelta a Espana zamiast kuso odzianych pań, ozdobą podium będą ?biznesowo? ubrani przedstawiciele obu płci.

    Kwiaty i całusy podczas ceremonii dekorowania zwycięzców wyścigów kolarskich wręczają zazwyczaj modelki lub byłe i aktualne ?Miss?, ale też studentki wybierane w castingach.

    Tradycyjnie były to najpiękniejsze przedstawicielki lokalnej społeczności, element uczczenia wizyty sportowego widowiska w danej miejscowości.

    Wbrew pozorom ich praca to o wiele więcej niż wejście na podium, ucałowanie kolarza i pozowanie do zdjęcia. To długie godziny na nogach, przed, po i w trakcie wyścigu, uczestnictwo w towarzyszących wydarzeniach promujących samą imprezę, jej sponsorów i goszczące ją miasta.

    Obecnie szczególnym świętem damskiej urody jest Giro d’Italia, gdzie kulturowo czas nieco się zatrzymał a towarzyszące kolarzom panie występują często w kreacjach i stylizacjach niemal wieczorowych.

    W podobnej roli hostessy towarzyszą wielu dyscyplinom sportu, wyścigom i rajdom samochodowym czy motocyklowym lub sportom walki.

    Tyle tylko, że nie tylko czasy się zmieniają, ale też kolarstwo jest wyjątkowym sportem. Choć nie traktuje kobiet równo z mężczyznami (ekspozycja w mediach oraz wartość nagród w damskim peletonie pozostawiają wiele do życzenia), niemal od samych swoich początków był elementem emancypacji.

    W czasach, gdy kolarstwo wyczynowe powstawało i się kształtowało, jazda na rowerze przez kobietę była wyrazem feminizmu, niezależności i wychodzenia z patriarchatu.

    Baj, same wyścigi rowerowe mają mocno ?lewicujący? rodowód jako sport ?robotniczo-chłopski?, a najważniejsze imprezy, szczególnie we Francji wielokrotnie były wykorzystywane przez związki zawodowe jako okazja do protestu i zaprezentowania swoich postulatów (co równało się blokadzie trasy).

    Z tej perspektywy obecność na podium dziewczyn, których główną funkcją jest ?ładnie wyglądać? budzi coraz większą dyskusję dotyczącą ról społecznych oraz przedmiotowego traktowania kobiet.

    Co więcej, w samej społeczności kolarskich hostess zdania są podzielone, ponieważ traktują to jak każde inne zlecenie dla modelki a także sposób na podgrzanie temperatury swoich karier. Fakt faktem, że po każdym wyścigu w portfolio modelki pojawia się wiele dobrych fotografii, które mogą pomóc w kolejnych zleceniach.

    Pierwszy ruch wykonano w Australii, gdzie w czasie Tour Down Under zamiast ?dziewczyn? w ceremoniach uczestniczyli juniorzy. Tak czy inaczej, Vuelta a Espana 2017 będzie najważniejszym i najbardziej eksponowanym wyścigiem podczas którego ma zmienić się forma obecności ?ładnych ludzi? na podium.

    Oprócz kobiet pojawią się mężczyźni a obie płcie mają być przede wszystkim ?gustownie ubrane?, co rozumiem jako strój ?business casual? lub coś w tym rodzaju.

    O tym, jak zostanie to rozegrane przekonamy się wraz z rozpoczęciem Vuelty w drugiej połowie sierpnia.

    Tak czy inaczej kolarstwo przestaje ?szczuć cycem?, czyli wykorzystywać fizyczność kobiet w celach marketingowych. A dyskusja wokół tego ruchu wydaje się być wielce interesująca.

  • Damski World Tour prezentem na dzień kobiet?

    Damski World Tour prezentem na dzień kobiet?

    Wyścigiem Strade Bianche rozpoczyna się kobiecy UCI WorldTour. To nowy rozdział w historii damskiego kolarstwa, pytanie tylko, czy ta chwila będzie w jakikolwiek sposób przełomowa?

    Poza tym, że rower jako taki, nazywany nawet ?maszyną wolności? był jednym z symboli emancypacji kobiet na przełomie XIX i XXw, współcześnie sytuacja nie jest szczególnie ciekawa.

    Damskie wyścigi są słabo eksponowane, sytuacja finansowa zarówno imprez jak i grup zawodowych jest nieciekawa, a korporacyjnych sponsorów chcących wydawać pieniądze i reklamować się dzięki tej dyscyplinie można szukać ze świecą.

