Tag: criterium du dauphine

  • Po TdP, MSR a przed CDD ;)

    Po TdP, MSR a przed CDD ;)

    Kolarski sezon post-lockdownowy na całego. Mam więc dla Was garść ciekawych materiałów z ostatnich dni.

    Najlepsza galeria z Mediolan – San Remo

    Zabandażowany Matthews na podium, Alaphilippe przegrany, ale zadowolony i genialny Van Aert. 300km na kilkunastu świetnych zdjęciach od uznanych fotografów w niezawodnej galerii Cyclingtips czeka na Was tutaj.

    Zegarek tygodnia

    https://www.instagram.com/p/CDqUpZPjeW9/

    Jeśli przyjrzycie się uważnie, Julian Alaphilippe jeździ z zegarkiem na ręce. Nie jest to żaden Garmin, tylko ekskluzywny sprzęt marki Richard Mille. Sam twórca tych czasomierzy jest Francuzem, firma oczywiście znajduje się w Szwajcarii. Wcześniej współpracowała z Markiem Cavendishem, przygotowując dla niego specjalnie wyprofilowaną kopertę, która nie uciska nadgarstka w czasie sprintu. Ciekawostką jest, że zegarki Richarda Mille kosztują przynajmniej sto tysięcy euro. Są wyznacznikiem statusu społecznego m.in. kierowców F1, marka współpracuje też z teamem Bahrain – McLaren.

    Rozbiory CCC Team

    Sezon transferowy w kolarstwie zawodowym nabiera tempa. Pierwszy sierpnia to tradycyjny termin po którym oficjalnie można rozmawiać o zmianie drużyny. Zazwyczaj pierwsze „dżentelmeńskie” porozumienia osiągane są podczas Giro d’Italia. Ze względu na lockdown samo ściganie zaczęło się właśnie z początkiem sierpnia, zatem informacje o transferach dostajemy, owszem, w sierpniu, ale w układzie sezonu odpowiadającym marcowi.

    Póki co tylko na papierze, drużyna CCC powoli przestaje istnieć. Opuszczą ją Greg van Avermaet (do Ag2r). Patrick Bevin (do Israel Startup Nation) i prawdopodobnie Matteo Trentin (do Emiratów). Wiele wskazuje na to, że Jim Ochowicz jeśli myśli o przyszłości w World Tourze, będzie musiał posiłkować się fuzją, tak jak kilka razy Jonathan Vaughters (zanim sprzedał udziały Szwedom z Education First). Aktualną listę transferów przed sezonem 2021 znajdziecie np. w rowery.org.

    Absurdalnie ciężkie Criterium du Dauphine

    Wyścig tradycyjnie sprawdzający formę przed Tour de France, rozgrywany w Alpach będzie pełnił taką rolę również w sezonie pandemicznym. Pokryje się terminem nie, jak to często bywa z Tour de Suisse, a nietypowo z Giro di Lombardia. Przerwa między „Delfinatem” a Tour de France będzie symboliczna. Wielka Pętla rozpocznie się niespełna dwa tygodnie po nim, zazwyczaj zawodnicy mieli przynajmniej trzy tygodnie przerwy na doszlifowanie dyspozycji i kompensację. Dobra forma w Dauphine może bardziej niż w przeszłości zwiastować szczyt podczas TdF.

    https://twitter.com/JumboVismaRoad/status/1293082520872005633

    Problem w tym, że w tym roku skrócona wersja wyścigu oznacza wyłącznie jazdę po górach. Każdy z pięciu etapów kończy się na podjeździe, sprinterzy nie mają ani jednej szansy na sprawdzenie swoich możliwości, brakuje też jazdy na czas. Bardzo prawdopodobne, że faworyci z teamów Ineos i Jumbo-Visma (oba zespoły to prawdziwe dream teamy z Bernalem, Thomasem, Froomem, Roglicem, Dumoulinem, Kruisjwijkiem) a także pretendenci tacy jak Thibaut Pinot, Rigoberto Uran, Emanuel Buchmann, Romain Bardet, Tadej Pogacar, Adam Yates, Alejandro Valverde, Enric Mas, Richie Porte, Nairo Quintana, Warren Barguil, Mikel Landa, Dan Martin i inni skupią się na poszczególnych etapach a nie na klasyfikacji generalnej.

    To będzie więc impreza dla koneserów górskiego ścigania, transmisje z kolejnych etapów znajdziecie codziennie od środy do niedzieli w Eurosporcie od ok. 14.30 do ok. 17.00. Po przekroje i opis etapów zapraszam znów do rowery.org.

    W środę w programie znajdziemy również Gran Piemonte, sprawdzian przed Giro di Lombardia a sam „wyścig spadających liści”, który w tym roku musi znaleźć sobie inny przydomek (bo rozgrywany jest w środku lata, tydzień po „Primaverze”, czyli „wiośnie”, Mediolan – San Remo) czeka na nas w sobotę.

    Wyścig „na sekundy”

    Imponujący atak 50km przed metą etapu w Bukowinie w wykonaniu Remco Evenepoela sprawił, że powróciła dyskusja o tym, jakie wyścigi są ciekawsze. Czy te, gdy zawodnicy ścigają się o sekundy, czy te, które rozstrzygają się po takich spektakularnych akcjach. Dla entuzjastów przygotowałem zestawienie różnic, jakie dzieliły od zwycięzcy drugiego i dziesiątego kolarza wszystkich Tour de Pologne z ery World Touru i Pro Touru.

    https://twitter.com/xouted/status/1292778405839212549

    A więcej takich ciekawostek znajdziecie na moim Twitterze.

    Nieprzemakalny Czesław Lang

    Zacznę od dobrej wiadomości. Fabio Jakobsen, poszkodowany w kraksie na pierwszym etapie Tour de Pologne jest już w tak dobrym stanie, że w środę 12.08 został wypisany ze szpitala. Zależnie od tego, w co wierzycie, całą sprawę należy traktować w kategoriach cudu lub wyjątkowego zbiegu okoliczności.

    Tyle dobrego. W sytuacji, gdy kolarski świat, w tym bardzo doświadczeni zawodnicy, dyrektorzy sportowi i CPA, czyli związek zawody kolarzy zwrócił uwagę, że być może z finiszem w Katowicach, barierkami i innymi elementami trasy było coś nie tak, Czesław Lang jest głuchy na te argumenty. W zamian odbija piłeczkę mówiąc, że przecież kolarze finiszowali tam tyle razy i nic się nie działo a jego wyścig od lat dostaje najwyższe oceny od UCI. Krytyków nazywa amatorami i hejterami.

