Kronika Kolarska 30.07.2026

Dziewięć etapów, start w Szwajcarii, w Lozannie, meta na Lazurowym Wybrzeżu w Nicei. 21km jazda na czas, Mont Ventoux i górzysty etap przypominający finały Paryż-Nicea na koniec. Na starcie wszystko, co kobiece kolarstwo ma do zaoferowania najlepszego. W sobotę rusza Tour de France Femmes avec Zwift.

W tym roku nie śledzę kolarstwa kobiety tylko wtedy, gdy już zupełnie nie mam na to czasu. Kolejne wyścigi, czy to klasyki czy etapówki są super emocjonujące, nie licząc etapów sprinterskich “dostarczają” jak mało co we współczesnym kolarstwie.

Etapy sprinterskie wykluczyłem z grona emocjonujacych, ponieważ Lorena Wiebes ma tak wyraźną przewagę nad rywalkami, że gdy tylko staje na starcie wynik wydaje się być pewny. No chyb, że tak jak na Giro d’Italia jest zdyskwalifikowana za zbyt lekki rower. W tym roku zwycięża już 13 razy, kilka dni temu była najszybsza na wszystkich trzech etapach Tour de Pologne kobiet, jest zatem w odpowiedniej formie by wygrywać na etapach TdFF.

Tyle tylko, że Tour de France jest wyścigiem w swojej własnej kategorii, bez względu na to czy męski czy kobiecy. Tam nie ma słabych, nie ma źle przygotowanych, poziom motywacji jest absurdalny co powoduje, że nawet faworytkom jest ciężko.

Tegoroczny TdFF kontynuuje trend, w którym w każdym sezonie zawodniczki mierzą się z jakimś legendarnym podjazdem. Po Col de la Madeleine, Alpe d’Huez, Tourmalet, La Planche des Belles Filles i Col d’Izoard (w 2017r, gdy impreza miała dwa dni i rozgrywana była pod nazwą La Course), tym razem kolarski sprawdzą się na Mont Ventoux.

Teoretycznie to powinien być decydujący etap, ale Giro d’Italia pokazało, że bardzo ciężki podjazd Colle delle Finestre (choć owszem, na skróconej przez pogodę trasie) niekoniecznie musi dokonać selekcji wśród faworytek. Zatem kto wie, może losy żółtej koszulki rozstrzygną się ostatniego dnia na etapie wokół Nicei?

Zanim to jednak nastąpi, będziemy mieli sporo emocji i suspensu na każdym etapie. Wyścig zaczyna się od lekko górzystej rundy wokół Lozanny z finiszem na niewielkim podjeździe. Jeśli tam powstaną jakieś różnice, sprinterki będą miały dwa kolejne dni, by dzięki bonifikatom powalczyć o żółtą koszulkę, która prawdopodobnie zmieni właścicielkę po etapie czwartym, czyli lekko górzystej, liczącej 21km jazdy indywidualnej na czas w Dijon.

Następnie na peleton czekają dwa ciekawe, górzyste etapy. Na piątym jest osiem premii górskich w tym znany z Paryż-Nicea Mont Brouilly. Na szóstym sześć, nieco łatwiejszych podjazdów, ale prowadzi cały czas albo w górę albo w dół. Co więcej, niedaleko przed metą jest premia bonusowa, gdzie można zarobić sekundy bonifikat.

Te raczej nie będą miały wielkiego znaczenia, bo dzień później jest Mont Ventoux. Po nim ewidentny “etap dla ucieczki” a na koniec, w przyszłą niedzielę, cztery rundy przez Col d’Eze w Nicei. Etap nie tylko ciężki fizycznie ale też trudny do kontrolowania a Demi Vollering pokazała na Giro, że aby rozstrzygnąć wyścig na swoją korzyść trzeba nie tylko dobrze podjeżdżać, ale też być odważną i dobrą taktycznie. A profil ostatniego etapu wspiera takie właśnie zawodniczki.

Jeśli zaś chodzi o zawodniczki, to tak jak we wstępie, na starcie są właściwie wszystkie najlepsze. Tyle tylko, że nie wiemy, w jakiej są formie, ponieważ ostatni duży wyścig był w połowie czerwca (Tour de Suisse). Większość faworytek od tego czasu spokojnie trenowała na wysokości.

Po takiej przerwie mocne uderzenie tempem, które zapewne będzie najwyższe w sezonie już od pierwszych kilometrów pierwszego etapu może być bolesne i skutkować zaskakującymi sytuacjami.

Faworytką raczej jest Demi Vollering – ma wsparcie bardzo mocnej drużyny, sama jest kolarską kompletną a w jej przygotowanie nie należy wątpić. Ma za sobą też dobry sezon, wygrane Giro i cztery etapy. Takiego nie ma raczej zwyciężczyni z zeszłego roku, Pauline Ferrand – Prevot, jednak jest ona mistrzynią przygotowania do imprez docelowych i należy ją brać pod uwagę w gronie faworytek. Marlen Reuser powinna sprzyjać czasówka a na Tour de Suisse pokazała, że potrafi też wygrywać pod górę. Do tego szereg zawodniczek, które będą walczyły o etapy a przy tym mogą zakręcić się w czołówce klasyfikacji generalnej: Puck Pieterse, Kim La Court czy Anna van der Breggen. W kontekście etapu na Mt Ventoux szkoda, że nie startuje Sarah Gigante (w czerwcu przeszła operację usunięcia śrub z kości udowej po wypadku z zeszłego sezonu).

Jest też Paula Blasi, zwyciężczyni Amstel Gold Race i Vuelta a Espana. Jedzie ona w drużynie UAE, gdzie nominalnie liderką będzie Elisa Longo Borghini, ale na zdjęciu prezentującym skład w centralnym miejscu ustawiona została Dominika Włodarczyk. Polka ma za sobą nie tylko czwarte miejsce w generalce TdFF rok temu, ale też świetny sezon 2026, z udaną kampanią klasyków i znakomitymi występami w kraju Basków i w Pirenejach.
W ekipie Canyon Sram mamy Kasię Niewiadomą, której celem zapewne będzie podium generalki i zwycięstwo etapowe, a także Agnieszkę Skalniak – Sójkę. Oprócz nich pojadą jeszcze Karolina Perekitko w Mayenne Monbana My Pie oraz Malwina Mul w Cofidisie.

Jeśli chodzi o sprinterki, poza wymienioną wcześniej Wiebes są Charlotte Kool, Elisa Balsamo, Lotte Kopecky czy Chiara Consonni.

Zapowiada się naprawdę solidne ściganie każdego dnia: sprzyja temu i trasa i obsada a wszystko to wzbogacone będzie o “polskie emocje”

Etapy będą się kończyć codziennie około 17.40, w streamingach Eurosportu dostaniemy około dwie godziny transmisji każdego dnia. Rezerwujcie więc sobie popołudnia, bo warto.

PS suplement youtubowo-podcastowy wjedzie po południu, nie przegapcie linków :)

oryginalny post na facebooku