Paskudna pogoda sprawiła, że siódmy etap Paryż-Nicea został skrócony jeszcze bardziej niż wstępnie planowano – do zaledwie 47km. Na tym dystansie było jednak 800m przewyższenia w postaci systematycznego zdobywania wysokości. W tych warunkach kolarze i tak nie uniknęli kraks (leżał m.in. zwycięzca piątkowego etapu, Tejada), których było przynajmniej kilka, choć jazdy obejrzeliśmy nieco tylko ponad godzinę.
Prowadzący lekko pod górę finisz bardzo ładnie rozegrali kolarze Ineosu, dzięki czemu etap wygrał Dorian Godon. Drugie miejsce zajął Biniam Girmay, można by powiedzieć “nareszczcie”, ale byłoby to nadużycie. Erytrejczyk miał bardzo dobry początek sezonu w mniejszych wyścigach w Hiszpanii. Następnie jednak belgijskie otwarcie klasyków a także początkowe etapy Paryż-Nicea nie szły po jego myśli.
A jeśli chodzi o Godona to dał on dziesiąte zwycięstwo w tym sezonie dla drużyny Ineos – Grenadiers. Biorąc pod uwagę, że brytyjski team w 2025r wygrywał 25 razy a w 2024 15, to znakomite rozpoczęcie roku. Co więcej, zespół pozyskał nowego sponsora, duńską firmę z branży IT, Netcompany, która wesprze team budżetem €20mln rocznie przez kolejnych pięć lat. Drużyna po kilku chudszych latach planuje powrót do grona “super teamów”.
W klasyfikacji generalnej Paryż-Nicea nie zaszły żadne większe zmiany. Te mogą nastąpić dziś, o ile oczywiście pozwoli na to pogoda. Finałowy etap to jak zawsze runda przez góry wokół Nicei. W tym roku trasa jest jednak nieco zmieniona, nie ma na niej m.in. Col d’Eze, przeniesione jest również miejsce finiszu. Wszystko to za sprawą odbywających się wyborów samorządowych.
Profil wydaje się nieco łatwiejszy niż zazwyczaj, ale i tak miejsc do ataku będzie sporo. O ile wygrana Vingegaarda jest niemal pewna (jeśli oczywiście Duńczyk nie będzie miał jakiegoś wyjątkowego pecha), drugie miejsce Daniego Martineza też wydaje się bezpieczne, o tyle między Steinhauserem a Vauquelinem zapowiada się ciekawa rywalizacja o trzecią lokatę.
A ponieważ to był trudny tydzień i wielu zawodników nie mogło rozwinąć skrzydeł w ciężkich warunkach i w obliczu dominacji Vingegaarda, to ostatniego dnia być może obejrzymy jeszcze trochę bezkompromisowego ścigania.
Finisz przy stadionie piłkarskim VC Nice zaplanowano około 16.45.
Godzinę wcześniej powinni ścigać się sprinterzy na mecie ostatniego etapu Tirreno-Adriatico. Klasyfikację generalną, dzięki wczorajszemu zwycięstwu na podjeździe do Camerino wygrał Isaac del Toro. To będzie jego druga worldtourowa etapówka – po UAE Tour – w tym roku.
Choć wczoraj przez sporą część etapu tempo nadawali kolarze Vismy a del Toro w decydujących momentach musiał sam kontrolować ataki rywali, Meksykanin był nie tylko mocny, ale i odporny psychicznie. Przeczekał przyspieszenie Pellizzariego 1,7km przed metą i poprawkę Jorgensona 1200m później. Na 300m do kreski, gdy wciąż było stromo, del Toro sam przyspieszył, wyprzedził Jorgensona i przypieczętował swoją wygraną w wyścigu. Pellizzari zaś osłabł i obronił drugie miejsce w generalce zaledwie o sekundę. Niewiele więc zabrakło, by wyprzedził go Jorgenson. Trzecie miejsce na rzecz Tobiasa Johanessena stracił za to Primoz Roglic.
Dziś tak jak wspomniałem etap dla sprinterów, w miejscowości, która od lat gości finał Tirreno – Adriatico, czyli San Benedetto del Tronto. Zobaczymy, czy super mocny, ale jadący tam treningowo van der Poel będzie rozprowadzal Philipsena i jak spisze się Milan. Finisz około 15.45.
Ale to jeszcze nie wszystko, bo dziś jest niemal kolarska “superniedziela”.
Także we Włoszech swój worldtourowy klasyk mają panie. Trofeo Alfredo Binda zostanie rozegrany po raz 27. Trasa tradycyjnie jest na górzystej rundzie, zanim dla pań zaczęto organizować odpowiedniki męskich klasyków, Trofeo Alfredo Binda był jednym z najważniejszych punktów ich kolarskiej wiosny. Na starcie Longo – Borghini, Kopecky, Van der Breggen, Niewiadoma, Vos, Vallieres, Pieterse czy Fisher – Black. Będzie transmisja w streamingach Eurosportu, od 15.45 do 17.00
Do tego dochodzi jeszcze prolog Cape Epic, czyli najbardziej prestiżowej etapówki mtb. Na starcie wiele gwiazd, w tym Kate Courtney, Alessandra Keller, Sam Gaze, Luca Braidot, Simone Avondetto, trzykrotny zwycięzca Matthew Beers, Luca Shwarzbauer i wielu, wielu innych. A wśród nich zespół JBG-2 Voster Multilayer, czyli Krzysztof Łukasik i Paweł Bernas. Choć mają 29. numer startowy, myślę, że ich apetyty sięgają o wiele wyżej. Wyścig będzie można śledzić live na kanale youtube Epic Series. Transmisje będą zaczynać się około 6 rano naszego czasu.

