Kategoria: Recenzje

  • Zaskakujący dzień. Serial dokumentalny o drużynie Movistar.

    Zaskakujący dzień. Serial dokumentalny o drużynie Movistar.

    Jeśli śledząc wielkie toury poddajecie w wątpliwość taktykę poszczególnych zespołów lub krytykujecie dyspozycję zawodników, “Zaskakujący dzień” to pozycja obowiązkowa do obejrzenia. Po trzech godzinach z dyrektorami sportowymi i kolarzami Movistaru kolarstwo zawodowe nie będzie już dla was takie samo. 

    Sześć półgodzinnych odcinków prowadzi nas przez najważniejsze momenty sezonu 2019 w wykonaniu hiszpańskiego zespołu. Dla Movistaru, drużyny z czterdziestoletnią tradycją, zawsze najważniejsze były wielkie toury. 

    W każdym z nich podopieczni Eusebio Unzue rywalizowali nie tylko z konkurencyjnymi zespołami, ale też wewnątrz własnego teamu. 

    Obserwujemy więc nie tylko pojedynki na szosie, ale też starcia charakterów: Mikela Landy, Richarda Carapaza, Nairo Quintany, Alejandro Valverde i Marca Solera a także dyrektorów sportowych, którzy są równoprawnymi bohaterami tej opowieści. Wspomniany Unzue, Jose Vicente Garcia Acosta, Jose Luis Arieta, Pablo Lastras i Max Sciandri dają możliwość zrozumienia niektórych wydarzeń, których świadkami byliśmy śledząc wyścigi w relacjach Eurosportu. 

    Movistar jest bowiem zespołem, który często jest krytykowany za złą taktykę, niezrozumiałe decyzje personalne czy kontrowersyjne zachowania w peletonie z łamaniem niektórych ważnych, acz niepisanych zasad włącznie. 

    Wielu zarówno kibiców jak i zawodowych czy pół zawodowych komentatorów kolarstwa w swoich ocenach kieruje się trudnym do zrozumienia przeświadczeniem o nieomylności menadżerów drużyn oraz nadludzkich możliwościach samych sportowców. 

    Tymczasem “Niespodziewany dzień” pokazuje, że mimo doświadczenia i profesjonalizmu błędy zdarzają się każdemu, wahania formy przytrafiają się niezależnie od wcześniejszych planów i przygotowań a przedsięwzięcie, jakim jest wielki tour to niemal żywy, dynamiczny organizm, który potrafi zaskoczyć największych wyjadaczy. 

    Mnogość zmiennych: od trudnych do przewidzenia ludzkich emocji po niezależne siebie siły natury powodują, że wiele kwestii trzeba rozwiązywać w ciągu kilku chwil, równocześnie patrząc w ekran monitora, prowadząc samochód w zatłoczonej kolumnie wyścigu i podając bidony.

    Krótko mówiąc ten serial, choć mocno niszowy i pozornie przeznaczony dla najbardziej zaangażowanych fanów kolarstwa powinien być lekturą obowiązkową dla każdego, kto poświęca godziny przed ekranem na śledzenie sportu rowerowego. A zwłaszcza dla tych, którzy następnie na ten temat publicznie się wypowiadają. 

    “Zaskakujący dzień” 
    Reż. Jose Larraza, Marc Pons
    6 odcinków (22-39’)
    Serial w marcu 2020 jest dostępny na platformie Netflix

    PS “Zaskakujący dzień” dostępny jest po hiszpańsku z polskimi napisami. Niestety napisy są na poziomie tłumaczenia przez niezbyt zaawansowany, automatyczny translator. Poza tym drobnym mankamentem to świetna sprawa. Obraz jest znakomicie sfotografowany i zmontowany a zarówno twórcom jak i samej ekipie Movistar należą się gratulacje za bezkompromisowe podejście do tematu. To mogła być niewiele wnosząca hagiografia Eusebio Unzue czy Alejandro Valverde a dostaliśmy nieunikający kontrowersji, szczery obraz dynamiczny niczym najlepsze etapy wielkich tourów.

    A teraz jeszcze mały SPOILER
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    Nigdy wcześniej nie widzieliście Nairo Quintany, który tak często by się uśmiechał. Serio!

  • Coureur (Wyścig). Kolarstwo bardzo mroczne.

    Coureur (Wyścig). Kolarstwo bardzo mroczne.

    Częściowo autobiograficzny film Kennetha Merckena “Coureur” (pol. “Wyścig”) to “the best of” patologii w wyczynowym kolarstwie początków XXIw. 

    Słyszeliście kiedyś o takim zawodniku jak Kenneth Mercken? Nie? W porządku, ja też nie. Jego największym osiągnięciem było mistrzostwo Belgii w jednej z młodszych kategorii wiekowych a szczytem kariery kontrakt z kontynentalną drużyną Flandria. 

    W pewnym momencie życia stwierdził, że zamiast zawodowcem na szosie chce być reżyserem. Skończył szkołę filmową a efektem nowej pasji jest pełnometrażowy debiut “Coureur”.

    To częściowo autobiograficzna historia przedstawiająca doświadczenia Merckena jako utalentowanego zawodnika rozpoczynającego “dorosłe” ściganie w półzawodowej grupie we Włoszech. 

