Mamy pierwsze, poważne liczby sezonu 2026. Na wymagającym podjeździe Jebel Mobrah zwycięzca etapu, Antonio Tiberi przez 24’19” wykręcił VAM 1954m/h, ścigający go w końcówce del Toro (był wolniejszy o 15”) 1934m/h a Remco Evenepoel, który w drugiej części wspinaczki przeżywał trudne chwile i stracił ponad dwie minuty 1801m/h.
Otwarcie sezonu jest więc na wyjątkowo wysokim poziomie, walidacja tych rezultatów nastąpi za dwa dni na Jebel Hafeet. Wczoraj wartości były zapewne tak wysokie przez stromiznę podjazdu, ale wciąż, jak na luty to kosmiczne tempo podjeżdżania.
Tym bardziej, że po drodze było sporo ofensywnego ścigania. Zapłacił za nie Remco, który być może pewny siebie, być może obserwujący kłopoty del Toro ścigał innych atakujących by następnie zapłacić za to spadkiem tempa i bolesnymi kurczami. Z kolei del Toro miał kłopoty, gdy w grupie wzrosło tempo po atakach Harpera, Galla i Tiberiego. Potrzebował uspokojenia sytuacji przez Adama Yatesa a następnie odjechał z grupy, w której już nie było Remco i zaczął ścigać jadącego na czele Tiberiego.
Włoch obronił się jednak z przewagą 15” a dzięki lepiej przejechanej czasówce ma w klasyfikacji generalnej 21" nad del Toro. To było prestiżowe zwycięstwo – w Emiratach Arabskich liderem został kolarz w koszulce Bahrainu. Ważne było również dla nowego sponsora drużyny, czyli firmy Bianchi, która w ten sposób wraca na salony (poprzednio wspierała grupę Arkea B&B).
Dziś w Emiratach dzień dla sprinterów, natomiast będziemy czekać na potencjalny rewanż Evenepoela na Jebel Hafeet w sobotę. Nie będzie jednak o to łatwo, ponieważ niewielkie różnice w klasyfikacji generalnej powodują, że rywalizacja między Tiberim, del Toro a van Eetveltem zapowiada się dość ciekawie.
Póki co pytaniem na dziś będzie to o dyspozycję Jonathana Milana, który upadł przedwczoraj, zatem nie wiadomo, jak realnie się czuje.
Jeśli już mowa o sprinterach, to w swoim debiucie w sezonie 2026 podczas Volta a Algarve Jasper Philipsen nie poradził sobie z rywalami i zajął czwarte miejsce. Ewidentnie brakowało mu nieco zgrania z kolegami, bo choć Kaden Groves był z nim niemal do samego końca, Philipsena wyprzedził nie tylko przyspieszający z dalszej pozycji Magnier, ale też Meuss i Bittner.
Dziś w Portugalii sprawdzian dla górali, finisz na Alto da Foia, podjeździe o parametrach 8,8km i 6,2% stromizny. Nawet, jeśli nie jest to bardzo wymagająca góra, obsada wyścigu sugeruje ciekawe ściganie. Zwłaszcza, że wczoraj na płaskim etapie na premiach lotnych sekundy bonifikat zbierał Ayuso, co sugerowałoby jego poważne chęci do ścigania.
Z kolarskich propozycji dzisiejszego dnia to zatem Algarve jest tą, którą Wam najbardziej polecam, tym bardziej, że transmisja jest między 16 a 18 (UAE między 12.20 a 14.20, Andaluzja między 14 a 16).
W Andaluzji dziś etap nieznacznie górzysty, z metą prowadzącą delikatnie pod górę. Wczoraj mieliśmy finisz między zawodnikami, którzy przygotowują się do klasyków. Wygrana Christophe’a Laporte’a cieszy, ponieważ ten zawodnik miał trudne ostatnie sezony, zatem dobrze widzieć go w formie jako potencjalnego kandydata do dobrych miejsc w wiosennych wyścigach.
W ramach przeładowania programu sportem, poza kolarstwem dziś na Igrzyskach kombinacja norweska, skialpinizm i łyżwiarstwo szybkie. Na szczęście IO kończą się już w niedzielę ;)

