Kronika Kolarska 28.08.2026

Norwegowie wygrywają etap w dniu śmierci swojego króla a gdyby po perypetiach przedwczoraj ktokolwiek zapomniał, kto jest najmocniejszym kolarzem w peletonie, Tadej Pogacar przypomniał o tym swoim rywalom.

Harald V zmarł wczoraj rano, pamięć króla Norwegii została uczczona przed startem etapu chwilą ciszy. Zawodnicy Uno-X stanęli w pierwszym rzędzie, z żałobnymi opaskami na ramionach.

Andreas Leknessund zabrał się do wczesnej ucieczki razem z Woutem van Aertem. Początkowo jechał z nimi również Milan Vader, ale został zastąpiony przez drugiego z zawodników Uno-X, Tobiasa Hallanda Johanessena, Eddiego Dunbara i Alexeya Lutsenkę. Z kolei za nimi uformowała się spora grupa, w której jechał m.in. Jakob Omrzel.

Z tyłu zawodnicy UAE nie szafowali siłami, w związku z czym przewaga uciekinierów urosła na tyle, by gwarantować im szansę na zwycięstwo etapowe.

Finałowy podjazd nie był łatwy, ale prowadził po szerokiej drodze, miał też stosunkowo równomierną stromiznę. Sprzyjał więc mocnym zawodnikom, Leknessund to wykorzystał i odjechał rywalom nieco ponad 7km przed metą. Równe tempo van Aerta było zbyt mocne dla Lutsenki i Dunbara, z kolei Johanessen mógł zgodnie z niepisanymi zasadami jechać na kole Belga i czekać na rozwój wypadków.

W końcówce Leknessund bardzo już cierpiał, ale dowiózł przewagę do mety a Johanessen zostawił van Aerta zajmując drugie miejsce. Z kolei van Aert, choć przegrał, też może być zadowolony – punkty z mety oraz wcześniejszej premii lotnej sprawiły, że od dzisiaj będzie pełnoprawnie jechał w zielonej koszulce. Wyprzedził bowiem w klasyfikacji sprinterskiej Tadeja Pogacara.

Właśnie… Pogacar. W grupie liderów na finałowym podjeździe tempo dyktowali zawodnicy UAE, ale było ono równomierne i umiarkowanie mocne. Zostali zmienieni przez kolarzy Decathlonu, co momentalnie zrobiło selekcję a Felix Gall ruszył do ataku. Utrzymał się za nim jedynie Pogacar i sytuacja zaczęła przypominać etap Giro d’Italia do Corno alle Scale, gdzie za Gallem wiózł się Vingegaard, by wyprzedzić Austriaka na kilometr przed metą. Tu podobnie, Pogacar nieznacznie przyspieszył, zerwał z koła Galla i Masa, kontrolując sytuację zbudował kolejne sekundy przewagi. Czy zanim odjechał mógł dać jakąś symboliczną zmianę Gallowi i wcześniej odczepić rywali? No mógł. Czy tak zrobił? No nie.

Gall wydawał się tym nie przejmować i raczej był zadowolony z faktu, że odrobił 23” do Roglica.

Trzeba przyznać, że kolejny raz w tym roku Gall zaprezentował znakomitą formę a do tego drużyna Decathlonu nie bała się pojechać ofensywnie. Świetną pracę wykonał Muhlberger a zarówno nadane tempo jak i konsekwentna jazda Galla sprawiły, że straty zanotowali Widar, Carapaz czy Skjelmose.

Jeszcze zaś co do zwycięzców, czyli kolarzy Uno-X, to oni również mają rewelacyjny sezon. Wygrali etapy w każdym z wielkich tourów (a do tego w kobiecym TdF), jak na średniej wielkości drużynę, która dopiero od tego roku ma licencję World Touru, są super skuteczni. Biorąc pod uwagę, że to specyficzny zespół, zatrudniający tylko kolarzy z krajów nordyckich, zatem operujący na ograniczonych zasobach ludzkich, ich sukces jest imponujący. Ewidentnie wyciskają z posiadanego potencjału wszystko, co mogą. Nazwisko Olava Alexandra Bu pojawiało się tutaj już kilkukrotnie, ale wiele wskazuje, że to właśnie będący “data freakiem” trener stoi za sukcesami Uno-X.

Tu mała dygresja nawiązująca do tematu. Jakby coś, to ja mam dzisiaj w planie wpisany “double threshold day”, będziecie mnie mogli minąć jak pobieram sobie krew z palca na niektórych przystankach autobusowych na zachód od Krakowa (koniec dygresji) ;).

Czy to oznacza, że nie będę śledził Vuelty? Ależ oczywiście, że będę. Dziś jest szansa na sprinterski finisz, ale Brennanowi i Meussowi nie będzie łatwo do niego dotrzeć.

Choć etap jest płaski, na ok. 25 przed metą na zawodników czeka podjazd. Jest dość krótki (5km) i nie bardzo stromy (średnio 5,6%). Ale, hej, to jest Vuelta, zatem są na nim i sekcje po 10%. A to oznacza, że jeśli na czele nie będzie ucieczki, to sprinterzy będą musieli się mocno skupić, by utrzymać się w grupie a ten wysiłek wpłynie na rozgrywkę na kresce.

Finisz zaplanowano na ok. 17.30, jak codziennie, ostatnia godzinka transmisji powinna być odpowiednią dawką, którą można sobie zaaplikować. Zwłaszcza, że to nie wszystko, co warto dziś obejrzeć i trzeba będzie dzielić uwagę. Około 17.00 w Plouay finisz swojego worldtourowego klasyku (Classic Lorient Agglomération) będą miały panie. Na wzgórzach Bretanii często można oglądać ciekawe ściganie, nigdy nie wiadomo, czy zawody zakończą się sprintem z grupy czy jakąś akcją mocniejszych na pagórkach zawodniczek. Na liście startowej jest i trzykrotna zwyciężczyni Mischa Bredewold i sprinterka Balsamo, i Franziska Koch i Kim Le Court. Szkoda, że harmonogram pokrywa się z Vueltą, jeśli panie pojadą nieco szybciej a panowie nieco wolniej, jest szansa, by obejrzeć i końcówkę z Plouay i załapać się na ataki na premii górskiej na Vuelcie.

A partnerem codziennych materiałów z Vuelty i innych wydarzeń ze świata pro kolarstwa jest Stamox . Producent suplementu ze sproszkowanego buraka poprawiający wydolność.

Na ich stronie https://stamox.com/pl-pl możecie używać przy zamówieniach kodu rabatowego MAREK15

#współpracareklamowa

Zdjęcia: materiały prasowe ASO, Miguel Ena, Toni Baixauli

oryginalny post na facebooku