Kronika Kolarska 01.10.2026. ME jednak bez Pogacara.

Słoweńcy potwierdzili, że Tadej Pogcar nie wystartuje w Mistrzostwach Europy rozpoczynających się pojutrze w Ljublianie. Tymczasem aktualny wciąż czempion pojawił się w swojej ojczyźnie i wraz z Urską Zigart jeździ po trasie, podsycając spekulacje “a może jednak…”.

Jaki jest stan jego zdrowia wie tylko on sam i jego lekarz. Tak czy inaczej nawet, jeśli wymuszona, decyzja by nie startować wydaje się rozsądna. Choćby ze względu na długoterminowe cele, które wciąż są przed Pogacarem.

Wiemy już, że kontuzja odniesiona na Vuelcie powstrzymała go od ustanowienia kilku kolarskich rekordów. Wygląda też na to, że będzie mu trudno o kolejny. O ile mistrzostwa świata 2027 w Górnej Sabaudii będą dla niego stworzone, to najtrudniejsza i najbardziej górska trasa MŚ w historii, o tyle kolejne dwie edycje zapowiadają się zdecydowanie bardziej sprintersko.

Peter Van den Abeele z UCI potwierdził, że mistrzostwa w Abu Dhabi w 2028 mają być „mistrzostwami dla sprinterów”. Choć w Emiratach powstają sztuczne wzniesienia, nie mają one odegrać istotnej roli na trasie MŚ. Z kolei rok później tęczowe koszulki zostaną rozdane w Kopenhadze. Trasy jeszcze nie znamy, ale ukształtowanie terenu i doświadczenia z MŚ 2011 sugerują, że ponownie może być to okazja dla najszybszych zawodników.

A to oznacza, że kolejne, podczas których Pogacar będzie mógł powalczyć o kolejną, w optymistycznym dla niego scenariuszu, czwartą tęczową koszulkę (jeśli wygra za rok) odbędą się, gdy będzie miał 32 lata i 11 zawodowych sezonów w nogach. Zatem niewykluczone, że kamień na szosie między miejscowościami Pucol a Xeraco na południu Hiszpanii zamieszał w historii kolarstwa bardziej niż ktokolwiek mógł się spodziewać.

Jeśli zaś chodzi o same tegoroczne mistrzostwa Europy, trasa zawodów została zaprojektowana z myślą o Pogacarze. Na rundzie znajduje się 2,1km podjazd Mozjanca o średniej stromiźnie 10,1%. Zanim zawodnicy rozpoczną zjazd do mety, za głównym szczytem będą czekały jeszcze dwie krótkie “hopki”, zatem intensywny wysiłek będzie trwał nieco dłużej.

Co ważne i dziwne zarazem, podobnie jak w Montrealu młodsze kategorie wiekowe będą miały realnie trudniejszy wyścig niż elita. Juniorzy, juniorki oraz orliczki będą rywalizować tylko na trasach złożonych z rundy z Mozjancą, tymczasem Elita obu płci i U23 mężczyzn będą miali dodatkowo płaski dystans, który doda kilometrów, ale odejmie przwyższenia.

Listy startowe powoli się zapełniają, o faworytach będę jednak pisał w bezpośrednich zapowiedziach kolejnych dni. W piątek pojadą kategorie U23, w sobotę rano juniorzy, po południu elita kobiet a w niedzielę rano juniorki a po południu seniorzy. We wtorek natomiast bedą sztafety mieszane juniorów i elity a we środę czasówki indywidualne.

Interesujące, że w zawodach ze startu wspólnego nie zobaczymy reprezentantów i reprezentantek Wielkiej Brytanii. Ci pojadą tylko w czasówkach, co federacja tłumaczy długoterminowym planem przygotowań olimpijskich.

W związku z tym w sobotę Tom Pidcock będzie ścigał się w Giro dell’Emilia, czyli klasyku w Bolonii z podjazdami do bazyliki San Luca.

Biorąc pod uwagę, że w ten weekend mamy też w planie finał Pucharu Świata MTB, dla fanów kolarstwa zapowiadają się kolejne, intensywne dni.

Mnie w ich trakcie będzie towarzyszył Stamox, suplement z buraka poprawiający osiągi przy wyższych intensywnościach.

Na stronie producenta możecie używać przy zamówieniach kodu rabatowego MAREK15

#współpracareklamowa

oryginalny post na facebooku