Autor: mt_jr

  • Kronika Kolarska 19.08.2026

    Kronika Kolarska 19.08.2026

    Wczoraj karty rozdawał deszcz. Na Deutschland Tour Isaac del Toro jechał w prologu dwie godziny później niż Paul Magnier i niewykluczone, że to przesychająca nawierzchnia sprawiła, że zawodnik UAE był szybszy na trasie prologu o sekundę od kolarza Soudal – Quickstep. Trasa była niełatwa – techniczna, z szybkimi odcinkami w dół i zakrętami, do tego poszczególni kolarze jechali w różnych warunkach. Różnice w klasyfikacji są jednak niewielkie a dzisiejszy etap będzie sprzyjał dynamicznej rywalizacji. Do pokonania jest 215km, teren jest lekko pofałdowany a na ostatnich 30km są dwie premie lotne, premia bonusowa na niewiekiej górce oraz finisz również na nieznacznym podjeździe. I del Toro i Magnier mogą sobie tam poradzić, zapowiada się więc ciekawe ściganie. Finisz około godz. 16.45, w miejscowości Schwäbisch Hall po południu ma już nie padać.

    Po mokrym jechały także panie w Tour of Britain, ale nie przeszkodziło to zawodniczkom SD Worx doprowadzić do finiszu z peletonu, gdzie po raz kolejny w tym sezonie bezapelacyjnie najlepsza była Lorena Wiebes. W ogóle nie było mowy, by z nią powalczyć, dobrą robotę zrobiła Lotte Kopecky, która zostaje w ekipie razem z Wiebes. Mimo pogłosek o transferze do Lidl-Trek, Belgijka przedłużyła kontrakt z SD Worx do 2028r. Finisz dzisiejszego etapu zaplanowano około 15.30, trasa jest łatwiejsza niż wczoraj, druga połowa trasy jest niemal całkiem płaska. Jakiekolwiej inne rozstrzygnięcie niż wygrana Wiebes będzie zaskoczeniem.

    Najgorsze warunki mieli kolarze ścigający się w Belgii. Na Renewi Tour ostatecznie skończyło się finiszem z grupy, ale po drodze były kraksy, ataki na podjazdach (w końcówce ofesnywnie pojechali Florian Vermeersch i zawodnicy RedBulla) a ucieczka została doścignięta dopiero na ostatnim kilometrze. W doborowej stawce sprinterów najlepszy był Jonathan Milan. To jego dwunasta wygrana w tym sezonie, ale nie było o nią łatwo. Wcześniejsze nerwowe chwile to jedno a drugie to bardzo dobry finisz Olava Kooija, któremu niewiele zabrakło by wyprzedzić Włocha.

    Dziś jedyny etap w całości płaski, z finiszem około 16.50.

    Realnie najciekawszym wydarzeniem będzie etap Tour de l’Avenir. W Normandii, gdzie zaczyna się najważniejszy wyścig dla młodzieżowców pogoda też może być kapryśna, teren, przez który będą jechać kolarze nie będzie łatwy. Z jednej strony pagórki, z drugiej wiatr i łatwo będzie o błąd i straty. Zobaczymy, kto w takich warunkach odnajdzie się najlepiej. Finisz około 16.15. Można włączać nie tylko transmisję, ale też uczucia kibica-patrioty, bo zarówno reprezentacja Polski jak i jadący w grupach zawodowych Jackowiak i Goszczurny mogą pokazać się z dobrej strony.

    To jednak nie koniec wrażeń na dziś, ponieważ o godz. 19 w Monako odbędzie się prezentacja drużyn startujących w hiszpańskiej Vuelcie. Będzie Pogacar a także cały blichtr nadmorskiego księstwa dla bogaczy.

    Trzeci wielki tour sezonu rozpocznie się w sobotę, pierwsza część do dnia przerwy to będzie dziewięć dni ścigania. Start w Monako, gdzie rozegrana zostanie czasówka, następnie jeden etap nieopodal księstwa a po nim ponad 300km transferu pod granicę hiszpańską. To tak, aby przypadkiem kolarze nie byli zbyt świezi przed wjazdem w Pireneje. Pierwszy pełnoprawnie płaski etap będzie dopiero ósmego dnia zawodów, do tej pory poza czasówką zawodnicy będą jeździć cały czas po mniejszych lub większych górach…

    Obecność Pogacara nieco psuje zabawę, ponieważ dawno nie było chyba tak wyraźnego faworyta w jakimkolwiek wyścigu. Ze względu na to, że cała trasa jest (poza startem w Monako) na południu Hiszpanii, zawody mogą w pewnym momencie zrobić się ekstremalnie trudne nie tylko z powodu niezliczonych podjazdów, ale i pogody. Dla Pogacara to może być więc cięższa przeprawa niż początkowo sądził, zwłaszcza, że jego cele na wczesną jesień są ambitne: chce wygrać Vueltę, Mistrzostwo Świata oraz Lombardię.

    Jakość listy startowej wyrażana rankingiem procyclingstats wynosi 821 punktów i to jest najmniej od covidowego 2020r, ale więcej niż na Giro w 2024 i 2022r. Wiele zależy od zawodników, ale jest szansa na ciekawe wydarzenia i interesującą narrację w czasie całego wyścigu. Wielu kibiców często wskazuje Vueltę jako swój ulubiony Grand Tour sezonu ze względu na nieprzewidywalny charakter imprezy. W tym roku, o ile Pogacar uniknie kontuzji lub chorób, trzeba jednak będzie do niej podejść nieco inaczej i raczej nieco bardziej szukać interesujących tematów niż tylko wszechogarniający chaos typowy dla VaE.

    To tylko taki teaser Vuelty, pełny wstęp wjedzie jutro a od soboty będą codzienne, poranne podsukowania, komentarze i zapowiedzi.

    Będzie im towarzyszyło partnerstwo z firmą Stamox , czyli producentem suplementu ze sproszkowanego buraka poprawiający wydolność.

    Na ich stronie https://stamox.com/pl-pl możecie używać przy zamówieniach kodu rabatowego MAREK15

    #współpracareklamowa

    [EDIT] BREAKING NEWS.

    UCI i grupa Warner Discovery (ta od "home of cycling") właśnie wydały oświadczenie o zakończeniu żywota Pucharu Świata Enduro. Niby Enduro nie jest tą częścią kolarstwa, która mnie jakoś szczególnie porusza, jednak jest to bardzo niepokojąca informacja. Grupa WBD, która od dłuższego czasu jest w permanentnej reorganizacji (a niebawem będzie być może przejmowana przez zarządzany przez nepobaby Paramount) ubija część Pucharu Świata "bo tak". W różnych komentarzach wieszczyłem, że tak pewnego dnia może stać się z olimpijskim cross country, nie sądziłem jednak, że pod nóż pierwsze pójdzie enduro. More to come, nie mam za wiele czasu, ale chyba się odpalę ;)

    oryginalny post na facebooku

  • Kronika Kolarska 18.08.2026

    Kronika Kolarska 18.08.2026

    No dobrze, to dziś mamy prolog tej wyjątkowo intensywnej, ostatniej części sezonu kolarskiego. Już się zaczyna dziać coś dużego, ale napięcie jeszcze jest pod kontrolą.