    Nie mogę tego pozostawić bez komentarza. Czesław Lang i Lang Team zawsze bardzo zabiegali o przychylność mediów. I te media ową przychylność nieustająco wyrażają. Od lat tłumaczymy, wyjaśniamy i bronimy Tour de Pologne. Wszystkie rozwiązania, które na tle świata wydają się egzotyczne, trudne do zrozumienia i mają mocny, „autorski” charakter odbiegający od praktyk znanych z innych imprez. Przymykamy oko na ekstremalną komercjalizację czy ciężki do przyjęcia patos. Nadajemy Tour de Pologne większe znaczenie niż te zawody realnie mają i szukamy pozytywów często tam, gdzie trudno je dostrzec. Wszystko to w imię wyższego dobra, bo wszyscy gramy do jednej bramki. Dobry Tour de Pologne, może pomagać polskiemu kolarstwu. Pozytywna energia i dobre słowo są pewnego rodzaju obowiązkiem tych, którym na wspólnym interesie zależy. Nie znaczy to jednak, że jesteśmy zobligowani by na wyścig Czesława Langa i kolejne jego wybryki patrzeć całkowicie bezkrytycznie. Tak doświadczony zarówno sportowiec jak i biznesmen nie powinien mieć problemu ze zrozumieniem tych zależności.

    Jeśli przegapiliście…

    To zapraszam na mój kanał youtube, gdzie zamieszczam komentarze po najważniejszych wyścigach oraz gdy w naszym sporcie dzieje się coś istotnego. Zasubskrybować można Tutaj a poniżej znajdziecie podsumowanie Tour de Pologne i Mediolan-San Remo.

    Jeszcze lepsze super rowery

    Zapewne większość tych premier była zaplanowana na Tour de France, ale Wielka Pętla jest przesunięta a żyć i promować trzeba. W związku z tym już na Tour de Pologne i Mediolan – San Remo mogliśmy obserować nowe Specialized:

    https://twitter.com/iamspecialized/status/1288255451352760325

    i BMC:

    https://www.facebook.com/bmcswitzerland/posts/10158369511079424

    a swoją submarkę, zazdroszcząc S-Worksa, Lexusa, czy Infinity pokazał też Canyon. Topowa linia niemieckiego producenta będzie się nazywała CFR.

    Który z nich jest najbardziej hot?

  • Dwa tygodnie do Touru

    Dwa tygodnie do Touru

    Nadciąga żółta gorączka. Najważniejszy, najgłośniejszy i największy wyścig kolarski świata rozpoczyna się już za niecałe dwa tygodnie. Testy, sprawdziany i manewry na szosach Szwajcarii i Francji zakończone. Co wiemy po Criterium du Dauphine, Tour de Suisse i Route du Sud?

    Szczyt za wcześnie?

    To pytanie pojawia się co sezon. Czy ktoś, kto zabłysnął w połowie czerwca może utrzymać najwyższą formę do końca lipca? Team Sky kilkukrotnie pokazał, że fajerwerki podczas Criterium du Dauphine oznaczają jedno: totalną demolkę na pierwszym, górskim etapie Tour de France. To z kolei nie tylko ustawia klasyfikację generalną, ale też skutecznie podkopuje morale rywali. Nawet, jeśli w samej końcówce lider i jego pomocnicy jadą już ?na oparach?, wystarcza ich by utrzymać żółtą koszulkę do samego Paryża.

    W tym roku Chris Froome trzeci raz w karierze i drugi z rzędu (a w sumie Team Sky po raz piąty od sześciu lat) dość pewnie wygrał w Dauphine. Wyścig rozpoczął od porażki z Alberto Contadorem podczas nietypowego, górskiego prologu, ale później on i jego drużyna byli najmocniejsi i najstabilniejsi. Można się spodziewać, że przez kolejnych 14 dni Froome nabierze świeżości, zrzuci pozostałe w jego organizmie 14dkg tłuszczu i spróbuje po raz kolejny zniszczyć swoich rywali na pierwszych etapach w Pirenejach (8-9 lipca).

    Z kolei Alberto Contador wydaje się dochodzić do formy spokojniej, w ?Delfinacie? ewidentnie brakowało mu jeszcze nieco mocy i dynamiki, by nadążyć za Froomem, ale należy wierzyć, że Hiszpan wie co robi, i w lipcu będzie w szczytowej formie. Pytanie tylko, czy w pierwszej fazie Touru nie stracie zbyt wiele do rywala z teamu Sky?

    Intrygująco zapowiada się też postawia Richiego Porte, który choć będzie jednym z dwóch liderów BMC, w Dauphine pojechał tak, jakby nadal był głównym pomocnikiem Froome?a. Ciekawe, czy odnajdzie w sobie dość motywacji, by sprzeciwić się swojemu byłemu szefowi, bo o moc raczej martwić się nie musi.

    Konflikt pokoleń na horyzoncie

    W kolarski ?wiek męski? wchodzą Francuzi: Thibaut Pinot i Romain Bardet (obaj rocznik 1990). Pokazali to, czego się po nich spodziewaliśmy, czyli wielki potencjał, podobnie jak ich rówieśnik z Włoch, Fabio Aru. Pojechali dobre Criterium du Dauphine: Pinot i Aru wygrali po etapie a Bardet zajął drugie miejsce w ?generalce?.

    Pamiętajmy, że Froome ma 31 lat, Contador 34 a Vincenco Nibali 32, zatem zawodnicy, którzy w ostatnich sezonach rozdawali karty na trasach wielkich tourów są już doświadczonymi ?starymi mistrzami? a grupa młodych, bardzo zdolnych rywali jest wyjątkowo duża i wyrównana.

    Największym zagrożeniem pochodzącym z rocznika ?90 będzie oczywiście Nairo Quintana. Kolumbijczyk, który ściga się rzadko a chętniej trenuje w swojej ojczyźnie wybrał inną drogę przygotowań do Tour de France. Zamiast konfrontować się z głównymi rywalami, pojechał mniej eksponowany wyścig, czyli Route du Sud i całkowicie go zdominował. Podejrzewam, że Quintana, który w dwóch próbach przeciwko Froome?owi zyskiwał nad Brytyjczykiem na ostatnich, górskich etapach, tym razem spróbuje nie dać się stłamsić w pierwszej fazie wyścigu i będzie poważnym zagrożeniem dla Teamu Sky już od pierwszych metrów ?Wielkiej Pętli?.