    Plakat filmu "Coureur", pol. "Wyścig"
    Plakat filmu „Coureur”, pol. „Wyścig”

    Ponieważ akcja rozgrywa się na początku XXIw (przed 2005r), dostajemy syntezę opowieści, wywiadów, książek o nielegalnym wspomaganiu: od testosteronu przez stymulanty, hormon wzrostu a kończąc na epo. 

    Biorą wszyscy, wszystko, niemal bez kontroli i konsekwencji. 

    Drugi aspekt “Wyścigu” (pod takim tytułem film dostępny jest w Polsce) to konflikt pokoleń. Główny bohater jest synem kolarza, mierzy się więc z rodzinną tradycją i oczekiwaniami ojca.

    Relacje młodego Felixa, alter ego reżysera i scenarzysty, niemal z wszystkimi są trudne. Z rodzicami, z kolegami, z trenerami, ze znajomymi. Mierzy się z presją wyników, nieznajomością języka, adaptacją w nowym otoczeniu, trenerem-tyranem czy z nadpobudliwymi kolegami z drużyny. 

    Każdy z tych elementów był już wcześniejopisywany w wielu miejscach, zazwyczaj w wywiadach lub książkach “skruszonych” dopingowiczów. 

    Podane razem, w formie wizualnej, z dużą dozą dosłowności powodują, że przygoda z wyczynowym kolarstwem zamiast spełnieniem marzeń staje się wyłącznie ponurą drogą przez cierpienie, wyrzeczenia, konflikty i upokorzenia. 

    Choć całość nie jest ani szczególnie odkrywcza ani wyjątkowo dobrze zagrana, trzeba oddać twórcom, że wykonali solidną pracę odwzorowując realia sportu rowerowego. 

    Mimo, że obecnie tematyka nie szokuje tak bardzo jak jeszcze kilka lat temu, Kenneth Mercken musiał wykazać się pewną odwagą pokazując wiele kwestii, które wciąż objęte są zmową milczenia. Podobnie wygląda sprawa jego osobistych rozliczeń z ojcem, stanowiących równorzędny wątek całej opowieści. 

    Coureur” (pol. Wyścig). Belgia 2018
    Reż. Kenneth Mercken
    92 minuty

    W marcu 2020 film można obejrzeć w HBO Go.

  • The Game Changers

    The Game Changers

    Podobno ten film skłonił Chrisa Froome’a do zmiany diety na roślinną. “The Game Changers” prezentuje zalety weganizmu dla sportowców, zarówno zawodowych jak i amatorów. 

    Uwaga, The Game Changers to wegepropaganda!

    Trudno nazwać ten film dokumentem – to raczej sprawnie wykonany materiał propagandowy. Swoimi nazwiskami firmują go nawróceni roślinożercy: Arnold Schwarzenegger, Lewis Hamilton czy Novak Djokovic. 

    Równolegle z potwierdzonymi przez lata wynikami badań dotyczących chorób układu krążenia pokazuje wiele pomiarów czy nawet zabaw nie mających wiele wspólnego z nauką. Takich jak zaprezentowanie zmętnionego tłuszczem osocza czy porównywanie erekcji po spożyciu mięsnego i roślinnego posiłku. 

    Wszystko to dla wzmocnienia przekazu o korzyściach zmiany diety dla roślinną.

    Miło, lekko i przyjemnie

    The Game Changers ma miły i lekki charakter, niczym zbilansowana dieta bezmięsna. Kwestie etyczne związane ze zjadaniem zwierząt, podobnie jak ekologiczny aspekt przemysłowej hodowli są jedynie zasygnalizowane. 

    Tematem materiału jest zobrazowanie tezy, że dieta wegańska korzystnie wpływa nie tylko na zdrowie, ale pomaga poprawiać osiągnięcia w różnych odmianach sportu. 

    Mamy więc historie ultrabiegacza, kolarki torowej, strongmana, crossfitowca, futbolistów czy kontuzjowanego reprezentanta sztuk walki, który równocześnie jest narratorem.

    W każdym z przypadków efektem zmiany diety są lepsze wyniki sportowe bez uszczerbku na zdrowiu a wręcz przy poprawie jego ogólnego stanu.

    Dobra robota w słusznej sprawie?

    W 2020r wegetarianizm czy weganizm nie jest dziwactwem. Stał się stylem życia czy nawet modą. 

    Dla wielu osób “niejedzenie mięsa” jest oczywistością z wielu względów: etycznych, zdrowotnych czy towarzyskich. 

    The Game Changers w temacie zalet diety roślinnej nie odkrywa Ameryki, natomiast dzięki przyjaznej formie daje szansę na oswojenie się z tematem co bardziej konserwatywnym jednostkom. 

    Jeśli interesujecie się sportem nie tylko od strony kibica, ale też sami jesteście aktywni, może być dla was ciekawym punktem wyjścia do przeanalizowania swojej diety. A poza tym zapewnia kilkadziesiąt minut niezłej rozrywki. 