    Nagrody, o jakie walczą panie na swoich zawodach są niemal anegdotyczne. W 2014 główną nagrodą w ?Giro Rosa? czyli najważniejszej etapówce dla kobiet było? 500? (tak, pięćset euro). Dla porównania jeden dzień w koszulce lidera męskiego Giro d?Italia przynosił jej właścicielowi 1000?.

    Całe szczęście zawodniczki zaczęły się upominać o swoje i od niedawna widoczne jest pewne ożywienie. Od dwóch lat w dniu zakończenia Tour de France, przed finiszem zwycięzcy ?Wielkiej Pętli? rozgrywany jest ?La Course?, czyli kobiecy wyścig, transmitowany przez telewizję, z uczciwą obecnością w branżowych mediach, sponsorami i nagrodami. W cieple żółtej koszulki i letniego słońca szansa na to, że kobiece kolarstwo nieco się ożywi zdecydowanie rośnie.

    La partenza della corsa ciclistica Strade Bianche Women Elite da San Gimignano a Siena, 7 marzo 2015. ANSA/CLAUDIO PERI
    La partenza della corsa ciclistica Strade Bianche Women Elite da San Gimignano a Siena, 7 marzo 2015. ANSA/CLAUDIO PERI

    Podobny projekt powstał przy okazji Vuelta a Espana (?La Madrit Challenge?, właścicielem Vuelty jest ASO, odpowiedzialne za Tour de France i ?La Course?), w Polsce Czesław Lang ?wydłuża? Tour de Pologne o kobiecą wersję swojego wyścigu.

    Dla podtrzymania trendu i dalszego rozwoju damskiego kolarstwa, władze dyscypliny podjęły decyzję o powołaniu marki UCI Women?s World Tour. Choć idea ?męskiego? World Touru w zasadzie upadła, w przypadku wyścigów kobiecych wydaje się być sensowna.

    Kobiecy World Tour zastępuje i rozwija Puchar Świata, rozszerzając klasyfikację, prestiż i obecność w mediach z dziesięciu jednodniówek na większą liczbę, bardziej różnorodnych imprez.

    W skład wspólnie punktowanej, nazwanej i posiadającej spójną identyfikację wizualną serii wejdzie 17 wyścigów: 4 etapowe, 12 jednodniowych oraz drużynowa czasówka.

    W kalendarzu znajdą się uznane imprezy takie jak Walońska Strzała, Dookoła Flandrii czy kobiece Giro, ale też, napędzane entuzjazmem Anglosasów Dookoła Kalifornii, brytyjski Aviva Tour czy Prudential Ride London.

    Pełny terminarz UCI Women’s WorldTour prezentuje się tak:

    1 – Strade Bianche, ITA – 05/03/16
    2 – Women’s WorldTour Ronde van Drenthe, NED – 12/03/16
    3 – Trofeo Alfredo Binda – Comune di Cittiglio, ITA – 20/03/2016
    4 – Gent-Wevelgem In Flanders Fields, BEL – 27/03/16
    5 – Ronde van Vlaanderen / Tour des Flandres, BEL – 03/04/16
    6 – La Fl?che Wallonne Féminine, BEL – 20/04/15
    7 – Tour of Chongming Island, CHN – from 06/05/16 to 08/05/16
    8 – Amgen Tour of California, USA – from 19/05/16 to 22/05/16
    9 – Philadelphia International Cycling Classic, USA – 05/06/16
    10 – Aviva Womens Tour, GBR – from 15/06/16 to 19/06/16
    11 – Giro d’Italia Internazionale Femminile, ITA – from 01/07/16 to 10/07/16
    12 – La Course by Le Tour de France, FRA – 24/07/16
    13 – Prudential Ride London, GBR – 30/07/15
    14 – Crescent Vargarda UCI Women’s WorldTour, SWE – 19/08/16
    15 – Crescent Vargarda UCI Women’s WorldTour TTT, SWE – 21/08/16
    16 – GP de Plouay-Bretagne, FRA – 27/08/16
    17 – LA MADRID CHALLENGE By La Vuelta, ESP – 11/09/16

    W każdej z imprez ma wystartować przynajmniej 20 zespołów, jednym z celów serii World Tour jest włączenie do ścigania na wysokim poziomie możliwie dużej liczby kolarek.