    Nie wolno też zapomnieć o trzecim z Francuzów, czyli Warrenie Barguilu (rocznik ’91), który już od kilku sezonów pokazuje potencjał na miarę podium Tour de France. W tym roku przygotowywał się na trasie Tour de Suisse, gdzie zajął trzecie miejsce, prezentując solidną formę na ciężkich, górskich etapach.

    Szwajcaria za trudna?

    Wspomniany Tour de Suisse zgromadził na starcie nie tak ekscytującą, ale wciąż bardzo mocną stawkę kolarzy. Dla części z nich był to jeden z głównych celów sezonu, dla innych, jak dla Barguila czy Amerykanów: Van Garderena i Talansky?ego przetarcie przed Tour de France.

    Tyle tylko, że kończący się kilka dni później niż Criterium du Dauphine, szwajcarski wyścig był w tym roku niezwykle eksploatujący. Nie dość, że trasa obfitowała w ciężkie podjazdy rozgrywane na dużej wysokości, to jeszcze kolarze zmagali się z paskudną pogodą.

    Dla będących blisko szczytu formy organizmów takie warunki to olbrzymie wyzwanie i nie wiadomo, jak start w Tour de Suisse wpłynie na formę zawodników walczących tam o czołowe lokaty.

    Bohaterem i zwycięzcą wyścigu został młody Kolumbijczyk z Astany, Miguel Angel Lopez (23 lata, nie jedzie w Tour de France), z kolei Van Garderen wygrał etap, ale na jednym z górskich etapów zdarzyło mu się wahnięcie formy (tłumaczy to zimnem i deszczem). Cieszy powrót do dobrej dyspozycji Andrew Talansky?ego, choć lider ekipy Cannondale nieco zawiódł w jeździe na czas. Obaj Amerykanie urodzili się w 1988r, ich przygoda z Tour de France i wielkimi tourami to wzloty i upadki, w teorii obaj mają jednak wszystko, by walczyć o podium a może i żółtą koszulkę. Tak czy inaczej, nierówna, choć wysoka dyspozycja w Szwajcarii sugeruje, że kierując się doświadczeniem próbują przesunąć szczyt formy o kilkanaście dni tak, by uniknąć przykrych niespodzianek we Francji.

    Kilku kolarzy zaliczyło w Szwajcarii poważne załamanie, jak np. Geraint Thomas, typowany na wicelidera teamu Sky, młody Pierre Latour z Ag2r (nie jedzie TdF) czy Wilco Kelderman, nadzieja zespołu LottoNL Jumbo. Ponieważ warunki na trasie Tour de Suisse były ciężkie a kolarze oprócz gór musieli też pokonać zimno, deszcz i śnieg, trudno stwierdzić, czy te przygody będą miały negatywne konsekwencje w czasie Tour de France.

    Poza Tourem też jest życie

    Start w Tour de Suisse był jednym z najważniejszych punktów w kalendarzu polskich zespołów Pro Continental: CCC Sprandi Polkowice oraz Verva ActiveJet. Miło było oglądać sytuację, w której kolarze naszych ekip nie tylko ?nie zawiedli?, ale też pojechali bardzo solidny wyścig.

    Maciej Paterski po ucieczce dojechał do mety na trzecim miejscu na górskim etapie z metą na podjeździe do Amden (8km, 10% stromizna, w deszczu), nawiązując do dobrego sezonu 2015. Z kolei jego zagraniczni koledzy w pomarańczowych strojach CCC Sprandi Polkowice: Victor de la Parte, Jan Hirt i Felix Grosschartner byli widoczni w czołówce a de la Parte zanotował bardzo dobre, 11. miejsce w klasyfikacji generalnej.

    Cieszy też solidna postawa Pawła Cieślika z Verva Active Jet, który w górach regularnie przyjeżdżał w drugiej dziesiątce, zaraz na zapleczu ścisłej czołówki. Równa jazda dała mu 14. lokatę w ?generalce? (hej, to przecież Tour de Suisse, jeden z najważniejszych wyścigów na świecie!) i można powiedzieć, że szkoda, że dopiero w wieku 30 lat miał szansę sprawdzenia się na takim poziomie (poza startami w reprezentacji Polski w Tour de Pologne), ale cóż, wciąż wszystko przed nim.

    Zdjęcie okładkowe: Materiały Prasowe Tour de Suisse

  • Czas testów

    Czas testów

    Będzie ciężko przebić poziom emocji, jakie dostarczył nam ostatni tydzień Giro d?Italia, ale nadchodzące dni zapowiadają się ciekawie. Criterium du Dauphine i Tour de Suisse to główne elementy czerwcowego menu, które często są bardzo ekscytującymi propozycjami dla kibiców kolarstwa.

    Owszem, to ?tylko? testy przed Tour de France, ale nie wolno zapominać, że to równocześnie jedne z najważniejszych tygodniówek w kolarskim kalendarzu. Tour de Suisse niegdyś był nawet uznawany za czwarty, najważniejszy wyścig na świecie (a może i trzeci, przed hiszpańską Vueltą), z kolei obecnie Criterium du Dauphine bywa najbardziej emocjonującą etapówką sezonu.

    Wysokie góry, spora porcja jazdy na czas, obecność największych gwiazd oraz niewiadoma dotycząca ich formy powodują, że oba te wyścigi często są nieprzewidywalne i dostarczają zaskakujących rezultatów.

    Często też się zdarza, że ci kolarze, którzy zyskają zbyt wysoką formę w czerwcu, później nie są w stanie utrzymać dyspozycji podczas startu docelowego, czyli ?Wielkiej Pętli?. Intrygujące jest również porównanie tych śmiałków, którzy po Giro d?Italia wykorzystują resztki sił i mierzą się z będącymi jeszcze kilka procent od swojego szczytu faworytami TdF.

    Trasa Criterium du Dauphine 2016
    Trasa Criterium du Dauphine 2016

    W ostatnich kilkunastu latach obserwujemy większą popularność Criterium du Dauphine wśród najgłośniejszych nazwisk zawodowego peletonu. Istotnym elementem jest możliwość poznania trasy przynajmniej jednego etapu, który powtarza się z trasą Wielkiej Pętli.

    By nie szukać daleko, w 2011r Cadel Evans wygrał Tour między innymi dzięki temu, że w czasie CdD poznał trasę długiej czasówki. Miesiąc później, już w czasie walki o właściwą żółtą koszulkę z łatwością rozprawił się z Andym Schleckiem, który nie miał okazji wcześniejszego sprawdzenia się na tej trasie.

