Kronika Kolarska 06.09.2026

Po pierwsze, Marco Brenner z ekipy Tudor wygrał etap z metą na Sierra de la Pandera. Zwycięzca Tour de Pologne zalicza w ten sposób największy sukces w karierze i kontynuuje tradycję, w której na naszym wyścigu “rodzą się gwiazdy”.

Po drugie na tymże podjeździe Enric Mas i Felix Gall poprawili rekord należący do tej pory do Roberto Herasa. Mimo kumulacji trudności w ostatnich dniach i bardzo wysokich temperatur. Średnia temperatura z wczorajszego etapu wyniosła 39 stopni (!) przy maksymalnej 45. W związku z tym…

Po trzecie, dziś wprowadzany jest “protokół ekstremalnych warunków pogodowych” i trasa etapu do Cordoby zostaje skrócona do 110km.

A po czwarte… wiemy już oficjalnie, że w przyszłym roku to nie Tadej Pogacar będzie jeździł w tęczowej koszulce mistrza świata.

Co zatem wydarzyło się wczoraj w nieco większych szczegółach?

Kolejna liczna ucieczka z bardzo mocnymi kolarzami przy równoczesnym osłabieniu drużyny Decathlonu i obecności przedstawicieli Movistaru w czołowej grupie niemal gwarantowała powodzenie takiej akcji.

Movistar nie miał więc przymusu gonić, możliwości, by kontrolować de facto jadący z przodu peleton nie było za wiele a van Aert ma na tyle dużą przewagę w klasyfikacji punktowej, że nie miał potrzebt rywalizacji na premii lotnej.

Znów mieliśmy więc ściganie z ucieczki, znów kolarze Bahrainu starali się o sukces. Santiago Buitrago powiększył swoją przewagę w klasyfikacji górskiej, ale liczył też na wygraną etapową. Końcówka podjazdu Sierra de la Pandera jest jednak skomplikowana – mamy tam krótki zjazd a po ponownym załamaniu terenu prowadzący do mety podjazd jest dość kręty. Buitrago po przyspieszeniu ok. 3km przed metą znalazł się na czele, ale Brenner równym tempem do niego dołączył a we wspomniane zakręty wjechał na pierwszej pozycji.

Choć na Tour de Pologne w końcówkach etapów byli od niego lepsi a wyścig wygrał regularnością, na Vuelcie rozegrał wszystko perfekcyjnie. Młody Niemiec formę ma bardzo dobrą – to trzeci etap na którym uciekał a sposób, w jaki rozegrał finisz był godny bardzo doświadczonego kolarza. Mimo perypetii w pierwszych dniach Vuelty wyścigu: upadku i infekcji.

Tymczasem z tyłu karty rozgrywali kolarze Movistaru. Enric Mas miał w kluczowych momentach do pomocy Castrillo i Garcię Piernę, którzy zostali z ucieczki. Przyspieszenie Carapaza nie zrobiło na nim wrażenia, z kolei atak Felixa Galla wykorzystał by po raz kolejny powiększyć przewagę nad Primozem Roglicem.

Ten z końcówką podjazdu zmagał się osamotniony. W przeciwieństwie do swoich rywali nie miał pomocników, którzy zaczynali by Panderę z jakąś przewagą by móc wesprzeć Roglica przynajmniej przez część wspinaczki.

W efekcie Mas ma teraz ponad 2’ przewagi i nad Gallem i nad Roglicem i wygląda na to, że pewnie zmierza po zwycięstwo w całym wyścigu. Choć do końca zostało jeszcze kilka ciężkich testów do zdania.

Nie będzie łatwo z dwóch powodów. Vuelta robi się coraz bardziej chaotyczna i trudna do kontrolowania. A do tego kolarzom we znaki dają się upały. Dane zacytowane we wstępie pochodzą ze stravy Seppa Kussa, podobne można znaleźć na profilach innych zawodników.

Nic więc dziwnego, że organizatorzy postanowili skrócić dzisiejszy etap. Wycięli z trasy ok. 80km pętlę, do pokonania zostanie ok. 110km zamiast planowanych 190km. I dobrze, bo w takich warunkach jazda mogłaby być realnie niebezpieczna. A tak pewnie zawodnicy uwiną się w ok. 2h40’ i dzień odpoczynku spędzą w miejmy nadzieję klimatyzowanych hotelach. Mimo skrócenia trasy, czas mety planowany jest jak zawsze, między 17.15 a 17.30. Przewyższenia będzie ok. 1000m mniej (nieco ponad 2tys), końcówka jest płaska, więc… pewnie Brannan. Ale kto wie, może będzie jakaś niespodzianka.

Biorąc pod uwagę panujące warunku oraz kontekst wyścigowy (dzień wcześniej był bardzo intensywny etap, dwa dni do tyłu dużo przewyższenia i finisz na Calar Alto), poprawienie przez Galla i Masa rekordu Herasa na Sierra de la Pandera, nawet jeśli tylko o sześć sekund, wygląda imponująco.

PS
Wiemy już oficjalnie, że upadek Tadeja Pogacara zakończył jego sezon 2026. Trudno się dziwić, nawet, jeśli współczesna medycyna coraz lepiej radzi sobie z usuwaniem skutków takich obrażeń, te, których doznał były jednak poważne. Szkoda, bo Tadej miał szansę na zaliczenie najlepszego sezonu w historii kolarstwa. A biorąc pod uwagę, że teraz będzie musiał przejść rehabilitację, nie wiadomo czy kolejny rok będzie dla niego tak udany jak 2026 do momentu feralnego upadku. Wygląda jednak na to, że Pogacar nie zamierza kończyć swojej przygody z kolarstwem, ponieważ ekipa UAE właśnie potwierdziła przedłużenie współpracy do 2032r. Pogi będzie miał wówczas 34 lata. Ciekawe, jak długo będzie utrzymywał się w najwyższej dyspozycji, kim będą wówczas jego rywale a przede wszystkim jak będzie wyglądało nie tylko kolarstwo, ale i świat. Bo wiecie… 2032r jeszcze “niedawno” to była data opisywana w przeróżnych dziełach sci-fi.

Partnerem codziennych materiałów z Vuelty i innych wydarzeń ze świata pro kolarstwa jest Stamox . Producent suplementu ze sproszkowanego buraka poprawiający wydolność.

Na ich stronie https://stamox.com/pl-pl możecie używać przy zamówieniach kodu rabatowego MAREK15

Zdjęcia: Naike Erenozaga, Angel Camarena Toni Baixauli, materiały prasowe ASO

#współpracareklamowa

oryginalny post na facebooku