Marlen Reusser wygrywa czasówkę, zostaje liderką i myśli o zwycięstwie w całym Tour de France Femmes. Demi Vollering “ugotowana” pod kaskiem jest trzecia na etapie, a w generalce druga i traci do Reusser tylko 14”. Świetnie jedzie Longo – Borghini, ale ma defekt w końcówce i traci nieco czasu. Z kolei Niewiadoma po bardzo solidnej jeździe minimalizuje straty i może być zadowolona. A Pauline Ferrand-Prevot, która ewidentnie nie trenowała za wiele tego elementu kolarskiego fachu nie wiadomo czy jest tak pewna siebie czy robi dobrą minę do złej gry, bo myśli o rozgrywce w górach.
Jak to po czasówce, jeśli ktoś nie popełnił poważnego błędu w rozłożeniu sił lub, nie miał wyjątkowego pecha do defektów lub nie popełnił błędów z poważnymi koneskwencjami, wyniki mówią same za siebie.
Wraz z rozwojem świadomości “technicznej” i rozwojem social mediów, łatwiej jest śledzić nowinki techniczne i niestandardowe rozwiązania a także pozycję przyjmowaną na rowerze do jazdy na czas. I właściwie tyle.
Jeśli chodzi o wyniki, to trzeba też podkreślić bardzo dobrą jazdę Pauli Blasi. W przypadku Niewiadomej wygląda na to, że zawodniczka bardzo poważnie przygotowała się do tej czasówki. Korzystała z podpowiedzi męża, który był bardzo dobrym czasowcem, pracowała nad pozycją zarówno w tunelu aerodynamicznym jak i nad możliwością jak najlepszego jej utrzymania w “warunkach bojowych”. W efekcie pojechała bardzo dobrą próbę i zajmuje dobrą pozycję przed górami. Biorąc pod uwagę, że zawodniczki Canyon Sram i Visma Lease a Bike używają tych samych kasków Giro, można porównać jak lepiej dopasowane były zawodniczki Canyona (aczkolwiek Niewiadoma kończyła próbę bez szyby w kasku). Obraz zaburza pozycja Ferrand-Prevot, którą dość szybko zaczęto na iksie przyrównywać do Felix Galla na Giro d’Italia, bo równocześnie Lieke Nooijen z Vismy, mistrzyni Holandii na czas była druga, przed Vollering.
Jeszcze co do Niewiadomej, to w czerwcu na trwającej podobny czas próbie (choć bardziej płaskiej, więc rozgrywanej z większą prędkością) Polka straciła do Reusser 1’46”. Wczoraj zaś 1’09”. Widać więc przygotowanie i fizyczne i aerodymamiczne przyniosło spodziewane efekty i podczas imprezy docelowej zawodniczka Canyona zaprezentował wyraźny progres.
Temat potencjalnie poprawiających aerodynamikę wkładek w biustonoszach zawodniczek powrócił w postaci kontroli odzieży przed startem czasówki. UCI po raz kolejny “była UCI”, ponieważ procedura odbywała się na widoku i była przeprowadzana przez pana sędziego. Realnie międzynarodowa federacja kolarska naprawdę daje niewiele powodów by ją nie tylko lubić, co nawet szanować.
Tegoroczny TdFF póki co dostarcza sportowych emocji każdego dnia a to dopiero dzisiaj teoretycznie zaczynają się etapy, które powinny być ciekawe. Patrząc po tym, co działo się trzeciego dnia rywalizacji, trasa dnia piątego powinna zapewnić nam znakomitą, kolarską rozrywkę. Na 140km jest bowiem 2850m przewyższenia i osiem premii górskich. Owszem, niewielkich, ale miejscami stromych i w większości prowadzących po mniejszych drogach. A to oznacza etap i męczący i trudny do kontrolowania. To tereny znane z Paryż-Nicea, gdzie często dochodzi do ciekawych rozstrzygnięć.