    Ostatnio właśnie Criterium du Dauphine jest areną ciekawych pojedynków kolarzy ekipy Sky z ?resztą świata?. Górski pociąg brytyjskiej drużyny dociera się na alpejskich szosach i nawet, jeśli zdarzają im się błędy, to właśnie podczas tego testu. Docelowy start w lipcu, poza pechowym sezonem 2014 wychodzi im perfekcyjnie.

    Trasa Tour de Suisse 2016
    Trasa Tour de Suisse 2016

    Z nieco inną sytuacją mamy do czynienia w przypadku Tour de Suisse. Szwajcarską etapówkę wybierają często ci pretendenci do żółtej koszulki, którzy chcą uniknąć konfrontacji z najgroźniejszymi rywalami. TdS częściej bywa też celem samym w sobie dla zawodników specjalizujących się w tygodniówkach, czy też mocniejszymi na czas i w wyższych górach kolarzami klasycznymi.

    O ile Criterium du Dauphine wygrywali w ostatnich latach de facto tylko potencjalni i realni faworyci Tour de France, Tour de Suisse padał łupem postaci takich jak Fabian Cancellara czy Rui Costa (rekordowe trzy wygrane z rzędu).

    W tym roku Criterium du Dauphine rozegrany zostanie w dniach 5-12 czerwca. Na trasie znajdzie się tylko jedna, bardzo krótka czasówka (liczący 3,9km prolog za to prowadzący pod górę o stromiźnie 9,7%), trzy ostatnie etapy są mocno górzyste.

    Z kolei Tour de Suisse nieznacznie zazębia się z CdD, rozegrany zostanie od 11 do 19 czerwca. W planie są dwie czasówki (6,4 oraz 16,8km) oraz aż cztery górskie etapy, w tym królewski z metą w stacji narciarskiej Solden.

  • Manewry

    Manewry

    W tym roku Criterium du Dauphine, jeszcze bardziej niż w poprzednich sezonach, miało charakter testowo-treningowy. Nie zmienia to faktu, że sam wyścig był ciekawy a swoją funkcję – zaostrzającej apetyt przystawki przed daniem głównym, czyli Tour de France wypełnił  doskonale.

    Wygranym jest oczywiście Chris Froome. Nie dlatego, że po serii ataków odebrał żółtą koszulkę Tejayowi Van Garderenowi, ale dla tego, że wykonał olbrzymią pracę odbudowującą pewność siebie. Po niezbyt udanym sezonie 2014, gdy Brytyjczyk odpadł z Tour de France a następnie uległ Alberto Contadorowi podczas Vuelta a Espana, Froome potrzebował zwycięstwa.

    Co więcej, zwycięstwa przekonującego, zdobytego w kontrolowany sposób i dzięki wypracowanej w górach przewadze. Choć sytuacja na trasie tegorocznego Criterium du Dauphine wymykała się z rąk ekipy Sky a atakujący Froome nie dominował tak jak jeszcze dwa lata temu, cel został osiągnięty. Przyspieszenie na ostatnim podjeździe wyścigu ostatecznie złamało rywali i Chris Froome wygrał całą imprezę, nawet jeśli nie jest póki co tak mocny jak rok czy dwa lata temu.

    Tejay Van Garderen, choć ostatecznie był drugi, pokazał wysoką i równą formę. W górach niemal dorównywał Froomowi choć nie jest równie dynamicznym jak on kolarzem. Jeśli przez kilkanaście najbliższych dni jeszcze poprawi swoją dyspozycję, będzie kandydatem do podium w Paryżu.

    Andrew Talansky pojechał solidnie, ale bez błysku, mając zapewne w pamięci fajerwerki z ubiegłego roku. Zbyt wcześnie odpalone zaowocowały wielkimi oczekiwaniami przed startem Tour de France, nerwową atmosferą, kraksą i wycofaniem się z Wielkiej Pętli. Tym razem Amerykanin, lider Cannondale, podobnie jak wielu jego rywali buduje formę na Wielką Pętlę i nie wykonuje zaskakujących ruchów.

    Podobnie zrobił Vincenzo Nibali ewidentnie traktując ?Delfinat? treningowo, jadąc swoje, nie oglądając się na innych i sprawdzając nogę podczas ucieczki na jednym z etapów. Tak jak Froome, również włoski kolarz wydaje się być dalej od docelowej formy niż rok temu, ale trudno sobie wyobrazić, by na trasie Tour de France nie prezentował 100% skupienia i możliwej do osiągnięcia formy.

    Dobrze spisali się też Simon Yates i Rui Costa, ale tak jak w przypadku wielu innych kolarzy, trudno wyrokować, czy dobra dyspozycja w czerwcu przełoży się na wybitną w lipcu. Ot, taki urok Criterium du Dauphine i Tour de Suisse.

    W tym drugim wyścigu formę sprawdzają m.in. Rafał Majka i Michał Kwiatkowski. Majka nieźle pojechał czasówkę i czeka na etap do Solden. Kwiatkowski póki co nie błyszczy, ale z poprzednich sezonów wiemy już, że czerwiec nie jest dla niego najważniejszym miesiącem w kalendarzu. Obaj budują wydolność na Tour de France i choć miło byłoby, gdyby pokazali się z dobrej strony na szwajcarskich szosach, tak naprawdę brak wyników właśnie teraz nie ma większego znaczenia. Każdy robi to, co potrzebuje, rezultat jest miłym dodatkiem do wykonanej pracy.

    Zdjęcie okładkowe: The U.S. Army, flickr, CC BY 2.0

  • Kolokwia zailczeniowe

    Kolokwia zailczeniowe

    Wyniki dwóch czerwcowych etapówek: Criterium du Dauphine i Tour de Suisse nikogo tak naprawdę nie interesują. Istotne jest wyłącznie porównanie formy faworytów zbliżającego się Tour de France.

    W teorii ten, kto wystrzeli zbyt szybko i już teraz będzie mocny, lekki i szybki, nie poradzi sobie w lipcu na trasie Wielkiej Pętli. W ostatnich sezonach Bradley Wiggins i Chris Froome zaprzeczyli tej teorii. Wygrali Criterium du Dauphine a następnie zdominowali Tour de France.

    Dla odmiany Vincenzo Nibali rok temu alpejską tygodniówkę przejechał będąc zdecydowanie w fazie budowania optymalnej dyspozycji. Nie odstawał za bardzo od rywali, ale ewidentnie nie błyszczał. Froome i Contador spalali się, głównie psychicznie, wzajemnymi atakami a Włoch robił swoje, co zaowocowało pełną kontrolą sytuacji kilkanaście dni później.

