Vuelta a Espana bez Tadeja Pogacara to test i szansa. Szansa dla Primoza Roglica na rekord zwycięstw w tym wyścigu. Dla Enrica Masa na (zapewne) jedyną w karierze wygraną w wielkim tourze, ale w tym, na którym często jest w topowej formie. Bo Enric Mas jest właśnie najlepszą wersją siebie i przypomina – jak bardzo przypomina – by nie skreślać sportowców i nie odbierać im z góry szans na dobry wynik. Nawet, jeśli przez dłuższy czas nie byli w stanie nawiązywać do swoich wyników z przeszłości.
W kolejce czekają przecież jeszcze mający świetny sezon Gall, potwierdzający duży potencjał Onley i inni. Każdy z nich w okolicznościach jazdy po zwycięstwo a nie po drugie miejsce będzie sięgał do najgłębszych rezerw, bo taka szansa może się w najbliższym czasie nie powtórzyć.
To także test i szansa dla kibiców. Szansa, by obejrzeć wielki tour z bardziej otwartą rywalizacją i taki, którego wyniku nie znamy przed startem. Bo od upadku Tadeja Pogacara ten wyścig rozgrywa się niemal od nowa, choć klasyfikacja generalna jest wbrew pozorom dość mocno ułożona.
Ale to przede wszystkim test dla nas – jak poradzimy sobie z obserwowaniem rywalizacji, która choć jest wciąż na bardzo wysokim poziomie sportowym, nie jest na tym najwyższym. Bo choć prędkość podjeżdżania, czasy na kolejnych wzniesieniach, czy generowane przez zawodników moce będą bardzo wyśrubowane, to jednak nie będą nawiązywały do tego, co już pokazał i co pokazać mógł Pogacar.
I nie chcę tu się pastwić nad komentatorami z telewizorka, ale już wczoraj na Aitanie mogliśmy słyszeć, że Gal atakował nie dość zdecydowanie, Masowi brakuje dynamiki Pogacara a ktoś jeszcze inny robi coś bez sensu. Zatem i tak źle i tak nie dobrze, bo przecież jak wiemy dominacja Słoweńca zabija emocje.
A prawda jest taka, że po prostu każdy wyścig jest inny, każdy ma swoją historię i narrację. W obliczu dramatu Pogacara Vuelta zmienia się diametralnie i będzie po prostu zupełnie innym doświadczeniem. Zamierzam się więc nim cieszyć i pasjonować i każdego dnia dzielić z Wami wrażeniami i analizą.
Materiał podsumowujący pierwszą część hiszpańskiego touru czeka na Was na youtube i platformach podcastowych. Linki zamieszczam poniżej:
📺 https://www.youtube.com/watch?v=J9-tTy3XQi4
💚 https://open.spotify.com/episode/0I190vDSjaePjxm9AzMSP2?si=S3qqv13yREmHIrfqsKVTEg
🍎 https://podcasts.apple.com/us/podcast/test-i-szansa-jaka-b%C4%99dzie-vuelta-bez-pogacara/id1600566890?i=1000787006164
Oprócz segmentu reklamowego Stamoxa mam też dwa małe “ogłoszenia parafialne”.
Po pierwsze, dla widzów i czytelników z Krakowa i okolic mam propozycję głosowania w ogólnomiejskim Budżecie Obywatelskim. Planujemy budowę singletrackowej pętli na Górce Pychowickiej, nasz projekt ma numer 50 a więcej informacji o nim znajdziecie na stronie Krakowski Park Rowerowy tutaj: https://www.bikepark.krakow.pl/petla.
Natomiast druga sprawa ma charakter nieco techniczny, ale być może będzie dla części z Was przydatna. Materiały na facebooku bardzo fajnie żyją swoim życiem i nie ukrywam, że ich popularność jest dla mnie bardzo motywująca. Natomiast jakby na to nie patrzeć, nie jestem ich właścicielem a z kontami fb dzieją się czasem różne rzeczy.
Zazwyczaj codzienne posty publikuję około 7 rano, od kilku dni 2-3 godziny później, czyli w granicach 10-11 pojawiają się one również u mnie na stronie. W sensie, wiecie, takiej prawdziwej “stronie www”, tej, którą posiadam od kilkunastu lat i kiedyś również publikowałem na niej bardzo dużo. Są to dokładnie te same treści co tutaj, a publikacja jest częściowo automatyczna.
Co więcej, udało mi się wyeksportować większość treści, które publikowałem tutaj od takiego regularnego restatru, czyli od wygranego przez Bernala Giro 2021.
Dla odbiorców facebookowych nic się nie zmienia, ja natomiast mam backup a także dostęp dla osób, które nie korzystają z tego medium. Codzienne wpisy oraz archiwum dostępne są tutaj: https://xouted.com/category/kronika-kolarska/
Jest to nieustająca “work in progress”, ale myślę, że da się używać. Zatem częstujcie się :)