    W streamingach Eurosportu wyścigi rowerowe są dostępne w tym momencie niemal całą dobę. Część to powtórki ostatnich wydarzeń, część to odtworzenia zeszłorocznej Vuelty. Ale od 11.30 do 17.40 mamy do dyspozycji kolejno: Tour of Britain kobiet, Deutschland Tour i Renewi Tour. A po drodze jeszcze “Tour du Limousin” z Francji. A raczej “Tour du Limousin-Périgord – Nouvelle Aquitaine”, bo jeśli śledzicie w miarę uważnie mój profil to wiecie, że Francuzi unifikują nazwy swoich wyścigów i dopasowują do faktycznych nazw regionów, w których zawody są rozgrywane.

    Co nas zatem dzisiaj czeka? W Niemczech na “Deine Tour”, sponsorowanym tytularnie przez Lidla a będącym własnością francuskiego ASO będzie krótka czasówka. Ma 2,6km więc jest oznaczona jako prolog, zatem uznajmy, że jest to prolog prologu ;) Miejscowość Bad Orb znajduje się w Hesji, na trasie czasówki jest przynajmniej kilka zakrętów, trzeba mieć więc dobrą technikę, kilka razy zwolnić i się rozpędzić. Takie próby mogą sprzyjać sprinterom. Paul Magnier do tej pory nie jechał czasówki ani prologu po to, by walczyć o wynik. Jest w formie, bo wygrał klasyk w Hamburgu, ciekawe czy będzie chciał powalczyć z Del Toro (a może Walscheidem a może z Vackiem lub Sobrero). Ponieważ prologi często dobrze przewidują formę zawodników zobaczymy jak w drugiej części długiego sezonu miewa się Pellizzari. Transmisja będzie od godz. 14-16.

    Wcześniej, bo od wspomnianej 11.40-16.45 pokazywany będzie Tour of Britain pań. Etap ma solidne 160km, jest lekko pagórkowaty, końcówka choć z metą na zjazdach, przypomina ukształtowaniem terenu wyścigi klasyczne. Lorena Wiebes jest faworytką, ale wiele zależy od jej pomocniczek, które będą musiały kontrolować peleton by liderka drużyny SD Worx mogła popisać się swoim finiszem.

    Finisz z peletonu, mimo kilku odcinków brukowanych, licznych, niewielkich pagórków i ostatniej części etapu rozgrywanej na rundzie z kolejnym, małym podjazdem, jest przewidywanym scenariuszem na Renewi Tour. I ze względu na topową obsadę sprinterską jeśli miałbym polecić jedno wydarzenie do obejrzenia dzisiaj, to byłoby to właśnie to.

    Przewidywana pora finiszu w miejscowości Deist to godz. 17.15, można więc włączyć transmisję zamiast “Teleekspresu” (mój boże, znowu wychodzi na to, że prowadzę stronę dla starych ludzi ;) ) i obejrzeć jak rywalizują ze sobą Philipsen, Girmay, Milan, Kooij, De Lie, Merlier, Groenewegen, Pithie czy Wærenskjold. Renewi Tour zapowiada się niczym grand prix sprinterów, którzy wybrali start w Belgii skoro na hiszpańskiej Vuelcie musieliby niemal codziennie męczyć się w górach by “w nagrodę” mieć w porywach dwa etapy dla siebie.

    Mimo tak zacnej obsady, póki co Renewi Tour nie znajduje się w centrum zainteresowania. W ramach bycia fair wobec Tour de Pologne będę monitorował i porównywał liczbę materiałów w głównych kolarskich mediach również w czasie belgijskiej etapówki z gwiazdorską listą startową.

    Tyle na dziś, jutro i w piątek poza Renewi-Deutschland-Britain-l’Avenir w pigułce również pierwsze zapowiedzi Vuelty.

    Codzienne materiały pojawiają się tu dzięki firmie Stamox , czyli producentowi suplementu ze sproszkowanego buraka poprawiający wydolność.

    Na ich stronie https://stamox.com/pl-pl możecie używać przy zamówieniach kodu rabatowego MAREK15

    #współpracareklamowa

    oryginalny post na facebooku

  • Kronika Kolarska 17.08.2026

    Kronika Kolarska 17.08.2026

    W pro kolarstwie istnieją dziwne przepisy dotyczące transferów. Choć rynek działa cały czas a agenci negocjują przez większość roku, oficjalnie podpisywać i ogłaszać zmiany w składach można od pierwszego sierpnia.

    I co z tego, że spora część kolarzy jest już “po słowie” w czasie Giro d’Italia, UCI jest taką organizacją, która dostosowuje się do realiów bardzo powoli. Przywołując cytat ze, skądinąd znakomitego, serialu “Młody Papież”, “Kościół to nie iPhone by dostawał aktualizację co roku”. I ewidentnie w Aigle, siedzibie Międzynarodowej Unii Kolarskiej zarząd jest wyznwacą takiej właśnie doktryny.

    Mamy więc od dwóch tygodni wysyp potwierdzonych transferów a także szereg niepotwierdzonych plotek. Korzystając z oczekiwania na Vueltę i “Tadej Pogacar Show” robię małe podsumowanie najciekawszych informacji z transferowego poletka.

    Po pierwsze Marta Lach zmienia SDWorx ProTime na Human Powered Health. To ciekawy ruch. HPH jest, owszem, ekipą World Tourową i owszem, stoi za nią duży, korporacyjny sponsor (to część ameyrkańskiej UnitedHealth Group), ale co do zasady to póki co nie była ekipa tego formatu so SDWorkx. Dla Marty Lach, która w każdym sezonie była w stanie dostarczyć kilka cennych wyników, w tym zwycięstw to z pewnością szansa na częstszą jazdę w roli liderki. Kto wie, może wiosenne klasyki zyskają w ten sposób kolejną zawodniczkę, która wmiesza się do walki o najwyższe lokaty. Human Powered Health swoim doświadczeniem wesprze też Amalie Dideriksen (z Cofidisu)

    Po drugie, to niejasna sytuacja ekipy Picnic PostNL. Ekipa ma zagwarantowaną licencję World Team tylko na ten rok, jej zawodnicy “nie dowożą”, czego wyrazem jest bardzo niska pozycja w trzyletnim rankingu w którym walczy się o miejsce w World Tourze (lub dzikie karty gwarantujące start w najważniejszych imprezach). Picnic PostNL zajmuje 30. lokatę na 35 sklasyfikowanych ekip bez szans na zgromadzenie punktów wymaganych do utrzymania aktualnego statusu. Dodatkowo partner sprzętowy, czyli Lapierre ma poważne kłopoty – grupa Accel, do której należy francuski producent ogłosiła niewypłacalność.

    Z drużyny odchodzą więc następujący zawodnicy: (przynajmniej) Casper van Uden, Pavel Bittner i Fabio Jacobsen. Bittner przechodzący do Pinarello Q36.5 będzie sporym wzmocnieniem tej drużyny. Van Uden w Alpecin-Premier Tech będzie po pierwsze wsparciem dla pociągu Jaspera Philipsena w sytuacji w której do drużyny Tudor wybiera się Kaden Groves. Może też walczyć tam, gdzie Phiipsen nie wystartuje, bo jakby na to nie patrzeć Alpecin ma wciąż dość “krótką ławkę”. Wsparciem dla van der Poela w klasykach będzie z kolei Ivan Garcia Cortina, opuszczający Movistar.

