Kronika Kolarska 01.08.2026

Lorena Wiebes nie tyle była najlepszą sprinterką co po prostu najmocniejszą zawodniczką pierwszego etapu Tour de France Femmes. Holenderka przetrwała wzmocnienie tempa przez ekipę FDJ Suez w środkowej części trasy, uniknęła perypetii jakie spotkały m.in Reuser, Balsamo i Włodarczyk, skorzystała z faktu, że na finałowym podjeździe do mety tempo było niejednostajne i nie ekstremalnie mocne a gdy zawodniczki dojechały do wypłaszczenia zrobiła to co potrafi najlepiej. Ma na swoim koncie wygraną etapową, koszulkę liderki i odkupienie po wykluczeniu z Giro d’Italia, gdzie też zwyciężyła pierwszego dnia i została liderką, ale jej rower był nieznacznie poniżej dopuszczalnego limitu wagi za co pokazowo ją zdyskwalifikowano.

Smaczku sprawie dodaje fakt, że na trasę dzisiejszego etapu peleton kobiecego Tour de France ruszy spod siedziby Międzynarodowej Unii Kolarskiej.

Jeśli zaś chodzi o zawodniczki, której pierwszego dnia nie mogą zaliczyć do udanych, to Marlene Reuser zapewne ma mieszane uczucia. Ostatecznie nie straciła nic, ale jest poobijana i poszlifowana po tym, gdy upadała na zakręcie kilkanaście kilometrów przed metą. Ekipa Movistaru jechała z przodu peletonu, błąd popełniła koleżanka Reuser a Szwajcarka upadła na asfalt zaraz za nią. Nie spanikowała jednak, dołączyła do czołówki a na finałowym podjeździe dojechała jako ostatnia z pierwszej grupki, nie tracąc ani sekundy (nie licząc bonifikat dla Wiebes La Court i Vollering).

Mniej szczęścia miały Dominika Włodarczyk i Elisa Balsamo. Na 1300m przed metą, tuż przed końcem bardziej stromej części finałowego podjazdu, jadąca przed nimi Letizia Paternoster wjechała w Reuser i upadała tuż przed Polką i Włoszką, co spowodowało ich stratę do czołówki. Dlaczego Paternoster odbiła się od Reuser – nie wiadomo. Na ostatnich kilometrach, owszem, było do omnięcia wiele wysepek, ale szosa była szeroka a ten konkretny słupek przy którym doszło do kraksy nawet nie był na łuku. Reuser jechałą prosto i to Paternoster w nią wjechała, co bardzo negatywnie, choć nie wskazując winnej z nazwiska, skomentowała Balsamo. W efekcie sprinterka Lidl-Trek nie wzięła udziału w finiszu a Włodarczyk straciła ponad pół minuty w klasyfikacji generalnej. Vollering miała szczęście, ponieważ objechała kraskę nieco bliżej wysepki, i uniknęła starty.

Chwilę później z przodu przyspieszeń próbowały m.in Niewiadoma, Vollering czy La Court, ale było to na nic, bo teren już stał się bardziej płaski, Wiebes miała się świetnie i na finiszu żadna z zawodniczek nie była w stanie jej zagrozić.

Zgodnie z przewidywaniami pierwszy etap był dość nerwowy, wzmocnienie tempa w środkowej jego części sprawiło kłopoty sporej części peletonu (po defekcie gonić musiała m.in. Holmgren, problemy z utrzymaniem się w grupie miała Koch). a dziś pewnie będzie podobnie.

Trasa jest co prawda mniej górzysta a końcówka niemal całkiem płaska. Premia lotna na 89km jest za to lekko pod górę. Nie będzie to jednak taki łatwy etap jak można by początkowo sądzić. Na niespełna 150km zawodniczki pokonają 1750m przewyższenia. Taki teren powinien sprzyjać ucieczce, przynajmniej przez jakiś czas. Wczoraj śmiałkinie (Noskova, Spratt, Eraso, Rijnbeek) zostały złapane dopiero 6km przed metą.

Harmonogram wygląda następująco: start ostry o 14.30, premia lotna około 16.30, ostatnia premia górska zaraz po niej, ok. 16.40. Finisz w Genewie około 17.45. Transmisja od 15.30-18.30.