    The Game Changers, USA 2018
    Reżyseria: Louie Psihoios
    88’
    Film dostępny jest na Netflixie (stan na luty 2020)

  • Córka trenera

    Córka trenera

    Trochę kino o dorastaniu a trochę film drogi. Do tego historia ojca trenującego nastolatkę w realiach jednej z popularnych dyscyplin sportu. Choć „Córka Trenera” jest o tenisie, znajdziecie w nim wiele smaczków, które spotykacie na co dzień samemu startując w zawodach.

    Łukasz Grzegorzek stworzył kameralny, wizualnie zgrabny „indie-filmik„, który spotkał się z pozytywnym przyjęciem krytyków. Choć często kwalifikowany jest jako „dramat” a bohaterowie od czasu do czasu na siebie krzykną lub uronią łzę, oglądamy małą historię, pozornie bez większego znaczenia. Taką, która przydarzyła się każdemu z nas. Lub przynajmniej mogła się przydarzyć.

    Ktoś o czymś marzy, ktoś się rozczarowuje, jest też odrobina romansu i paru kolorowych bohaterów drugoplanowych. Ot, życie. 

    „Córka Trenera” ma kilka zalet: sensowny scenariusz, bezpretensjonalność, ładne zdjęcia i budzących pewne zainteresowanie bohaterów nieźle zagranych przez dobrze dobraną obsadę (m.in Jacek Braciak, Agata Buzek oraz Karolina Bruchnicka i Bartłomiej Kowalski). 

    Zalicza się więc do, wciąż nielicznych, polskich produkcji, które można obejrzeć bez poczucia, że twórca nami gardzi a swój film zrobił wyłącznie dla pieniędzy. 

    Jeśli lubicie takie kino, to polecam, jeśli nie, to nie stracicie za wiele. Tak czy inaczej nie pisałbym o nim gdyby nie fakt, że historia, którą opowiada dzieje się w świecie sportu. 

    Nie wiem, jak „Córka Trenera” odwzorowuje realia polskiego, juniorskiego tenisa natomiast mogę śmiało powiedzieć, że niesie ze sobą wiele obserwacji, których każdy z nas doświadcza lub doświadczał na co dzień rywalizując w swojej ulubionej dyscyplinie sportu.

    Plastikowe pucharki i listy wyników rozwiewane przez wiatr? Zaliczone. Dekoracja zwycięzców oklaskiwana wyłącznie przez trenerów lub rodziców? Jest. Pracownik urzędu wręczający trofea w zastępstwie nieobecnego burmistrza? Mamy to!

    Noclegi w podrzędnych kwaterach, podróże z zawodów na zawody leciwym busem, treningi gdzie popadnie, bo co by się nie działo przecież „muszą zostać odbyte”… a przy tym dbałość o dietę, niewyleczone kontuzje i gasnące marzenia o wynikach, karierze lub jakiejkolwiek innej formie pozostania przy sporcie, wokół którego zbudowane jest życie. Bohaterów filmu lub po prostu nasze. 

    Można jeszcze poruszyć temat perspektyw, jakie mają młodzi ludzie wchodzący w dorosłość, zarówno tę życiową i tę sportową. Przyszłości, której wizji w wyczynie zazwyczaj nie ma o ile nie jest się w wąskim gronie najbardziej utalentowanych i zamożnych jednostek. 

    Ponieważ jednak „Córka Trenera” jest sama w sobie małym, bezpretensjonalnym filmikiem, sam też nie powinienem uderzać w zbyt poważny ton, zatem w tym miejscu się zatrzymam i mimo kilku drobnych niedociągnięć po prostu go polecę. 

    „Córka Trenera”, 2018
    Reżyseria: Łukasz Grzegorzek
    90 minut. 
    Film miał premierę kinową wiosną 2019; w listopadzie 2019 jest dostępny w HBO Go.

  • Der Läufer. Biegacz.

    Der Läufer. Biegacz.

    Historia mocno zaburzonego człowieka, który równocześnie jest wyczynowym biegaczem z nadziejami na udział w Igrzyskach Olimpijskich to przykład filmu sportowego, który odchodzi od utartych schematów tego typu kina.

    Pełnometrażowy debiut szwajcarskiego reżysera, Hannesa Baumgartnera jest oparty na prawdziwych wydarzeniach. W przeciwieństwie do większości gatunkowych filmów o tematyce sportowej nie jest schematyczną produkcją „klasy B” lecz aspiruje do nagród na prestiżowych festiwalach.

    Ze zwiastunów i zapowiedzi możemy dowiedzieć się, że „Biegacz” opowiada o losach Jonasa Widmera. To utalentowany zawodnik, idol lokalnej społeczności w Bernie, zwycięzca imprezy, w której startuje się w stroju wojskowym. Jonas trenuje w klubie, wyniki kolejnych sprawdzianów i badań wskazują, że ma szansę awansować do Igrzysk Olimpijskich, gdzie chce wystartować w maratonie.

    Choć zarówno w sporcie jak i w życiu osobistym odnosi kolejne sukcesy (ma ciekawą pracę, jest w stałym związku), równocześnie zmaga się z poważnymi traumami. Wychowywał się w rodzinie zastępczej a jego brat popełnił samobójstwo.

    Nie radząc sobie z problemami, wieczorami zaczyna napadać na kobiety, co ułatwia mu umiejętność szybkiej ucieczki z miejsca rabunku.