    Kolarski świat przeciera jednak oczy ze zdzwienia patrząc na – ogłoszone i wdrożone w życie od początku sierpnia – przejście Jakobsena do Vismy. Holenderski zawodnik, niewątpliwie utalentowany, ale też doświadczony wypadkami, kontuzjami i chorobami jest od dłuższego czasu bez formy. Pytanie, czy odzyska ją w “super teamie”, jakim jest Visma? Jaka koncepcja stoi za jego pozyskaniem, biorąc pod uwagę, że nawet w okolicznościach odejścia do Decathlonu Olava Kooija, w zespole wciąż jest van Aert i Brennan a także, zmagający się z problemami zdrowotnymi, jednak gdy ich nie ma, wciąż potrafiący być skuteczny Laporte. Ale kto wie, Mark Cavendish w przeszłości też był wiele razy wysłany na emeryturę a mimo to wracał a ostatecznie karierę zakończył w chwale a nie w zapomnieniu. Czego Jakobsenowi należy jak najbardziej życzyć. Sama drużyna Vismy nie ogłosiła jeszcze sponsora na sezon 2027. Ten tytularny, czyli Visma właśnie ma ograniczać zaangażowanie. Jonas Vingegaard ma kontrakt do 2028 a później łączony jest z Uno-X. Zespół, którym obecnie zarządza Richard Plugge sięga historią do 1984r i przechodził przez różne perturbacje przy okazji zmian sponsorów, nie wątpię, że sobie więc poradzi. Ale czy będzie w stanie utrzymać status “super teamu” i czy jakkolwiek pomoże w tym Jakobsen?

    Interesująco, choć niepokojąco wygląda sytuacja wokół drużyny EF. Problemy finansowe ma ich wieloletni dostawca rowerów, czyli Cannondale (część koncernu PON, czyli tego samego, do którego należy Cervelo używane przez Vismę). Zespół opuszcza jeden z cenniejszych “zasobów”, czyli Georg Seinhauser, który dołączy do RedBull Bora Hansgrohe. Pojawiły się jednak informacje, że przed zakończeniem trwającego rok kontraktu z drużyny odejdzie Richard Carapaz. A choć sam już jest zawodnikiem dojrzałym, tegoroczny Tour de France pokazał, że wciąż jest w stanie dostarczać zarówno wyniki jak i widoczność drużynie oraz sponsorom.

    Tu dochodzimy też do ciekawego punktu, jakim jest przyszłość Primoza Roglica. Po tym, gdy jego start w tegorocznej Vuelcie był niepewny z powodu wypadku na treningu (został potrącony przez kierowcę samochodu), Słoweniec raczej wystartuje w Hiszpanii, planując walkę o zwycięstwa etapowe w drugiej części wyścigu. Od przyszłego roku jest łączony z przeróżnymi grupami, zaczynając do Pinarello Q36,5, Tudora a kończąc na… Lotto Intermarche. Ta jednak raczej ogranicza budżet, wypuszcza po tym sezonie de Lie (do Tudora) i van Ettvelta (do NSN).

    Swoją drogą, to zespół NSN wciąż nie ma tytularnego sponsora komercyjnego (NSN to “etykieta zastępcza”), natomiast wygląda na to, że Tudor Fabiana Cancellary ma przed sobą wieloletnie plany. Wyrazem tego jest przedłużenie kontraktu przez zwycięzcę Tour de Pologne, Marco Brennera aż do 2030r. Z takich praktyk znane były do tej pory największe ekipy (del Toro ogłosił przedłużenie współpracy z UAE do 2031r, co raczej kończy sagę “Seixas w UAE”), póki co drugoligowy Tudor (Tudor to “budżetowa” marka Rolexa, więc “ich stać”). Do 2028r współpracę z zespołem przedłuża również doświadczony Matteo Trentin (będzie więc zawodowcem do 39. roku życia).

    Kończąc dzisiejszy wpis (do poczytania przy lunchu a nie przy śniadaniu, ale w tym tygodniu przed Vueltą wraca poranna pora publikacji) nawiążę jeszcze do Brennera. Z zaciekawieniem będę śledził jego jazdę w Vuelta a Espana, będzie to interesująca weryfikacja Tour de Pologne jako wyścigu, na którym można budować formę przed startem w Hiszpanii. W teorii większość potencjalnych faworytów (w tym Felix Gall, który od przyszłego roku będzie jeździł w Lidl-Trek) sprawdzała nogę na Vuelta a Burgos.

    Codzienne materiały na moim profilu wspiera Stamox, czyli producent suplementu ze sproszkowanego buraka poprawiający wydolność.

    Na ich stronie https://stamox.com/pl-pl możecie używać przy zamówieniach kodu rabatowego MAREK15

    #współpracareklamowa

    oryginalny post na facebooku

  • Kronika Kolarska 17.08.2026

    Kronika Kolarska 17.08.2026

    Już dosłownie za chwilę zaczyna się najbardziej zajęta pora w kolarskim kalendarzu. Od teraz do początku października będziemy mieli tylko wydarzenia ważne lub bardzo ważne.

    Jeszcze dzisiaj mamy luźny dzień, ale od jutra zaczyna się festiwal wyczynowego kolarstwa, który będzie trwał do 10. października (no dobrze, później jest jeszcze Tour of Guangxi, ale bądźmy poważni).

    Zatem mam dla Was harmonogram na najbliższych kilka dni. I mam nadzieję, że jesteście gotowi.

    Jutro (19.08) rusza Renewi Tour. Czyli teoretycznie ta kolejna, mniej ważna worldtourowa etapówka. Ale po pierwsze, jest rozgrywana w jednym z mateczników kolarstwa, czyli na belgijskich górkach i brukach a po drugie ma bardzo mocną listę startową. Owszem, większość to sprinterzy i klasykowcy, ale biorąc pod uwagę dostępny teren, w jakim będą się ścigać, to może być całkiem emocjonujące pięć dni. Z Kapelmuurem, Bosbergiem czy rundami w Leuven będą mierzyć się Philipsen, Girmay, Milan, Kooij, De Lie, Merlier, Groenewegen, Pithie, Vermersch, Wærenskjold i inni. Brzmi jak połączenie spritnereskiego etapu Tour de France z wiosennym klasykiem. I tak codziennie od środy do niedzieli.

    Z kolei w czwartek (20.08) rusza Tour de l’Avenir. Najważniejsze wydarzenie w kolarstwie młodzieżowym. To “Tour de France U23”, z którego regularnie wywodzą się przyszłe gwiazdy. Owszem, młodzieżowe Giro d’Italia też ma znaczenie, ale Tour de l’Avenir jest istotniejszy. Wygrywali go ostatnio m.in. Seixas, del Toro, Uijtdebroeks, Johannessen, Pogacar czy Bernal (nie wchodząc w szczegóły triumfatorów na etapach, zawodników z podium czy top 10), Na starcie mamy mieszankę zawodowych drużyn “development” oraz reprezentacji narodowych. Jadą więc młodzieżowe: RedBull, Astana, Soudal QuickStep, EF, Visma, Lidl-Trek, Tudor, Groupama, Ineos, Hagens-Bermans, Decathlon, Lotto, Bahrain, ale też, USA, Francja czy Włochy oraz reprezentacja Polski. Na starcie m.in. znakomity Lorenzo Mark Finn. A także w Bahrainie Jan Jackowiak, który kilka dni temu zdemolował rywali na klasyku we Włoszech oraz w Vismie Patryk Goszczurny. W programie dwa etapy sprinterskie, dwa “klasykowe”, czasówka pod górę oraz dwa bardzo konkretne dni w Alpach, z metami na Iseran oraz Ceresole Reale.

