Kronika Kolarska 09.04.2026

Ponieważ Wyścig Dookoła Kraju Basków jest właściwie rozstrzygnięty, to wczoraj mieliśmy sporą ucieczkę pełną znakomitych kolarzy. To z niej po kilkukrotnych atakach wygrał Alex Aranburu – Bask z ekipy Cofidisu.

Zarówno reprezentanci jego drużyny jak i bracia Johanessen z Uno-X a także kolarze UAE sprawili, że był to bardzo fajny etap do oglądania.

Za ich plecami również “się działo”, ponieważ zawodnicy RedBulla kilkukrotnie na kolejnych podjazdach sprawdzali Paula Seixasa. Ten był jednak niewzruszony, pilnował ich czujnie, ostatni podjazd wjechał jako pierwszy a następnie “poprawił” na zjazdach. Po raz kolejny na tym wyścigu pokazał, jak kompletnym już jest zawodnikiem.

A ponieważ meta była na niewielkim wzniesieniu, powiększył swoją przewagę w klasyfikacji generalnej, dojeżdżając do kreski 20” przed resztą stawki. Z zawodników z okolic pierwszej dziesiątki nieznacznie szybszy od Seixasa był weteran Pello Bilbao. Jeśli zaś chodzi o przedwyścigowych faworytów, to tak jak del Toro, po słabej jeździe oraz upadku wycofał się Juan Ayuso.

Wygląda na to, że Seixas jedzie ten wyścig w trybie “zobaczę, na co mnie stać”. Właściwie mógłby już sobie darować dalsze dominowanie nad rywalami, ale ewidentnie sprawdza się w różnych sytuacjach. A że stawka jest mocna, to doświadczenie (oraz dane) zebrane w takich okolicznościach będą dla niego bezcenne.

Dziś kolejny etap o niemal identycznej charakterystyce co wszystkie pozostałe. 176km i seria następujących po sobie ciężkich podjazdów z najtrudniejszym Krabelin (5km, 9,6%) nieco za połową trasy. Meta – a jakże – pod górę, ale zdecydowanie łatwiej niż wczoraj. Ze względu na układ klasyfikacji generalnej raczej należy spodziewać się kolejnej mocnej ucieczki. Ale takie dni i rywalizacja mocnych górali i klasykowców, nawet jeśli to “tylko” po etap to świetna sportowa rozrywka i sól kolarstwa. No i wygranie etapu w Kraju Basków to po pierwsze prestiż a po drugie okazja by wygrać tradycyjny beret – jedno z najfajniejszych trofeów w zawodowym kolarstwie. Finisz jak zawsze około 17.30, transmisja jest od 15.45. Jeśli macie czas i ochotę to możecie sobie włączyć, nawet żeby “leciało w tle” bo to po prostu jest jedna z najlepszych etapówek w sezonie.

Natomiast skoro już mowa o ramówce Eurosportu, to także dzisiaj, od 13.15 do 15.30 (zakładam że w streamingach będzie można odtworzyć sobie później) anonsowany jako ciekawy dokument “Paris-Roubaix: Duels in Hell”. Nawet, jeśli nie będzie szczególnie odkrywczy, to patrząc na zwiastun (link w komentarzu) będzie zawierać trochę archiwaliów, a te zawsze przyjemnie się ogląda.

W temacie ujęć archiwalnych, to co mogę zdecydowanie polecić, to oczywiście “Niedzielę w Piekle” Jørgena Letha. Dokument o Paryż-Roubaix 1976, zatem w rolach głównych Merckx, Godefroot, ale też i młodsze pokolenie: Moser czy Raas. Miałem przyjemność kilka lat temu obejrzeć go w kinie (!), natomiast jest dostępny na youtube (link w kolejnym komentarzu). Warto poświęcić na niego tę 1h45’ nie tylko ze względu na wartość poznawczą, ale też by sprawdzić, jak działa język filmu w konfrontacji z tak skomplikowanym wydarzeniem sportowym, jakim jest Paryż-Roubaix. A choć mija właśnie 50 lat od jego powstania, wciąż działa lepiej niż współczesne kolarskie produkcje Netflixa.
Jeśli zaś chcecie wprowadzić się w nastrój przed “Piekłem Północy” z pomocą jakiegoś krótszego materiału, to bardzo fajny mini dokument (zaledwie 15’) o Mathieu van der Poelu przygotowało Shimano. “This is Home” (link również w komentarzu) pokazuje faworyta Paryż-Roubaix w – a jakże – domu, na polu golfowym, przy robieniu kawy a także na szczególnie lubianym przez niego rowerze górskim. Dodaje do tego kilka wypowiedzi samego MVDP oraz członków jego rodziny. Ogląda się to naprawdę fajnie a ujęć na przerzutki i buty Shimano jest tylko kilka.

Przy okazji van der Poela nie mogę nie wspomnieć o premierze nowego Canyona. Endurance CFR stworzony jest z myślą o możliwie jak najszybszej jeździe w terenie, przez jaki prowadzi trasa najsłynniejszego z klasyków. Jest niemal tak samo aerodynamiczny co Aeroad, ale zapewnia większy komfort. Mieści też szersze oponki i – cóż – absolutnie nie wygląda jak rower typu endurance.

A skoro już mowa o szerszych oponkach (chociaż przy obecnych rozmiarach nie powinno się już zdrabniać ;) ), to na zdjęciach i filmikach z rekonesansów drużyny UAE widać, że do ich Colnago Y1RS upchnięto najszersze gumy jak tylko się da.

Czy to pomoże Pogacarowi w konfrontacji z van der Poelem? Słoweniec nie ma przewagi stosunku mocy do masy, bo nie ma podjazdów, za to nawet w suchych warunkach van der Poel ma przewagę techniki (a jak możemy się dowiedzieć z materiału, o którym wspominam powyżej, Holender śmigał już bez problemów w wieku dwóch lat), również drużyna Pogacara w płaskim terenie traci część swoich zalet względem Alpecin – Premier Tech.

I na koniec, w temacie ewentualnej przewagi technicznej – a raczej jej braku – UCI zdelegalizowała system regulacji ciśnienia w oponach firmy Graava. Choć sam producent zakończył działalność na początku tego roku, z rozwiązania korzystali – i chcieli skorzystać także tym razem – kolarze Visma – Lease a Bike. A nie będą mogli, ponieważ międzynarodowa Federacja im tego zakazuje. Co ważne i co stawia UCI w nienajlepszym świetle (nie pierwszy raz), zespół został o tym poinformowany kilka dni przed wyścigiem. Jest to o tyle niezrozumiałe, że zawodnicy Vismy jechali z tym systemem jeszcze w połowie marca podczas GP Denain.

Zdjęcia: materiały prasowe Itzulia

oryginalny post na facebooku