Kronika Kolarska 26.09.2026

Ashlin Barry po samotnej ucieczce wygrywa mistrzostwo świata U23. A to oznacza, że w wyścigu młodzieżowców nie wygrał góral, bo Amerykanin jest raczej klasykowcem czy też sprinterem. Co to oznacza przed wyścigami elity?

Barry był wyjątkowo aktywny, zabierał się do kilku ucieczek w pierwszej części wyścigu. Po licznych przetasowaniach (w początkowych akcjach widoczni byli też Polacy, Lewandowski, Goszczurny i Durdyk; z kolei Jackowiak w kluczowym momencie miał defekt), Barry znalazł się w piątce kolarzy, którzy na szóstym okrążeniu mieli już dwie minuty przewagi nad rywalami.

Jak sam powiedział, nie zakładał, że będzie tak mocny na podjazdach, ale to ewidentnie był jego dzień. Na dwa okrążenia przed końcem zdecydował się na solowy odjazd, sukcesywnie powiększał przewagę i jadąc samotnie przez 30km sięgnął po tytuł mistrza świata młodzieżowców.

Barry pochodzi z kolarskiej rodziny – to syn Micheala, Kanadyjczyka, który we wczesnych latach dwutysięcznych jeździł w grupie US Postal z Armstrongiem oraz Dede Barry, srebrnej medalistki w jeździe na czas na IO w Atenach. Ashlin to pierwszoroczny orlik, ma aż 192cm wzrostu i od tego roku jeździ w developmencie Vismy.

Czy jego wygrana sugeruje, że w zawodach elity mężczyzn może zwyciężyć zawodnik postury i charakterystyki van Aerta lub van der Poela a nie Evenepoela, del Toro lub Seixasa? Wiele będzie zależeć od sytuacji wyścigowej, ale wygląda na to, że tak, jest to możliwe.

Wyścig juniorek z kolei wygrała Hiszpanka Alejandra Neira. Była bardzo mocna na podjazdach, ale zwycięstwo wywalczyła na finiszu z pięcioosobowej grupki. Na nieco ponad kilometr do mety do prowadzącej trójki (Neira, Rossignoli z Włoch i Grossman ze Szwajcarii) dołączyły Polka oraz Holenderka Mons. Okrucińska konsekwentnie pracowała od momentu, po tym, gdy straciła kontakt z najmocniejszymi tego dnia pod górę rywalkami. Po zakończonym sukcesem pościgu zajęła dogodną dla siebie pozycję na czele i pilnowała konkurentek rozpoczynających sprint. Pogoń kosztowała ją jednak zbyt wiele i sił w końcówce wystarczyło na 4. miejsce. To była jednak świetna, dojrzała i konsekwentna jazda godna dużo bardziej doświadczonych zawodniczek.

Wyciągając ewentualne wnioski ze startów młodszych kategorii wiekowych musimy jednak pamiętać, że dziś zmieniamy trasę zawodów. Owszem, elita kobiet i elita mężczyzn będzie rywalizowała na rundach w Montrealu, jednak oprócz nich panie i panowie nabiją kilometry jadąc na płaską sekcję na południowy wschód od miasta.

To ciekawe o tyle, że elita kobiet pokona mniej samych rund w Montrealu niż U23. Cały wyścig będzie dłuższy o 50km, ale będzie miał mniej przewyższenia.

Czy to oznacza, że będzie łatwiej? Raczej nie, choć bardzo wiele zależy od tempa. Stawka jest wybitna. Śledzący regularnie kobiece kolarstwo znajdą na liście przynajmniej 15 zawodniczek, o których można powiedzieć “wielkie gwiazdy” i kilkadziesiąt, których nazwiska przewijały się w czołówce najważniejszych wyścigów. Czy Demi Vollering jest faworytką? Jest. Czy trasa może być dla niej za mało selektywna? Może.

Z grona tych najbardziej znanych zawodniczek wygrać może każda. Zarówno ona jak i Longo Borghini, Niewiadoma, Blasi, Włodarczyk, Le Court, Kerbaol, Reuser i wiele, wiele innych, wliczając w to Kopecky. Rywalizacja bez łączności radiowej przy mocnych drużynach, w których często jest więcej niż jedna liderka to zawsze szansa na jakieś niestandardowe rozwiązanie. Trzeba być więc nie tylko mocną, ale i odważną. Bo szczęście sprzyja śmiałym.

Start o 15.00 naszego czasu, finisz około 20.10, zatem zawody zakończą się wcześniej niż drugie wyścigi w ostatnich dniach. Nie ukrywam, że mnie to cieszy, bo wyśpię się przed swoim startem w finale Pucharu Polski MTB.

By zamknąć dzisiejszy materiał nawiążę jeszcze raz do wygranej Barry’ego. Wygląda na to, że Amerykanie zaczynają mieć nie tylko utalentowane jednostki, ale coraz większą grupę bardzo mocnych, młodych zawodników. Czy któryś z nich będzie miał potencjał na walkę w wielkich tourach, trudno powiedzieć, ale niewykluczone, że już wkrótce Amerykanie znajdą się w ścisłej czołówce rankingu narodowego UCI.

Druga kwestia to stroje amerykańskiej reprezentacji. Jakiś czas temu sponsorem teamu USA została Rapha, podchodząc w dość ciekawy sposób do tradycyjnej stylistyki “stars and stripes”. Borykająca się od lat z problemami finansowymi marka (niedawno rozstała się z CEO, Fran Millar) może w kontekście rozwoju amerykańskich talentów i z perspektywą Igrzysk w Los Angeles zyskać na tym partnerstwie więcej niż na sponsorowaniu world tourowej ekipy.

A z kolei mnie przy produkcji codziennych materiałów o pro kolarstwie wspiera Stamox , producent suplementu z buraka poprawiającego wydolność sportowców.

Na ich stronie możecie używać przy zamówieniach kodu rabatowego MAREK15

#współpracareklamowa

oryginalny post na facebooku