    W sobotę (22.08) w Monako jazdą na czas rozpoczyna się Hiszpańska Vuelta, gdzie pojedzie “Tadej Pogacar i inni”. Ale po pierwsze “zwycięzcy są na mecie”, po drugie kandydatów do podium będzie przynajmniej kilku (o tym od jutra) a bardzo interesująco zapowiada się rywalizacja na etapach dla “mocnych sprinterów” między Vismą z van Aertem i Brennanem oraz Lidl-Trek z Pedersenem.

    Co ważne, to będzie faktyczny “kolarski super weekend” (20-23.08). Bo we francuskich Alpach mamy jeszcze Puchar Świata MTB. Do rywalizacji w XCO kobiet wraca Samara Maxwell, ale przede wszystkim wszyscy bedą patrzeć na to, jak na wymagającej trasie poradzi sobie Mathieu van der Poel. Wybitny specjalista przełajów i wyścigów klasycznych nadal marzy o koszulce mistrza świata oraz medalu Igrzysk Olimpijskich w cross country.

    Ale to jeszcze nie wszystko. 19.08, czyli tak jak Renewi Tour kobiecy peleton wraca do rywalizacji na worldtourowym poziomie w czasie Tour of Britain. Jest pięć etapów, nieprzesadnie trudnych, raczej wszystko zapowiada się na rywalizację sprinterek ze specjalistkami wyścigów klasycznych. Najcięższą końcówkę zaplanowano na piątek. Na starcie Wiebes, Kopecky, Bredewold, Backstedt, Le Court. W peletonie tylko dwie Polki: Jaskulska i Rysz.

    Poniżej World Touru też będzie się działo, bo od 19-23.08 w Niemczech będzie tamtejszy “Deutschland Tour” (z kategorią 2.Pro). Cztery etapy: na początek króciutka czasówka, następnie płaski i trzy dni “klasykowo-górzyste”. Lista startowa może nie porywa, ale będą dwie sporego formatu gwiazdy, czyli del Toro (na klasyfikację generalną) i Magnier na etapy, gdzie będzie szansa na finisz z peletonu.

    Zatem trzeba będzie sporo uwagi, zwłaszcza, że mamy jeszcze sezon transferowy. W nawiązaniu do wczorajszego wpisu muszę uzupełnić, że do Human Powered Health dołączy Leticia Paternoster zaś jednym z ciekawszych newsów jest przejście bardzo utalentowanego i młodego Amerykanina, Andrew Augusta z Netcompany Ineos do Pinarello Q36.5. Szwajcarska ekipa zbroi się na potęgę, Tom Pidcock będzie miał nieco luźniejszą głowę i będzie na nim spoczywała mniejsza presja.

    I mniej więcej tak będzie wyglądał kalendarz już do końca sezonu! Zachęcam do śledzenia pro kolarstwa razem ze mną, jeśli nie wydarzy się nic złego, to poranna pora wpisów powinna po krótkiej przerwie wrócić aż do Lombardii.

    Będzie się to działo m.in dzięki firmie Stamox , czyli producentowi suplementu ze sproszkowanego buraka poprawiający wydolność.

    Na ich stronie https://stamox.com/pl-pl możecie używać przy zamówieniach kodu rabatowego MAREK15

    #współpracareklamowa

    oryginalny post na facebooku

  • Kronika Kolarska 16.08.2026

    Kronika Kolarska 16.08.2026

    Rekomendacja na dziś? Rower. Aktywny, własny, na zewnątrz. Owszem, ma być gorąco, owszem, wakacje są czasem tych, którzy albo do szkoły chodzą, albo w niej pracują. I owszem, w kalendarzu UCI, podobnie jak w ramówce streamingów Eurosportu jest pełno.

    Ale come on, jest pełnia lat, zawsze można obejrzeć skróty a rower sam na spacer nie wyjdzie ;)

    Po pierwsze wraca World Tour. Klasyk w Hamburgu to jeden z tych wyścigów, które mają w nazwie sponsora, obecnie to ADAC, wcześniej Bemer, Euroeyes czy Vattenfall. Co do zasady to impreza dla sprinterów. Najbardziej charakterystycznym elementem trasy jest przejazd przez most Köhlbrand. Hamburg Cyclassic znany jest niemal równie tak bardzo z zawodów dla profesjonalistów co z towarzyszącemu mu wydarzeniu dla amatorów.

    Na liście startowej jest del Toro, niespodziewany zwycięzca z zeszłego roku, czyli Rory Townsend, ale przede wszystkim Kooij, de Lie, Magnier, Girmay, Groenewegen, Pithie, Milan, Wærenskjold, Bittner, Matthews… wow, co za stawka sprinterów!
    By im nieco utrudnić życie, w drugiej części 205km dystansu zawodnicy pięć razy przejadą przez niewielką górkę Wasberg (700m, 10%), z ostatniego szczytu do mety jest 15km. Finisz jest zaplanowany gdzieś między 16.15 a 16.40. Jeśli nie będziecie wtedy gdzieś na trasie, warto rzucić okiem. Jeśli nie, powtórka może wystarczyć, tak czy inaczej sprint powinien być świetny.

    Do tego dziś kończą się trzy etapówki. W cieniu tragedii (śmierć Finlaya Tarlinga) do mety dojedzie Volta a Portugal. Francuz Alexis Guerin z lokalnej drużyny ma wyraźną przewagę w klasyfikacji generalnej.

    Na Czech Tour jest finisz na podjeździe, formą imponuję młody Amerykanin Andrew August z Netcompany Ineos (wcześniej w tym roku wygrał etap w Kraju Basków – czy będzie on “the next big thing” – zobaczymy). Sprawa jest jednak otwarta, tu też warto będzie zobaczyć, co się wydarzyło.

    Również na Artctic Race of Norway jest finisz pod górę. Wczoraj wygrał jeden z bohaterów Giro d’Italia, Thomas Guillermo Silva, Urugwajczyk z Astany. Jest też liderem wyścigu. Mający do tej pory znakomity sezon kolarze Uno-X póki co są nieco w cieniu, niewykluczone, że w młodej drużynie zaczyna wraz z upływem sezonu nieco brakować zasobów ludzkich.

    Do tego mamy jeszcze kilka mniejszych imprez a mentalnie trzeba już zbierać siły na Vueltę z Tadejem Pogacarem.

    Ach, no i wczoraj w Stanach kolarze terenowi ścigali się na Leadville 100. Wygrali Keegan Swenson i Melisa Rollins. Jak to na amerykańskich imprezach długodystansowych zaczynamy dostawać kolejne galerie sprzętu. Ponieważ zabroniono kierownic – baranków, najgorętszym tematem były rowery 32”. Zwycięzcy jechali jednak na klasycznych “fullach xc”: Specializedzie Epicu i Livie Pique. Ciekaostką był start Quinna Simmonsa, który był regularnym uciekinierem na Tour de France i wspierał Madsa Pedersena w walce o zieloną koszulkę. Simmonsowi na Leadville nóg starczyło na dziesiąte miejsce.