    Osiem z tych wyścigów ma być transmitowana na żywo przez telewizję, pozostałe UCI zaprezentuje na swoim kanale youtube. Póki co będzie to więc porównywalne bardziej z oprawą, jaką dostają wyścigi mtb niż męskie imprezy szosowe, ale od czegoś trzeba zacząć.

    Tour de Pologne kobiet póki co nie ma w World Tourze, ale znając Czesława Langa, należy się spodziewać rychłego awansu naszego wyścigu do tego grona.

    Biorąc pod uwagę, że możemy się pochwalić sporą grupą utalentowanych zawodniczek, nasze damskie kolarstwo ma szansę stać się znaczącą siłą w zawodowym peletonie, zatem wsparcie w postaci wyścigu z kalendarza World Tour będzie mile widziane.

    Sezon 2016 panie rozpoczynają z ?wysokiego C?. Choć mają już za sobą kilka niżej punktowanych wyścigów, pierwsza edycja World Touru debiutuje w pięknych okolicznościach przyrody, czyli na toskańskich ?Białych Drogach?.

    La moto della tv alla partenza della corsa ciclistica Strade Bianche Women Elite da San Gimignano a Siena, 7 marzo 2015. ANSA/CLAUDIO PERI
    La moto della tv alla partenza della corsa ciclistica Strade Bianche Women Elite da San Gimignano a Siena, 7 marzo 2015. ANSA/CLAUDIO PERI

    ?Strade Bianche? to impreza, która mimo krótkiej historii (pierwszy, męski wyścig zawodowców zorganizowano w 2007r, kobiecy rok temu) budzi wielkie emocje ze względu na nietypową trasę w stylu vintage. Poprowadzona jest po wzgórzach w okolicach Sieny, wykorzystuje charakterystyczne, szutrowe drogi w tym rejonie. Dzięki temu Strade Bianche szybko awansował do grona klasyków, interesują się nim media, kibice a na starcie chętnie staje wiele gwiazd.

    W tym roku wśród mężczyzn zobaczymy m.in. Michała Kwiatkowskiego, Zdenka Stybara, Petera Sagana, Alejandro Valverde, Vincenzo Nibalego, Fabiana Cancellarę czy Grega Van Avermaeta. Z kolei damski peleton poprowadzą Katarzyna Niewiadoma, Lizzie Armistead, Pauline Ferrand Prevot, Anna Van Der Breggen, Eva Lechner, Elisa Longho Borgini. Prowizoryczną listę startową znajdziecie tutaj.

    Pula nagród wciąż jest niewielka, ale zwyciężczyni zabierze do domu 1128?. Zawsze to jakiś krok do przodu.

    Zdjęcia: materiały prasowe RCS

  • Dziewczynki w trampkach

    Dziewczynki w trampkach

    Kobiece kolarstwo boryka się z wieloma problemami. Brak obecności w mediach to brak pieniędzy. Potentat na rynku organizatorów imprez, francuskie ASO, próbuje rozwiązać sytuację wysyłając damski peleton do kraju, gdzie kobieta do niedawna nie mogła mieć nawet prawa jazdy.

    Lista spraw do rozwiązania jest spora i znana od lat a wiele z nich zapętla się w nieskończoność. Jak pozyskać sponsorów, skoro wyścigów nie pokazuje telewizja? Jak przekonać telewizję, żeby pokazywała zawody, skoro peleton jest nieliczny i brak w nim gwiazd? Jak podnieść poziom dyscypliny, skoro brak pieniędzy? Korporacyjny lider wśród ogranizatorów imprez kolarskich znalazł sposób na dwie bolączki: fundusze i zainteresowanie mediów. Wysłał kolarki do Kataru, całkiem zamożnego emiratu, na początku lutego, gdy kibice czekają na nowy sezon i chętnie śledzą wszystkie dostępne wydarzenia.

      Pomysł może i jest skuteczny, ale mocno dyskusyjny. Katar to typowy kraj Półwyspu Arabskiego. Zamożny, eksponujący nowoczesną architekturę i szukający kontaktu ze światem zachodnim poprzez kupowanie imprez sportowych z najwyższej półki. Tenis, piłka nożna, sporty motorowe ale i kolarstwo goszczą w Katarze a i samo księstwo promuje się na zewnątrz właśnie w ten sposób. Tyle tylko, że jak w większości krajów regionu, publiczna aktywność fizyczna kulturowo dostępna jest jedynie dla mężczyzn. Być może konserwatywna część rowerowej społeczności w głębi duszy czuje się usatysfakcjonowana, że są jeszcze na świecie miejsca, gdzie panie nie pchają się do peletonu, ale nie z tego powodu Ladies Tour of Qatar jest pewnym kuriozum.

