Kronika Kolarska 27.09.2026

Podium mistrzostw świata takie samo jak podium kobiecego Tour de France. Po podobnie emocjonującym wyścigu. Demi Vollering pokonała Kasię Niewiadomą na finiszu po ponad 30km bezkompromisowej rywalizacji między najlepszymi kolarkami tego pokolenia.

Mamy do tego wyścigu szczególny stosunek ze względu na srebrny medal Niewiadomej. To oczywiste. Ale oddzielając “polskie emocje” od tego, co widzieliśmy, to były po prostu rewelacyjne mistrzostwa.

Czy rywalizacja została wypaczona przez kraksę na 95km przed metą? Patrząc na wynki – raczej nie, ale być może obecność w czołówce Kim Le Court zmieniłaby dynamikę końcówki.

Tak czy inaczej, gdy Demi Vollering odjeżdżała konkurentkom na ponad 30km przed metą, wydawało się, że “zrobi Pogacara”. Zwłaszcza że jej przewaga momentami sięgała już pół minuty. Jej konkurentki były jednak w stanie zniwelować różnicę, częściowo dzięki pracy Marlen Reusser.

Z dwójki Polek jadących w pierwszej grupie mocniejsza była Niewiadoma, która włączyła się w pościg za Vollering, Dominika Włodarczyk przestała w tym czasie nadążać za najsilniejszymi zawodniczkami, wciąż jednak jechała w grupie tuż za czołówką.

Po doścignięciu Vollering, wjeżdżając na ostatnie okrążenie, nie czekając na podjazd, zaatakowała Longo – Borgihni. Niewiadoma obejrzała się na rywalki, żadna od razu nie pogoniła i wydawało się, że w tym momencie to Włoszka jedzie po tęczową koszulkę.

Wysiłkiem głównie Vollering, Holenderka i Polka dogoniły Longo – Borgini, która wkrótce zaczęła do nich tracić. Tempo nadal co do zasady nadawała Vollering, zgłaszając co chwilę pretensje do Niewiadomej o niedawanie zmian. Obie były mocne, ale ponieważ współpraca się nie układała, zagrożenie ze strony Longo – Borgini a także jadących niewiele dalej Reusser i Berthet wciąż istniało.

Wjeżdżając na niewielki podjazd prowadzący do mety, Niewiadoma wypuściła Vollering do przodu. Długo czekała z rozpoczęciem finiszu, z tyłu Longo Borgini jechała do końca licząc, że dopadnie prowadzące rywalki. Polka zaatakowała 170m przed kreską, zdobyła nieznaczną przewagę, ale Vollering zostało więcej paliwa w baku i jako pierwsza minęła linię mety. Choć polskim fanom pękły wtedy serca, przebieg całego wyścigu wskazuje wprost, że takie rozstrzygnięcie było po prostu fair.

Za linią mety Niewiadoma i Vollering pojednały się, a trzeba pamiętać, że historia kontrowersji między nimi jest długa i wciąż żywa. Podium, tak jak na Tourze, dopełniła Longo Borghini. Dominika Włodarczyk dojechała na świetnym, ósmym miejscu.

To był kawał wielkiego kolarstwa, pełnego odważnego ścigania na najwyższym poziomie. Po raz kolejny w tym roku zawody elity kobiet dostarczyły rewelacyjnych emocji i były świetnym, sportowym widowiskiem.

Czy panowie będą w stanie dowieźć podobne emocje? Dzisiejszy wyścig elity mężczyzn, który rozpocznie się o godz. 15 naszego czasu a zakończy ok. 21.40 będzie czymś zupełnie innym.

Mistrzostwa Świata seniorów to tak naprawdę prawdziwy, szósty “monument”, bez względu na to, gdzie i na jakiej trasie jest rozgrywany. A dzieje się tak za sprawą dystansu. W tym roku do pokonania będzie 274km a to oznacza około siedmiu godzin jazdy. A to zmienia wszystko i zawęża grono faworytów niemal tylko do zawodników, którzy mają dobrą historię występów w monumentach.

Evenepoel wygrywał wyścigi mistrzowskie i Liege-Bastogne-Liege. Van der Poel i van Aert są specjalistami takich wyścigów. Seixas i Pidcock potrafili ukończyć monument przed wszystkimi poza Pogacarem. Choć Isaac del Toro ma na swoim koncie jedenaście wygranych jednodniówek, w monumencie najwyżej był piąty, w Lombardii, gdzie “track record” lepszy ma np. Quinn Simmons (był czwarty).

Ciekawe jest, że każdy z faworytów budował formę przed Montrealem w zupełnie inny sposób. Remco trenował na wysokości, van Aert z powodzeniem ścigał się na Vuelcie, van der Poel trenował w domu (w Hiszpanii) i na wyścigu w Luksemburgu a Seixas, podobnie do Evenepoela po Tourze odpoczął, potrenował i ścigał się w kanadyjskich klasykach. Z kolei Pidcock w międzyczasie zdobył tytuł mistrza świata mtb.

Drużyny narodowe takie jak Belgia muszą sobie poradzić z dwoma liderami, na wyścigu U23 na takie okoliczności testowali komunikację przy pomocy wiadomości podawanych wraz z bidonami (na mistrzostwach świata jedzie się bez radia).

Z perspektywy wszystkich wcześniejszych wyścigów w Montrealu, charakter trasy jest wymagający, ale otwarty na zawodników o różnych specjalnościach. Wygrana kogoś spoza wymienionego grona będzie niespodzianką, ale raczej nie sensacją. Wciąż możliwy jest bowiem jakiś odjazd jak podczas wyścigu orlików, który przy określonym układzie sił może zostać ścigany bez pełnego zaangażowania.

Ktokolwiek zostanie nowym właścicielem tęczowej koszulki, będzie się mierzył z punktem odniesienia, jakim jest Tadej Pogacar, który pożegnał się z tym charakterystycznym insygnium podczas pierwszej po kontuzji jazdy na zewnątrz. A jeśli nowym mistrzem świata zostanie Europejczyk, pokonani przez niego rywale będą mieli okazję do rewanżu podczas mistrzostw naszego kontynentu już za tydzień w Słowenii.

Partnerem materiałów z mistrzostw świata jest Stamox , producent suplementu z buraka poprawiającego wydolność sportowców.

Na ich stronie możecie używać przy zamówieniach kodu rabatowego MAREK15

#współpracareklamowa

oryginalny post na facebooku