Isaac del Toro wygrał kolejny, górzysty, włoski klasyk, czyli Gran Piemonte. Kolejny raz po solowym ataku, dystansując najgroźniejszych rywali. To piętnaste zwycięstwo w sezonie młodego Meksykanina.
Należy zadać sobie pytanie “i co dalej” (poza tym, że rozważa start w mistrzostwach swojego kraju, zaplanowanych na 25.10.
Del Toro niemal wygrał Giro d’Italia, Simon Yates i drużyna Vismy pokonała go raczej taktyką niż mocą. W mniejszych, choć prestiżowych jednodniówkach i etapówkach nie ma sobie równych. Jest też podobno lojalny wobec Tadeja Pogacara. Pytanie więc, czy chce czekać aż Pogacar zejdzie ze szczytu swojej dyspozycji i w tym czasie zadowalać się cennymi, ale jednak mniej eksponowanymi celami?
Tak czy inaczej notuje rewelacyjny sezon a jego wygrane wyraźnie wzbogacają pulę 92. triumfów, które do tej pory w 2025 zgromadziła na swoim koncie ekipa UAE. Ekipa, która wydaje się być niezniszczalna o czym świadczy choćby fakt, że większość artykułów przedstawiających faworytów jutrzejszej Lombardii przyjmowana jest przez czytelników co najwyżej z ironicznym uśmieszkiem. Wygrana kogokolwiek innego niż Pogacar, którego wspierają del Toro, Novak, Yates, Sivakov, Vine i kończący karierę Rafał Majka wydaje się nieprawdopodobna.
O Lombardii będzie jednak jutro rano :)
W nawiązaniu do UAE i ich historycznego sezonu przypomnę tylko rok 2023, tak, to było zaledwie chwilę temu, i absolutną dominację Vismy w wielkich tourach, po której zaliczyli rok wyraźnie “chudszy”. Wszystko zatem ma swój koniec i nie zawsze wiadomo, kiedy się go spodziewać.
A skoro już mowa o “końcu”, to mamy ostatni w tym roku kolarski “superweekend”. Bo to ostatni monument sezonu, równolegle z nim rozgrywane są gravelowe mistrzostwa świata a także swój kalendarz finalizują kolarze górscy, którzy będą się ścigać w ostatnim pucharze świata w kanadyjskiej Mt St Anne. Do tego w niedzielę mamy jeszcze prestiżowy, choć nieco mniej doceniany ostatnio klasyk Paryż-Tours – zawsze ciekawy, malowniczy z szutrowymi sekcjami prowadzącymi przez winnice.
Paryż-Tours jest jedną z ostatnich szans dla drużyny Cofidis by odrobić punkty w rankingu decydującym o licencjach World Tour i dzikich kartach na najważniejsze wyścigi. W końcówce sezonu Francuzi zostali wyprzedzeni przez Norwegów z Uno-X. Jeśli dojdzie do skutku (choć pojawiają się kolejne trudności/wyzwania) fuzja Lotto z Intermarche, wtedy o licencję WT na kolejne trzy lata będzie się mogła ubiegać 19. drużyna z obecnego rankingu. Czyli właśnie Uno-X lub Cofidis. Dla Cofidisu punkty zbiera teraz Stanisław Aniołkowski w chińskim wyścigu Tour of Taihu Lake, gdzie był dwa razy trzeci na etapach i w generalce jest drugi. Nawet jednak przy jego dobrej postawie w tej imprezie, punktach, które Cofidis może przywieźć z Tour of Guangxi i wyniku, który ktoś z tej drużyny może zdobyć na Paryż-Tours to raczej Uno-X będzie czekać na fuzję Intermarche i Lotto i przygotowywać budżet na najbliższe trzy lata w World Tourze.
Jeszcze w temacie Paryż-Tours i dziwnie układanego kalendarza – ten francuski wyścig, który mógłby (realnie o wiele bardziej niż Strade Bianche) aspirować do miana “szóstego monumentu”, i który oferuje szosowcom jazdę po szutrach jest rozgrywany w ten sam weekend co gravelowe mistrzostwa świata. A w gravelowych mistrzostwach świata prowadzących przez polne drogi w holenderskiej Limburgii wystartują m.in. Tom Pidcock (dzień po Lombardii), Tim Merlier, Tim Wellens, Romain Bardet, Marianne Vos, Mischa Bredewold, Puck Pieterese, Lorena Wiebes, na liście jest taż Kasia Niewiadoma.
A także wielu mastersów z Polski, którzy wywalczyli kwalifikacje i masowo jadą do Holandii.
Wyścigi gravelowe będą, tak jak i Puchar Świata, Lombardia i Paryż-Tours dostępne w streamingach eurosportu. Kolarski weekend możecie zacząć już dziś: od 21.35 w planie są transmisje z short tracków z Mont Sainte Anne.