    Ze względu na to, że trasa Criterium du Dauphine częściowo pokrywa się z kluczowymi odcinkami Tour de France, to właśnie ten wyścig wybiera większość kolarzy, którzy chcą się liczyć w walce o żółtą koszulkę. Tour de Suisse stał się przez to wyścigiem mniej prestiżowym.

    W tym roku Szwajcaria gościć będzie jednak kilka gwiazd. Trzon ekipy Tinkoff-Saxo z Peterem Saganem i Rafałem Majką będzie walczyć właśnie tam (ich lider, Alberto Contador zbiera siły po Giro d?Italia i wystartuje tylko w krótkim i mniej obciążającym Route du Sud). Również sprinterzy, z Markiem Cavendishem na czele będą szukali szybkości na szwajcarskich szosach.

    Sęk w tym, że oba wyścigi to tak naprawdę poligon dla faworytów, i rezultaty uzyskane w czerwcu będą miały niewielkie znaczenie, jeśli nie znajdą potwierdzenia w lipcu. Dobrze zdane kolokwium zaliczeniowe może być przydatne w postaci dodatkowych punktów na egzaminie a przede wszystkim daje sporo pewności siebie, ale nie gwarantuje piątki w indeksie.

    Podobnie jest z Criterium du Dauphine i Tour de Suisse. Owszem, ładny wpis w CV i w podsumowaniu całej kariery dla wielu zawodników są istotnym punktem kolarskiego życiorysu. Dla niektórych jest to wręcz szczytowe osiągnięcie, wynik, którego nie są w stanie przebić niczym innym. Tyle tylko, że kontekstem zawsze jest Wielka Pętla.

    Przykładem niech będzie Andrew Talansky. O tym, że to kolarz z wielkim potencjałem wiedzieliśmy od kilku sezonów. Wygrana w zeszłorocznym ?Delifinacie? (od nazwy departamentu, w którym rozgrywane jest Criterium) tylko to potwierdza. Amerykanin zawiódł jednak we Francji a on sam z pewnością zamieniłby pierwsze miejsce w czerwcowej tygodniówce na podium w wielkim tourze.

    W ?Erze Armstronga? czerwcowymi gwiazdami byli Baskowie z drużyny Euskaltel Euskadi, którzy jednak w lipcu nie byli w stanie wyjść poza top5. Swoje ?pięć minut? mieli też Tyler Hamilton czy Jonathan Vaughters. Również Jan Ullrich lepiej spisywał się, gdy Criterium du Dauphine czy Tour de Suisse wykorzystywał raczej do zrzucania nadwagi. W 2004, gdy wygrał w Szwajcarii, zanotował najgorszy Tour de France w karierze.

    Dla nas ciekawie zapowiada się szwajcarski sprawdzian Rafała Majki. W lipcu jego celem będzie doprowadzenie Alberto Contadora do ?dubletu?, czyli wygrania Touru po zwycięskim Giro d?Italia. W Tour de Suisse będzie mógł się wykazać i pojechać na swoje konto. W tym wypadku wygrana byłaby kolejnym krokiem w jego karierze a w połączeniu z optymalną dyspozycją za kilka tygodni ważnym doświadczeniem w kontekście kolejnych sezonów.

    W Szwajcarii pojedzie również Michał Kwiatkowski, który do tej pory wybierał Criterium du Dauphine. Dla niego kluczowy będzie pierwszy tydzień Tour de France: zwycięstwo etapowe i walka o zdobycie żółtej koszulki. Tour de Suisse, choć prestiżowe, wydaje się w takim razie mniej istotnym celem.

    Zdjęcie okładkowe: Fabrice Roméa, cc by 2.0, flickr

  • Kolarski rok 2014: Czerwiec

    W kolarskim kalendarzu czerwiec dzieli sezon na pół. Za nami są już wiosenne Klasyki oraz Giro d?Italia. Bohaterowie wiosny odpoczywają, herosi Tour de France czekają przyczajeni.

    Przegląd wydarzeń zacznę od dwóch kluczowych etapówek. Criterium du Dauphine niemal co roku jest sprawdzianem dyspozycji dla pretendentów do wygrania Wielkiej Pętli. W tym roku na alpejskich szosach pojawili się właściwie wszyscy najważniejsi. Napięcie  było ogromne: Chris Froome i Alberto Contador szukali przewagi psychicznej jeden nad drugim. Choć wyścig, nieco niespodziewanie, wygrał Andrew Talanski, mentalnym zwycięzcą został Contador. Nie tylko wytrzymał ataki Froome?a, to jeszcze zachował zimną krew, w przeciwieństwie do Brytyjczyka, który na jednym z etapów mocno się poobijał. O ile na początku sezonu Contador był skazywany na pożarcie, o tyle na przełomie czerwca i lipca szanse obu, najważniejszych rywali szacowane niemal równo. Za Froomem dodatkowo ciągnęła się sprawa stosowania leków na astmę i przeziębienie, co powodowało dodatkowy stres w szeregach ekipy Sky. W cieniu pozostawał Vincenzo Nibali, którego dyspozycja zaczynała rosnąć, ale nie na tyle, by przewidzieć, co się wydarzy kilka tygodni później.

    Równolegle w Szwajcarii Rui Costa, jadąc w koszulce mistrza świata, znalazł swoje miejsce w kronikach kolarstwa, po raz trzeci z rzędu wygrywając Tour de Suisse. Fakt, że obsada tej etapówki była wyraźnie słabsza niż Criterium du Dauphine nie umniejsza zasług Portugalczyka. Co więcej, sukces ten sprawił, że w ostatecznym rozrachunku Costa sezon może zaliczyć do udanych i jest jednym z tych mistrzów świata, który obronił się przed ?klątwą tęczowej koszulki?.

    Jeśli już mowa o strojach, w czerwcu sporo zamieszania wywołały nowe stroje mistrzów krajowych. W Polsce Michał Kwiatkowski przekazał tytuł Bartłomiejowi Matysiakowi. Imponująca koszulka z orłem została zastąpiona skromnym, biało-czerwonym pasem na stroju CCC Polsat Polkowice, słabo widocznym na pomarańczowym tle barw sponsora. Podobna krytyka spadła na Vincenzo Nibalego. W przeciwieństwie do wielu poprzednich mistrzów Włoch, jego koszulkę, podobnie jak Matysiaka, zdobił pas w kolorach flagi, gdy tradycyjna koszulka powinna być w całości czerwono-biało-zielona.