    W filmie Baumgartnera dostajemy nieco retrospekcji, znajdziemy w nich także sekwencje snów głównego bohatera. Całość jest jednak prostą historią pokazującą kolejne etapy eskalacji jego problemów.

    Obserwujemy kilka poziomów dramatu. Trudne są zarówno treningi, porażki, kontuzje Jonasa, jego bezradność związana z wydarzeniami z przeszłości jak i wreszcie popełniane przez niego kolejne przestępstwa.

    Wszystko jest jednak zagrane na niskim poziomie intensywności co podkreślają zdjęcia w charakterystycznych, pozbawionych nasycenia kolorach i brak ścieżki dźwiękowej (mając w pamięci tradycyjne filmy sportowe wyobraźcie sobie sceny treningu bez inspirującej muzyki).

    Nie jest to może wielkie kino, za to kolejny przykład na to, że można opowiedzieć historię biegacza w sposób autorski, unikając utartych schematów. Dzięki odejściu od kina gatunkowego, sport wyczynowy staje się pełnoprawną częścią kultury, pretekstem do dyskusji nad rolą wychowania, socjalizacji, toksyczną męskością, militaryzacją społeczeństwa czy zaburzeniami psychicznymi. Jest tłem solidnego, europejskiego dramatu, jedną ze składowych kameralnej historii, która, zależnie od wrażliwości odbiorcy, mniej lub bardziej będzie oddziaływać na jego emocje.

    Hannes Baumgartner
    „Der Laufer”. Polski tytuł „Biegacz”, można go też spotkać pod angielskim „Midnight Runner”
    Szwajcaria, 88 minut.
    Film był prezentowany np. podczas festiwalu Off Camera, obecnie (październik 2019) jest dostępny w HBO Go i tam też go obejrzałem.

  • Ryszard Szurkowski. Wyścig.

    Ryszard Szurkowski. Wyścig.

    Biografia wciąż najwybitniejszego polskiego kolarza to nie tylko jego wspomnienia z wypełnionej sukcesami kariery sportowej. Część dochodu zostanie przeznaczona na rehabilitację po poważnym wypadku, jakiemu Szurkowski uległ podczas jednego z amatorskich wyścigów, którymi wciąż cieszy się wiele lat po zakończeniu profesjonalnego uprawiania sportu.

    Przejdę od razu do rzeczy. Gdyby nie fakt, że za tym wydawnictwem stoi właśnie cel charytatywny, z pewnością bym go nie polecił. A tak, można oddać mistrzowi co mistrzowskie. Wszak przez wiele lat swoją postawą na szosie, jak i później w roli trenera sprawiał wiele radości kibicom żyjącym w niełatwych realiach „Polski Ludowej”, zatem wsparcie Ryszarda Szurkowskiego w trudnych chwilach jest pewnego rodzaju obowiązkiem (a jeżeli chcecie wydatniej dołożyć się do jego leczenia, możecie to zrobić tutaj).

    Ryszard Szurkowski - osiągnięcia sportowe
    Ryszard Szurkowski – osiągnięcia sportowe

    Cztery zwycięstwa w Wyścigu Pokoju, indywidualne mistrzostwo i wicemistrzostwo świata indywidualnie i dwa złota drużynowo oraz dwa srebra olimpijskie w drużynie. Ryszard Szurkowski może nie był „polskim Merckxem”, ale prawie.

    „Wyścig” to de facto opis jego największych sukcesów sportowych (a także kilku porażek) i… niewiele więcej. Na całość składają się trzy elementy: fragmenty książki „Być liderem” z 1983r autorstwa Krzysztofa Wyrzykowskiego, rozmów przeprowadzonych współcześnie oraz „dzienników” Szurkowskiego publikowanych w trakcie Wyścigu Pokoju (zatem nasz mistrz był pierwszym w kraju kolarskim blogerem ;) ).

    Efekt jest taki, że o tych samych faktach, często w bardzo zbliżonej formie, czytamy trzykrotnie. Biorąc pod uwagę, że zarówno sam bohater jak i indagujący go dziennikarze nie wchodzą zbytnio w szczegóły, dostajemy rodzaj kroniki sportowej z lat ’60, ’70 i ’80 XXw, w której nazwiska, miejsca i daty zlewają się w jedno. Dodatkiem mającym nadać nieco kontekstu są wyróżnione, krótkie wypowiedzi kolarzy, których Szurkowski wymienia w swoich wspomnieniach.

    Być może dla czytelników pamiętających emocje związane z rywalizacją polskiej kadry z „zaprzyjaźnionymi” reprezentacjami ZSRR i NRD podczas Wyścigu Pokoju będzie to powrót do czasów młodości, przez co przychylniej spojrzą na taką formę, choćby przez sam sentyment.

    Choć wydawałoby się, że sportowiec z tak licznymi sukcesami będzie po latach usatysfakcjonowany przebiegiem swojej kariery, w wielu miejscach nawet nie odczuwalny a wręcz wyrażany wprost jest rodzaj żalu czy nawet pretensji. Do okoliczności, do rywali czy działaczy.

