Nie będzie dubletu UAE w Tour Down Under. Po pierwsze zapowiadany jako królewski etap z potrójnym przejazdem i metą na Willunga Hill został uproszczony i skrócony ze względu na temperaturę przekraczającą 40 stopni oraz wysokie ryzyko pożarów w okolicy. Szansa na powiększenie przewagi przez Vine’a i Narvaeza została więc im zabrana, o wygraną ścigali się sprinterzy. Po drugie, i to jest wiadomość nie tylko dnia, ale i całego początku sezonu, z wyścigu po kraksie na czwartym etapie wycofał się Jhonatan Narvaez.
Ekwadorczyka czeka dłuższa przerwa w treningach i startach (choć zgodnie z komunikatem ekipy urazy nie wymagają operacji), ponieważ skutkiem upadku jest złamanie kilku kręgów piersiowych. To problem dla zawodnika, który podobnie jak rok temu prezentował wysoką dyspozycję na początku sezonu, ale też dla Tadeja Pogacara. Narvaez to jeden z kluczowych pomocników, zarówno w górach podczas etapówek jak i w czasie wiosennych klasyków. W związku z jego kontuzją ekipa UAE będzie musiała przemyśleć plan na Mediolan – San Remo, tempo i rozprowadzanie Pogacara na Cipressie i Poggio.
Kraks w ogóle na Tour Down Under jest sporo. Odpowiada za to zapewne początek sezonu: trzymiesięczna przerwa od ścigania połączona z ambicjami zawodników, którzy na TdU dostają szansę jazdy na własny wynik, ale też porywisty wiatr.
W ramach wykorzystywania szans, pierwsze zwycięstwo dla drużyny NSN zanotował Ethan Veron, który pokonał rozprowadzających Andresena zawodników Decathlon CMA CGM. Trzeci był Laurence Pithie a Matthew Brennan znalazł się poza pierwszą dziesiątką. Choć młody Brytyjczyk na pierwszym etapie pokazał wysoką prędkość (przegrał raczej przez złą pozycję w grupie), na kolejnych brakuje mu skuteczności. To jednak nie jest jeszcze czas na jego najlepsze wyniki, ten przyjdzie w marcu i później. Znaczenie ma jednak fakt, jak bardzo zwracamy uwagę na jego formę, jazdę i osiągane rezultaty.
Zobaczymy, jak poradzi sobie z ostatnim etapem wyścigu, który swoim profilem przypomina wyścigi klasyczne.
Jak zawsze zachęcam do obejrzenia skrótu na youtube w niedzielne przedpołudnie. Jeśli zaś chodzi o transmisje live, ten weekend stoi pod znakiem przełajów. Dziś w streamingach Eurosportu od 13.30 do 15.00 wyścig kobiet a od 15.00 do 16.40 wyścigu Pucharu Świata z Maasmechelen. Jutro o tych samych porach również Puchar Świata w Hoogerheide.
Nie wiem, czy należy ufać van der Poelowi w zapowiedziach dotyczących ograniczania startów w przełajach w kolejnych sezonach. Tegoroczne Mistrzostwa Świata, które już za tydzień, mają być jego ostatnimi. Jeślii wytrwa w postanowieniu, to te dwa weekendy są jednymi z ostatnich by zobaczyć Holendra w cyclocrossowej akcji przed dłuższą przerwą.

