Kronika Kolarska 08.08.2026

To miał być etap “dla ucieczki” albo “dla sprinterek”… TYMCZASEM!

Demi Vollering po ataku na ostatnim, niewielkim podjeździe zdobywa przewagę nad Kasią Niewiadomą i Elisą Longo Borghini. Po stosunkowo spokojnym etapie ostatnie 25km to ekstremalnie wysokie tempo dyktowane przez kolarki FDJ Suez, czego zwieńczeniem jest właśnie to przyspieszenie Vollering.

Holenderka dobrze zjeżdża w stronę Promenady Anglików a następnie na płaskim terenie prowadzącym do mety utrzymuję przewagę nad ścigającą ją dwójką. Większość pracy wykonuje Longo Borghini. Niewiadoma albo nie ma już siły albo trawią ją emocje.

Dlaczego? Dowiadujemy się tego chwilę za linią mety, gdy Polka tłumaczy dziennikarzom a następnie Celii Gery, że Francuzka, pomocniczka Vollering, zepchnęła ją “na barierki” (właściwie to w stronę krawężnika) na zakręcie przed decydującym atakiem, przez co Niewiadoma straciła kontakt ze swoją rywalką.

Jak było naprawdę? Przez kolejne godziny trwały poszukiwania coraz lepszych ujęć całej sytuacji. Wynika z nich, że Gery faktycznie po rozprowadzeniu Vollering zjechała na zewnętrzną, zajeżdżając drogę Niewiadomej. Czy taki był plan, jak sugeruje Niewiadoma? Być może, zwłaszcza sądząc po minie Gery. Jednak może nie chodziło o wypchnięcie liderki wyścigu a po prostu o zrobienie luki za Vollering, ale wyszło jak wyszło?

W efekcie mamy zmianę na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej: dzięki przewadze na mecie i bonifikacie za zwycięstwo, żółtą koszulkę przejmuje Demi Vollering, która przekuwa 15” straty w 8” przewagi nad Niewiadomą.

I teraz zdejmując z tego “polskie emocje” spójrzmy na to w ten sposób: dwie rywalki, byłe zwyciężczynie Tour de France Kobiet, które stały na podium w każdej z czterech ostatnich edycji rywalizują niemal na każdym trudnym elemencie trasy wyścigu. Vollering jest mocniejsza na krótkich podjazdach i na czas, Niewiadoma w życiowej formie odrabia straty i przejmuje prowadzenie w wyścigu na legendarnym Mont Ventoux. Obie są lepsze od mistrzyni świata na czas, czyli Reuser. Na przedostatnim etapie Vollering sięga do swoich najgłębszych rezerw by przejąć prowadzenie w czym pomaga jej – jadąca na granicy faulu – młodsza pomocniczka, mistrzyni Francji, idolka gospodarzy. Losy całego Touru mają rozstrzygnąć się na kolejnym “kultowym” podjeździe czyli Col d’Eze, dzięki minimalnej różnicy dzielącej dwie pierwsze zawodniczki klasyfikacji generalnej o zwycięstwie może zdecydować najmniejszy błąd, chwila zawahania lub minimalna przewaga na mecie.

To nie jest żadne fikcyjne anime “Anioły i demony na szosie”, tylko Tour de France Femmes 2026. Ten wyścig przechodzi najśmielsze oczekiwania pod względem sportowych emocji, spektaklu a teraz także dramy. Narracyjnie może dorównywać wyłącznie najlepszym klasykom, tyle tylko, że trwa już tydzień a nie pół dnia!

Dziś wielki finał, zaledwie 99km, ale cztery podjazdy i cztery zjazdy z Col d’Eze w Nicei. Etap wymagający kondycji, uwagi, podejmowania właściwych decyzji taktycznych w odpowiednich momentach a także odwagi na zjazdach. Wydarzyć się może wszystko, zwłaszcza po tych całych dodatkowych emocjach związanych z polemiką dwóch najmocniejszych zawodniczek tej imprezy. Znaczenie będzie miało wszystko: dyspozycja dnia, zimna głowa, odpowiednia taktyka, siła drużyny, wpływ innych zawodniczek (jak np. Longo Borghini) i zwykłe szczęście.

Transmisja w streamingach eurosportu od 15.30 do 19.45, zatem obejrzymy całość rywalizacji. Ta zacznie się o 16.10, finisz zaplanowany jest o. 19.00. To trzeba zobaczyć od startu do mety, bo o rywalizacji Niewiadomej z Vollering będziemy rozmawiać i pamiętać jeszcze wiele lat po tym, gdy któraś z nich wygra dziś ten wyścig.

Ucierpi na tym Tour de Pologne, który także dziś kończy się 12km czasówką w Wieliczce (oraz na przedmieściach Krakowa). Pierwszy zawodnik ruszy na trasę ok. 14, ostatni do mety dotrze ok. 16.30.

Naprawdę szkoda, że TdP jest tak przykryty przez to, co dzieje się na TdFF, nawet jeśli to nie jest “kolarska liga mistrzów” a co najwyżej “kolarska liga konferencji”.

Dlaczego tak? Bo, cóż, nawet jeśli wczoraj w Bukowinie po fajnej, długiej akcji wygrywa Louis Barre to mówimy tutaj o pierwszej zawodowej wygranej 26-letniego pomocnika. Może i topowej grupy Visma – Lease a Bike, ale jednak pomocnika. Podobnie jak pomocnikiem w Vismie jest były lider wyścigu, Bart Lemman. Wczoraj żółtą koszulkę zabrał Christian Scaroni z Astany, który po raz kolejny, mimo usilnych prób, nie złapał uciekiniera. Symboliczna przewaga nad resztą peletonu oraz bonifikaty sprawiły, że to teraz on jest na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej.

Nie jest jednak jej faworytem. Pierwszych 15 kolarzy dzieli zaledwie 45” a zeszłoroczna czasówka na co do zasady takiej samej trasie pokazała, że różnice na niej mogą być większe. o Wygraną na etapie i w całym wyścigu powinni powalczyć przede wszystkim Matteo Sobrero, Jan Christen i Finn Fisher Black. A jak będzie, dowiemy się po południu.

Zdjęcia: materiały prasowe ASO, Billy Ceusters, Gaetan Flamme

W tych wyjątkowych momentach, treści które tworzę , wspiera mnie Stamox czyli producent suplementu ze sproszkowanego buraka poprawiający wydolność.

Na ich stronie https://stamox.com/pl-pl możecie używać przy zamówieniach kodu rabatowego.

#współpracareklamowa

oryginalny post na facebooku