Po całym bloku wyścigów na czas pora na podsumowanie tego, co się wydarzyło na mistrzostwach świata w Rwandzie.
Czy przez trzy dni wychodziłem z szoku po demolce, jaką urządził rywalom Remco Evenepoel? Nie do końca, choć troszkę ;) Przewaga, jaką Belg uzyskał nad rywalami a szczególnie nad Tadejem Pogcarem była imponująca, to fakt.
Trzecie mistrzostwo świata z rzędu, po drodze olimpjiskie złoto, chwilę wcześniej jeszcze “pomniejszy” tytuł u progu kariery, czyli mistrzostwo Europy, w sumie dwadzieścia dwie wygrane czasówki. Remco to najwybitniejszy specjalista jazdy indywidualnej swojego pokolenia, do tego by wejść do ścisłej czołówki czasowców wszech czasów musi jeszcze troszkę powygrywać.
Symbolem jego klasy i dominacji jest choćby fakt, że regularnie wygrywa z Filippo Ganną, dwukrotnym mistrzem świata i rekordzistą w jeździe godzinnej (który nota bene do Rwandy nie przyjechał).
Fakt, że na trasie w Kigali, która miała być “nie dla niego”, i “zbyt górzysta” dogonił i wyprzedził Tadeja Pogacara to jeden z ikonicznych momentów tego sezonu, moralne i prestiżowe zwycięstwo Remco. Dodatkowo podgrzewa to dyskusję przed niedzielnym wyścigiem ze startu wspólnego i pokazuje, że Pogacar jednak nie jest w stanie wygrywać wszystkiego co chce, kiedy tylko chce.
Evenepoel wygrywa z Pogacarem płaskie lub lekko górzyste czasówki na wyścigach etapowych dość wyraźnie. Przygotowany na imprezę docelową Evenepoel (po zgrupowaniach wysokogórskich, wykorzystujący swoją przewagę aerodynamiczną, świeży) pokazuje, że w tej specjalności nie ma sobie równych. Pogacar w topowej formie na Tour de France przegrywa taką próbę nieznacznie. Po chorobie, podróży do Kanady i z Kanady do Rwandy, bez szczególnego skupienia na jeździe na czas dostaje od niego ponad dwie i pół minuty a choć dojeżdża do mety z czwartym czasem, przegrywa medal o sekundę (z zawodnikiem, Ilanem van Wilderem, który również przyjechał przygotowany do czasówki w 100%). Z kolei Jay Vine z drugim czasem ewidentnie był jeszcze w dobrej formie po hiszpańskiej Vuelcie, gdzie zaledwie dwa tygodnie wcześniej podczas skróconego etapu ITT uzyskał de facto równy wynik z Filippo Ganną.
Czy to oznacza, że w niedzielę podczas wyścigu ze startu wspólnego Remco będzie faworytem? Z pewnością jego akcje rosną, ale Pogacar odczeka kilka dni więcej od podróży z Kanady a siedmiogodzinny wyścig o przewyższeniu 6000m to jednak co innego niż nawet górzysta czasówka. Do tego Słoweniec już kilka razy pokazał, że w jego przypadku kilka dni potrafi zrobić kolosalną różnicę, by przypomnieć np. formę podczas Amstel Gold Race, gdzie był drugi za Skjelmose a następnie bez problemów wygrał i Walońską Strzałę i Liege Bastogne Liege. Podobnie miała się sytuacja na Citerium du Dauphine, gdzie nie błyszczał na czasówce a następnie zniszczył rywali w górach.
Tyle o Remco i Pogacarze, przynajmniej na tę chwilę.
W jeździe indywidualnej kobiet pewnie wygrała Marlene Reusser przed Anną van der Breggen i Demi Vollering. Z dużym prawdopodobieństwem Reusser miałaby dwa złote medale, ale defekt podczas jazdy drużynowej mixtów (gdzie w formie sztafety startują zespoły męski i damski) spowodował, że Szwajcaria (jako jedna z nielicznych z mocnym składem) zajęła trzecie miejsce, pięć sekund za Francją i kolejnych pięć za Australią.
