Kolejny kolarski tytuł zdobyty po świetnym wyścigu pełnym ofensywnej jazdy. Hector Alvarez z Hiszpanii zostaje Mistrzem Europy Orlików. Ale dobrze wiem, że wszystko, co Was interesuje to srebrny medal Jana Jackowiaka.
Alvarez, drugi kilka dni temu na mistrzostwach świata w Montrealu zaatakował z wyselekcjonowanej grupki na 34km przed metą – niedaleko za szczytem podjazdu Mozjanca, czyli 1,5 rundy przed końcem wyścigu.
Gdy wydawało się, że jego przewaga rośnie systematycznie i dość pewnie, na ostatnim dużym podjeździe dnia został dogoniony przez grupkę z Jackowiakiem, Bockiem z Niemiec i Driesenem z Belgii. Za szczytem Mozjancy rozpędził się Jackowiak (nazywany przez realizatora i angielskiego komentatora Lewandowskim). Alvarez jednak złapał oddech i gdy jadąc przez pofałdowany teren zaczął przyspieszać, doścignął Jackowiaka a następnie przed zjazdami zdobył niewielką przewagę. Pędził w dół do mety, budując przewagę nad Polakiem, ten jednak znakomicie bronił się przed goniącymi go Belgiem i Niemcem.
W efekcie Alvarez pierwszy minął linię mety, Jackowiak był drugi a Driesen trzeci.
To imponujący wynik Jackowiaka, jednego z najmłodszych zawodników w kategorii U23 (Janek urodził się 23.12.2007). Co ciekawe, i symptomatyczne dla tych niezmiernie utalentowanych, pracowitych i zmotywowanych kolarzy, nie był do końca zadowolony ze swojego występu, przynajmniej w pierwszych wypowiedziach po zawodach.
Niewątpliwie jest mu w tym blisko do Paula Seixasa, dla którego liczą się tylko najważniejsze cele. Jednak po kłopotach i defekcie w nieodpowiednim momencie na mistrzostwach świata, srebrny medal mistrzostw Europy to kolejny ważny krok w karierze toruńskiego kolarza jeżdżącego w developmencie Bahrain – Victorious. Medal mistrzostw Europy zdobyty na wymagającej, górzystej trasie choć nie musiał potwierdzać jego potencjału, bo tego myślę, że już jesteśmy wszyscy świadomi. Potwierdza natomiast, że potrafi po pierwsze podnieść się po nieudanym wyścigu na MŚ, po drugie poradzić sobie z presją i wreszcie po trzecie, poza potencjałem pokazać skuteczność. A wszystkie te elementy razem wzięte nie są prostą do uzyskania kombinacją.
Zatem wielkie gratulacje dla zawodnika, wspierającej go rodziny i ośrodka toruńskiego, który go wychował na znakomitego, młodego kolarza. Kłaniam się nisko!
Ach, no i tak jak na mistrzostwach świata, czołówka wyścigu orlików to przedstawiciele zespołów development teamów world tourowych: Alvarez Lidl-Trek, Jackowiak Bahrain – Victorious a Driesen Lotto.
Wcześniej na podobnej, choć nieco krótszej trasie rywalizowały panie. Tam zwyciężyła Szwajcarka Mara Winter (w Montrealu była czwarta), przed Nienke Vinke i mistrzynią świata Chladonovą. Winter najlepiej rozegrała finisz z niewielkiej grupki. Polki ukończyły wyścig na granicy trzeciej i czwartej dziesiątki.
Jest spora szansa, że dziś jednak po raz kolejny zobaczymy polskie kolarki w czołowych rolach. W popołudniowych zmaganiach elity pań reprezentacja Polski wygląda na jedną z najmocniejszych na liście startowej. Górzysta trasa powinna sprzyjać i Niewiadomej i Włodarczyk a będą je wspierać Lach, Skalniak – Sójka, Krześlak, Perekitko i Płosaj. Faworytką jest Demi Vollering, ale patrząc po wyrównanym poziomie wyścigu w Montrealu, wszystko jest możliwe. Na liście startowej są także Longo Borghini, Berthet, Swinkels, Ruegg, Reusser, Niedermeier, Ostolaza, Squiban, brakuje właściwie tylko Blasi. Do pokonania jest 130km i tylko dwa podjazdy przez Mozjancę. Należy się więc spodziewać bardzo intensywnego ścigania.
