Czy wspominałem, że tłum kibiców na ostatnich kilometrach ostatniego bułgarskiego etapu Giro d’Italia był imponujący? Otóż z szacunków wynika, że przy trasie stało 250tys. kibiców! Powtórzę jeszcze raz to, co powiedziałem w materiale podcastowym: nie wyobrażam sobie sytuacji, w której w przypadku wizyty wielkiego touru u nas z domu wyszło by tylu ludzi w celu obejrzenia na żywo wyścigu kolarskiego.
Zatem zastanawiając się, czy trzy etapy Giro były sukcesem czy porażką, odpowiedź jest wyraźnie prostsza i wskazuje na sukces. Nawet, jeśli były jakieś niedociągnięcia.
Dla porównania tyle wynosiła skumulowana widownia trzech etapów, które Włosi zorganizowali w 2022r na Węgrzech. Z kolei rok temu w Albanii tamtejsi mieszkańcy byli bardziej zainteresowani odbywającymi się wyborami.
Należy oczywiście wziąć poprawkę na fakt, że szacunki pochodzą od La Gazzetta dello Sport, czyli właściciela Giro d’Italia, ale nawet, jeśli liczba jest mniejsza, to wizualnie frekwencja kibiców robiła wrażenie.
Zapewne na południu Włoch zainteresowanie wyścigiem nie będzie tak wielkie, ale mimo wszystko dobrze, że wyścig dookoła tego kraju jest już z powrotem w ojczyźnie.
Dziś w programie etap oznaczony dwiema gwiazdkami na pięć, czyli niezbyt trudny. Zapewne będzie to dzień rozruchowy po podróży i przerwie, ale stosunkowo krótki dystans (138km), niełatwy podjazd ze szczytem 43km przed metą (o parametrach 14,5km, 5,9%) i ostatnimi trzema kilometrami prowadzącymi lekko pod górę powodują, że rosną szanse ucieczki i spadają szanse sprinterów.
Z jednej strony wiele zależy od tego, jak wysokie tempo będzie na pierwszych 80km (do premii lotnej usytuowanej u podnóża głównego podjazdu dnia jest właściwie cały czas płasko), czy Soudal – Quickstep będzie pilnował peletonu, jak mocni zawodnicy zabiorą się do ucieczki i wreszcie, co wydarzy się na premii górskiej.
Dodatkowo sama końcówka w kalabryjskim mieście Cosenza też nie jest łatwa. Nie dość, że na ostatnich 3km trasę poprowadzono lekko pod górę, to jeszcze na ostatnich 1,5km będzie w sumie siedem zakrętów na kolejnych skrzyżowaniach. Finisz będzie więc techniczny, niebezpieczny i wymagający pilnowania pozycji na samym czele peletonu.
Wspomniana premia lotna na 80km planowana jest mniej więcej na godz. 15.40, szczyt podjazdu to ok. 15.10.
Zamieszanie wprowadza jeszcze premia RedBulla, gdzie po sekundy mogą po raz kolejny pojechać kolarze Netcompany – Ineos (a wtedy trudniej będzie sprinterom, którzy ewentualnie zostaną pod górę dołączyć lub przebić się do czołówki), usytuowana zaledwie 11,5km przed metą (ok. godz. 16.55). Finisz to z kolei 17.10-17.15.
Trzeba jeszcze dodać, że choć ta ostatnia część trasy jest w miarę wymagająca, na mecie czeka 50 punktów w klasyfikacji właśnie punktowej (koszulka cyklamenowa). Jeśli Magnier dojedzie do finiszu w czołówce a np. po drodze zgubi się Milan to oczywiście nie zamknie tej klasyfikacji już na czwartym etapie, ale ustawi ją już na dobre.
Nie anonsuję “wielkich emocji”, ale jest spora szansa, że to będzie całkiem ciekawy etap, zatem zachęcam do włączenia transmisji, gdzieś przed godz. 16.
Zamykając już temat Giro, jeszcze jedno nawiązanie do minionego weekendu, ponieważ mieliśmy sporo “polskich akcentów”. I to całkiem ważnych, bo związanych ze ściganiem juniorskim, zatem z “przyszłością naszego kolarstwa”. W Belgii podczas In Flanders Fields Maria Okrucińska była 18 a Magdalena Polańska 19. Natomiast w wyścigu juniorek młodszych ósme miejsce zajęła znana z MTB Natalia Piróg. Z kolei w Wyścigu Pokoju dla juniorów młodszych zwyciężył Leon Janikowski a Dawid Bartyzel był szósty. W tych samych zawodach dla juniorów, Maksymilian Matyasik zajął 14. miejsce (obaj również wywodzący się z kolarstwa górskiego). Mogę jeszcze do tego wspomnieć o wygranej Natalii Grzegorzewskiej na Pucharze Czech MTB (kategoria C1, więc wysoka), pierwszym i drugim miejscu Kacpra Zygmuntowicza (junior) i Zuzanny Kryształy (elita) na zawodach C1 w Bośni, czy czwartym miejscu Pauli Goryckiej na Pucharze Świata w Maratonie.
Jak pewnie sobie zdajecie sprawę, nie jestem w stanie relacjonować ani nawet wspominać o wszystkich wynikach Polek i Polaków na imprezach szosowych młodszych kategorii wiekowych czy startach na międzynarodowych wyścigach mtb (a tych jest sporo, często z dobrymi wynikami, najwyżej sklasyfikowana z naszych reprezentantek, Gabriela Wojtyła jest już na 52. miejscu w rankingu UCI). W ostatnich dniach mieliśmy jednak kumulację dobrych wyników, o czym uprzejmie donoszę.
Z ważnych imprez juniorskich i młodzieżowych w najbliższym czasie mamy juniorską Ronde van Vlaanderen, Wyścig Pokoju U23 oraz przede wszystkim w czerwcu Giro Next Gen, gdzie na liście startowej jest Jan Jackowiak.

