Tak, to dziś (w nocy, między 1:30 a 6:00) rusza UCI World Tour. Póki co kobiecy, póki co w Australii, ale fakt jest faktem.
Tour Down Under pań to pierwszy wyścig worldtourowy sezonu 2026. To jeszcze nie jest wielkie święto kolarstwa, ale znak, że “to już”. Slogan na stronie głównej wyścigu (a raczej wyścigów, bo kobiecy i męski TdU organizatorzy prezentują wspólnie) brzmi “Elite Global Racing Starts Here”. I takie są fakty,
Oprócz obowiązkowych zdjęć zawodników i zawodniczek z torbaczami, w najbliższych dniach będziemy oswajali się z nowymi składami drużyn, z nowymi sponsorami, nazwami i strojami.
Panie będą ścigać się na trzech etapach, z których decydujący będzie ostatni, prowadzący przez “Corkscrew Road”, czyli podjazd o parametrach 2,5km i 8,3%.
Choć nazwy Willunga czy Corkscrew, przez które prowadzić będą kolejne etapy brzmią znajomo, będą to nieco uproszczone wersje podjazdów, z którymi kilka dni później mierzyć będą się panowie. Dystanse będą za to całkiem fair, codziennie do pokonania zaplanowano około 130km.
Prognozy pogody są znakomite, wręcz gorące, około 30 stopni, wszak w Australii mamy właśnie pełnię lata.
Na starcie nie ma największych gwiazd, są za to Marta Lach i Dominika Włodarczyk (tu zachęcam do śledzenia jej profilu na facebooku, na którym regularnie dzieli się całkiem obszernie wrażeniami ze swojego kolarskiego życia).
Z dużym prawdopodobieństwem w kluczowych rolach wystąpią Australijki, które kilka dni temu ścigały się w mistrzostwach swojego kraju.
Będą transmisje w streamingach Eurosportu, ale ze względu na różnicę w czasie zapewne najsensowniejszą opcją będzie oglądanie skrótów na youtube.
Tak czy inaczej, zaczynamy szosowy sezon 2026!