    Katar to państwo, gdzie kobieta  choć może prowadzić samochód, nadal poddawana jest presji, by tego nie robić a jazda rowerem jest źle widziana. Kilka miesięcy temu w kinach wyświetlano film ?Dziewczynka w Trampkach? (oryginalny tytuł ?Wadjda? od imienia głównej bohaterki) opowiadający o perypetiach dziesięciolatki, która chce mieć swój bicykl. Mimo, że nie w głowie jej sport a zwykła, dziecięca zabawa, szkoła i rodzina utrudniają spełnienie jej marzenia. Problemem jest bowiem możliwa starta dziewictwa w czasie jazdy rowerem, co przekreśla szansę na znalezienie męża.

    Choć film jest produkcji Saudyjskiej, opisuje rzeczywistość bardziej restrykcyjną, ale co do zasady zbliżoną do katarskiej.  Nawet, jeśliakurat Katar prowadzi stosunkowo liberalną politykę, mamy do czynienia z obyczajowością zupełnie odmienną od zachodnioeuropejskiej.

    Zawodowy, damski peleton, odziany w krótką lycrę, przeniesiony jest na kilka chwil na tamtejsze szosy, po czym wraca do Europy. Skoro sport ma znosić podziały, można by oczekwiać jakiejś kampanii społecznej lub choćby wypowiedzi kilku gwiazd. Poza kilkoma wpisami na twitterze, nie spotkałem się z żadnym komunikatem okołowyścigowym, który w jakikolwiek sposób sugerowałby walkę o prawa kobiet w Katarze. Czy kraj ten w 2016r, gdy będą tam rozgrywane szosowe mistrzostwa świata wystawi swoją reprezentację? Wreszcie, skoro wątpliwa jest poprawa sytuacji na Półwyspie Arabskim a cała eskapada organizowana jest wyłącznie dla pieniędzy, to czy wyścig w Katarze wpłynie pozytywnie na sytuację kolarek w Europie, które wciąż są słabo opłacane i nikt nimi się nie interesuje?

  • Pedałujący patriarchat

    Agnieszka Radwańska zarobiła za wygraną w Dubaju więcej niż Roger Federer. Pula nagród w biegowym Tour de Ski była taka sama dla kobiet i dla mężczyzn. Sport wyczynowy był przez wiele lat ostoją konserwatyzmu, ale jak widać sytuacja ta się zmienia. Nie w kolarstwie. Tam kobiety ? zawodowcy nie mają nawet regulowanej przepisami pensji minimalnej.

    "Kolarstwo", print z 1887r prezentujący społecznie akceptowalną pozycję i strój rowerowy dla kobiety.
    „Kolarstwo”, print z 1887r prezentujący społecznie akceptowalną pozycję i strój rowerowy dla kobiety. ?Wikimedia commons, domena publiczna

    Federer z Dubaju realnie wywiózł więcej pieniędzy niż Krakowianka. Nic w tym dziwnego, dostał wyższe „startowe”, ponieważ jest zawodnikiem zdecydowanie większego formatu niż nasza tenisistka, żywą legendą tego sportu. Nominalnie wygrana w turnieju była jednak wyższa dla kobiety. Zrównywanie praw zawodników i zawodniczek w większości dyscyplin postępuje. Ostoją patriarchalnego konserwatyzmu pozostaje kolarstwo.

    Na przełomie roku jedna z kolarek, młoda Australijka Chloe Hosking wprost nazwała prezydenta Międzynarodowej Unii Kolarskiej ?kutasem?. Pat McQuaid sprzeciwia się bowiem zapisaniu w przepisach minimalnej pensji dla kobiet jeżdżących w grupach zawodowych, choćby w wysokości takiej, jaką dostaje pierwszoroczny profesjonalista-mężczyzna (24tyś Euro rocznie).

