Kronika Kolarska 16.12.2025

Zanim tematy poważniejsze i bardziej przyziemne, porozmawiajmy przez chwilę o drugich szansach.

Juan Ayuso kilka dni temu zaprezentował się z zupełnie innej strony niż ta, z której do tej pory go znaliśmy. Po znakomitym początku kariery, gdy jako drugi najmłodszy w historii zawodnik stanął na podium wielkiego touru (trzecie miejsce hiszpańskiej Vuelty 2022, kilka dni przed swoimi dwudziestymi urodzinami) ewidentnie coś poszło nie tak.

Jego pierwotny kontrakt z ekipą UAE obowiązywał do 2025r, w sierpniu ‘22 (czyli jeszcze przed wspomnianą Vueltą) Ayuso przedłużył go do 2028r z absurdalną kwotą odstępnego w wysokości 100mln euro.

Tyle tylko, że chwilę później Ayuso dowiedział się, że mimo całego swojego potencjału zawodnikiem numer jeden w drużynie UAE raczej nie będzie. Bo jest nim najlepszy kolarz pokolenia, aspirujący do miana najlepszego kolarza w historii, czyli Tadej Pogacar. Szansa, że Hiszpan będzie mógł realizować swoje sportowe marzenia i cele zaczęła spadać, tym bardziej w sytuacji, gdy na drogę rozwoju powrócił Joao Almeida a do zespołu dołączył Issac del Toro.

W związku z tym Ayuso, choć znalazł się w składzie na Tour de France w 2024r nie ukończył wyścigu wcześniej dając się poznać jako kolarz, który nie za bardzo gra zespołowo, i który próbuje realizować własne cele zamiast pomagać Pogacarowi. Sytuacja powtórzyła się na tegorocznym Giro, gdzie co prawda wygrał etap, ale przegrał rywalizację o pozycję lidera drużyny (i wyścigu) z del Toro a następnie wycofał się z rywalizacji.

Latem drama z udziałem Ayuso rozgorzała na dobre, zawodnik zmienił na swoich social mediach zdjęcie na takie, w którym prezentował się w stroju reprezentacji a nie UAE. Podczas hiszpańskiej Vuelty do pracy na Almeidę został prawdopodobnie przymuszony i w końcowej fazie wyścigu faktycznie kilka razy nadawał tempo dla Portugalczyka, ale co do zasady był skupiony na wygrywaniu etapów.

Ostatecznie, jeszcze w czasie Vuelty ogłoszono, że Ayuso opuści UAE a niedługo potem okazało się, że młody zawodnik dołączy do drużyny Lidl-Trek. Po drodze padło sporo nieprzyjemnych słów a Ayuso stał się synonimem kolarza, który nie potrafi grać zespołowo a do tego, choć ma wielki potencjał, wiele sytuacji wskazywało, że nie nadaje się na lidera drużyny.

Sytuacja nieco ucichła aż przyszedł grudzień, prezentacja nowych strojów Lidl-Trek a także konferencja prasowa z Ayuso. Ten zaczął ją od przeczytania oświadczenia, co do pochodzenia treści którego są spore wątpliwości. Być może było ono częścią umowy na mocy której Ayuso mógł opuścić szeregi UAE, być może przygotował je zręczny PRowiec a być może znalazły się w nim stwierdzenia pochodzące od samego zawodnika.

Jeśli jednak choć część słów, które padły w zeszłym tygodniu Juan Ayuso zdecydowanie zasługuje na drugą szansę. Nie tylko bowiem nieco odkręcił przykre okoliczności rozstania z UAE, ale też zaprezentował się jako o wiele bardziej dojrzały zawodnik niż ten, którego dotychczas znaliśmy.

Zdecydowanie zszedł na ziemię mówiąc, że zdaje sobie sprawę ze swoje miejsca w szeregu (zwłaszcza w kwestii aktualnych szans w Tour de France), zapowiedział, że współliderem Lidl-Trek na Tour de France będzie Mads Pedersen i podkreślił rolę Duńczyka jako doświadczonego mentora drużyny.

Nie rezygnuje jednak ze swoich ambicji, chce walczyć o podium TdF, stawiając równocześnie na naukę. Ponieważ jak powiedział nie miał jeszcze szansy jechać Touru na swoje konto.

I wiecie co? Nawet jeśli to była dobra zagrywka PRowa, ja mu wierzę. Albo wierzyć chcę. Pamiętajmy, że Juan Ayuso jest zawodnikiem tyleż utalentowanym co wciąż młodym. A kwestia jego talentu jest tu nie bez znaczenia, ponieważ od kilku lat pompowany był balonik jego wielkiego potencjału. Kto wie, może doświadczenia ostatnich dwóch sezonów pomogły mu nieco zejść na ziemię a dołączenie do drużyny, która choć bardzo dobra, nie jest w całości podporządkowana najlepszemu kolarzowi pokolenia z pewnością daje szansę na nowe otwarcie.

I z tego właśnie otwarcia Ayuso powinniśmy rozliczać. Zarówno z wyników, ale też z wypowiedzi dla mediów, aktywności w socialach i z zachowania na szosie. W 2026r rocznikowo Hiszpan będzie miał wciąż zaledwie 24 lata, może się więc rozwinąć zarówno fizycznie jak i jako lider zespołu. Czy warto będzie mu wypominać, że nie dawał zmian Almeidzie a kierownictwo poprzedniej ekipy nazywał dyktatorami? Ja póki co nie zmierzam.

Przy tej okazji, kończąc już temat samego Ayuso warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden element. 100-milionowa kwota odstępnego w związku z zerwaniem przez zawodnika kontraktu nie miała zastosowania. Ale pojawiają się informację o rekompensacie w wysokości 10mln euro, co jak na kolarstwo jest kwotą bardzo dużo (RedBull za Remco miał rzekomo zapłacić drużynie Soudal Quick Step 7 milionów). To wskazywałoby na bardzo poważne zaangażowanie Lidla w projekt drużyny Lidl-Trek, bo nawet dla korporacji tych rozmiarów nie są to małe pieniądze. Co więcej, do zespołu podobno ma dołączyć również Derek Gee, który jest w sporze (choć zapewne ze względu na zmiany administracyjne łatwiejszym do zakończenia) z byłą drużyną Israel-Premier Tech (obecnie NSN). Kontrakt z zespołem do 2028r przedłużyl Mattias Skjelmose, ekipa ma w swoich szeregach będącego w szczycie kariery Pedersena, znakomitego Milana, rosnącego Simmonsa i wielu, wielu innych. Nie jest to może jeszcze “super team”, ale ewidentnie zmierza w tę stronę a kwota, którą Lidl miał zapłacić UAE za Ayuso sugeruje, że będzie to naprawdę długoterminowy projekt. Drużyna ma także kolejnych sponsorów: mało popularną w Polsce, ale globalną markę, prekursora na rynku izotoników, czyli Gatorade oraz firmę z sektora AI, Servicenow.

Tyle na dziś. Jestem ciekaw, jak postrzegacie postać Juana Ayuso, co sądzicie o jego potencjale i szansach na wyniki w wielkich tourach powiedzmy w najbliższych dwóch sezonach. Oraz czy zasługuje na drugą szansę od kibiców i mediów.

Zdjęcia: materiały prasowe Unipublic/ASO, RCS, Lidl-Trek

oryginalny post na facebooku