    Ponieważ Szurkowski w swojej biografii raczej opowiada o swoich wynikach niż o sobie, wnioskować można tylko po pewnych tropach, które wskazują, że jest człowiekiem niezmiernie wymagającym, tak od siebie (co tłumaczyłoby poczucie niedosytu) jak i od innych (co może być odpowiedzią na pytanie o źródło licznych, dziwnych wypowiedzi i ocen, które znajdziemy w mediach).

    Powiedziałbym, że być może to właśnie jest powód słabości tej książki. Mistrz peletonu narzucił swoją narrację, w której zabrakło miejsca np. na większe osadzenie w realiach epoki, które przybliżyłoby jego historię współczesnemu czytelnikowi. Nie spodziewałem się, że to kiedykolwiek napiszę, ale zdecydowanie lepiej zrobił to Czesław Lang w biograficznej części swoich wspomnień (tutaj moja recenzja).

    Zakładam jednak, że wydanie „Wyścigu” akurat w tym momencie i formie wynika z potrzeby chwili, związanej z trudną sytuacją, jaką po wypadku na Gran Fondo w Kolonii znalazł się Ryszard Szurkowski. Raczej więc dla wydawnictwa SQN należą się gratulacje, bo to kolejna kolarska pozycja w ich portfolio. Nawet, jeśli, realnie rzecz ujmując, dość kiepska.

    Ryszard Szurkowski. Wyścig.
    Wydawnictwo SQN 2019
    Ryszard Szurkowski, Krzysztof Wyrzykowski, Kamil Wolnicki
    356 stron
    Wydanie elektroniczne kupiłem za 27,99zł

    PS. Ryszard Szurkowski do legenda Wyścigu Pokoju. Sam jestem jednym z ostatnich roczników, które pasjonowały się rywalizacją w tym „amatorskim odpowiedniku Tour de France”. Ile pamiętam z „Course de la Paix” możecie przeczytać TUTAJ.

  • Jonathan Vaughters: One Way Ticket

    Jonathan Vaughters: One Way Ticket

    Od utalentowanego juniora z VO2Max 90ml/kg/min, przez niespełnionego zawodowca po CEO jednej z najciekawszych, choć nie najbogatszych ekip World Touru. Jonathan Vaughters doprowadził do upadku Lance?a Armstronga, stworzył grupę deklarującą jazdę 100% fair i rozpowszechnił wśród kolarzy charakterystyczny wzór ?argyle?.

    Zacznę od laurki dla Jonathana Vaughtersa. Uważam go za jedną z najciekawszych i inteligentnych postaci w zawodowym kolarstwie. Z przyjemnością czytam jego kolejne wypowiedzi i artykuły, ponieważ wnoszą sporo świeżości do konserwatywnego świata sportu rowerowego, do tego zazwyczaj są sensownie uargumentowane.

    ?One Way Ticket? jest dość standardową, linearną biografią sportowca z tą różnicą, że opisuje losy osoby, która faktycznie zmieniła swoją dyscyplinę. Choć trzeba pamiętać, że opis wydarzeń dostajemy z punktu widzenia naszego bohatera, trudno polemizować z kilkoma faktami.

    Bez względu na sympatię lub jej brak do postaci ?JV?, w swojej dotychczasowej karierze dokonał kilku istotnych rzeczy. Jako kolarz zmagał się z różnymi problemami które sprawiły, że jako atleta pozostał niespełniony.

    Jonathan Vaughters.JPG
    By KennethnortonOwn work, CC BY-SA 4.0, Link

    Wiele wskazuje, że tak jak w przypadku innych, utalentowanych młodych ludzi, którzy uczestniczyli w zawodowym sporcie na przełomie XX i XXIw, jego wyniki były zaburzone przez powszechnie stosowane, niedozwolone środki i kulturę z tym związaną.

    Dlatego też Vaughters odcisnął piętno na światowym kolarstwie nie jako zawodnik a jako działacz. Twórca Slipstream Sports, orędownik jazdy bez dopingu, prezydent AIGCP i wreszcie jeden z głównych świadków w sprawie prowadzonej przez Travisa Tygarta i Amerykańską Agencję Antydopingową (USADA).

    Owszem, wiele osób może być znużonych ewangelizacją za ?czystym kolarstwem?, nie podzielać podejścia Vaughtersa do kwestii związanych ze sponsoringiem w tym sporcie i wreszcie uważać go za hipokrytę (sam brał doping a później zatrudniał skruszonych dopingowiczów), jednak jego udział w stworzeniu w zawodowym peletonie lepszych i uczciwszych warunków pracy jest znaczny.

    Co więcej, choć cała opowieść jest momentami nieco rozwlekła, główny wątek, jaki można zaobserwować w prezentowanym czasie, od lat ?80 do 2019 to właśnie zaburzenia, które doping wprowadza do sportowej rywalizacji. To odebrane szanse prawdziwie utalentowanym jednostkom, to przerwane kariery i stracone marzenia.

    https://www.instagram.com/p/BzNOO5roTx8/

    Wygląda na to, że materiały do książki powstawały przez wiele lat. Część z nich Vaughters publikował w formie własnych artykułów, część historii, głównie tych związanych z dopingową przeszłością mogliśmy poznać w udzielanych przez niego wywiadach.

