Kronika Kolarska 25.05.2026

Pierwszy etap po przerwie i od razu ciężki. Ostatni tydzień Giro d’Italia słynie z kumulacji trudności, tym razem i tak jest ich nieco mniej. Tylko trzy wymagające etapy alpejskie, dwa górzyste i na zakończenie sprinterski w Rzymie.

Dziś do pokonania 113km i 3000m w pionie. W połowie trasy kilka mniejszych podjazdów a na zakończenie wspinaczka 11,7km, 7,9% średniej stromizny do miejscowości Cari. Całość poprowadzona jest na terenie szwajcarskiego regionu Ticino. To ta część kraju gdzie mówi się po włosku, który jest językiem urzędowym lub jego dialektami.

Ani dystans ani przewyższenie nie brzmią groźnie, jednak proporcje powodują, że to będzie krótki, ale trudny etap.

W najbliższych dniach mantrą będzie wypowiedź o uciekającym czasie, drużynach, które wciąż nic na tym Giro nie wygrały a co za tym idzie o wielu, często sprzecznych interesach w peletonie. A to oznacza zaciekłą walkę o zabieranie się w ucieczki, próbę ich kontrolowania przez rywalizujące o koszulkę sprinterską Soudal – Quickstep i UAE, poszukiwanie szans na wygraną etapową i punkty na premiach górskich przez Giulio Ciccone a także walkę o miejsca na podium między kolarzami RedBulla a Felixem Gallem.

To dość tematów, by każdy kolejny dzień był nerwowy i po prostu trudny.

Do pewnego stopnia zmniejsza to presję na zespole lidera, czyli Visma – Lease a Bike. Kolarze w żółtych strojach mają po prostu dowieść Jonasa Vingegaarda bezpiecznie do Rzymu. Jego przewaga w klasyfikacji generalnej nie jest może przytłaczająca, ale wystarcza by móc skupić się na defensywnie.

Za to mniej niż dwie minuty dzielące Galla od Storera z Arensmanem, Hindleyem i Pellizzarim pomiędzy nimi powodują, że Decathlon, RedBull i Tudor nie mogą oglądać się na Vismę, tylko muszą skupić się na sobie nawzajem. I atakować.

Zapowiada się więc ciekawy tydzień a biorąc pod uwagę, że po dniu przerwy niektórzy zawodnicy czasami potrzebują nieco czasu by wrócić do rytmu wyścigowego, możemy spodziewać się przetasowań w klasyfikacji generalnej.

Start ostry jest o 14.00, pierwsza premia górska o 14.45, przez te mniejsze, ale wcale niełatwe podjazdy (dwie rundy wykorzystujące te same drogi) grupa przejedzie zapewne już podzielona i przerzedzona. Należy oczekiwać, że drużyna UAE zrobi wiele, by Narvaez punktował na premii lotnej na 74km (ok. godz. 15.50).

A następnie zawodnicy dojadą do finałowej wspinaczki do Cari. Średnia stromizna 7,9% jest zaniżona przez niewielkie wypłaszczenie mniej więcej w ⅔ podjazdu.Ostatnie 3km mają 8,2% średnio i maksymalnie 13%. Czołówka zacznie podjeżdżać ok. 16.30, finisz ok. 17-17.05

PS do customowych koszulek na tym Giro w dniu przerwy dołączył zespół Pinarello Q36.5. W poniedziałek na czas przejażdżki stali się "teamem gelato" ;)

oryginalny post na facebooku