Jeśli jesteście rentierami, możecie spędzić dziś cały dzień oglądając sport w telewizorku. od 12 do 18 kolarstwo (finisz na podjeździe w Emiratach, pierwszy etap Andaluzji a następnie inaugurację Algarve) a w międzyczasie np. sprinty drużynowe, sztafetę biathlonową a wieczorem short track na zimowych Igrzyskach we Włoszech. I tak może wam minąć dzień ;)
Ale po kolei.
Wczorajszą czasówkę na UAE Tour wygrał Remco Evenepoel. Nie jest to oczywiście dziwne, jest obecnie najlepszym specjalistą jazdy indywidualnej. Pojechał jednak znakomicie, jako jedyny przebił się przez granicę średniej prędkości 56km/h, pokonał Joshuę Tarlinga i zdeklasował Isaaca del Toro. Na rowerze wyglądał świetnie a moce, które zaprezentował na swoim wideo Velon wyglądały imponująco. Z drugiej strony wspomniany del Toro ewidentnie ma sporo do po prawy w jeździe na rowerze czasowym, zwłaszcza gdy punktem odniesienia jest dla niego Remco. I oczywiście mamy początek sezonu, w górach sytuacji może się odwrócić na korzyść Meksykanina, ale w kontekście jego ambicji grand tourowych póki co płaskie czasówki są jego słabą stroną.
I dla jasności, tak, del Toro potrafi dobrze pojechać na czas, ale jest w tym zdecydowanie nierówny. Wczoraj stracił do Evenepoela ponad 40”, pojechał na poziomie Bena O’Connora, w klasyfikacji generalnej traci do Remco ponad pół minuty. Po pokazie siły i dynamiki na pierwszym etapie można było podejrzewać, że jest w dobrej dyspozycji, czasówka tę wiarę zachwiała.
Odpowiedź na to, w jakiej i Remco i Isaac są formie dostaniemy dzisiaj, ponieważ na zawodników czeka etap z brutalnym podjazdem do mety. Jebel Mobrah to prawie 7km drogi o średniej stromiźnie prawie 12% z odcinkami sięgającymi nawet 17%. Dodatkowo chwilę wcześniej jest 5km “rozgrzewka” o parametrach 5km i 7,5%, która o tej porze sama w sobie byłaby wymagającą końcówką liczącego 180km etapu.
Będziemy mieli więc brutalny test mocy do masy, zobaczymy, czy będzie to pojedynek Evenepoela z del Toro czy może pokona ich ktoś inny. Nie bez znaczenia, jako punkt odniesienia na najbliższe tygodnie będzie też prędkość podjeżdżania (VAM), estymowana moc oraz dane ze stravy walidujące te estymacje. Oczywiście znaczenie może mieć taktyka, przebieg samego etapu oraz pogoda, ale jeśli zawodnicy pojadą bez oszczędzania się, osiągnięte rezultaty dadzą podpowiedź, czego możemy w ogóle spodziewać się w tym sezonie na dłuższych podjazdach.
Transmisja w streamingach Eurosportu od 12.25 do 14.00
Chwilę po niej (14.00-16.00) wjedzie “Ruta del sol”, czyli Vuelta a Andalucia. Pięć etapów, teren w większości pagórkowaty, bez czasówki w planie. Gdy sezon nie był jeszcze wydłużony o wyścigi w krajach arabskich czy gdzieś jeszcze bardziej na południu, to był jeden z pierwszych sprawdzianów w sezonie dla kolarzy etapowych. Teraz przy napakowanym po brzegi kalendarzu jest jedną z wielu propozycji, także dla zawodników przygotowujących się do klasyków. Na starcie m.in. Pidcock, Christen czy Wellens.
Na koniec, od 16-18.00 Volta a Algarve, propozycja ciekawsza niż Andaluzja, w ostatnich latach bardziej prestiżowa, często wybierana jako przedsezonowy test przez większe nazwiska. Etapówka w Portugalii ma na swojej trasie pięć etapów, w tym dwa z finiszami na podjazdach (etap 2. i 5.) oraz dość długą, co do zasady płaską czasówkę (20km, etap 3.). Lista startowa bardzo konkretna: Alemida, Ayuso (debiut w barwach Lidl-Trek), Lipowitz, Seixas, Onley, McNulty. Na płaskich etapach też będzie grubo, mamy bowiem Philipsena, Magniera i de Lie. Jakość listy startowej to 652 punkty Procyclingstats, więcej niż zeszłoroczne Tour de Romandie czy Tour de Suisse.
Jeśli zaś chodzi o Igrzyska, to wydarzeniem dnia będzie zapewne pogoń Johannesa Klaebo za śrubowaniem rekordu zdobytych złotych medali. Sprint drużynowy to jego domena, choć wiadomo, że w takich konkurencjach znaczenie mają zdarzenia losowe. Tak czy inaczej jest to kolejna okazja, by obejrzeć historię sportu na żywo. Kolejne etapy od kwalifikacji po finał, i pań (tu faworytkami są Szwedki) i panów od 10 do 12.15.

