Kronika Kolarska 24.11.2025

Kolarze przełajowi rozpoczęli swój Puchar Świata eliminacją w czeskim Taborze. Dobrą formę jesienią potwierdził Thibaut Nys, który na zmrożonej trasie z niewielką przewagą wygrał z Laurensem Sweekiem. Wśród pań triumfowała Lucinda Brand.

Muszę przyznać, że mimo wciąż pewnego nasycenia kolarskimi wrażeniami po sezonie letnim oglądałem te wyścigi z przyjemnością. Rywalizacja była fajna, dość wyrównana, był pewien suspens. Wcześniej w tym sezonie przełajowym widziałem jeszcze transmisje z mistrzostw Europy, jednej eliminacji X2O i coś jeszcze ;). Nie wszystko na żywo, ale ponieważ zima zapowiada się długa i ciężka zarządzam treściami rozrywkowymi ze streamingów podczas jazdy na trenażerze, więc czasem zamiast filmów popcornowych i średniej jakości seriali włączam właśnie cyclocross.

Przełajowcy są w trudnej sytuacji. Bo z jednej strony to świetni zawodnicy, z drugiej niestety mają za punkt odniesienia kolarzy, którzy są największymi gwiazdami sportu rowerowego w ogóle. A to oznacza, że to, co oglądamy obecnie to zawody “drugiej ligi”, bo gdy w okresie świątecznym na błotniste trasy wróci Mathieu van der Poel, Nys, Sweek, Nieuwenhuis i inni będą tłem dla wybitnego Holendra.

To trochę tak, jakby ekscytować się konkursami skoku o tyczce, w których z jakiegoś powodu nie startuje “Mondo” Duplantis.

Ale z drugiej strony nie wiadomo kto wygra, zawodników, którzy mogą rywalizować o miejsca na podium jest kilkunastu, bez szerszego kontekstu ogląda się to nieźle. A kto wie, może w sytuacji, w której sezon MVDP będzie w jakiś sposób zaburzony (czego oczywiście nikt mu nie życzy, ale to jednak jest sport i różne rzeczy się zdarzają), jeden z bohaterów przełajowej jesieni zostanie mistrzem świata?

Przechodząc dalej, kilka dni temu pojawiła się informacje o starcie Tour de Pologne z Gdyni. Co to ma wspólnego z przełajami? O tym za chwilę ;). Teraz napiszę tylko, że to niezły pomysł. Kibice dość regularnie domagają się, by TdP odwiedzał inne regiony kraju, start z trójmiasta może ich nieco usatysfakcjonować. Oczywiście, że za taką decyzją zapewne stoją finanse, ale fakt, że widzowie z północy będą mogli obserwować worldtourowy peleton na żywo i siebie jest miłym ukłonem w ich stronę. Bo jaki TdP by nie był, jest właśnie okazją, by z bliska zobaczyć czołówkę światowego kolarstwa na wyciągnięcie ręki (nawet, jeśli do Polski przyjeżdżają drugie-trzecie składy World Teamów, wciąż są to reprezentanci absolutnej elity).

Wyzwaniem będzie dalsze ułożenie trasy tak, by wyścig zachował sensowny poziom sportowy a przy tym uniknął bardzo długich transferów (które niestety na TdP się zdarzają). Jeśli gdzieś po drodze nie będzie czasówki, można się jednak spodziewać trzech z rzędu etapów dla sprinterów, co nie brzmi szczególnie ekscytująco. Tym bardziej, że TdP (rozgrywany w dniach 3-9.08) pokrywa się terminem z Tour de France Femmes (1-9.08) a to oznacza, że oczy kolarskiego świata będą skierowane właśnie tam i znów trudno będzie przebić się Tour de Pologne do szerszej publiczności.

Teraz spinając wszystko klamrą i nawiązując do przełajów. Czeski Tabor dość regularnie gości najważniejsze zawody cyclocrossowe, albo Puchar Świata albo Mistrzostwa Świata (trzykrotnie od 2001r). Czesi mają również imprezę w kolarstwie górskim, która stała się ikoną Pucharu Świata (znanego od paru lat jako UCI MTB World Series), gościła mistrzostwa świata w 2015r i będzie areną zmagań o tęczowe koszulki również w 2029r. To oczywiście Nove Mesto na Morave.

Nie mają swojego szosowego wyścigu world tourowego, za to Czech Tour (zaplanowany w 2026r zaraz po TdP w dniach 13-16.08) ma kategorię 2.Pro (to awans w stosunku do 2025, gdy była to 2.1). Nie ma takiego prestiżu jak TdP to fakt, ale za to umożliwia start czeskim drużynom kontynentalnym.

Aby była jasność, nie stawiam tezy, że takie podejście jest lepsze od naszego, natomiast chętnie zobaczyłbym dane porównujące korzyści z obecności dwóch imprez pucharu świata i rozgrywanych w miarę regularnie mistrzostw świata w mtb i przełajach oraz szosowego wyścigu wysokiej, ale nieworldtourowej kategorii w porównaniu z naszym przykładem jednej imprezy najwyższej rangi.

A przez korzyści mam na myśli zarówno wymiar finansowy, czyli zyski dla gmin goszczących te imprezy, ale też aspekt sportowy (np. wpływ obecności określonych imprez na nabór młodych zawodników do klubów, liczbę zawodników, którzy kończą karierę w poszczególnych kategoriach wiekowych, czas antenowy kolarstwa w ogólnodostępnych mediach itd. Czesi są bowiem często stawiani jako przykład dobrych praktyk, jednak w większości rozmów opieramy się albo o dane anegdotyczne albo o “własne, głębokie przekonanie”.

Zostawiam Was więc z otwartym tematem, jak to mawiają z “food for thought”. Czy wolelibyście mieć Puchar Świata CX, XC, wyścig .pro i większość imprez przełajowych i mtb z kategorią UCI czy może fajniej jest jednak gościć World Tour raz w roku. A może uważacie, że te sprawy nie są ze sobą połączone i obok TdP jest miejsce (głównie w budżetach gmin i ministerstw) dla większej liczby wysokopunktowanych imprez kolarskich?

oryginalny post na facebooku