Kronika Kolarska 12.10.2025

Zgodnie z planem i obietnicą ;) dzisiejszy dzień zaczynamy od “Tadej Pogacar”. Słoweniec zrobił to, czego się spodziewaliśmy – z pełną pewnością siebie wygrał Giro di Lombardia zamykając drugi z rzędu wyjątkowy sezon. Ustanowił przy tym kilka rekordów, o których zapewne już słyszeliście: jako jedyny w historii stanął na podium wszystkich monumentów sezonu, wygrał jeden, konkretny monument pięć razy z rzędu, dwa razy wygrał kombinację mistrzostw świata i Lombardii. I zapewne wiele, wiele innych.

Chwilę przed decydującym atakiem na Passo di Ganda podziękował z pracę kończącemu karierę Rafałowi Majce a następnie pognał ponad 7w/kg bijąc rekord podjazdu by następnie z ponad minutową przewagą dojechać na prowadzeniu do mety w Bergamo.

Za nim znakomicie pojechał Evenepoel, który podobnie jak trzeci na mecie Storer oraz młody Paul Seixas również pobił poprzedni rekord Passo di Ganda, co pokazuje, że Pogacar jest, owszem, ponad wszystkimi, ale wielu kolarzy było tego dnia w wybitnej dyspozycji.

Jednym z bohaterów wyścigu był Quinn Simmons, jadący w ucieczce dnia od startu ostrego i utrzymujący się na czele aż do momentu wyprzedzenia przez Pogacara na Gandzie by do mety dotrzeć na czwartym miejscu. Słowo “koń” idealnie opisuje jego wczorajszy performance, co potwierdzają liczby podane przez Velon: 350W średniej (nie, nie NP, średniej) mocy przez 5h59’ robi olbrzymie wrażenie.

Więcej o Lombardii będzie w jutrzejszym podkaście :)

Równocześnie z Lombardią w holenderskiej Limburgii kobiety ścigały się w gravelowych mistrzostwach świata. Trasa w okolicach Maastricht prowadziła trochę po szutrach, trochę po polnych drogach, trochę po ścieżkach rowerowych, powiedziałbym, że w transmisji krajobrazy były dość mocno “polskie”. Ponieważ i wczoraj i dziś startuje się tam wielu naszych mastersów, z chęcią będę śledził social media w poszukiwaniu relacji z trasy.

Wyścig kobiet z profesjonalną licencją zakończył się, zgodnie z przewidywaniami, dominacją Holenderek. Po finiszu z Marianne Vos wygrała Lorena Wiebes, ale niewiele brakowało, by metę przed nimi minęła Shirin van Anrooij, która samotnie uciekała przez kilka ostatnich kilometrów i została doścignięta 400m przed metą.

Gravelowe ściganie pań pokazało, że poza koszulką reprezentacji liczy się również przynależność zawodowa. Realnie ucieczkę van Anrooij skasowała Czeszka Julia Kopecky, która ewidentnie pracowała dla swojej koleżanki i liderki klubowej, Wiebes. Z tym większą ciekawością warto obserwować dzisiejszą rywalizację mężczyzn. Tu dodatkową ciekawostką jest start Toma Pidcocka, który był wczoraj w Lombardii szósty mimo upadku na zjazdach z Ghisallo.

Transmisja w streamingach eurosportu zaplanowana jest od 14.15 do 16.15, do pokonania 181km i ok. 1700m przewyższenia.

Równolegle z końcówką graveli zachęcam do obserwowania kluczowych momentów Paryż-Tours. Tam również będą odcinki szutrowe, o wiele bardziej malownicze niż polne drogi Limburgii, bo prowadzące przez winnice. Z niewiadomych powodów darzę ten wyścig sympatią, choć jego prestiż spada, to potrafi być zaskakująco emocjonujący, często kończy się niespodzianką i mimo, że w większości płaski, jest estetycznie miły do oglądania. Finisz w Tours przewidziany jest około 17, sektory szutrowe w winnicach zaczynają się około 15.30. Na starcie Visma, Lidl-Trek i Alpecin Deceuninck z mocnymi składami, Lotto z Arnaud de Lie, rywalizujące ze sobą o punkty UCI drużyny Cofidisu i Uno-X, niemal w każdej drużynie znajdzie się solidny klasykowiec lub sprinter a także potencjalny czarny koń wyścigu.

Jakby tego było mało we Włoszech jest ciekawy klasyk z finiszem na podjeździe przy sanktuarium Oropa. Ze startu zrezygnował po występie w Lombardii del Toro, ale UAE ma w składzie Vine’a, zatem drużyna z Emiratów może powiększyć dorobek zwycięstw w tym sezonie o kolejne i sięgnąć liczby 94.

A wieczorem finał Pucharu Świata XCO w Mont Sainte Anne na pięknej, technicznej, klasycznej trasie. To o tyle ważne, że ta lokalizacja na jakiś czas żegna się z Pucharem Świata a jest to jedna z legendarnych, “kultowych” miejscówek dla kolarstwa górskiego. Elita kobiet o 19.15, mężczyzn o 21.15. Tylko nie siedźcie cały dzień przed telewizorem ;)

oryginalny post na facebooku