Kronika Kolarska 23.09.2026

Wasz feed został wczoraj zalany informacjami o zwycięstwie Marii Okrucińskiej w jeździe indywidualnej na czas. Polka ma tęczową koszulkę! I choć jakoś szczególnie długo się nią nie nacieszy (w przyszłym roku wchodzi do kategorii U23), to wczoraj w Montrealu napisała kawałek historii polskiego kolarstwa.

Nieco wcześniej bardzo dobry, ósmy rezultat wykręciła polska sztafeta (o osiem sekund złoto wygrali Włosi w bardzo mocnym składzie z Ganną przed Francuzami) a pomiędzy najlepszym juniorem został Benjamin Noval. Syn Benjamina Novala, byłego kolarza US Postal (pomocnika Armstronga). Noval Junior od szesnastego roku życia ma kontrakt z Ineosem, co jest wyrazem zmian w zawodowym kolarstwie, o których pisałem przy okazji zawodów kategorii U23.

Okrucińska, wychowanka akademii Michała Kwiatkowskiego jest z kolei zawodniczką holenderskiej grupy “development” (Grouwels-Watersley R&D Road Team) specjalizującej się w “dostarczaniu” talentów do czołowych grup zawodowych.

Zapewne od wczoraj widzieliście już rozważania o stanie polskiego kolarstwa, systemie lub braku systemu szkolenia oraz poszukiwania przyczyn, dlaczego “polska szosa jest kobietą”.

Pozwolę sobie uniknąć poszukiwań odpowiedzi na te pytania. Głownie dlatego, że nie mam ochoty powtarzać po raz kolejny tych samych rzeczy.

W tym momencie wolę po pierwsze pogratulować: samej zawodnicze, jej bliskim oraz działaczom z ośrodka toruńskiego, w którym zaczynała przygodę z kolarstwem. A także po prostu cieszyć się z tego sukcesu.

Ale wiecie, nie bezrefleksyjnie, bo hej, Polska gurom.

Jak rzadko kiedy będę widział szklankę do połowy pełną, być może dlatego, by ustawowo być w opozycji. A może dlatego, że faktycznie są przesłanki do pewnego optymizmu.

Maria Okrucińska jest przedstawicielką bardzo fajnego pokolenia. Pokolenia, które daje nadzieję, że “nie wszystko stracone”. Nie dajcie sobie wmówić, że obecnie młodzi ludzie są tylko przyklejonymi do telefonów abnegatami.

Jeżdżąc co roku na 20+ wyścigów mtb w sezonie widzę coś zupełnie innego. Zdolnych, pracowitych, profesjonalnych i bardzo zajawionych na kolarstwo młodych ludzi kierującym się etosem sportu, uczciwie trenujących i marzących o medalach olimpijskich.

Na Okrucińskiej temat się nie kończy, podobnie jak na nieznacznie starszym Jackowiaku czy pechowo nieobecnym w Kanadzie Matyasiku (niedawno został na treningu potrącony przez kierowcę samochodu). Owszem, grupa młodych polskich kolarek i kolarzy nie jest może jakoś szczególnie liczna, ale równocześnie się nie zmniejsza (mam to policzone, po sezonie wrzucę szczegółową tabelkę). A “jakościowo” jest na bardzo dobrym poziomie.

Jeśli uważnie się przyjrzeć, w środowisku kolarskim, zwłaszcza gdzieś na dole struktury jest wciąż całkiem sporo energii. Większość klubów prowadzą już teraz 30-40 latkowie, zmiana pokoleniowa wśród “działaczy”, na poziomie związków regionalnych (a co za tym idzie delegatów na kolejne wybory w PZKol) jest tuż za rogiem.

I oczywiście, wszyscy znamy bolączki “polskiego kolarstwa”, ale być może jakiś przełom jest bliżej niż dalej. Bo wciąż są ludzie, którym chce się pracować i coś robić, choć zapewne kolejnych ojców sukcesu młodej zawodniczki będziemy teraz odkrywać każdego dnia.

I co ciekawe, problemy mają wszyscy, nie jesteśmy tu wyjątkowi. Australijczycy wysłali do Kanady mniej zawodników niż mogli. By duńscy juniorzy pojechali do Montrealu w pełnym składzie, swoje memorabilia na aukcję wystawił Mads Pedersen, bo tamtejszy związek nie chciał sfinansować wyjazdu całej kadry. Amerykanie borykają się z niedostatkiem imprez, koniecznością dojeżdżania wiele godzin na treningi do większych ośrodków, a finansowanie sportu młodzieżowego pozostawia tam wiele do życzenia.

Być może sukcesy polskich kolarzy pojawiają się dlatego, że ich rzeczywiści, a nie wyimaginowani ojcowie po prostu sami wzięli się do ciężkiej pracy, nie oglądając się na innych. I czasami bywa, że starcza im determinacji by nie stracić talentów z potencjałem na udaną karierę międzynarodową.

I z tą myślą zostawiam Was w dniu przerwy w harmonogramie kanadyjskich Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym.

Partnerem codziennej porcji komentarzy do najważniejszych wydarzeń w wyczynowym kolarstwie jest Stamox, producent suplementu z buraka poprawiającego wydolność sportowców.

Na ich stronie możecie używać przy zamówieniach kodu rabatowego MAREK15

#współpracareklamowa

oryginalny post na facebooku