Koniec, tak to dziś. Sezon 2025 w kalendarzu UCI zamyka się teraz. UAE Team Emirates nie sięgnie 100 zwycięstw, ale i tak ustanawiają rekord na imponującym poziomie przynajmniej 95 wygranych. Cofidis z Uno-X będą rywalizować do ostatnich kilometrów Veneto Classic i czasówki Chrono des Nations o punkty do licencji worldourowej. Przed dopisaniem punktów za Tour of Guangxi dla Cofidisu (jedno miejsce w top 20 generalki i ewentualne dobre miejsce Aniołkowskiego na ostatnim etapie) jest między nimi 221 punktów różnicy. Szansa dla Francuzów jest mała, ale cuda się zdarzają.
Bohaterem ostatniego tygodnia jest zdecydowanie Paul Magnier. Francuski, młody sprinter bez problemów przejeżdżał niewielkie, chińskie pagórki i wygrał cztery pierwsze etapy Tour of Guangxi po finiszach z peletonu. Gdy to piszę jest jeszcze przed końcem ostatniego odcinka tego wyścigu, Magnier może zakończyć sezon z 18 lub 19 zwycięstwami, tuż za Pogacarem. Polskim kibicom może być bliżej znany, ponieważ wygrał etap TdP do Cieszyna.
I tu trzeba być uważnym, bo większość wygranych Magniera jest, owszem, po sprintach, ale na trasach, które zawierały mniejsze lub większe górki. Francuz jest dość lekki, co może sugerować predyspozycje do wyścigów klasycznych. Kto wie, może już wkrótce do rywalizacji Pogacara, van der Poela, van Aerta i Pedersena na wiosnę dołączą Magnier i Brennan. Ich potencjał jest bowiem wielki.
Rok tak dobrze jak zaczął, kończy Lenny Martizez (poniekąd kontynuując wątek o młodych Francuzach). Właśnie wygrał Japan Cup (jakby na to nie patrzeć wyścig kategorii 1.Pro), na początku marca w dobrym stylu zwyciężył na etapie Paryż-Nicea, ale pomiędzy tymi sukcesami bywało różnie. Owszem, zaliczył dwa prestiżowe sukcesy na etapach Tour de Romandie i Criterium du Dauphine, był też wysoko w generalkach tygodniówek (2. w Romandii, 5. w Katalonii), ale główny cel sezonu, czyli Tour de France poszedł kompletnie nie po jego myśli. Ale pamiętajmy, Lenny ma 22 lata i jeszcze niedawno takie wyniki tak młodego zawodnika byłyby uznawane za sensację. Dla Martineza szczęściem może być uwaga, jaką i świat i Francuzi kierują na Paula Seixasa, bo realnie powinien nieco odetchnąć a czasu na wielkie wyniki ma jeszcze sporo.
Swój World Tour klasykiem w Chinach (nazwanym dla niepoznaki również Tour of Guangxi) zakończyły panie. Ostatni wyścig w tegorocznym kalendarzu wygrała Anna Henderson z Lidl-Trek.
W kwestiach podsumowań i zakończeń: dzisiejszy dzień to także koniec długiej, 28-letniej historii sponsoringu kolarstwa przez francuską firmę ubezpieczeniową Ag2r LaMondiale. Wspieranie grupy worldtourowej w pełni przejmuje od nich Decathlon, całość zostaje we francuskich rękach. Grupa Ag2r znana była przez lata z charakterystycznych strojów z brązowymi spodenkami, ale nie tylko. Jako jedni z nielicznych rzucali wyzwanie dominującemu w swoim czasie na trasach Tour de France teamowi Sky, wcześniej potrafili zaskakiwać ofensywną jazdą, mieli też w składzie bardzo dobrego sprintera, Jana Kirispuu, który rywalizował na finiszach z Erikiem Zabelem. Obecnie, z podniesionym przez Decathlon budżetem zespół ma mocarstwowe aspiracje, przez większość swojej historii był jednym z “underdogów”, którym zawsze chętnie można było kibicować. Z marketingowego punktu widzenia to również ciekawa sytuacja – zakończenie tak długotrwałego partnerstwa to wyzwanie dla samej firmy Ag2r, która przez lata włączała kolarstwo do swojej komunikacji.
Robi się z tego “dzień francuski”, bo powinienem przecież napisać o kolejnym końcu, czyli smutnym finale funkcjonowania ekipy Areka B&B Hotels, ale mam nadzieję znaleźć na to czas w najbliższych dniach.
Bo skoro to ostatni dzień sezonu szosowego, to pora na kilka słów o tym, “co dzisiaj”. Za chwilę finisz ostatniego etapu Tour of Guangxi, natomiast po południu w streamingach eurosportu będzie można jeszcze dwa razy na żywo obejrzeć kolarzy: na etapie Tour of Holland (od 15.15 do 16.00) oraz na Veneto Classic (od 16 do 17.15). Oba będą, jeden po drugim dostępne live w Eurosporcie 1. Oba pagórkowate, oba potencjalnie fajne, więc “na pożegnanie” myślę, że warto.
Szczerze mówiąc nie sprawdzam programu TV (skupiam się na steamingach) ale ostatnio wspominaliście, że to mimo wszystko ważne, w nowym sezonie jak dam radę, to będę na to zwracał uwagę. No chyba, że po zmianach w grupie Warner-Discovery jakąś dziwną korpodecyzją coś dziwnego w ogóle stanie się z Eurosportem – nigdy nie wiadomo.
A na koniec dwie wisienki na torcie, których nie zobaczymy. Po pierwsze czasówka Chrono des Nations, prawie 45km, klasyczna próba dla specjalistów jazdy indywidualnej. Na liście startowej Vine, Tarling, Kung czy Bjerg. Ale oprócz nich walczący o powrót do ścigania na najwyższym poziomie Leo Hayter. Po problemach osobistych (depresja, stany lękowe), które przerwały dobrze zapowiadającą się karierę (miał kontrakt z Ineosem) utalentowany i wciąż młody Brytyjczyk (24 lata) wystartuje w barwach polskiej grupy ATS Voster. Dobry wynik może być dla niego przepustką do ścigania przynajmniej na poziomie Pro Teamu.
A drugie wydarzenie, z którego nie ma transmisji, będzie za to “film dokumentalny” to komercyjny “Andorra Cycling Masters” gdzie najpierw w górskiej czasówce a następnie w kryterium zmierzą się Pogacar, Vingegaard, Roglic i del Toro.
Jak widzicie im więcej znaków, tym bardziej wchodzę w tryb podsumowań. Tych będzie w najbliższych dniach i tygodniach sporo, choć newsów też będzie niemało. Bo niebawem przed nami fuzja Lotto-Intermarche, prezentacja trasy Tour de France, newsy transferowe, nagroda Velo d’Or i wiele, wiele innych. Bo kolarstwo kiedyś zasypiało na zimę. Teraz ma co najwyżej kilkudniową drzemkę.