Transmisja będzie od 13.20 do 17.40, początek rund z głównym podjazdem dnia około godziny 16.00. Patrząc na to, jak wyglądają ostatnie zawody pań, jest to pozycja obowiązkowa w jutrzejszym harmonogramie dnia.
W “porannej sesji” ścigać się będą juniorzy. Transmisja z ich zmagań powinna być teoretycznie dostępna na kanale youtube Europejskiej Unii Kolarskiej, czyli UEC.
To jednak nie wszystkie atrakcje kolarskiej soboty.
W Bolonii ścigać będą się ci, którzy albo nie mogą (bo są spoza Europy) albo nie chcą (jak Brytyjczycy) startować na ME. Giro dell’Emilia to znakomity klasyk, zawsze świetny do oglądania za sprawą pokonywanego kilkukrotnie podjazdu do Bazyliki San Luca.
Finisz zaplanowano dość wcześnie, około 15.20, przynajmniej dwa ostatnie okrążenia przez San Lucę powinny dostarczyć sporo emocji. Zwłaszcza, że na starcie staną m.in. Pidcock, Lenny Martinez, Piganzoli, Jorgenson, Yates, Arensman, Storer, Hindley, Onley i wielu, wielu innych. A przede wszystkim nowy mistrz świata, Brandon McNulty. Tęczową koszulkę i dopasowany do niej strój będzie miał niemal taki sam jak Tadej Pogacar, zobaczymy tylko czy zdecyduje się na białe czy czarne spodenki. A przede wszystkim czekamy na malowanie jego mistrzowskiego Colnago.
Zobaczymy też, jak Amerykanin spisze się w roli lidera drużyny UAE. Bo mimo bardzo mocnego składu, wypadałoby, by ekipa pojechała dziś na swojego mistrza świata.
Po mężczyznach swoją Emilię będą miały też panie, ale u nich obsada jest słabsza, będzie to sprawdzian formy powracającej powoli po kontuzji Sary Gigante.
Ale, ale… jeśli ktoś tęskni za sprinterami, to w niemieckim Munster będą się ścigać Philipsen, Brennan, Pedersen, Merlier, Kooij, Groenewegen, Wærenskjold i de Lie, czyli stawka niczym na płaskich etapach Tour de France.
Pytaniem dnia powinno być jednak “kto układa kalendarz UCI”, ponieważ także dziś, dzień po wyścigu U23 na mistrzostwach Europy i w dniu Emiliii mamy… Lombardię U23.
By nie przedłużać – nad Pucharem Świata MTB pochylę się osobno, zasygnalizuję tylko, że ostatni short track sezonu wygrali Martina Berta (ma świetne ostatnie tygodnie) i Martin Vidaurre a klasyfikację generalną XCC mają w tym roku dla siebie Sina Frei i Luca Martin. Wyścigi regularnego cross country zamykające tegoroczną serię UCI World Series w Lake Placid wieczorem.
Ufff… to tyle. Harmonogram na sobotę jest jak widzicie napięty, ja przynajmniej część wydarzeń będę sobie odtwarzał wieczorem, ponieważ na zakończenie swojego sezonu wychodzę ze strefy komfortu i biorę udział w Mistrzostwach Polski w cross duathlonie. Pogoda ma być ładna, więc nastawiam się na miły dzień pełen nowych wrażeń ;)
A w uprawianiu kolarstwa górskiego w “kategorii wiekowej” wspiera mnie Stamox , producent suplementu z buraka poprawiającego wydolność.
Na ich stronie przy zakupach czeka na was kod rabatowy MAREK15. #współpracareklamowa








