Po drugim wygranym etapie przez Wouta van Aerta rosną jego notowania przed mistrzostwami świata. Skrócony przez upał etap do Cordoby faktycznie rozstrzygał się jak taki “mini-klasyk” a van Aert po serii ataków był najlepszy na finiszu z niewielkiej grupki. Czy forma z Vuelty będzie jednak wystarczająca by powalczyć w Montrealu?
Zanim analiza, to jednak kilka słów o upale. Kolarze mniej więcej dojechali w przewidywanym czasie: 2h35’ w wynikach, 2h45’ wliczając w to start honorowy. Tyle, że w średniej temperaturze 42 stopnie! To już się robi naprawdę niebezpieczne. W kolejnych dniach po dzisiejszej przerwie nadal będzie gorąco, patrząc na prognozy dla kolejnych miast, jest szansa, że na szczęście odrobinę mniej. Oby.
Zaś co do samej rywalizacji kolarzy. Krótki dystans, lekko górzysty teren i perspektywa dnia odpoczynku sprawiły, że mimo warunków kolarze byli chętni do aktywnej jazdy. Właściwie przez większość dystansu peleton kontrolowali zawodnicy Vismy i Cofidisu, premie górskie i lotna powodowały, że mieliśmy atak za atakiem. Kolejny raz jednym z najbardziej aktywnych zawodników był Leknessund z Uno-X i to on znalazł się w piątce, która ok. 30km przed metą zaczęła wypracowywać sobie przewagę nad peletonem.
Bardzo zacnej piątce, bo zabrał się do niej van Aert, jadący bardzo dobrą Vueltę Romele z Astany, Thibau Nys z Lidla i Ramses Debruyne z Alpecinu. Czyli co do zasady bohaterowie tego wyścigu, których widzieliśmy już przy różnych okazjach przynajmniej kilka razy.
Gdy widzieli już, że mają wystarczającą przewagę nad pościgiem, zaczęła się świetna, taktyczna rozgrywka, kolejne ataki i szukanie opcji na zaskoczenie rywali. Nie zakończyły się jednak powodzeniem, piątka razem dojechała w okolice mety a sprint rozpoczął Nys. Został jednak pokonany przez van Aerta, który rozpoczął finisz nieznacznie spóźniony, ale pokazał imponującą moc i wygrał etap bardzo pewnie.
Ponieważ pewnie zmierza po wygraną w klasyfikacji punktowej i to jego drugi etap na tej Vuelcie, pojawiają się spekulacje dotyczące jego szans w zbliżających się mistrzostwach świata. Tam jednak będzie, z całym szacunkiem dla peletonu ścigającego się w Hiszpanii, mierzył się z innym kalibrem rywali. Remco Evenepoel po raz kolejny w tym roku jest na zgrupowaniu i w odosobnieniu buduje formę by zacząć ją sprawdzać w nadchodzący weekend w klasykach w Quebecku i Montrealu. Van der Poel po nieudanej przygodzie ze startem w MTB z kolei ominie klasyki w Kanadzie, po kilkunastu dniach treningów prześciga się na Tour de Luxembourg a następnie przyleci na sam start do Montrealu. Tymczasem Pidcock, który w przeciwieństwie do MVDP w kolarstwie górskim poradził sobie świetnie (został mistrzem świata) nie miał problemu z powrotem na szosę i właśnie wygrał górzysty klasyk kategorii .Pro we Włloszech (Industria & Artigianato). Będzie się też ścigał w Quebecku i Montealu.
Nieobecność Pogacara sprawia, że zaplanowany na 27.09 wyścig ze startu wspólnego zapowiada się ekscytująco. Nadchodzące dni będą kluczowe dla przygotowań faworytów i w tym kontekście ciekawie wygląda kwestia jazdy van Aerta we Vuelcie. Z pewnością buduje tam pewność siebie, równocześnie każdego dnia ryzykuje jakieś kłopoty a równocześnie musi mierzyć się z męczącymi upałami. Kto miał rację i który sposób przygotowań okazał się najlepszy, dowiemy się za niespełna trzy tygodnie.
Jeszcze a propos braku Pogacara. Drużyna UAE na Vuelcie robi co może, by jeszcze zaistnieć w tym wyścigu, ale póki co idzie im średnio. Natomiast poz Hiszpanią zespół zaliczył bardzo dobry start w Tour of Britain, gdzie Nils Politt wygrał ostatni etap a Tim Wellens klasyfikację generalną. W ten sposób drużyna przekroczyła 70 zwycięstw w sezonie 2026 (konkretnie mają ich 71). Do wyniku z zeszłego roku pewnie już nie dobiją (97!), na stole jest jednak drugie lub trzecie miejsce w klasyfikacji wszech czasów (85 i 82) drużyny HTC Columbia.
Dzisiejszy poranny przegląd wydarzeń kończę wiadomością nie tyle dobrą, co wzruszającą. Rita Malinkiewicz została wczoraj mistrzynią świata ze startu wspólnego w parakolarstwie w kategorii T2. W rozgrywanych w stanie Alabama zawodach Polka po ataku na niewielkim podjeździe tuż przed metą sięgnęła po zwycięstwo.
Część moich czytelników zapewne zna Ritę osobiście. Większość pamięta wypadek, w którym jej kariera kolarki mtb została przerwana a zdrowie bardzo poważnie nadwerężone (dla przypomnienia, w 2020r gdy Rita Malinkiewicz jechała na trening wraz koleżanką, Katarzyną Konwą, kierująca samochodem z wciąż niewiadomych przyczyn po prostu w nie wjechała). Cała droga, którą od tego momentu pokonała Rita by wracać najpierw do zdrowia, potem do sprawności a następnie do sportu jest poruszająca, wzruszająca a siła, którą musi się przy tym wszystkim wykazać to motywacja dla wszystkich zmagających się z większymi lub mniejszymi przeciwnościami losu. Rita, gratulujemy, dziękujemy i trzymamy kciuki za Twoje sportowe i życiowe marzenia!
—
Partnerem codziennych materiałów z Vuelty i innych wydarzeń ze świata pro kolarstwa jest Stamox. Producent suplementu ze sproszkowanego buraka poprawiający wydolność.
Na ich stronie https://stamox.com/pl-pl możecie używać przy zamówieniach kodu rabatowego MAREK15
#współpracareklamowa
Zdjęcia: Naike Erenozaga, Toni Baixauli, materiały prasowe ASO
PS
Jak zawsze w poniedziałki, drugi materiał, czyli podcastowo-youtubowe podsumowanie tygodnia na wielkim tourze wjedzie po południu.