    Tak czy inaczej, Nibali wygrywając krajowy czempionat zdjął z siebie odrobinę presji przed Tour de France. Uwagi o niedostatecznie dobrych wynikach zaczęło do niego kierować szefostwo drużyny Astana, ale włoski kolarz nic sobie z nich jednak nie robił, konsekwentnie realizując plan przygotowań do Tour de France.

    W czerwcu spory sukces odniosła Katarzyna Niewiadoma, która wygrała Grand Prix Gippingen, drugie miejsce w tej imprezie zajęła Eugenia Bujak. Z kolei na mistrzostwach świata w maratonie mtb Bartłomiej Wawak zajął świetną, szóstą lokatę.

    Jeśli już jesteśmy w temacie kolarstwa górskiego, to Maja Włoszczowska zdobyła brąz mistrzostw Europy. Wśród mężczyzn triumfował Julien Absalon, jednak czerwiec nie był dla niego zbyt szczęśliwym miesiącem. Francuz na wyścigu Bundesligi pechowo upadł i złamał sobie rzepkę, co sugerowało koniec jego sezonu.

    Wideo okładkowe przedstawia nieudane próby „zerwania z koła” Alberto Contadora przez Chrisa Froome’a

  • Poniedziałkowy skrót#16

    Andrew Talansky niespodziewanie wygrał Criterium du Dauphine a poobijany Chris Froome zaliczył pierwszy poważny kryzys. Julien Absalon uległ przykrej kontuzji na zawodach BMC Cup, gdzie z kolei Maja Włoszczowska zajęła drugie miejsce. Na maratonowych mistrzostwach Europy polscy kolarze górscy zaliczyli udany występ. Te i inne weekendowe wydarzenia w poniedziałkowym skrócie.

    1. Criterium du Dauphine

    Najpierw Chris Froome upadł na piątkowym etapie, następnie Alberto Contador w sobotę zaatakował i pokonał kolarza Sky a w końcu obu rywali pogodził Andrew Talansky. Młody Amerykanin zaprezentował nie tylko bardzo równą dyspozycję przez cały tydzień ścigania w Delfinacie, ale też nie bał się podjąć ryzyka ostatniego dnia zawodów. Znakomicie zaprezentował się również Contador, który choć przegrał z Talanskym, odniósł bardzo cenną, psychologiczną wygraną nad Froomem. Owszem, kenijski Brytyjczyk mocno ucierpiał w kraksie, ale mimo to liczy się fakt, że to ?Pistolero? był dominującą stroną pojedynku w końcowej fazie wyścigu. Alberto jest w tym roku wyraźnie mocniejszy niż w ubiegłym sezonie a z drugiej strony wydaje się, że i on i Froome powinni jeszcze podnieść dyspozycję do Tour de France. Do najważniejszych rozstrzygnięć Wielkiej Pętli jeszcze miesiąc, zatem obecna forma jest tylko pewną poszlaką, co może wydarzyć się w lipcu. Po dobrym występie w Delfinacie rosną notowania Talanskiego, wbrew pozorom coraz lepiej jeździ Nibali, zaskoczyć powinien Van Garderen. Criterium du Dauphine przyniosło wiele emocji i zaostrzyło apetyt przed Tour de France. Wyścig idealnie wywiązał się z przypisywanej mu roli „przystawki” przed daniem głównym.

    2. Afera inhalatorowa.

    Chris Froome ma TUE (zezwolenie na użycie terapeutyczne) na inhalator z prednizolanem. Leczy nim przeziębienie i alergię, stosuje nawet podczas wyścigu, co widać było podczas Criterium du Dauphine. Sęk w tym, że zezwolenie załatwiano mu na szybko, w okolicach wyścigu Liege-Bastogne-Liege, gdy problemy zdrowotne kolarza się nasiliły. Teoretycznie wszystko zostało przeprowadzone zgodnie z procedurami, ale wszyscy pamiętamy, jak UCI i Lance Arsmtrong, będąc w komitywie, manipulowali receptami, zaświadczeniami i przepływem informacji. Po raz kolejny ekipa Sky jest więc pod baczną obserwacją mediów, co przy kłopotach na trasach wyścigów (porażka w Delfinacie), wewnętrznych napięciach (konflikt Froome-Wiggins) i problemach z dopingowym wizerunkiem może przynieść wiele nerwowych sytuacji podczas Touru.

    3. Tour de Suisse

    W cieniu ścigania we Francji, ruszyły prestiżowe zawody w Szwajcarii. Formy szukają bracia Schleck, motywacji Bradley Wiggins a Nino Schurter spełnia marzenia jazdy w zawodowym, szosowym peletonie. Na drugim etapie przyjechał już na ósmym miejscu, zobaczymy, czy pokaże się na kolejnych odcinkach wyścigu. Najciekawsze zaplanowano na dziś oraz na przyszły weekend. Z zachowaniem skali wydarzeń, najlepszy polski kolarz mtb, Marek Konwa w Małopolskim Wyścigu Górskim zajął dziesiąte miejsce.

    4. Mistrzostwa Europy w maratonie MTB

    Bartłomiej Wawak 6., Adrian Brzózka 9., Piotr Brzózka 18., Aleksander Dorożała 30, Dariusz Mirosław 33. a Michalina Ziółkowska 8. to bardzo miłe rezultaty uzyskane przez Polaków na mistrzostwach Europy w Irlandii. Zwyciężyli Christophe Sauser i Tereza Hurikova, na starcie stanęło sporo kolarzy i kolarek o uznanych nazwiskach. Czekamy na komentarze postartowe naszych reprezentantów. Mój komentarz jest krótki: dobrze, że pojechali i pokazali poziom, na jakim stoją nasze maratony.

    5. Puchary Polski

    Puchar Polski w obu odmianach kolarstwa górskiego zawitał w ten weekend do miejscowości na literę ?B?. Trasa XC wyścigu ?Górale na Start? zgodnie z oczekiwaniami była wymagająca technicznie, słyszałem opinie, że jak na pierwszy taki start w kraju w tym sezonie, może nawet nieco przesadzona. Tak czy inaczej ci, którzy nie ścigali się w Irlandii rywalizowali o punkty w kraju a zwyciężli Piotr Kurczab i Aleksandra Podgórska. Z kolei na Skandia Maratonie w Bytowie najszybszy był lokalny faworyt, Andrzej Kaiser, ale że nie ma w tym roku licencji elity, triumfatorem został Mariusz Kowal.