    Argumentem za tym, że paniom nie należą się tego typu prawa jest ? według McQuaida ? niski poziom kobiecego kolarstwa. Obiektywnie rzecz ujmując ma on rację. Panie jeżdżą wolniej, ściga się ich niewiele a tych reprezentujących realnie wysoki poziom jest jeszcze mniej. Pytanie, czy nie dzieje się tak przypadkiem z powodu tego, że zwyczajnie nie mają się za co startować, trenować, po prostu żyć jak zawodowcy?

    Kolarstwo w wydaniu żeńskim praktycznie nie istnieje w mediach. Przykładem jest choćby niedawne otwarcie sezonu w Belgii gdzie rozegrano również wyścigi pań (w Omloop Het Nieuwsbald wygrała Holenderka Loes Gunnewijk z kobiecej sekcji grupy Green Edge) a media potraktowały sprawę po macoszemu. Za dwa dni wystartuje kobiecy, szosowy Puchar Świata. Założę się, że w przeciwieństwie do nudnych i relacjonowanych wyłącznie ze względu na pieniądze imprez w Dubaju, Omanie czy Chinach, pojawią się o nim wyłącznie krótkie notki.

    Na polskim podwórku jest nieco inaczej. Dyscyplina kojarzona jest z Tour de Pologne i Mają Włoszczowską. Nasza medalistka olimpijska przez pewien czas była podobno najlepiej zarabiającą osobą w rodzimym kolarstwie w ogóle. Ba, mamy dwie grupy zawodowe zbudowane de facto wokół pań. Również na szosie, za sprawą Pauliny Brzeźnej i Sylwii Kapusty jest całkiem nieźle. Tyle, że to przypadek, który obrazuje raczej mizerną kondycję kolarstwa w kraju w ogóle (to, że Włoszczowska zarabiała najwięcej, wcale nie znaczy, że obiektywnie było to jakoś szczególnie dużo!). Systemowo i finansowo całość leży i kwiczy, po prostu trafiliśmy na kilka niezwykle zdolnych i pracowitych pań.

    Co jest szczególnie przykre, to fakt, że ich zaangażowanie i wyniki nie są w żaden sposób wykorzystywane. Po srebrnym medalu w Pekinie grupa Włoszczowskiej straciła sponsora, dobre wyniki Mai i jej koleżanek oraz rywalek nie poprawiają sytuacji Polskiego Związku Kolarskiego (sponsorem tytularnym jest mecenas od wielu lat zaangażowany we wspieranie kolarstwa, nie pozyskano nowych). Na imprezach wyczynowych z braku frekwencji stałą praktyką jest łączenie kategorii juniorek i elity a na masowych problemem bywa zapełnienie podium (tak tak, często do zdobycia medalu na maratonie mtb wystarcza samo jego ukończenie).

    A propos wykorzystywania, nasuwa się jeszcze jedna myśl. Branża rowerowa, choć niechętnie panie promuje i jeszcze mniej chętnie im płaci, z drugiej strony z lubością na nich zarabia. Dedykowany sprzęt, niemal obowiązkowo w pastelowym różu w kwiatki wypełnia marketingową niszę. Dodatkowo reklamy, nawet globalnych marek, często sięgają po model ?sex sells? zbliżając się do poziomu znanego z kalendarzy obecnych w serwisach samochodowych lub hurtowniach materiałów budowlanych. Przy okazji kalendarzy warto jeszcze wspomnieć o wydarzeniu ostatnich kilku zim, czyli Cyclepassion, rowerowym odpowiedniku słynnego „kalendarza Pirelli”. Dzięki niemu kolarki są obecne w mediach w porównywalnym stopniu co przez cały sezon dzięki swoim wynikom sportowym.

    Na koniec mogę jeszcze dodać, że nawet okołolewicowe środowiska bojowników o prawa rowerzystów w mieście chętnie sięgają po ładne dziewczyny w ramach promocji ?cycle chic? jako jednego z pierwszych argumentów za tym, że dwa kółka mimo wszystko są fajne. Nie wiem, czy ma to działać na urzędników czy zamkniętych w blaszanych, klimatyzowanych puszkach samochodziarzy, ale świetnie wpisuje się w opisywany trend.

    Wydawałoby się, że rower to taka sympatyczna eko-zabawa. Tymczasem, choć kolarstwo wkrótce po swoim powstaniu stało się jednym z wyrazów emancypacji, obecnie znów jest ostoją konserwatyzmu. A nawet patriarchatu.

    Tekst pierwotnie opublikowany w portalu natemat.pl 8.03.2012