Zwłaszcza na Mont Brouilly, krótkim (3km), ale stromym (7,7% z drugą częścią przekraczającą miejscami 11%) wzniesieniu, którego szczyt znajduje się 10,5km przed metą. To kolejna próba sił i z dużym prawdopodobieństwem obejrzymy tam ofensywną jazdę i ataki najmocniejszych zawodniczek w peletonie TdFF. Dodatkowo u podnóża znajduje się premia bonusowa, gdzie czekają sekundy bonifikat, co powinno jeszcze bardziej zwiększyć presję na konieczność zajęcia dobrej pozycji przed podjazdem. Transmisja w streamingach Eurosportu jest od 13.30, zatem chętni będą mogli śledzić całość rywalizacji pań. Na Mont Brouilly czołówka powinna być ok. 17.25, na mecie ok. 17.40. Ostatnia godzina zmagań może być naprawdę ciekawa.
Jeśli kolarze startujacy w Tour de Pologne będą się streszczać i do Zielonej Góry dojadą o czasie, można się będzie przełączyć po etapie w naszym kraju. Jeśli będą spóźnieni, cóż, ich strata. Swoją drogą, we Francji oglądalność pierwszego etapu TdFF miała ponad 27% udziału w rynku (i około 80% widowni męskiego TdF).
Natomiast wracając do Tour de Pologne, drugi etap znów bardzo pewnie wygrał Jonathan Milan. Włoch z Lidl-Trek jest ewidentnie w znakomitej formie. Sprzyjał mu również układ końcówki, gdzie po nawrocie 400m przed metą trzeba było znów się rozpędzić. Milan zrobił to bardzo mądrze, wypuszczając przed siebie Ivana Garcię Cortinę i czekając chwilę z rozpoczęciem sprintu. A gdy już to zrobił, nie było na niego mocnych.
No właśnie… nawrót. Został bardzo dobrze zabezpieczony, było szeroko i nie sprawiło to nikomu kłopotów. Natomiast nie wiem, co kierowało organizatorami, by tak poprowadzić ostatnie kilometry etapu. Do nawrotu prowadził zjazd z wiaduktu, peleton rozpędzał się tam do ponad 80km/h. Było sucho, tory, przez które trzeba było przejechać bardzo skutecznie przykryto, więc obyło się bez problemów.
Czy takie finisze wciąż są układane na innych wyścigach? Są, w tym na wielkich tourach (by przypomnieć tegoroczny etap Giro do Neapolu). Czy to jest dobry pomysł? Zdecydowanie nie jest. I niestety, i to bardzo niestety, w tym momencie, jeśli międzynarodowy komentariat dyskutuje o Tour de Pologne, to przeważają wypowiedzi o tym, że “znowu w Polsce był niebezpieczny finisz”. A ponieważ realnie o TdP dyskutuje mało kto, jest to przeważająca narracja dotycząca naszego wyścigu. Bardzo szkoda, ponieważ Szczecin prezentował się naprawdę ładnie, finisz Milana i jego zwierzęcej siły był spektakularny. Wizerunek TdP jest jednak taki, że to wyścig, na którym układa się bezsensowne i niebezpieczne finisze. I obawiam się, że taka łatka pozostanie z nami na długo, bo co roku dostajemy jakieś tego typu kwiatki.
A co dzisiaj w planie? Kolejny etap sprinterski, choć w końcówce przed Zieloną Górą jest nieco niewielkich podjazdów. Nie sądzę jednak, by mogła dojechać ucieczka, tym bardziej, że to ostatnia okazja by Paul Magnier zrewanżował się Jonathanowi Milanowi. Finałowe kilometry prowadzą po kolejnych łukach, ale skoro kolarze poradzili sobie i wczoraj i przedwczoraj, mam nadzieję, że obędzie się bez kraksy. Meta zaplanowana jest około 16.30.
Zdjęcia: materiały prasowe ASO, Billy Ceusters, Gaetan Flamme
A materiały z Tour de Pologne i Tour de France Femmes wspiera Stamox, czyli suplement ze sproszkowanego buraka poprawiający wydolność. Stosowałem go sam zanim nawiązałem z nimi współpracę, dlatego też polecam.
Mam też dla Was kod rabatowy: MAREK15, którego możecie używać składając zamówienie na stronie producenta https://stamox.com/pl-pl

