Dzisiaj zacznę od małej dygresji. Przed nami Dwars Door Vlaanderen i to jest okazja by podkreślić, jak fajny czas dla fanów kolarstwa mamy.
Bo czym jest Dwars Door Vlaanderen? Kiedyś na takie wyścigi zwykło się mówić “semi klasyk”. Ważny, ale nie dość, by rozgrywał się w weekend. Z tradycją, ale nie dość istotną, by zwycięzca “przechodził do historii”. I wreszcie ciekawy i prestiżowy, ale nie na tyle, by pokazywać go w TV. O tym, by pokazywać go niemal w całości nie wspominając.
Sporo się zmieniło w 2017r, gdy DDV został włączony do World Touru a kalendarz został ułożony w ten sposób, że wyścig jest teraz ostatnim sprawdzianem przed Ronde van Vlaanderen, drugim monumentem sezonu.
W transmisji dostępnej zarówno w streamingach eurosportu jak i w kablówkach (Eurosport 2) będziemy mogli obejrzeć mniej więcej ostatnie 100km wyścigu, dziesięć z dwunastu podjazdów i wszystkie lub wszystkie bez tylko jednej sekcje brukowane. Wyścig kobiet dostanie transmisję z ostatnich 50km, cztery z ośmiu podjazdów i pięć z sześciu odcinków kostki. Do tego będą skróty na youtube wzbogacone o wypowiedzi zawodników oraz ostatnie kilometry udostępnione w całości. Velon jak z większości imprez dostarczy kilku anegdotycznych danych, swój content dorzucą drużyny a także “twórcy treści” na wielu własnych profilach.
I tak jest niemal każdego dnia, niemal z każdego wyścigu kategorii pierwszej i wyższych. Widzimy wszystko, możemy wiedzieć wiele, ograniczeniem jest jedynie czas, który możemy poświęcić na śledzenie sportu.
Krótko mówiąc fajnie.
Zatem co do dzisiejszego Dwars Door Vlaanderen. Choć zaliczany do World Touru, to krótszy niż większość belgijskich klasyków. Panowie pokonają ok. 185 a panie ok. 130km
Na trasie są podjazdy “Ardenów Flamandzkich”, ale nie te najtrudniejsze a ostatni z nich znajduje się 10km przed metą. To oznacza dynamiczne ściganie i wiele możliwych scenariuszy. Od ataku kogoś bardzo mocnego, przez taktyczne zagrywki którejś z drużyn po finisz z niewielkiego peletonu. Ponieważ nie ma ani Pogacara ani van der Poela (to w nawiązaniu do dyskusji pod wczorajszym materiałem ;) ), sytuacja jest zdecydowanie bardziej otwarta. Co więcej, na tym wyścigu zdarzały się już niespodzianki, ostatnia rok temu, gdy Neilson Powless pokonał trzech zawodników Vismy, z którymi jechał razem na ostatnich kilometrach i w teorii nie miał szans na wygraną.
Może być to też jedna z nielicznych szans, by ktoś inny niż UAE Team Emirates i Alpecin – Premier Tech wygrał tej wiosny w klasykach coś dla siebie.
W Belgii do tej pory wygrywali Meuss (Le Samyn), Groenewegen (Grote prijs Jean-Pierre Monseré, Bredene Koksijde Classic) i Brennan (Kuurne-Bruksela-Kuurne) a oprócz nich Van der Poel (Omloop Nieuwsblad oraz E3) i Philipsen (In Flanders Fields, Danilith Nokere Koerse). Chętnych by jakkolwiek rozliczyć kampanię wiosennych klasyków jest więc wielu.
Z ekip ważnych, z historią dobrych wyników w wiosennych wyścigach lub z dużymi budżetami bez sukcesów są póki co Soudal Quick Step, Ineos – Grenadiers, EF Education Easypost, Decathlon CMA CGM czy Lidl Trek.
Faworytami w teorii są największe gwiazdy z listy startowej: Pedersen, van Aert, Philipsen, Andresen, ale akurat w tym wyścigu scenariuszy może być więcej. Na duży sukces wiosną czeka de Lie (a był czwarty w In Flanders Fields), opcją zapasowa dla Vismy są Brennan i Laporte, przełamanie złej passy przydałoby się Girmayowi, być może swoją szansę wykorzysta w końcu bardzo mocny Florian Vermeersch, który w niedzielę i za tydzień będzie kluczowym pomocnikiem Pogacara, w dobrej formie są Norwegowie z Uno-X a klasyki są ważnym celem dla Ganny.
A jeśli ktoś dobrze zaprezentuje się dziś, jego akcje wzrosną na liście notowań “czarnych koni” przed niedzielą.
Zatem to może być fajny wyścig z ciekawymi rozstrzygnięciami, ponieważ nie ma wyraźnego faworyta.
Podobnie jest zresztą w wyścigu pań (transmisja z wyścigu mężczyzn od 14.45 do 16.15, z wyścigu kobiet od 16.15 do 18.15). Po przerwie formę przed Flandrią sprawdzą Longo Borghini i Vollering, jest Kopecky (bez Wiebes w składzie SD Worx), jest Pieterse, mocny skład mają Lidl – Trek czy Ag Insurance – Soudal. Taka lista startowa również sugeruje, że może być nieprzewidywalnie a rozumiem, że to jest to, na co czekacie w realiach dominacji supergwiazd.
Więc myślę, że dziś jest dobry dzień dla wszystkich, którym nie w smak przewaga, z jaką Pogacar czy kolarze Alpecinu sięgają po kolejne wygrane.

