Kronika Kolarska 26.09.2025

Po medalu Jana Jackowiaka i piątym miejscu Mateusza Gajdulewicza (a także bardzo dobrej jeździe orliczek) pora na ostatni dzień z “polskimi emocjami” podczas szosowych mistrzostw świata w Kigali.

Dziś ścigają się juniorki oraz elita pań.

Juniorki będą miały do pokonania 74km, czyli pięć okrążeń, w sumie 1520m i pięć podjazdów brukowanym “Cote de Kimihurura”. Start o godz. 8.20, przewidzany finisz ok. 10.40. Czego się spodziewać? Nie wiem, nie będę udawał, że śledzę juniorskie ściganie dziewcząt, ale ze względu na to, że warto obserwować coraz młodsze kategorie zachęcam do przyjrzenia się rywalizacji zawodniczek. Na starcie jedyna Polka, Maria Okrucińska.

Po południu (od 12.05 do ok. 16.45) na swojej trasie ścigać się będzie elita pań. Tu na starcie trzy Polki: Kasia Niewiadoma, Marta Lach i Karolina Perekitko. Do pokonania 11 okrążeń, 164,5km i 3350m przewyższenia.

Pytanie dnia brzmi mniej więcej tak: Holenderki czy Francuzki, ale opcja, w której Vollering, Van der Breggen i Ferrand Prevot godzi Elisa Longo Borghini lub Kim Le Court również wchodzi w grę.

Czy można wyciągać wnioski z wyścigów młodszych kategorii wiekowych? Trochę trudno, ale wygląda na to, że runda w Kigali sama w sobie nie jest ekstremalnie trudna. To, co podnosi poprzeczkę to klimat, wysokość nad poziomem morza oraz kumulacja trudności a nie stromizna czy długość podjazdów sama w sobie.

Przy kilku zawodniczkach na bardzo wysokim poziomie liczyć się będzie siła ich drużyn a tu najlepiej wypadają właśnie Holenderki i Francuzki a także Włoszki. Mają składy i silne i liczne, trochę szkoda, że Polki jadą we trójkę a nie np. w szóstkę bo z perspektywy całego wyścigu może to mieć znaczenie. Drugim elementem będzie ogólna wytrzymałość: i na zmęczenie samą trasą: przewyższeniem i jazdą po bruku, ale też pogodą: popołudnie ma być ciepłe i deszczowe (26 stopni plus opady mogą dać bardzo uciążliwe połączenie). Co istotne, wyścig o tęczową koszulkę będzie dla kobiet drugim najdłuższym wyścigiem jednodniowym sezonu, więcej miał tylko Ronde van Vlaanderen (169km) i prawdopodobnie trzecim najdłuższym w ogóle (po RVV i jednym z etapów kobiecego Tour de France).

oryginalny post na facebooku