Kronika Kolarska 09.09.2026

Matthew Brennan x 4, Visma – Lease a Bike x 6 a najważniejsze pytanie dnia brzmi, gdzie są sprinterzy, gdy ich potrzebujemy?

Sześć zwycięstw etapowych na 15 dostępnych (etap nr 3. został jak może jeszcze pamiętacie zneutralizowany przez gradobicie) to 40% skuteczności. Jeśli dodamy do tego trzy wygrane Tadeja Pogacara dostaniemy tylko sześć, o które powalczyli inni kolarze niż Pogacar i zawodnicy Vismy.

Co jest również istotne, to że przed wyścigiem Vuelta była anonsowana jako nieprzychylny sprinterom. Ci wybrali ściganie w Renewi Tour a do Hiszpanii w zasadzie nie wybrał się żaden topowy specjalista finiszy z dużej grupy.

Bo Matthew Brennan, który seryjnie wygrywa etapy tegorocznej Vuelty wciąż był traktowany jako “młody talent na dorobku”.

Czy Brennan jest na tym wyścigu w świetnej formie? Jest. Czy van Aert i pozostali koledzy, którzy rewelacyjnie go rozprowadzają również prezentują znakomitą dyspozycję? A i owszem. Czy fakt, że w stawce brakuje im równorzędnych konkurentów to ich wina? Absolutnie nie!

Ale, czy po Vuelcie 2026 będzie można wyciągać wnioski przed kolejnymi wyścigami i stawiać Brennana (21 lat) np. na równi z Paulem Magnierem, tylko rok starszym, który wygrał w tym roku trzy etapy Giro d’Italia? Nie jestem przekonany. Nawet, jeśli VaE 2026 z dużym prawdopodobieństwem sprawi, że pewność siebie Brennana, tak ważna dla skuteczności sprintera, urośnie do bardzo wysokiego poziomu. Już teraz wspomina o swoich szansach podczas otwierających przyszłoroczny Tour de France etapach, które zostaną rozegrane w Wielkiej Brytanii.

Czy poza tym, że Brennan wygrał swój czwarty etap i został świetnie rozprowadzony przez van Aerta coś ważnego jeszcze się wczoraj wydarzyło? Owszem, była kraksa, w której leżał Ivo Oliveira z UAE a także próba ścigania na wietrze ok. 20km przed metą prowadzona przez kolarzy RedBulla.

Zakończyła się ona niepowodzeniem, ale przypomniała, że na wielkim tourze trzeba zachowywać czujność do samego końca i nigdy nie wiadomo, kiedy albo los, albo ktoś z imienia i nazwiska zastawi pułapkę.

Zatem dzisiejszy, najbardziej płaski etap wyścigu (będzie to więc siódma szansa dla sprinterów) trzeba potraktować tak samo poważnie jak wszystkie inne. Tym bardziej, że od czwartku pozostaną już tylko takie dni, podczas których będzie się liczyć głównie fizyczność.

Trasa ma zaledwie 1000m w pionie na dystansie 185km, dojazd do finiszu jest raczej mało skomplikowany, możemy spodziewać się za to kolejnych krajobrazów południa Hiszpanii oraz ujęć architektury zabytków Sewilli.

Finisz zaplanowano jak zawsze około 17.20. Transmisja będzie się pokrywać z tą z Giro della Toscana. Ten włoski klasyk o górzystej trasie (190km, dwa podjazdy Monte Serra 8,5km, 7%, drugi raz ze szczytem ok. 20km przed metą) ma świetną listę startową (m.in. Lenny Martinez, Lipowitz, Pellizzari, Scaronni, Christen, Hindley, Tiberi, Hirschi) a rok temu wygrał tam del Toro. Warto śledzić równolegle z finiszem Vuelty.

Partnerem codziennych materiałów z Vuelty i innych wydarzeń ze świata pro kolarstwa jest @Stamox. Producent suplementu ze sproszkowanego buraka poprawiający wydolność.

Na ich stronie https://stamox.com/pl-pl możecie używać przy zamówieniach kodu rabatowego MAREK15

#współpracareklamowa

Zdjęcia: Naike Erenozaga, Angel Camarena Toni Baixauli, materiały prasowe ASO

oryginalny post na facebooku