Pewnym wydarzeniem czasówki pań była również naklejka na rowerze Chloe Dygert (dziewiąte miejsce) z napisem “I stand for the truth. I stand with Charlie Kirk”, która w obecnych czasach jest, jakby na to nie patrzeć wyraźną deklaracją polityczną.
Druga sprawa, zanim przejdę do wyników polskich zawodników i zawodniczek, to start w sztafetach reprezentacji “UCI World Cycling Centre”. Po raz kolejny podczas mistrzostw świata sportowcy szkoleni w siedzibie kolarskiej federacji w Aigle biorą udział w mistrzostwach świata. W składzie znaleźli się przedstawiciele Afagnistanu, Erytrei, Egiptu, Tunezji, Syrii (jako bezpaństwowy reprezentant uchodźców). I nie wiem, co o tym myśleć. Bo z jednej strony program UCI to bardzo dobry pomysł, z drugiej nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego drużyna będąca wizytówką sztandarowego projektu kolarskiej federacji wygląda jak wygląda: każdy na innym rowerze, dwóch zawodników na rowerach TT, jeden na szosowym, z pewnością UCI powinna tutaj postarać się bardziej.
A teraz to, na co pewnie czekacie, czyli “polskie akcenty” a raczej polskie wyniki, bo (prawie) cały blok wyścigów na czas zakończył się dla naszych reprezentantek i reprezentantów bardzo dobrze. Sporo dyskusji i kontrowersji wzbudził fakt nie wysyłania do Rwandy elity mężczyzn, jednak myślę, że wyniki w młodszych kategoriach wiekowych pokazują, że nie był to taki zły pomysł biorąc pod uwagę potencjał ludzki, jakim dysponujemy. Realnie na górzystej trasie w Rwandzie przy rezygnacji ze startu naszych worldtourowców za wiele pewnie byśmy nie zdziałali. Tymczasem kończymy czasówki z bardzo zacnym dorobkiem:
Jan Jackowiak: siódmy wśród juniorów
Maria Okrucińska: siódma wśród juniorek
Mateusz Gajdulewicz: a jakże, siódmy w U23
Malwina Mul: szesnasta w U23
Kasia Niewiadoma: czternasta w elicie kobiet
Ksawery Gancarz: 37. w juniorach
To naprawdę solidne rezultaty, szczególnie w przypadku juniorów i orlików pokazujące duży potencjał. Jeśli śledzicie rozwój ich karier wiecie, że nie ma tu ani zaskoczenia ani niespodzianki, raczej potwierdzenie możliwości i pracy, którą wkładają w rozwój swoich karier. Z naszej strony możemy trzymać za nich kciuki, nie cisnąć za bardzo o wielkie wyniki “od razu” i liczyć na to, że od ich roczników zacznie się stopniowe zasypywanie “dziury pokoleniowej” w naszym kolarstwie.
W tym miejscu trzeba jeszcze wspomnieć, że partnerem reprezentacji Polski na mistrzostwa w Rwandzie została Zondacrypto. Nie wiem, jaki jest wasz stosunek do giełd kryptowalut, ale trzeba przyznać, że Zondacrypto jest od pewnego czasu poważnie zaangażowana w kolarstwo jako sponsor ekipy Canyon-Sram-Zondacrypto, jej ambasadorkami są Kasia Niewiadoma oraz (od niedawna) Agnieszka Skalniak-Sójka a teraz do kompletu dochodzi wsparcie reprezentacji. Mam nadzieję, że będzie to partnerstwo bardziej długoterminowe i dzięki niemu młodym kolarzom i kolarkom będzie nieco łatwiej.
A propos młodych kolarek, to właśnie teraz zawodniczki U23 po raz pierwszy osobno, bez elity walczą o tytuły w wyścigu ze startu wspólnego. Finisz przewidziany jest ok. 16.30.
Jutro rano na trasę wyruszą juniory, w południe zawodnicy U23, w sobotę rano juniorki a w południe elita pań i wreszcie w niedzielne przedpołudnie elita panów.

