Kronika Kolarska 13.03.2026

Isaac del Toro odzyskał koszulkę lidera Tirreno – Adriatico, ale nie może być jeszcze pewny zwycięstwa w klasyfikacji generalnej. Jego prowadzenie jest efektem naprzemiennych problemów rywali a nie wyraźnej przewagi nad nimi.

Wczoraj na krótkich, stromych podjazdach po zwycięstwo etapowe z ucieczki pojechał Michael Valgren, dla którego było to zakończenie długiej drogi powrotu do formy po poważnej kontuzji (pęknięta miednica, przemieszczony staw biodrowy, zerwane więzadło krzyżowe) z lata 2022r.

Duńczyk lepiej wytrzymał trudy dnia niż Julian Alaphilippe i w końcówce obronił się przed walczącymi w klasyfikacji generalnej faworytami. Spośród nich najgorzej czuł się Tiberi, który zanotował spore straty, nie najlepiej zaprezentowali się też zawodnicy RedBulla. Pellizari nie był w stanie odpowiedzieć na atak del Toro i Jorgensona a Roglic nie do końca odnalazł się w roli pomocnika.

Atak Carapaza przypomniał jego rywalizację z del Toro na ubiegłorocznym Giro, ale były mistrz olimpijski nie był w stanie utrzymać nadanego przez siebie tempa, zatem o drugie miejsce na etapie walczyli del Toro z Jorgensonem. I to jest mimo wszystko pewna niespodzianka. Jorgenson to – owszem – dwukrotny zwycięzca Paryż-Nicea czy drugi kolarz Criterium du Dauphine, ale to szanse del Toro były oceniane wyżej przed tym wyścigiem.

Tymczasem gdyby nie błąd na etapie z szutrami, Jorgenson byłby zdecydowanie bliżej Meksykanina w klasyfikacji generalnej. Sam wspomina, że w ten sezon wchodzi powoli, nieco inaczej niż w latach ubiegłych a jego celem są ardeńskie klasyki. Jest więc jeszcze daleko od optymalnej dyspozycji, w której po świetnym otwarciu na UAE Tour wydawał się być del Toro.

Jeszcze co do Jorgensona, bo to jest ciekawostka dość unikatowa, do zmiany priorytetów inspirują go “Metamorfozy” Owidiusza, które czyta w wolnym czasie. Jak na współczesne czasy brzmi to ekstrawagancko, powiedziałbym nawet, że przyćmiewa intelektualne wynurzenia Guillaume Martina i jego “Sokratesa na rowerze”.

Jak bardzo Owidiusz inspiruje Jorgensona zweryfikujemy dzisiaj, na decydującym etapie Tirreno-Adriatico. Niedziela będzie bowiem dla sprinterów, dziś za to w planie najbardziej górska trasa z bardzo wymagającym podjazdem do mety. 3km na rynek w Camerino zawodnicy pokonają trzykrotnie, zmagając się ze stromiznami sięgającymi 20%. Etap w sumie ma 188km, pętle przez Camerino rozpoczynają się na kilometrze 120. Transmisja w streamingach Eurosportu rozpoczyna się o 13.05, warto oglądać od 13.45, czyli mniej więcej od 120km właśnie. Finisz około 15.40.

Ze względu na zmianę trasy i harmonogramu rywalizacja na trasie Paryż-Nicea będzie toczyła się równolegle. Dziś w planach była alpejski etap z metą na podjeździe, ale już na tę chwilę jest skrócony ze względu na trudne, zimowe warunki. Zobaczymy czy na bieżąco nie będą wprowadzane dodatkowe modyfikacje.

Czy coś zmieni się w klasyfikacji generalnej? Jeśli chodzi o zwycięstwo Jonasa Vingegaarda pewnie nie, ale na kolejnych miejscach – być może, choć raczej dopiero w niedzielę.

Wczoraj mieliśmy ciekawą potyczkę drużyn sprinterów z góralami. Ostatecznie po kilku próbach, m.in. Lenny’ego Martineza na ostatnim podjeździe po wygraną na zjazdach pojechał Harold Tejada. Kilka sekund za nim finiszowała grupa, w której kolejne wzniesienia przetrwali sprinterzy pokroju Coquarda, Pithie czy Vacka. Dla Tejady to zaledwie drugie zwycięstwo w karierze i pierwsze tak prestiżowe.

W zależności od tego, w jakiej formie rozegrany zostanie dzisiejszy etap, powinniśmy się przede wszystkim spodziewać rywalizacji Vauquelina ze Steinhauserem o trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej. Niemiec miał wczoraj nieco problemów, ale ostatecznie wybronił się i zapewne będzie walczył ile sił by ukończyć ten wyścig w top 3. Nie będzie mu łatwo, ale jest to możliwe.

Na tę chwilę planowane jest przeprowadzenie skróconej do 120km wersji etapu oraz finisz 800m niżej, w miejscowości Isola (850m n.p.m) zamiast w Auron (1614m n.p.m.). W Isoli miała być lotna premia, będzie meta, zatem choć przez ostatnie 50km trasa prowadzić będzie niemal cały czas pod górę, należy spodziewać się raczej ucieczki lub rywalizacji mocnych sprinterów niż walki w “generalce”. Może być też tak, że pogoda doprowadzi do sytuacji takiej jak trzy dni temu, wtedy trudno będzie cokolwiek przewidzieć. Wstępny harmonogram planuje finisz około godziny 15.00.

A jeśli nie dziś, to jutro, bo o ile Tirreno-Adriatico kończy się w niedzielę etapem sprinterskim, o tyle Paryż-Nicea ostatniego dnia jak zawsze poprowadzi przez góry wokół Nicei.

Zdjęcia: materiały prasowe ASO i RCS

oryginalny post na facebooku