Kronika Kolarska 18.04.2026

Duży klasyk z mocną i wyrównaną obsadą, na wymagającej trasie zachęcającej do ofensywnego ścigania. Jednak bez Pogacara i van der Poela. Hot or not? Będziecie oglądać, czy nie?

Taki jest tegoroczny Amstel Gold Race. Z obrońcą tytuły, niespodziewanym triumfatorem z 2025r, Mattiasem Skjelmose, faworytem, który w teorii fizycznie przerasta wszystkich o głowę, czyli Remco Evenepoelem (a przy tym trzecim zawodnikiem z zeszłego roku) i kilkoma pretedentami: Jorgensonem,Consefroy, Del Grosso, Gregoire czy Vauquelinem.

W wyścigu pań Vollering, Chabbey, van der Breggen, Ruegg, Pieterse, Kerbaol oraz wracająca po kraksie na Mediolan – San Remo Niewiadoma.

Do 2024r Amstel Gold Race był imprezą niezależną, organizowaną przez fundację należącą do koncernu Heinekena. Od zeszłego roku dołączył do Flanders Classics.

Co ciekawe, zawody są od samego początku (1966) związanae z browarem Amstel, który w 1982r stał się częścią koncernu Heinekena. I choć ma w nazwie konkretny produkt, koncernowe piwo, ta nie została sprzedana, tylko jest nierozerwalną częścią historii wyścigu. A ten powstał z potrzeby dorównania Belgom, którzy mają swoje wielkie klasyki.

Jeśli Holandia kojarzy się z “rajem dla rowerzystów” to paradoksalnie jest miejscem trudnym do organizowania tak dużych wydarzeń kolarstwa wyczynowego. Infrastruktura drogowa, która na co dzień zapewnia bezpieczeństwo niechronionym uczestnikom ruchu na imprezach zawodowców staje się przekleństwem. Ronda, zwężenia, szykany, progi zwalniające, to wszystko sprawia, że w połączeniu z terenem: ciągłymi zjazdami, podjazdami, przejazdami przez miasteczka, nieustannym rollercoasterem ściganie staje się wyzwaniem wymagającym ciągłej koncentracji.

W wyścigu mężczyzn na dystansie 257km są 33 oznaczone podjazdy. A także pewnie drugie tyle mniejszych. 3300m przewyższenia to dużo, choć nie ekstremalnie, dlatego też możliwe są różne rozstrzygnięcia: wygrać może dynamiczny góral lub klasykowiec o parametrach sprintera.

Liczy się nie tylko moc, ale niemal tak samo jak podczas Ronde van Vlaanderen czy Paryż-Roubaix pozycja w peletonie zajęta u podnóża kolejnych podjazdów, po których niemal od razu wpada się na kręte zjazdy wąskimi drogami. Najbardziej znany, ikoniczny dla Amstel Gold Race podjazd, czyli Cauberg w Valkenburgu zaczyna się od zakrętu, co dodatkowo komplikuje sprawę. Nie wystarczy więc odpalić 800W ataku, by móc to zrobić trzeba być niemal cały czas z przodu.

To wszystko powoduje, że choć mniej prestiżowy niż Liege-Bastogne-Liege i Walońska Strzała, Amstel Gold Race często bywa najciekawszym z trzech ardeńskich klasyków (choć tak jak wspomniałem wczoraj, nie jest rozgrywany w Ardenach tylko w Limburgii ;) ).

Dość powiedzieć, że fotofinisz między van Aertem a Pidcockiem był jednym z najdłużej analizowanych przez sędziów (2021), rok później Cosnefroy został początkowo uznany zwycięzcą, ale analiza fotofiniszu dała wygraną Kwiatkowskiemu, zeszłoroczna rywalizacja Skjelmose, Pogacara i Evenepoela była w skali sezonu wydarzeniem wyjątkowym a trzeba też pamiętać o ikonicznym pościgu zakończonym wygraną van der Poela w 2019r.

Tym razem, tak jak wspomniałem na wstępie, to Remco jest faworytem, ma też do pomocy mocną drużynę w dobrej dyspozycji. Prawdopodobny scenariusz to jakiś atak z większej odległości, bez czekania na finisz, ale Amstel Gold Race jest na tyle trudnym wyścigiem do kontrolowania, że można spodziewać się wszystkiego.

Transmisja z wyścigu pań w streamingach Eurosportu od godz. 12.45-14.35, z wyścigu mężczyzn od 14.55-17.45.

Założony jest spory margines błędu, według harmonogramu w najbardziej prawdopodobnej wersji wyścig kobiet zakończy się o godz. 13.54. Zatem w momencie startu transmisji będzie już po pierwszym przejeździe przez Cauberg a zawodniczki będą miały do mety około 50km i do pokonania jeszcze dwa razy rundę z Bemelerbergiem i Caubergiem. Ze szczytu tego drugiego do mety pozostaje 1,7km. W sumie panie do pokonania będa miały 158km. To więcej niż na damskim Mediolan – San Remo.

O godz. 15, wraz z rozpoczęciem transmisji z wyścigu mężczyzn peleton będzie – a jakże – na Caubergu, natomiast do mety będzie więcej ciekawego terenu niż na zawodach kobiet. Więcej różnorodnych podjazdów niż tylko runda wokół Valkenburga, na którą czołówka wjedzie około 16.30. Finisz około 17.00.

Aby zbytnio nie przedłużać, o zakończonym Gran Camino i kilku mniejszych wydarzeniach będzie jutro. Co ma pewien sens, bo będę mógł podsumować cały tydzień m.in. z perspektywy liczby zwycięstw czołowych drużyn. Bo w tym temacie mamy wyjątkowo ciekawy sezon.

Zatem życzę Wam miłej niedzieli, pogoda ma być dobra a harmonogram transmisji ułatwia sprawę – można wyjść na trening, wycieczką lub samemu się pościgać.

Zdjęcia: materiały prasowe Flanders Classics

oryginalny post na facebooku