Z defektem msuiał też się zmagać Remco Evenepoel na trasie Clasica San Sebastian, jednak nie przeszkodziło mu to w wygraniu tego wyścigu po raz czwarty. Zgodnie z przewiduwaniami na trasie jednodniówki w Kraju Basków najlepiej spisywali się kolarze, którzy mieli dobry ostatni tydzień Tour de France.

Remco po tym gdy przebijł oponę tuż po zjazdach z Jaizkibel, większość pogoni za czołówką poprowadził osobiście. W kluczowym momencie pomógł mu Pellizari, następnie po tym, gdy Evenepoel dołączył do pierwszej grupy odpowiednie dla niego tempo nadał van Gils. Na przyspieszenie drugiego kolarza Tour de France na ostatnim podjeździe dnia był w stanie zareagować tylko najlepszy “góral” wielkiej Pętli i zarazem ósmy kolarz generalki czyli Richard Carapaz.

Na czele mieliśmy więc dwóch mistrzów olimpijskich, jednak choć Carapaz robił co mógł, widać było, że mimo utraty energii na pogoń, to Evenepoel jest mocniejszy. Mimo, że za nimi z tyłu Visma miała dwóch kolarzy, tempo nadawane przez Remco było za wysokie dla pogoni. Po zjechaniu na płaskie przed meta Carpaz był w stanie dać dwie, trzy krótkie zmiany. W końcówce Belg wypuścił Ekwadoryczyka na pierwszą pozycję by następnie rozpocząć finisz 200m przed kreską. Sił i dynamiki zostało Evenepoelowi na tyle, że Carapaz nie bardzo był w stanie odpowiedzieć na jego przyspieszenie.

Evenepoel ma więc czwartą wygraną w San Sebastian, jest samodzielnym rekordzistą tego wyścigu, który ewidentnie mu pasuje jak żaden inny. Potwierdził też znakomitą formę z końcówki Touru i to, że można spokojnie mówić o nim jako o “kolarzu numer dwa”, za Tadejem Pogacarem. Czy w sierpniu zobaczymy go gdzieś na starcie, czy też dopiero, po kolejnym zgrupowaniu wystartuje dopiero w kanadyjskich klasykach, które będa w tym roku sprawdzianem przed mistrzostwami świata, póki co jeszcze nie wiemy.

Wiemy natomiast, że rozpoczął się sezon transferowy i w peletonie startującego jutro Tour de Pologne jeden z bohaterów ubiegłorocznej edycji, Victor Langelotrti zmienił właśnie drużynę z Ineosu na Astanę. Mimo, że tak jak wspomniałem TdP rusza już za moment, wciąż nie mamy jeszcze pełnej listy startowej. A to, co o niej wiemy wygląda póki co dość biednie. W związku z tym zapowiedź całego wyścigu wjedzie dopiero jutro rano, gdy będą już znane pełne składy drużyn.

Dziś za to, poza TdFF warto znaleźć chwilę czasu by rzucić okiem na mistrzostwa Europy w MTB Cross Country. Wyścigi ze Szwajcarskiego Monteceneri będą dostępne w streamingach Eurosportu. O godz. 13 pojedzie elita kobieta a o 16 elita mężczyzn. W zawodach nie wystartuje m.in. wicelider Pucharu Świata, Francuz Adrien Boichis – w poniedziałek zobaczymy go w barwach RedBulla na trasie Tour de Pologne.

A propos RedBulla, i to będzie ostatnia wiadomość w dzisiejszym wpisie, austriacka marka jeszcze bardziej angażuje się w sponsoring kolarstwa szosowego – właśnie dołączyła do kobiecego peletonu jako partner ekipy Demi Vollering, czyli FDJ Suez.

A dzisiejszy materiał wspiera Stamox , czyli suplement ze sproszkowanego buraka poprawiający wydolność. Stosowałem go sam zanim nawiązałem z nimi współpracę, dlatego też polecam.
Mam też dla Was kod rabatowy: MAREK15, którego możecie używać składając zamówienie na stronie producenta https://stamox.com/pl-pl
#wspólpracareklamowa

oryginalny post na facebooku