    Czynnikami, które miał wpłynąć na jej publikację były drugi rozwód, przebyta terapia (w trakcie której zdiagnozowano u niego lekką postać zespołu Aspergera) i wyczerpująca walka o zapewnienie bezpieczeństwa finansowego drużyny.

    Niewątpliwie Vaughters nie ma też do końca przepracowanej swojej relacji z Lancem Armstrongiem, którego postać przewija się przez kolejne strony jako nemezis autora, ale wygląda na to, że wcześniej czy później przyjdzie czas na pojednanie tych dwóch postaci.

    Zatem, jeśli nie przeszkadza wam czytanie po angielsku (nie sądzę by ta pozycja kiedykolwiek ukazała się po polsku), jest to lektura obowiązkowa dla każdego fana kolarstwa zawodowego.

    Jonathan Vaughters
    ?One Way Ticket: Nine Lives on Two Wheels?
    Quercus 2019
    Wydanie na Kindle kupiłem na Amazonie za $12,16

  • Druga strona medalu: Skandal w amerykańskiej gimnastyce.

    Druga strona medalu: Skandal w amerykańskiej gimnastyce.

    Larry Nassar, fizjoterapeuta gimnastycznej kadry USA przez lata współpracy z narodową federacją, uczelnią oraz prywatnymi ośrodkami i pod przykrywką rehabilitacji molestował ponad 250 młodych zawodniczek. O tej bulwersującej sprawie w trudnym a równocześnie imponującym dokumencie wyprodukowanym przez HBO opowiada Erin Lee Carr.

    Lekarz gimnastyczek stopniowo budował zaufanie pacjentek. Bazując na fizycznym kontakcie z jakim wiąże się jego zawód przekraczał kolejne granice a równocześnie był kryty przez władze swojego związku sportowego, uczelnię oraz współpracowników.

    W połączeniu ze specyfiką gimnastyki: uczestnictwem bardzo młodych zawodniczek, katorżniczym treningiem, częstymi kontuzjami i izolacją kadrowiczek w ośrodkach treningowych Nassar miał stworzone idealne warunki do swoich nadużyć.

    Historia skandalu jest przerażająca a równocześnie trudno jej się dziwić. Schemat działania Larry’ego Nassara wydaje się być zbliżony do innych tego typu postaci, podobnie jak, do pewnego momentu, zachowanie ofiar czy ich bliskich.

    Dokument Erin Lee Carr idealnie trafia w moment zmian, jakie obserwujemy w świecie rozrywki, sportu czy biznesu, które rozpoczęły się od #MeToo.

    Sam proces Nassara, ostatecznie skazanego na 175 lat więzienia zakończył się w poruszający sposób, ponieważ sędzia przed wydaniem wyroku pozwoliła wypowiedzieć się wszystkim, chętnym do tego, poszkodowanym.

    Choć jest to temat trudny i bolesny, zarówno na sali sądowej jak i później, przed kamerą dokumentalistki nie tylko opowiedziały o swoich doświadczeniach i uczuciach, ale zrobiły to wprost, z otwartą przyłbicą, prezentując swoją twarz i nazwisko.

    Przełamanie wstydu, tabu a także zmierzenie się ze społeczną presją i agresją to najbardziej imponująca część zarówno całej sprawy jak i filmu. Wyraz niezwykłej odwagi, której podłoże ma niewątpliwie znaczenie terapeutyczne, ale również jest przykładem dla innych poszkodowanych w podobnych sprawach, które wychodzą na jaw w kolejnych środowiskach, grupach zawodowych czy branżach.

    Choć cały obraz to właściwie wyłącznie „gadające głowy” zmontowane z archiwalnymi ujęciami z treningów i zawodów, „Druga strona medalu” (oryginalny tytuł jest zdecydowanie ciekawszy: „At the heart of gold”) trzyma znakomite tempo i angażuje, nie tylko ze względu na poruszaną tematykę. To kawał dobrego dokumentu i trudno się dziwić, że autorka znajduje się wśród „30 najbardziej wpływowych ludzi w mediach przed trzydziestką”.

    Poniżej znajdziecie wersję tekstu z 01.07.2019

    Tyle o samym filmie, ale nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał o istotnym kontekście. Kilka dni przed tym, gdy obejrzałem „Drugą stronę medalu” dowiedzieliśmy się o kolejnej fazie, w jaką weszła sprawa Andrzeja P., oskarżonego o molestowanie i gwałt na swoich podopiecznych, byłego trenera i dyrektora sportowego w Polskim Związku Kolarskim.

    Po ośmiu miesiącach pracy warszawska prokuratura skierowała postępowanie do sądu a P. w areszcie będzie przebywał przynajmniej do 24. września.

    Pamiętając o domniemaniu niewinności i o tym, by nie wydawać publicznie wyroku zanim nie zrobi tego wymiar sprawiedliwości nawiążę do pewnych podobieństw z seksskandalem w amerykańskiej gimnastyce.

    O postępowaniu Larry’ego Nassera wiedziało wiele osób. A jeśli nie wiedziało, to przynajmniej dostawało wystarczająco sygnałów, by pochylić się nad tematem. Tymczasem władze jego uczelni utajniły część raportu po jednej ze skarg, prowadzący komercyjne, gimnastyczne szkoły trenerzy przymykali oko na zachowanie Nassera.

