Ostatni monument sezonu. Jak każdy z przydomkiem. “Primavera”, “Flandryjska Piękność”, “Piekło Północy”, “Staruszka” i wreszcie “Wyścig Spadających Liści”. Il Lombardia. Klasyk w formie górskiego etapu znanego z tras wielkich tourów.
241km, ale aż 4500m przewyższenia, czyli nieco krótszy dystans niż inne “monumenty” (ok. 15 mniej niż Liege-Bastogne-Liege), za to ok. 500m w pionie więcej niż drugi, najbardziej górzysty klasyk. Równocześnie najmniej “klasyczny” ze wszystkich, ponieważ z trasą, która często się zmienia, miejsca startu i mety są wymienne (Bergamo i Como), podobnie jak kolejność i obecność poszczególnych podjazdów. Choć tu pewną stałą jest Madonna del Ghisallo, czyli ten z sanktuarium “Matki Boskiej Patronki Kolarzy”.
Bywa, że rozgrywany jest w nienajlepszej pogodzie, istotnym elementem rywalizacji jest nie tylko taktyka, jazda drużynowa i tempo na podjazdach, ale też odwaga na szybkich, krętych wąskich zjazdach. To dzięki szarżom w dół Lombardię wygrywał m.in. Vincenzo Nibali.
Od czterech lat w ostatnim klasyku sezonu oglądamy dominację Tadeja Pogacara. Na naszych oczach pisana jest historia kolarstwa, ponieważ Słoweniec może w tym sezonie wyrównać rekord Fausto Coppiego, jednego z historycznych herosów sportu rowerowego.
Co więcej, jeśli zwycięży, ustanowi kilka rekordów: stanie na podium wszystkim monumentów w jednym sezonie, wygra jeden monument pięć razy z rzędu. Ta seria podiów w monumentach bez przerwy jest zresztą dłuższa: rozpoczyna się od Liege-Bastogne-Liege 2024, zatem zawiera jeszcze właśnie LBL ‘24 i Lombardię z tamtego roku.
Scenariusz, w którym Pogacar nie wygrywa tegorocznej Lombardii zakłada tylko działanie jakiejś siły wyższej, serii defetków, wyjątkowego pecha lub trudnej do wytłumaczenia, zaskakującej niedyspozycji. Tadej ma do pomocy ekstremalnie mocną drużynę oraz jest w świetnej formie, niszcząc rywali kolejno w klasyku w Montrealu (choć pozwolił wygrać tam koledze z drużyny), w mistrzostwach świata w Rwandzie, Europy we Francji i kilka dni temu w Tre Valli Varesine.
Symptomatycznym jest, że najwyżej notowanym kolarzem poza Pogacarem jest Isaac del Toro, pomocnik czy też wicelider UAE, który w ostatnich tygodniach seryjnie wygrywa jednodniówki we Włoszech. Poza nim na starcie staną Evenepoel, Pidcock, Healy, Onley, Skjelmose, Scaroni, czyli topowi kolarze, którzy jednak nie są w stanie nawiązać rywalizacji z Pogacarem.
Transmisja w streamingach Eurosportu jest od 10.30 do 17.45, czyli zobaczymy wyścig w całości. Na Ghisallo czołówka będzie około 11.50, natomiast u podnóża ostatniej długiego podjazdu, Passo di Ganda (9,2km, 7,3% końcówka 15%) kolarze będą około 15.40. 3,5km przed metą zawodnicy podjadą jeszcze krótki, kręty i częściowo brukowany podjazd ulicami Bergamo. Jeśli jakimś cudem Pogacar nie będzie tam sam (w 2021 i 2022 wygrywał dwójkowe końcówki kolejno z Masnadą i Masę, w 2023 i 2024 zwyciężał po długich akcjach solo, które stały się jego znakiem firmowym), możemy obejrzeć ciekawą rozgrywkę.
Jeśli uważacie, że kolejne triumfy Pogacara to “nuda”, proponuję zmienić podejście i traktować to jako przywilej oglądania historii kolarstwa na żywo. Tego niezwykłego momentu jak era Usaina Bolta w biegowych sprintach czy obecnie “Mondo” Duplantisa w skoku o tyczce.
Dzisiejsza Lombardia to także ostatni zawodowy start Rafała Majki. Polak ma za sobą znakomitą karierę: 5 etapów wielkich tourów (3 w TdF, 2 w Vuelcie), dwie koszulki najlepszego “górala” Tour de France, podium Vuelta a Espana, brązowy medal olimpijski, w sumie sześć miejsc w top 10 wielkich tourów. Łącznie 16 zawodowych zwycięstw, 23 starty w wielkich tourach, 19 w monumentach, z czego raz, w 2013r stanął na podium, właśnie w Lombardii. Do tego należy dołożyć pomoc w zwycięstwach w wielkich tourach Contadorowi i Pogacarowi a także bycie mentorem dla wielu młodych zawodników.
Myślę, że w imieniu nas wszystkich napiszę: dziękujemy i kłaniamy się nisko.
Tyle o Lombardii, zachęcam do zaplanowania sobie dnia tak, by obejrzeć przynajmniej rozgrywkę od Passo di Ganda, jakby nie patrzeć to ostatni Monument sezonu i kolarstwa szosowego nie zostanie już w tym roku za wiele.
Jeśli zaś klikniecie w międzyczasie na “kolarstwo gravelowe”, będziecie mogli obejrzeć od 13.30 do 15.00 transmisję z wyścigu elity kobiet o mistrzostwo świata. Na starcie, wbrew obecności na liście i zaanonsowaniu przez organizatora w socialach nie będzie Kasi Niewiadomej, co zdementowała na swoim Instagramie.
Oprócz elity kobiet pojadą dziś mastersi powyżej 50 roku życia oraz wszystkie kategorie masters kobiet. Wszystkie sobotnie wyścigi będą miały 131km i ok. 1190m przewyższenia.