    6. Inne zagraniczne starty Polaków

    O tym, jaki prestiż ma Puchar Polski może świadczyć fakt, że Katarzyna Solus-Miśkowicz i Anna Szafraniec wybrały Puchar Czech, gdzie zajęły dwa pierwsze miejsca (Aleksandra Dawidowicz była 7. , wśród mężczyzn Piotr Kurczab 9.) a Maja Włoszczowska BMC Cup, gdzie przegrała tylko z Jolandą Neff. Na zawodach w szwajcarskim Granichen kontuzji kolana doznał Julien Absalon. Uszkodzona rzepka po pechowym upadku jest już zoperowana, ale znakomity sezon Francuza został przerwany. Jedyne pocieszenie dla niego to fakt, że kolejne zawody Pucharu Świata są dopiero na początku sierpnia. Ze Szwajcarii dochodzą jednak inne wiadomości, również te dobre. Katarzyna Niewiadoma zaliczyła dwa udane starty na szosie. W sobotę zwyciężyła w kryterium a w niedzielę we właściwym wyścigu GP Gippingem, co więcej druga była Eugenia Bujak. Patrząc na powyższy zestaw wyników aż prosi się, by po raz kolejny wspomnieć o ?Renesansie polskiego kolarstwa?, ale się powstrzymam.

  • Nie przegap w ten weekend – nie daj się piłce

    Nie przegap w ten weekend – nie daj się piłce

    Zamiast oglądać brazylijskie mistrzostwa zadbaj o swoje ?tanlinesy?. Idź na rower, pościgaj się albo sprawdź nowy szlak. Wieczorkiem zobacz powtórkę z Criterium du Dauphine i sprawdź wyniki maratonowych ME. Kilka propozycji, jak rowerowo spędzić weekend.

    Kolarze często ostentacyjnie ignorują piłkę nożną. „Futbolowa gorączka” ogarnęła świat. Komercja mocno przytłacza a do tego mecze wczesnej fazy grupowej często nie przynoszą wielu emocji. Nawet zakładając, że to wielkie święto sportu, mecze w stylu Iran-Bośnia to rozrywka dla koneserów. Dajmy więc kopaczom pokopać, zajmijmy się rowerami a do piłki wróćmy najwcześniej w okolicach ćwierćfinałów (choć i to może być za wcześnie).

    1. Criterium du Dauphine

    W piątek niby płaski etap, ale tuż przed metą krótka, 15% ścianka. Gdyby Michał Kwiatkowski był w formie jak podczas ardeńskich klasyków, to jego typowałbym na zwycięzcę. Tymczasem pewnie powalczy Simon Gerrans. W sobotę i w niedzielę kolejny test dla czołówki klasyfikacji generalnej i dalsza gra nerwów między Contadorem i Froomem. Brytyjczyk pokazał moc podczas prologu i pierwszego górskiego etapu, Hiszpan zaprezentował równie dobrą dyspozycję a do tego szczyptę bezkompromisowości, z której coraz bardziej słynie. Po czwartkowym ataku na grupę Sky, sam Alberto stwierdził, że zmuszając rywali do wysiłku miał niezłą zabawę. Zobaczymy, jak będzie to wyglądało w sobotę, gdzie do pokonania będą dwie premie kategorii HC (druga z nich to podjazd na metę przy zaporze wodnej Finhaut - Emosson: 10km, średnio 8%) oraz w niedzielę (meta w znanym kurorcie narciarskim Courchevel)

    2. Tour de Suisse

    Uznawany przez wiele lat za "czwarty wielki tour" wyścig dookoła Szwajcarii w ostatnich latach stał się ofiarą popularności Wielkiej Pętli na której zyskał Criterium du Dauphine. Obecność broniącego zwycięstwa mistrza świata Rui Costy nie podnosi emocji, podobnie jak szukających formy braci Schleck. Sporo do udowodnienia ma też Bradley Wiggins. Jeśli pojedzie dobrze, wzbudzi dodatkowe kontrowersje wokół grupy Sky i panującej w niej hierarchii. Wyraźny spadek formy Tour de Suisse to przykład, jak media kreują rzeczywistość, tym bardziej biorąc pod uwagę, że trasa wyścigu jest bardzo ciekawa (zapowiedź i analiza etapów w rowery.org). Tak czy inaczej wygranie tego wyścigu to wciąż wielki prestiż, nawet, jeśli oczy kolarskiego świata zwrócone są na francuski Delfinat.

    3. Mistrzostwa Europy w maratonie MTB

    Dariusz Mirosław, Aleksander Dorożała, Bartłomiej Wawak, Piotr Brzózka, Adrian Brzózka i Michalina Ziółkowska powalczą o dobre rezultaty (a może i medale) w maratońskich mistrzostwach Europy. Tym razem musieli polecieć aż do Irlandii, zmierzą się z trasą liczącą 93km i 2200m w pionie (mężczyźni) oraz 75km i 1900m w pionie (kobiety). Oprócz właściwego wyścigu elity, który rozergany zostanie w niedzielę, w sobotę na krótszych trasach rywalizować będą amatorzy, juniorzy i mastersi. Kolarze będą jeździli szlakami w górach Ballyhoura (oryginalna pisownia An Sliabh Riabhach) w południowej Irlandii (70km od Cork), najwyższe wzniesienie liczy 528m n.p.m., ale sądząc po pierwszych wrażeniach zamieszczanych przez uczestników, jest się gdzie zmęczyć.
     

    4. Małopolski Wyścig Górski

    Krótka, ale prestiżowa etapówka, dość górzysta, jak sama nazwa wskazuje, choć w przeszłości bywało z tym różnie. Dwa pozostałe etapy: piątkowy i sobotni zawierają kilka premii górskich. Zakończenie w sobotę w Muszynie. Mimo startu polskiej czołówki i kilku ekip zagranicznych, każdy wynik poza wygraną będzie porażką grupy CCC Polsat Polkowice. Pewną ciekawostką jest start kilku kolarzy mtb, w tym Marka Konwy.
     

    5. Wyścigi amatorskie i nie tylko

    Reaktywowany na szybko Puchar Polski XC zawita do znanej kolarzom mtb miejscowości Boguszów-Gorce (?Górale na Start?), z kolei Puchar Polski XCM w postaci Skandia Maratonu do Bytowa. Oprócz tego Kaczmarek Electric w Kargowej, Mazovia w Wieliszewie, Poland Bike, Puchar Tarnowa i cała masa innych imprez, także triathlonowych i szosowych (Mistrzostwa Polski Masters w Krzywinie).