    Uniwersytet Stanowy w Michigan ma w sumie wypłacić pół miliarda dolarów odszkodowań ofiarom. Z kolei Amerykański Komitet Olimpijski zmusił cały zarząd tamtejszej federacji gimnastycznej do rezygnacji, następnie rozpoczął proces decertyfikacji Związku, który w grudniu 2018r ogłosił bankructwo.

    W październiku 2018, były już CEO Związku, Steve Penny został aresztowany z zarzutami o manipulowanie dowodami a rektor uniwersytetu w Michigan, Lou Anna Simon została oskarżona o składanie fałszywych zeznań.

    Wiele wskazuje na to, że o nadużyciach Andrzeja P. w Polskim Związku Kolarskim również wiedziało wiele osób. A gdy grunt zaczął palić się pod nogami, środowisko, podobnie jak amerykańskie środowisko gimnastyczne, zaczęło nieudolnie sprawę tuszować lub załatwić bez uszczerbku na wizerunku związku i jego działaczy. Kto tak robił, w jakim interesie, czy z własnej woli czy pod presją i czy Andrzej P. rzeczywiście dopuszczał się zarzucanych mu czynów, zarówno tych obyczajowych jak i innych, które równolegle bada Prokuratura Regionalna dowiemy się za jakiś czas.

    Ostatecznie najważniejsze co się liczy, to dobro poszkodowanych. Mam więc nadzieję, że niezależnie od wyroku sądu, wykażemy się względem nich należną empatią.

    „Druga strona medalu: Skandal w amerykańskiej gimnastyce” („At the Heart of Gold: Inside the USA Gymnastics Scandal”)
    Reżyseria: Erin Lee Carr
    Produkcja: HBO
    85 minut
    Film obejrzałem w HBO GO w czerwcu 2019.

    Suplement 02.02.2022

    Na początku lutego 2022, po niemal dwóch latach procesu, Sąd Okręgowy w Legnicy wydał wyrok skazujący Andrzeja P. na 4,5 roku bezwzględnego pozbawienia wolności, 6 lat zakazu wykonywania zawodu oraz zbliżania się do poszkodowanych. To wyrok I instancji i nie jest prawomocny, Andrzej P. może się od niego odwołać.

    Ponieważ sąd, m.in. z myślą o poszkodowanych utajnił rozprawę, prawdopodobnie nie poznamy jej szczegółów. Choć oczywiście każda sprawa tego typu jest inna, temat molestowania, mobbingu i innych nadużyć w świecie sportu czy kultury doczekał się już wielu relacji, artykułów, książek, wywiadów czy nawet filmów. Na przykład takich jak recenzowany powyżej „Druga Strona Medalu”. Co jest istotne, to pewne wspólne mechanizmy charakterystyczne zarówno dla postępowania sprawców jak i świadków. Możecie przyjrzeć się oglądając m.in. „Drugą Stronę Medalu”, „Małą Królową” czy „Slalom„.

  • Time Trial. Czasówka. Próba charakteru.

    Time Trial. Czasówka. Próba charakteru.

    Zamiast triumfalnego pożegnania na Polach Elizejskich, David Millar w swoim ostatnim sezonie doświadczył kumulacji trudności, z jakimi na co dzień zmaga się zawodowy kolarz. Dokument ?Time Trial? pokazuje wszystko, co zazwyczaj jest pomijane w telewizyjnych relacjach z kolejnych wyścigów.

    Bardzo chciałem obejrzeć ten film. David Millar jest jedną z moich ulubionych postaci w profesjonalnym kolarstwie. To jeden z tych zawodników, którzy w obliczu dopingowej wpadki zamiast chować głowę w piasek lub opowiadać głodne kawałki postanowili coś zmienić.

    Szkot był jednym z cudownych dzieci ?ery EPO?. Podczas czasówki na Tour de France pokonał samego Armstronga, zdobył też tęczową koszulkę mistrza świata w jeździe indywidualnej. ?Afera Cofidisu? odmieniła jego karierę. Po powrocie z dwuletniej dyskwalifikacji Millar nie tylko stał się orędownikiem czystego kolarstwa, ale też odnalazł się w nowej rzeczywistości odnosząc kolejne, choć już nie tak spektakularne sukcesy.

    W sezonie 2014 postanowił zakończyć wyczynową karierę i właśnie w tym, trudnym dla każdego sportowca czasie, towarzyszy mu autor filmu ?Time Trial?, Finlay Pretsell.

    Plan był taki, by wraz z Millarem odbyć ostatnie tournee, zwieńczone trzynastym uczestnictwem w Tour de France. Sam kolarz planował celebrować swoje pożegnanie. M.in. sponsorująca go firma Fi?z:k na każdy z wyścigów przygotowała specjalne buty, unikatową grafiką nawiązujące do kolejnych imprez.

    Niestety życie bywa brutalne a sport bywa okrutny jeszcze bardziej. Zamiast cieszyć się sławą, Millar przeżywał trudne chwile niemiłosiernie męcząc się podczas następujących po sobie wyścigów. Mimo problemów, zdołał jeszcze przejechać hiszpańską Vueltę i jesienią zakończył karierę podczas organizowanego przez lokalny klub uphillu.

