Tour de Pologne 2026 – jaki był? No w sumie to całkiem niezły. Wyrównana rywalizacja na trasie oferującej “coś dla każdego”. Kibice przy trasach, nie najgorsza oglądalność (choć daleka do rekordów z lat, gdy zwyciężali Kwiatkowski i Majka).
Równocześnie piąta najsłabsza obsada a jeśli przyjrzycie się trendowi, w tej kwestii jest spadkowy. Co więcej TdP choć transmitowany znowu w Eurosporcie jest całkowicie w cieniu Tour de France Femmes i w kolejnych dniach miał duże kłopoty by przebić się do szerszej publiczności międzynarodowej.
Dodatkowo TdP płaci za problemy z przeszłości, liderzy opinii komentują go głównie jako ten, na którym “zawsze coś” złego się dzieje. Nawet, jeśli to nie do końca prawda, bo realnie nie jest w tym momencie imprezą, która odbiega jakością od innych tygodniówek.
Główne pytania, jakie zadaję dotyczą tego, czy organizator, czyli Lang Team zamierza się jakoś tym zająć.
“Tym” czyli wizerunkiem wyścigu na zewnątrz kraju. Bo wewnątrz udało osiągnąć się sukces. Percepcja TdP jest w dużej mierze pozytywna. Nawet, jeśli liczby podawane przez Lang Team są naciągane (a kierując się doświadczeniem współpracy jako patron medialny mam przesłanki by twierdzić, że tak i to często wyraźnie), to mieszkańcy czekają na wyścig, chcą go oglądać przy trasie a nawet jeździć specjalnie na górskie etapy. W przypadku tych wokół Bukowiny duża tu zasługa towarzyszącej imprezy dla amatorów, jej sukces to także wyraz budowy marki TdP na rynku lokalnym.
Natomiast uważam, że narracja wokół TdP jako usługi promującej turystykę zagraniczną (a jest to nierozłączny element istnienia wyścigów kolarskich) mocno się sypie. Bo wbrew temu, co prezentuje Lang Team w kolejnych komunikatach, ten wizerunek albo jest nieistniejący albo jest słaby.
Poziom sportowy jest na wyraźnym trendzie spadkowym (TdP 2026 miał jedną z najsłabszych list startowych w swojej historii w erze pro touru/world touru) i jest to bardzo niepokojące.
Co więcej, szybki research dotyczący oglądalności również nie wypada pozytywnie. Owszem, ok. 500tys widzów TVP i TVP Sport w tym roku to niezła liczba, ale niższa niż w latach przedcovidowych a w stosunku do sezonów, w których wygrywali Majka i Kwiatkowski niższa o ponad połowę. Tu są zapewne “okoliczności łagodzące” – dostęp w Eurosporcie, w tym w streamingach powoduje odpływ widzów z TVP, gdzie oprócz komentarza merytorycznego dostajemy trudną do zniesienia porcję komunikatów marketingowych. Eurosport, jakich by nie miał wad, jest dużo łatwiejszy do wysłuchania, szczególnie dla regularnych widzów kolarstwa.
Niepokojące są również reakcje na TdP, zarówno wśród światowych mediów jak i liderów opinii.
Przez media mam na przykład na myśli portal Cyclingnews, czyli najważniejsze medium kolarskie na świecie. Kolejny rok z rzędu monitorowałem liczbę newsow z TdP na stronie głównej. Na siedemnaście miejsc, maksymalnie zajęte były dwa (w dniu neutralizacji i wycofania się Almeidy), zazwyczaj był jeden wpis z wynikami a bywały też dni, gdy nie pojawiał się żaden raport z imprezy. Przez “liderów opinii” rozumiem natomiast twórców treści w kanałach social mediów oraz podcastów o kilkudziesięciotysięcznych lub większych zasięgach. A ci zwracali uwagę głównie na:
– niebezpieczny finisz w Szczecinie (80km/h zjazd do nawrotu 180 stopni – w dyskusji o tym totalnie przykryła fakt, jak miasto zostało ładnie pokazane w TV)
– bezzasadne transmisje z całości etapów w porównaniu z brakiem transmisji z TdFF (i jasne, można tłumaczyć, że TVP produkuje i dostarcza taki sygnał a francuska inny, ale liczy się to, czego chcą odbiorcy a nie co jest dostępne)
– TdP jako wyścig, na którym co roku dzieje się coś złego/niebezpiecznego/problematycznego (nawet, jeśli uczciwie w tym roku nic takiego nie miało miejsca, neutralizacja w Karpaczu została przeprowadzona dużo sprawniej niż np. na Giro d’Italia a nawrót przed finiszem w Szczecinie zabezpieczony na tyle dobrze, że nie da się tego porównać z absurdem na Giro w Neapolu)
– Brak emocji związanych z niskim poziomem sportowym
– Powracający brak zrozumienia dla obecności TdP w World Tourze (jest często porównywany do Tour of Guangxi jako niepotrzebny dodatek do kalendarza WT)
Dla jasności, to nie są wyrwane z kontekstu wypowiedzi trolli, tylko twórców treści relacjonujących światowe kolarstwo regularnie na skalę o wiele większą, niż ja to robię tutaj.
Problemem TdP jest w tym momencie to, że brakuje na wyścigu wydarzeń, które mogłyby zrównoważyć negatywny przekaz. Bo realnie nie bardzo jest o czym mówić. Gdyż z całym szacunkiem dla Barta Lemmena, mówimy tu o skali newsów, że lider Tour de Pologne był kiedyś żołnierzem. Who cares.
Stoi to wszystko w opozycji np. do wysokich ocen, jakie TdP ma otrzymywać w ocenach od UCI. Ale… teraz pytanie do Was – czy kiedykolwiek słyszeliście w przypadku jakiegokolwiek wyścigu o tym, że on był jakoś oceniany i że był oceniany wysoko?
Bo jak mawiał Tywin Lannister, "Any man who must say I am the king is no true king". Co pięknie podsumowuje zaklinanie rzeczywistości, którego doświadczamy co roku.
I to są realne wyzwania, z którym Lang Team, jeśli myśli o przyszłości swojego wyścigu musi się zmierzyć, Jasne, myślę, że bez większego problemu przy sprawności organizacyjnej, PRowej i politycznej zawody utrzymają się na powierzchni. Przynajmniej jeszcze przez jakiś czas. Natomiast uważam, że o wyścigu należy dyskutować: o jego jakości, o jego znaczeniu, o jego teraźniejszości i przyszłości.
Bo jako “narodowy tour”, organizowany w przestrzeni publicznej, w dużej części z publicznych środków jest czymś więcej niż “prywatną działalnością” firmy Lang Team. Jest naszym wspólnym dobrem i wspólną aspiracją jest, by był jak najlepszy.
PS wczoraj po południu na kanały yt/podcastowe wjechała audio podsumowująca nasz wyścig. Dzisiejszy wpis jest jej rozwinięciem i uzupełnieniem. Jeśli jeszcze nie słuchaliście jej, dostępna jest tutaj:
📺 https://www.youtube.com/watch?v=ZmedUf0V_gs
💚 https://open.spotify.com/episode/6xwqd9eBmusWe20e8dGNSI?si=iB53iL_kRCangM0nTKGFYA
🍎 https://podcasts.apple.com/us/podcast/tour-de-pologne-2026-niez%C5%82y-ale-to-za-ma%C5%82o/id1536016729?i=1000782765848