    6. Upał!

    Mimo zapowiadanych burz, zapowiada się gorący weekend. Przy takim natłoku imprez grzechem będzie gdzieś nie wystartować. Przy okazji można zadbać o kolarską opaleniznę. Rywalizację na najlepsze ?tanlinesy? czas zacząć ;) Bawcie się dobrze!

  • Blast from the past – szczyt za wcześnie

    Blast from the past – szczyt za wcześnie

    Był taki sezon, gdy Lance Armstrong zadrżał w obawie przed porażką w Tour de France. Grupa głodnych sukcesu kolarzy solidnie postraszyła go podczas Criterium du Dauphine 2004r, jednak radość Ibana Mayo czy Tylera Hamiltona okazała się przedwczesna.

    Armstrong miał już wówczas na koncie serię pięciu zwycięstw w Tour de France, ale by zostać samodzielnym liderem klasyfikacji na najbardziej utytułowanego kolarza Wielkiej Pętli, potrzebował jeszcze jednej wygranej. Rok wcześniej, w 2003r był blisko porażki. Rywale odrobili lekcję, do gry obok Michele Ferrariego wkroczył Eufemiano Fuentes. Kolejny fizjolog-szarlatan, który budował przygotowania i wyścigową taktykę wokół odpowiedniego stosowania środków dopingujących.

    Szanse, przynajmniej w teorii, się wyrównały. Co więcej, po kilku przetasowaniach w peletonie, konkurenci Armstronga byli wyjątkowo zmotywowani, by w końcu dobrać mu się do skóry. Na trasie Tour de France miała się znaleźć jazda indywidualna pod górę z metą na Alpe d?Huez. Podczas Criterium du Dauphine Libere, jak wówczas brzmiała nazwa głównego testu przed Wielką Pętlą, przygotowano próbę jeszcze cięższą: podjazd na czas zboczami Mont Ventoux.

    Tyler Hamilton i Oscar Sevilla w nowych barwach szwajcarskiej grupy Phonak oraz Baskowie z Euskaltel Euskadi poczuli, że są na dobrej drodze do osiągnięcia sukcesu. Na etapach Dauphine nadawali niesamowite tempo. Typowy ?góral?, Iban Mayo był w stanie wygrać pięcioipółkilometrowy prolog. Choć na trasie znalazł się niewielki podjazd, jazda baskijskiego kolarza i tak wyglądała wyjątkowo. Również Hamilton pokonał w tej próbie Armstronga. Na kolejnych etapach Baskowie kontrolowali peleton, nie tylko ich lider był świetnie przygotowany, ale też jego pomocnicy.

    Czwarty odcinek wyścigu był pokazem siły, jaką w owych czasach dawało odpowiednie przygotowanie farmakologiczne. Podczas czasówki na Mt. Ventoux kolarze pędzili z niesamowitą prędkością. Mayo i Hamilton ustanowili dwa najlepsze czasy w historii rowerowych wspinaczek na tę słynną górę. Do zwycięskiego Baska Armstrong stracił niemal dwie minuty, a poza wymienioną dwóją wyprzedzili go również Oscar Sevilla i Juan Miguel Mercado (kto go jeszcze pamięta?).

    W ucieczkach i na przełęczach znakomicie w tamtym wyścigu radzili sobie również specjaliści od bruków: George Hincapie i Stuart O?Grady walczyli o zwycięstwa etapowe w końcowej fazie Criterium du Dauphine. O ile Hincapie w postępowaniu USADA przyznał się, że w tamtych latach był częścią dopingowego programu drużyny Armstronga, o tyle O?Grady zadeklarował jedynie stosowanie EPO w 1998r. Pomimo tego, w 2004r na alpejskich szosach podjeżdżał z lekkością.

    Tyler Hamilton wspomina Dauphine 2004 w "Wyścigu Tajemnic"
    Tyler Hamilton wspomina Dauphine 2004 w „Wyścigu Tajemnic”

    Iban Mayo do końca kontrolował przebieg wyścigu. Mocne tempo nadawane przez jego pomarańczowy pociąg wybiło z rytmu Hamiltona, który upadł na jednym ze zjazdów. Okazało się jednak, że baskijski kolarz popełnił błąd. Nawet w tamtych czasach nie było możliwe utrzymywanie organizmu na najwyższym poziomie przez niemal dwa miesiące. W czasie Tour de France zdołał jedynie przyjechać w czołówce na pierwszym pirenejskim etapie. Na kolejny nie starczyło już sił a następnie wycofał się po piętnastym odcinku. Za usprawiedliwienie można przyjąć, że przynajmniej oficjalnie, w tamtym czasie zmagał się z mononukleozą oraz był nieco poobijany. Z kolei Hamilton musiał się wycofać po kontuzji, jakiej doznał w kraksie na jednym z pierwszych etapów. Z perspektywy czasu wiadomo, że tego typu problemy omijają zawodników, którzy są w 100% dyspozycji. Pech dopada tych, którzy są nieco słabsi a przez to bardziej nerwowi i muszą więcej ryzykować.

    Mimo dotkliwej porażki na trasie Criterium du Dauphine, Armstrong i jego ekipa zachowali zimną krew. Opiekujący się Amerykaninem Michele Ferrari był zbyt dużym perfekcjonistą, by popełnić błąd. W czasie Touru to Lance był górą, najwyższa forma przyszła wtedy, gdy był na to czas: podczas decydujących odcinków w Alpach w drugiej części Wielkiej Pętli. Tam właśnie Armstrong zdominował rywali na Alpe d?Huez i wykazał się szybkością oraz typową dla siebie arogancją na etapach do Grand Bonnard, gdzie ośmieszył rywali z Telekomu oraz Lons le Saunier, gdzie zmusił Filippo Simeoniego do zaprzestania jazdy w ucieczce.

    O Bohaterach z Dauphine mało kto już wtedy pamiętał. Na Tourze, prócz oczywiście Armstronga i Ullricha liczył się Ivan Basso, który ?Delfinat? przejechał treningowo. Kolejnych kilka tygodni później, ?magiczne? metody Eufemiano Fuentesa zawiodły Hamiltona, który został pierwszym sportowcem przyłapanym na stosowaniu niedozwolonej transfuzji. Iban Mayo również nie podniósł się po upadku ze szczytu, który osiągnął w czerwcu 2004, trzy lata później wpadł na EPO.

    Zdjęcie okładkowe: Droga przed szczytem Mont Ventoux, fot. Mat / flickr CC BY 2.0