    ?Time Trial? wbrew polskiemu tytułowi nie opisuje specjalizacji Millara, czyli jazdy indywidualnej na czas. Jest za to historią, która jak żadna inna do tej pory odkrywa kulisy zawodowego kolarstwa. Mamy więc nieocenzurowane rozmowy dyrektorów sportowych w teamowym samochodzie, wymiany zdań przed snem w hotelowych pokojach czy smalltalki w peletonie.

    Film Pretsella jest obrazem o kolarzu, o kolarstwie i niemal wyłącznie dla kolarzy. Nie znajdziemy w nim właściwie żadnej ekspozycji. Bardziej niż słowem operuje obrazem, często skupiając się na brutalnej i bolesnej stronie tego sportu. Gdy sam Millar mówi wprost do kamery, jego wypowiedzi najczęściej są dosadne lub przepełnione goryczą.

    Tak jak odwagi wymagała antydopingowa krucjata ?skruszonego? kolarza, tak i występ w poruszającym filmie musiał wiązać się z pewnego rodzaju heroizmem. Kolejny raz szkocki zawodnik złamał liczne, obowiązujące w peletonie tabu, wprowadzając fanów tam, gdzie zazwyczaj nie mają wstępu.

    Nie wiem, co o takim podejściu sądzą byli czy obecni kolarze zawodowi. Wiem natomiast, że choć ?Time Trial? nie jest pozbawiony wad, ale ponieważ zamiast hagiografii, okrągłych słów napisanych przez ghostwritera czy specjalistę od wizerunku dostaliśmy bombę prawdziwych emocji, jest po prostu bezcenny.

    Time Trial (polski tytuł ?Czasówka. Próba charakteru?)
    reż. Finlay Pretsell
    Wielka Brytania 2017
    Film obejrzałem podczas festiwalu Off Camera, w legalnej dystrybucji dostępny jest np. na Amazon Prime na itunes.

  • Peter Sagan. Mój świat

    Peter Sagan. Mój świat

    Największa gwiazda współczesnego peletonu opowiada o swoim podejściu do kolarstwa. I do życia trochę też. Choć to wciąż ?sportowa biografia?, skutecznie wymyka się schematom obciążającym tego typu publikacje i dzięki temu pozytywnie zaskakuje.

    Gdy ?The Inner Ring? opublikował nieszczególnie przychylną recenzję książki Sagana, do lektury zasiadłem bez entuzjazmu. Na szczęście wraz z kolejnymi stronami niechęć mijała i muszę stwierdzić, że spisane przez ghostwritera przemyślenia trzykrotnego mistrza świata to dobra propozycja dla fanów kolarstwa bez względu na ich doświadczenie czy poziom zaawansowania.

    Przede wszystkim Sagan unika schematycznej, linearnej opowieści, w zamian opierając swoją opowieść o bezprecedensowe, zdobyte z rzędu, trzy tytuły najlepszego kolarza globu.

    Sporo miejsca poświęca swojej relacji z Olegiem Tińkowem, kontrowersyjnym miliarderem i pasjonatem kolarstwa, który był równocześnie szefem Sagana w sponsorowanym przez siebie zespole. Wygląda na to, że mimo wielu konfliktów i różnicy zdań, słowacki mistrz ostatecznie znajdował wspólny język z ?szalonym? Rosjaninem. Z pewnością obu panom nie brakuje charyzmy, cechy, która we współczesnym, zawodowym peletonie jest na wagę złota.

    Motywem przewodnim ?Mojego Świata? jest znaczenie i funkcjonowanie ?Team Peter?, czyli grupy najbliższych współpracowników i przyjaciół Sagana. Nie byłoby trzech tęczowych koszulek bez brata, menadżera, trenerów, rzecznika prasowego, przyjaciół-gregario, masażysty i mechanika. Myśląc o kolarstwie jako o sporcie zespołowym, zazwyczaj mówimy o roli, jaką pełni drużyna na szosie. Tymczasem Peter Sagan przybliża swoim czytelnikom zasady działania grupy ludzi, którzy wydatnie przyczyniają się do jego kolejnych sukcesów.

    A cała reszta? Cóż, zawodowego sportowca, celebrytę, gwiazdę kina, jakąkolwiek osobę publiczną znamy na tyle, na ile ona sama zechce dać się poznać. Sagan prezentuje się jako wyluzowany gość, chwytający życie i każdego dnia cieszący się swoim talentem.

    Książka sama w sobie ma nieco wad. Momentami czuć, że spory udział miał ghostwriter, pewne nieścisłości pojawiają się również w tłumaczeniu. Jest też już nieco nieaktualna, ponieważ od jej napisania sporo zmieniło się w życiu prywatnym Petera Sagana (jest w separacji z żoną, w biografii znajdziemy tylko informację o ich spektakularnym weselu). Mimo wszystko fajnie, że wydawnictwo SQN wprowadziło tę pozycję na nasz rynek, co więcej wiosną, czyli w czasie, gdy jej bohater co roku walczy w wyścigach klasycznych.

    Peter Sagan. Mój Świat
    Wydawnictwo SQN, 2019
    Cena na okładce: 39,99, swój egzemplarz kupiłem w promocyjnej cenie 28zł.