    Codzienne materiały na moim profilu wspiera Stamox, czyli producent suplementu ze sproszkowanego buraka poprawiający wydolność.

    Na ich stronie https://stamox.com/pl-pl możecie używać przy zamówieniach kodu rabatowego MAREK15

    #współpracareklamowa

    oryginalny post na facebooku

  • Kronika Kolarska 15.08.2026

    Kronika Kolarska 15.08.2026

    Niespełna dwudziestoletni Finlay Tarling zmarł na skutek obrażeń doznanych po tym, gdy na trasie ósmego etapu Volta a Portugal został potrącony przez kierowcę samochodu. Wciąż nie znamy szczegółów zdarzenia, ale w miarę potwierdzone informacje wskazują na to, że kierowca z jakiegoś powodu wjechał na trasę zawodów. Niestety to kolejna śmierć w wyczynowym kolarstwie.

    Kim był Finlay Tarling? Walijczykiem z kolarskiej rodziny Tarlingów. Jego starszy brat, Joshua był mistrzem Europy w jeździe na czas, obaj skutecznie łączyli występy na szosie i na torze. Ich ojciec, Michael również się ścigał a także założył klub kolarski. Finlay miał za sobą bardzo dobre początki w młodszych kategoriach wiekowych z wynikami na arenie międzynardowej, wliczając w to medale mistrzostw świata i Europy na torze. Przed tym sezonem dołączył do drużyny “developmentu” teamu NSN i zaliczył bogaty program startów od wczesnej wiosny.

    Volta a Portugal to specyficzny wyścig. Jeszcze w latach ‘90 cieszył się sporym prestiżem, aspirował nawet do miana “wielkiego touru”, swoją długością sięgał nawet trzech tygodni, następnie skrócony do dwóch.

    Obecnie to jedna z nielicznych etapówek poza grand tourami trwająca dłużej niż tydzień (tegoroczna edycja ma 10 dni). Trasa zazwyczaj jest mocno górzysta, impreza posiada jednak stosunkowo niską kategorię (2.1) i ścigają się w niej głównie lokalne drużyny. Często na podjazdach podczas Volta a Portugal osiągane były znakomite rezultaty, z dużym prawdopodobieństwem ma to związek z udokumentowanymi przypadkami agresywnego stosowania dopingu przez tamtejszych kolarzy.

    Mimo niższej kategorii UCI, jest transmitowany w streamingach Eurosportu, nie anonsowałem go jednak (podobnie jak rozgrywanych równolegle Arctic Race of Norway czy Czech Tour), bo choć warto śledzić to, co dzieje się na Portugalskich szosach, to jednak przez parę dni łapałem oddech po intensywnym czasie związanym z Tour de France, Tour de France Femmes i Tour de Pologne.

    Temat bezpieczeństwa na wyścigach przewija się przez kolarskie media częściej niż kiedykolwiek. A mimo to tragedie wciąż się zdarzają. I nie oszukujmy się, będą się zdarzać. Wyścigi rowerowe to bardzo specyficzna dyscyplina sportu. Gdyby nie jej 150 lat historii i przynależność do rodziny olimpijskiej należałoby ją raczej zaliczać do grona dyscyplin ekstremalnych. Nie dość, że jest rozgrywana w zmiennych warunkach zewnętrznych, na trasach, które wymagają bardzo zróżnicowanych umiejętności, to jeszcze z tymi warunkami i terenem zmaga się na raz ponad 150 osób. Dokładając do tego niemal nieograniczony dostęp kibiców do zawodników oraz obecność przynajmniej kilkudziesięciu innych pojazdów w bezpośredniej bliskości peletonu a także infrastrukturę drogową, która nie jest projektowana z myślą o jeździe rowerem, nie ma możliwości, by zapewnić kolarzom 100% bezpieczeństwa.

    Nawet nie znając szczegółów wypadku młodego Tarlinga – czy było to nieodpowiednie zabezpieczenie trasy, “ludzki błąd”, czyjaś nieuwaga, działanie celowe czy też po prostu fatalny zbieg okoliczności – można powiedzieć śmiało: taka tragedia mogła się zdarzyć wszędzie. Zarówno na małym, lokalnym wyścigu z licznymi zaniedbaniami jak i na topowej imprezie organizowanej od lat przez profesjonalną firmę. Na myśl przychodzi tu choćby sytuacja Maxa Schachmanna z Lombardii 2020, który na ostatnich kilometrach zderzył się z samochodem mieszkańca. Ten wcześniej ominął barierki i wtargnął na trasę jesiennego Monumentu.

    Potencjalnie ryzykownych czynników jest bez liku, zatem ich całkowite wyeliminowanie jest zapewne niemożliwe. Ponieważ poprawa warunków pracy (w różnych zawodach) jest jakimś wyznacznikiem rozwoju cywilizacyjnego, należy jednak nieustająco podnosić kwestię bezpieczeństwa bez względu na to, kto jest organizatorem, jak duży jest wyścig i czy gdzieś indziej jest gorzej lub lepiej.

    Źle poprowadzone finisze, trasy wytyczone przez drogi z pozostawioną małą architekturą, finisze na zjazdach, ekstremalizowanie kolarstwa w poszukiwaniu sensacji i zasięgów, nonszalanckie podejście do zabezpieczenia czy oznakowania, brak reakcji na gwałtowne zjawiska pogodowe, to wszystko powinno być monitorowane, dyskutowane a na koniec UCI ma reagować tak, by ograniczyć szanse na tragiczny koniec w przyszłości.

    Etap Volta a Portugal podczas którego doszło do wypadku Tarlinga został zneutralizowany, nie ścigano się o zwycięstwo, nie było wyników i tradycyjnych ceremonii za linią mety. Drużyna NSN Development w geście żałoby wycofała się z dalszej rywalizacji. Cały kolarski świat przesyła kondolencje rodzinie zmarłego zawodnika. Zawody będą jednak dokończone, dwa zaplanowane na dziś i jutro etapy zostaną rozegrane.

    oryginalny post na facebooku

  • Kronika Kolarska 11.08.2026

    Kronika Kolarska 11.08.2026

    Tour de Pologne 2026 – jaki był? No w sumie to całkiem niezły. Wyrównana rywalizacja na trasie oferującej “coś dla każdego”. Kibice przy trasach, nie najgorsza oglądalność (choć daleka do rekordów z lat, gdy zwyciężali Kwiatkowski i Majka).

    Równocześnie piąta najsłabsza obsada a jeśli przyjrzycie się trendowi, w tej kwestii jest spadkowy. Co więcej TdP choć transmitowany znowu w Eurosporcie jest całkowicie w cieniu Tour de France Femmes i w kolejnych dniach miał duże kłopoty by przebić się do szerszej publiczności międzynarodowej.

    Dodatkowo TdP płaci za problemy z przeszłości, liderzy opinii komentują go głównie jako ten, na którym “zawsze coś” złego się dzieje. Nawet, jeśli to nie do końca prawda, bo realnie nie jest w tym momencie imprezą, która odbiega jakością od innych tygodniówek.

    Główne pytania, jakie zadaję dotyczą tego, czy organizator, czyli Lang Team zamierza się jakoś tym zająć.

