Myślę, że w ostatnich dniach w wystaraczjący sposób zaostrzyłem wasz apetyt przed tegorocznym Ronde van Vlaanderen. I w końcu mamy TEN DZIEŃ. Dzisiejszy wyścig to mistrzostwa świata wszechwag. Choć jeśli sprawdzicie “quality score” listy startowej na Procyclingstats, to wyższy był na Omloop Nieuwsblad, Mediolan – San Remo czy In Flanders Fields.
To do pewnego stopnia pokazuje, że tegoroczny “De Ronde” sprowadza się do kilku nazwisk. Absolutnie topowych, ale zaledwie kilku. Pogacar jest faworytem a tematem rozważań nie jest raczej “kto może go pokonać” (drugi w kolejności jest van der Poel), ale “co musi się wydarzyć, by tak się stało”.
Bohaterami dzisiejszego dnia, oprócz kolarzy i kolarek będą podjazdy aka “bergi”. Krótkie, strome, często z brukowaną nawierzchnią. Najtrudniejszy to Koppenberg, 600m długości, 11,6% średniej stromizny, 22% maksymalnej, następnie ten, który ma zadecydować o wynikach, czyli Oude Kwaremont (1500m, średnio 4%, maksymalnie 11,6) i następujący zaraz po nim Paterberg (tylko 400m, średnio 12,9 lecz maksymalnie 20,9%). Zdarza się, że kluczowe ataki odbywają się na Taaienbergu (500m, 6,6% średnio, maksymalnie 15,8%) istotny bywa też Molenberg (430m, 7%, max 14,2%).
Najważniejsze jest to, że po pokonaniu wstępnej, płaskiej części trasy, gdy peleton wjedzie w pagórkowaty teren, rozpocznie się nieustająca jazda w górę i w dół, w prawo i w lewo, kluczowa będzie stała czujność i walka o dobrą pozycję w grupie. Chwila nieuwagi może zakończyć się katastrofą: przegapieniem kluczowej akcji, defektem lub upadkiem.
Dookoła Flandrii ma tylko jedną wadę. A jest nią końcówka a konkretnie usytuowanie mety. Nie jest problemem, że ostatnie 13km są po płaskim. Na Paryż-Roubaix od ostatniego, istotnego odcinku bruku do mety jest jeszcze dalej. Tyle, że Paryż-Roubaix kończy się na ikonicznym welodromie. A De Ronde po prostu na jednej z ulic na przedmieściach Oudenaarde. Po całym dniu jazdy po miejscach – legendach takie miejsce finiszu jest, cóż, rozczarowujące.
Ale ponieważ jest to najważniejsze sportowe wydarzenie w Belgii, fani z flamandzkimi flagami i tak z tego pozornie zwyczajnego miejsca co roku robią jeden z najbardziej imponujących stadionów świata.
A teraz najważniejsze: kiedy włączać transmisję, odrywać wzrok od wielkanocnego serniczka i dyskusji o wyższości jednego majonezu nad drugim?
Start ostry wyścigu mężczyzn o 10.20 w Antwerpii. Pierwszy przejazd przez Kwaremont (136km przed metą, bez Paterbergu) o 13.30. Molenberg (103km przed metą ok. 14.15), pierwsze combo Kwaremontu z Paterbergiem (55km przed metą, ok. 15.15), Koppenberg (-45km o 15.30), Taainenberg ok 15.45 a finałowy przejazd przez Kwaremont i Paterberg ok. 16.10. Na ten harmonogram trzeba oczywiście wziąć poprawkę związaną z pogodą, prognozy dla okolic Oudenaarde są raczej dobre. Finisz około 16.30.
Jeśli zaś chodzi o wyścig pań, to podobnie jak w zawodach mężczyzn stawka jest mocna, ale grono zawodniczek, które powinny powalczyć o wygraną również wąskie, czyli Kopecky, Ferrand-Prevot i Vollering. Jeśli panowie się nie spóźnią, tuż po ich finiszu, czyli ok. 16.30 panie zmierzą się z Koppenbergiem (45km do mety), przez Taaienberg przejadą ok. 16.45 a Kwaremont i Paterberg powinny zacząć ok, 17.10. Finisz ok. 17.35.
Do pobicia jest kilka rekordów, lub zdobycie zaliczek na przyszłe rekordy (najwięcej wygranych we Flandrii, szansa na zwycięstwo we wszystkich monumentach, czasy na podjazdach, średnia prędkość i zapewne jeszcze kilka innych). Jest spora szansa, że dziś po raz kolejny obejrzymy “historię kolarstwa na żywo”. Nawet jeśli ostatecznie wszystko skończy się kolejnym samotnym rajdem Tadeja Pogacara.
Zdjęcia: materiały prasowe Flanders Classics