    “Tym” czyli wizerunkiem wyścigu na zewnątrz kraju. Bo wewnątrz udało osiągnąć się sukces. Percepcja TdP jest w dużej mierze pozytywna. Nawet, jeśli liczby podawane przez Lang Team są naciągane (a kierując się doświadczeniem współpracy jako patron medialny mam przesłanki by twierdzić, że tak i to często wyraźnie), to mieszkańcy czekają na wyścig, chcą go oglądać przy trasie a nawet jeździć specjalnie na górskie etapy. W przypadku tych wokół Bukowiny duża tu zasługa towarzyszącej imprezy dla amatorów, jej sukces to także wyraz budowy marki TdP na rynku lokalnym.

    Natomiast uważam, że narracja wokół TdP jako usługi promującej turystykę zagraniczną (a jest to nierozłączny element istnienia wyścigów kolarskich) mocno się sypie. Bo wbrew temu, co prezentuje Lang Team w kolejnych komunikatach, ten wizerunek albo jest nieistniejący albo jest słaby.

    Poziom sportowy jest na wyraźnym trendzie spadkowym (TdP 2026 miał jedną z najsłabszych list startowych w swojej historii w erze pro touru/world touru) i jest to bardzo niepokojące.

    Co więcej, szybki research dotyczący oglądalności również nie wypada pozytywnie. Owszem, ok. 500tys widzów TVP i TVP Sport w tym roku to niezła liczba, ale niższa niż w latach przedcovidowych a w stosunku do sezonów, w których wygrywali Majka i Kwiatkowski niższa o ponad połowę. Tu są zapewne “okoliczności łagodzące” – dostęp w Eurosporcie, w tym w streamingach powoduje odpływ widzów z TVP, gdzie oprócz komentarza merytorycznego dostajemy trudną do zniesienia porcję komunikatów marketingowych. Eurosport, jakich by nie miał wad, jest dużo łatwiejszy do wysłuchania, szczególnie dla regularnych widzów kolarstwa.

    Niepokojące są również reakcje na TdP, zarówno wśród światowych mediów jak i liderów opinii.

    Przez media mam na przykład na myśli portal Cyclingnews, czyli najważniejsze medium kolarskie na świecie. Kolejny rok z rzędu monitorowałem liczbę newsow z TdP na stronie głównej. Na siedemnaście miejsc, maksymalnie zajęte były dwa (w dniu neutralizacji i wycofania się Almeidy), zazwyczaj był jeden wpis z wynikami a bywały też dni, gdy nie pojawiał się żaden raport z imprezy. Przez “liderów opinii” rozumiem natomiast twórców treści w kanałach social mediów oraz podcastów o kilkudziesięciotysięcznych lub większych zasięgach. A ci zwracali uwagę głównie na:

    – niebezpieczny finisz w Szczecinie (80km/h zjazd do nawrotu 180 stopni – w dyskusji o tym totalnie przykryła fakt, jak miasto zostało ładnie pokazane w TV)
    – bezzasadne transmisje z całości etapów w porównaniu z brakiem transmisji z TdFF (i jasne, można tłumaczyć, że TVP produkuje i dostarcza taki sygnał a francuska inny, ale liczy się to, czego chcą odbiorcy a nie co jest dostępne)
    – TdP jako wyścig, na którym co roku dzieje się coś złego/niebezpiecznego/problematycznego (nawet, jeśli uczciwie w tym roku nic takiego nie miało miejsca, neutralizacja w Karpaczu została przeprowadzona dużo sprawniej niż np. na Giro d’Italia a nawrót przed finiszem w Szczecinie zabezpieczony na tyle dobrze, że nie da się tego porównać z absurdem na Giro w Neapolu)
    – Brak emocji związanych z niskim poziomem sportowym
    – Powracający brak zrozumienia dla obecności TdP w World Tourze (jest często porównywany do Tour of Guangxi jako niepotrzebny dodatek do kalendarza WT)

    Dla jasności, to nie są wyrwane z kontekstu wypowiedzi trolli, tylko twórców treści relacjonujących światowe kolarstwo regularnie na skalę o wiele większą, niż ja to robię tutaj.

    Problemem TdP jest w tym momencie to, że brakuje na wyścigu wydarzeń, które mogłyby zrównoważyć negatywny przekaz. Bo realnie nie bardzo jest o czym mówić. Gdyż z całym szacunkiem dla Barta Lemmena, mówimy tu o skali newsów, że lider Tour de Pologne był kiedyś żołnierzem. Who cares.

    Stoi to wszystko w opozycji np. do wysokich ocen, jakie TdP ma otrzymywać w ocenach od UCI. Ale… teraz pytanie do Was – czy kiedykolwiek słyszeliście w przypadku jakiegokolwiek wyścigu o tym, że on był jakoś oceniany i że był oceniany wysoko?

    Bo jak mawiał Tywin Lannister, "Any man who must say I am the king is no true king". Co pięknie podsumowuje zaklinanie rzeczywistości, którego doświadczamy co roku.

    I to są realne wyzwania, z którym Lang Team, jeśli myśli o przyszłości swojego wyścigu musi się zmierzyć, Jasne, myślę, że bez większego problemu przy sprawności organizacyjnej, PRowej i politycznej zawody utrzymają się na powierzchni. Przynajmniej jeszcze przez jakiś czas. Natomiast uważam, że o wyścigu należy dyskutować: o jego jakości, o jego znaczeniu, o jego teraźniejszości i przyszłości.

    Bo jako “narodowy tour”, organizowany w przestrzeni publicznej, w dużej części z publicznych środków jest czymś więcej niż “prywatną działalnością” firmy Lang Team. Jest naszym wspólnym dobrem i wspólną aspiracją jest, by był jak najlepszy.

    PS wczoraj po południu na kanały yt/podcastowe wjechała audio podsumowująca nasz wyścig. Dzisiejszy wpis jest jej rozwinięciem i uzupełnieniem. Jeśli jeszcze nie słuchaliście jej, dostępna jest tutaj:

    📺 https://www.youtube.com/watch?v=ZmedUf0V_gs
    💚 https://open.spotify.com/episode/6xwqd9eBmusWe20e8dGNSI?si=iB53iL_kRCangM0nTKGFYA
    🍎 https://podcasts.apple.com/us/podcast/tour-de-pologne-2026-niez%C5%82y-ale-to-za-ma%C5%82o/id1536016729?i=1000782765848

    oryginalny post na facebooku

  • Kronika Kolarska 10.08.2026

    Kronika Kolarska 10.08.2026

    Od wczesnego popołudnia na youtube i podcastowniach czeka na Was dodatkowy materiał podsumowujący Tour de France Femmes. W międzyczasie pojawiło się też tradycyjne zestawienie nagród zdobytych przez poszczególne drużyny. Potwierdza ono jeden z motywów materiału, czyli bardzo poważne dysproporcje między “bogatymi a biednymi”.

    Podobnie jak w męskim TdF, w TdFF sukces w wyścigu odniosło tylko kilka drużyn. Jeśli nałożymy to na ogólnie niższe kwoty, które są do wygrania w kobiecym kolarstwie, robi się z tego poważny problem. Zakładam, a raczej mam nadzieję, że kolejny udany rok z rzędu: pod względem poziomu sportowego, oglądalności przy trasie, w mediach tradycyjnych oraz zasięgów w social mediach przełoży się na dalszą poprawę sytuacji finansowej w damskim peletonie.

    Bo oczywiście patrzę z perspektywy kolarskiej bańki, natomiast z mojego punktu widzenia Tour de France Femmes to jest naprawdę duży sukces. Musimy wziąć poprawkę na “polskie emocje”, ale śledząc światowe media oraz liderów opinii mogę śmiało stwierdzić, że TdFF to jest “the next big thing”. Szczerze mówiąc zastanawiam się, jak w tym momencie wygląda i zainteresowanie i marketingowy zwrot porównując kobiety Tour i męskie Giro.

    Bo w przeciwieństwie do Giro, TdFF, tak jak i męski TdF oferuje wszystko, co w kolarstwie najlepszego. Nie trzeba się zastanawiać, nie trzeba racjonalizować, po prostu przez tych dziewięć dni oglądaliśmy sport na najwyższym poziomie, bezpośrednią rywalizację najlepszych z najlepszych. Które dodatkowo stanęły na wysokości zadania i “dowiozły” znakomity spektakl pełen zwrotów akcji i suspensu do ostatnich kilometrów.

    Zatem zapraszam do odsłuchania materiału na jednej z platform:

    📺 https://www.youtube.com/watch?v=-IcKKdAzDmk
    💚 https://spotifycreators-web.app.link/e/2g6euwpmu5b
    🍎 https://podcasts.apple.com/us/podcast/czy-to-by%C5%82o-kolarskie-wydarzenie-sezonu/id1536016729?i=1000781963157

    Będę wdzięczny za subskrypcję i reakcje “dla algorytmów”, bo zdecydowanie moje kanały multimedialne nie nadążają za tekstowymi.

    A jutro… no jutro chcę się zmierzyć z tematem Tour de Pologne.

    oryginalny post na facebooku

  • Kronika Kolarska 09.08.2026

    Kronika Kolarska 09.08.2026

    Kasia Niewiadoma musiała przejąć inicjatywę myśląc o wygranej w klasyfikacji generalnej Tour de France Femmes. I zrobiła to, najpierw przy pomocy pomocniczek (Backstedt i Niedermeier) wywarła presję na rywalki i odizolowała Demi Vollering od jej drużyny a następnie sama atakowała na ostatnim podjeździe Col d’Eze.

    Sytuacja taktyczna po kontrowersyjnych rozstrzygnięciach na etapie ósmym powodowała, że to Niewiadoma musiała pojechać ofensywnie. Zawsze będą się pojawiać pytania, czy mogła coś zrobić lepiej, ale realnie rzecz ujmując pojechała bardzo dobrze: była mocna fizycznie a taktycznie trudno znaleźć rozwiązanie, które dałoby inny efekt.

    Tym bardziej, że po upadku Marlen Reuser na zjazdach na trzecie miejsce kalsyfikacji generalnej awansowala Longo – Borghini, w zwiżązku z czym jakiś ewentualny podział obowiązków z drużyną UAE przestał mieć rację bytu.

    Po dojeździe do ostatniej wspinaczki na Col d’Eze, do jej bardziej stromej wersji, Niedermeier jeszcze podkręciła tempo i do ofensywy przeszła już osobiście Niewiadoma. Próbowała kilkukrotnie, jednak poza zgubieniem pozostałych rywalek cel, czyli odczepienie Vollering, nie nadchodził. Liderka wyścigu sama parę razy przejmowała inicjatywę a gdy zawodniczki dojechały do wypłaszczenia, Vollering przyspieszyła, co było już za dużo dla Niewiadomej.

    Zmęczona kilkoma atakami i dyktowania tempa Polka zaczęła systematycznie tracić do Holenderki, ta dojechała samotnie do zjazdów, gdzie sporo ryzykując na kolejnych zakrętach, nie dała sobie odebrać prowadzenia.

    Niewiadomą doścignęła jeszcze grupa pozostałych zawodniczek z czołówki i wszystko, co jej pozostało to możliwość rywlizacji o etapowe podium. Vollering bowiem spisała się znakomicie i pewnie dowiozła żółtą koszulkę do mety na Promenadzie Anglików w Nicei. Wygrała swój drugi Tour de France, a dokładając do tego tegoroczne Giro a także Flandrię, Liege-Bastogne-Liege, Walońską Strzałę i Omloop Nieuwsblad możemy śmiało mówić o sezonie marzeń.

    Ważne też, że po kontrowersjach i ostrych wymianach zdań z Niewiadomą, wygląda na to, że panie, przynajmniej w sferze deklaratywnej, sobie wybaczyły.

    TdFF kończy się więc rewelacyjnym etapem trzymającym w napięciu do samego końca. Vollering i Niewiadoma pokazały po raz kolejny, że są postaciami absolutnie wybitnymi – po restarcie kobiecej Wielkiej Pęlti były na podium za każdym razem. Ich rywalizacja, o ile TdFF przetrwa próbę czasu, będzie za wiele lat przywoływana jako jeden z przykładów wieloletnich, kolarskich pojedynków. Z pewnością obie definiują ten sport w sytuacji jego dynamicznego rozwoju a różniąc się od siebie tak bardzo mogą podbijać zainteresowanie kibiców oraz inspirować kolejne pokolenia kolarek.

    O tym wszystkim a także o zawodniczkach z kolejnych miejsc (Longo Borghini zajmując trzecią pozycję wyrównała swoje rachunki z tym wyścigiem), w tym Polkach (Dominika Włodarczyk kończy TdFF na siódmej pozycji) pomówię w podsumowaniu podcastowym, które wjedzie na kanały yt, spotify i apple wczesnym popołudniem.

    Na tę chwilę mogę powiedzieć tylko, że po raz kolejny Tour de France Femmes okazuje się być jedną z najciekawszych imprez w sezonie kolarskim. I nie tylko dlatego, że mamy w nim “polskie emocje”.

    Tych zabrakło nieco (a może i bardzo) na Tour de Pologne. Wyścig zakończył się podwójnym sukcesem zawodników grupy Tudor: Stefan Kung wygrał czasówkę a Marco Brenner klasyfikację generalną. Zwycięstwa w klasyfikacji generalnej etapówek osiągnięte przez kolarzy spoza World Touru to rzadkość, dlatego też warto obserwować poczynania kolarzy Tudor. W tym momencie idą oni śladami drużyny Alpecin, zbierając punkty i zajmując miejsce gwarantujące starty w najważniejszych imprezach także w przyszłym sezonie.

    Sam Tour de Pologne (tu także będzie osobny materiał, ale przygotuję go na Wtorek), cóż, odbył się. I choć można malować trawę na zielono doszukując się pozytywów (jak choćby niewielkie różnice w klasyfikacji oraz utrzymywanie niepewności co do wyników do samego końca rywalizacji) był daleko od wielkiego, sportowego widowiska. I, jasne, można cieszyć się tym, jak rozstrzygały się kolejne etapy, w przeciwieństwie do TdFF to nie była po prostu sportowa rozrywka najwyższych lotów. Poziom sportowy był wyraźnie niższy i nie ma możliwości, by ten fakt pominąć.

    Z pewnością dla Brennera, Barre, Lemmena, czy Christena będzie ważny, ze względu na wygrane, jakie były w Polsce ich udziałem. Ale poza nimi, mało kto będzie za chwilę pamiętał, co wydarzyło się w Polsce (jeśli oczywiście padnie pytanie o sport).

    Na teraz to tyle, ale choć tydzień zapowiada się nieco luźniejszy, nie przestaję nadawać. Spodziewajcie się dodatkowych materiałów o TdFF i TdPP, w kolejce czekają też jeszcze inne tematy.

    Zdjęcia: materiały prasowe ASO, Billy Ceusters, Gaetan Flamme

    W czasie Tourd de France Femmes oraz Tour de Pologne wspierała mnie Stamox , czyli producent suplementu ze sproszkowanego buraka poprawiający wydolność.

    Na ich stronie https://stamox.com/pl-pl możecie używać przy zamówieniach kodu rabatowego.

    #współpracareklamowa

    oryginalny post na facebooku

  • Kronika Kolarska 08.08.2026

    Kronika Kolarska 08.08.2026

    To miał być etap “dla ucieczki” albo “dla sprinterek”… TYMCZASEM!

    Demi Vollering po ataku na ostatnim, niewielkim podjeździe zdobywa przewagę nad Kasią Niewiadomą i Elisą Longo Borghini. Po stosunkowo spokojnym etapie ostatnie 25km to ekstremalnie wysokie tempo dyktowane przez kolarki FDJ Suez, czego zwieńczeniem jest właśnie to przyspieszenie Vollering.

    Holenderka dobrze zjeżdża w stronę Promenady Anglików a następnie na płaskim terenie prowadzącym do mety utrzymuję przewagę nad ścigającą ją dwójką. Większość pracy wykonuje Longo Borghini. Niewiadoma albo nie ma już siły albo trawią ją emocje.

    Dlaczego? Dowiadujemy się tego chwilę za linią mety, gdy Polka tłumaczy dziennikarzom a następnie Celii Gery, że Francuzka, pomocniczka Vollering, zepchnęła ją “na barierki” (właściwie to w stronę krawężnika) na zakręcie przed decydującym atakiem, przez co Niewiadoma straciła kontakt ze swoją rywalką.

    Jak było naprawdę? Przez kolejne godziny trwały poszukiwania coraz lepszych ujęć całej sytuacji. Wynika z nich, że Gery faktycznie po rozprowadzeniu Vollering zjechała na zewnętrzną, zajeżdżając drogę Niewiadomej. Czy taki był plan, jak sugeruje Niewiadoma? Być może, zwłaszcza sądząc po minie Gery. Jednak może nie chodziło o wypchnięcie liderki wyścigu a po prostu o zrobienie luki za Vollering, ale wyszło jak wyszło?

    W efekcie mamy zmianę na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej: dzięki przewadze na mecie i bonifikacie za zwycięstwo, żółtą koszulkę przejmuje Demi Vollering, która przekuwa 15” straty w 8” przewagi nad Niewiadomą.

    I teraz zdejmując z tego “polskie emocje” spójrzmy na to w ten sposób: dwie rywalki, byłe zwyciężczynie Tour de France Kobiet, które stały na podium w każdej z czterech ostatnich edycji rywalizują niemal na każdym trudnym elemencie trasy wyścigu. Vollering jest mocniejsza na krótkich podjazdach i na czas, Niewiadoma w życiowej formie odrabia straty i przejmuje prowadzenie w wyścigu na legendarnym Mont Ventoux. Obie są lepsze od mistrzyni świata na czas, czyli Reuser. Na przedostatnim etapie Vollering sięga do swoich najgłębszych rezerw by przejąć prowadzenie w czym pomaga jej – jadąca na granicy faulu – młodsza pomocniczka, mistrzyni Francji, idolka gospodarzy. Losy całego Touru mają rozstrzygnąć się na kolejnym “kultowym” podjeździe czyli Col d’Eze, dzięki minimalnej różnicy dzielącej dwie pierwsze zawodniczki klasyfikacji generalnej o zwycięstwie może zdecydować najmniejszy błąd, chwila zawahania lub minimalna przewaga na mecie.

    To nie jest żadne fikcyjne anime “Anioły i demony na szosie”, tylko Tour de France Femmes 2026. Ten wyścig przechodzi najśmielsze oczekiwania pod względem sportowych emocji, spektaklu a teraz także dramy. Narracyjnie może dorównywać wyłącznie najlepszym klasykom, tyle tylko, że trwa już tydzień a nie pół dnia!

    Dziś wielki finał, zaledwie 99km, ale cztery podjazdy i cztery zjazdy z Col d’Eze w Nicei. Etap wymagający kondycji, uwagi, podejmowania właściwych decyzji taktycznych w odpowiednich momentach a także odwagi na zjazdach. Wydarzyć się może wszystko, zwłaszcza po tych całych dodatkowych emocjach związanych z polemiką dwóch najmocniejszych zawodniczek tej imprezy. Znaczenie będzie miało wszystko: dyspozycja dnia, zimna głowa, odpowiednia taktyka, siła drużyny, wpływ innych zawodniczek (jak np. Longo Borghini) i zwykłe szczęście.

    Transmisja w streamingach eurosportu od 15.30 do 19.45, zatem obejrzymy całość rywalizacji. Ta zacznie się o 16.10, finisz zaplanowany jest o. 19.00. To trzeba zobaczyć od startu do mety, bo o rywalizacji Niewiadomej z Vollering będziemy rozmawiać i pamiętać jeszcze wiele lat po tym, gdy któraś z nich wygra dziś ten wyścig.

    Ucierpi na tym Tour de Pologne, który także dziś kończy się 12km czasówką w Wieliczce (oraz na przedmieściach Krakowa). Pierwszy zawodnik ruszy na trasę ok. 14, ostatni do mety dotrze ok. 16.30.

    Naprawdę szkoda, że TdP jest tak przykryty przez to, co dzieje się na TdFF, nawet jeśli to nie jest “kolarska liga mistrzów” a co najwyżej “kolarska liga konferencji”.

    Dlaczego tak? Bo, cóż, nawet jeśli wczoraj w Bukowinie po fajnej, długiej akcji wygrywa Louis Barre to mówimy tutaj o pierwszej zawodowej wygranej 26-letniego pomocnika. Może i topowej grupy Visma – Lease a Bike, ale jednak pomocnika. Podobnie jak pomocnikiem w Vismie jest były lider wyścigu, Bart Lemman. Wczoraj żółtą koszulkę zabrał Christian Scaroni z Astany, który po raz kolejny, mimo usilnych prób, nie złapał uciekiniera. Symboliczna przewaga nad resztą peletonu oraz bonifikaty sprawiły, że to teraz on jest na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej.

    Nie jest jednak jej faworytem. Pierwszych 15 kolarzy dzieli zaledwie 45” a zeszłoroczna czasówka na co do zasady takiej samej trasie pokazała, że różnice na niej mogą być większe. o Wygraną na etapie i w całym wyścigu powinni powalczyć przede wszystkim Matteo Sobrero, Jan Christen i Finn Fisher Black. A jak będzie, dowiemy się po południu.

    Zdjęcia: materiały prasowe ASO, Billy Ceusters, Gaetan Flamme

    W tych wyjątkowych momentach, treści które tworzę , wspiera mnie Stamox czyli producent suplementu ze sproszkowanego buraka poprawiający wydolność.

    Na ich stronie https://stamox.com/pl-pl możecie używać przy zamówieniach kodu rabatowego.

    #współpracareklamowa

    oryginalny post na facebooku