Czy wszyscy chcą, aby ta Vuelta już się skończyła? Trochę tak to wygląda, ale nie można generalizować Bo taki np. Giulio Pellizzari pojechał wczoraj po swoje pierwsze zawodowe zwycięstwo, odważnie, w dobrym stylu, bardzo dobrym tempie, umacniając się na piątym miejscu w klasyfikacji generalnej i na prowadzeniu w klasyfikacji młodzieżowej.
Ani Vingegaard ani Almeida nie przetestowali siebie nawzajem. Na tle wcześniejszych swoich występów Portugalczyk wyglądał zdecydowanie gorzej. Podczas podjazdu na Alto del Morredero szybko odpali jego pomocnicy (czy też po prostu pozostali zawodnicy UAE, bo jak wiemy z tą pomocą jest różnie) a na przyspieszenia rywali reagował z opóźnieniem.
Po przyspieszeniu Hindleya ok. 6km przed metą z przodu zostali z nim Vingegaard, Pidcock i Riccitello. Almeida jechał nieco z tyłu z Pellizarim na kole i 1,5km zajęło mu dołączenie do czołówki.
Ponieważ bardzo mocno wiało (do pewnego momentu rozważano nawet przesunięcie mety nieco niżej), pogoń musiała kosztować Almeidę sporo energii. Z kolei Pellizzari, który wraz z nim jechał na końcu pierwszej grupy przez kolejny kilometr łapał oddech i na trzy do mety zaatakował korzystając z niezdecydowania rywali.
Pidcock pilnował Hindleya, Vingegaard chował się przed wiatrem a Almeida ewidentnie odliczał już kolejne metry byleby ten etap się skończył. W pewnym momencie przewaga młodego Włocha wynosiła już nawet pół minuty, ostatecznie dojechał do mety 16” przed atakującym na ostatnich metrach Pidcockiem i 18” przed Hindleyem. I tak, dobrze widzicie, w top 3 zabrakło Vingegaarda, zatem 2” przewagi zdobytej nad Almeidą wynikają z tego, że ten nieznacznie “puścił koło” na ostatnich metrach.
Praca kolarzy Vismy i nadawanie tempa u podnóża finałowego podjazdu tym razem nie przyniosły efektów. Owszem, Almeida wypadł słabiej, Vingegaard symbolicznie powiększył przewagę w generalnce, ale co do zasady wyglądało to dla niego nienajlepiej.
Mimo wiatru i sporej części podjazdu Morredero bez pomocników, tempo było całkiem wysokie. Pellizzari przez 28’12” wykręcił VAM 1775m/h – to jest naprawdę dobra wartość pokazująca duży potencjał Włocha. Z długoterminowej perspektywy (Pellizzari ma rocznikowo zaledwie 22 lata) robi się ciasno w ekipie RedBulla, myśląc o sezonie 2026 można by zakrzyknąć “Więcej dramy” ;)
Kolejny de facto remisowy dzień między Vingegaardem a Almeidą znów przybliża aktualnego lidera do zwycięstwa w całym wyścigu. Tym bardziej, że możemy zapomnieć o rozważaniach dotyczących choćby kilkudziesięciosekundowych różnic na dzisiejszej czasówce.
Ze względów bezpieczeństwa organizatorzy skrócili trasę próby w Valladolid z 27 do 12km. Wygląda na to, że mimo 450 policjantów, którzy zarówno umundorowani jak i incognito mieli pilnować, by protestujący zwolennicy sprawy palestyńskiej nie utrudniali przebiegu zawodów, organizatorzy przed nimi kapitulują. Zatem na 12km dystansie nawet przy gorszym dniu któregoś z zawodników nie powstaną większe różnice.
A to oznacza, że losy zarówno czerwonej koszulki lidera, trzeciego miejca na podium jak i klasyfikacji młodzieżowej rozegrają się w sobotę na Navacerradzie i (miejmy nadzieję) Bola del Mundo.
Transmisja w Eurosporcie od 14.45 do 18.00. Vingegaard startuje o 17.17. Profilu nie wrzucam, bo jeszcze go nie ma, trasa jest płaska, zależnie od tego, jak zostanie skrócona może być albo techniczna z zakrętami albo preferująca typowych, mocnych czasowców. W wyścigu wciąż jadą specjailści tacy jak Filippo Ganna czy Stefan Kung, którzy powinni być punktem odniesienia dla reszty stawki.
PS, biorąc pod uwagę, że wczoraj w czołówce nie było Vine’a, klasyfikacja górska wciąż jest nierozstrzygnięta. Premie górskie pozostały do rozegrania już tylko na sobotnim etapie. Vine nad punktującym “przy okazji” Vingegaardem ma tylko 20 punktów przewagi. Tymczasem w sobotę do zdobycia jest: 15 na mecie, 10 na Navacerradzie, 5 na Alto del Leon i po 3 na dwóch pierwszych premiach trzeciej kategorii. A to dodatkowo utrudnia sprawę ewentualnego wsparcia dla Almeidy i ogólnie współpracy w drużynie UAE.
PS2 dziś na mistrzostwach świata MTB w Szwajcarii sztafety, niestety z tego co widzę bez transmisji w Eurosporcie.
PS3 co do zasady nie mam zasobów, by relacjonować imprezy poza world tourem (na czym cierpi np. mtb), ale ponieważ UAE ściga rekord zwycięstw, to wspomnę, że we Włoszech mamy imprezę kategorii 1.Pro na górzystej trasie, tradycyjny jesienny klasyk Coppa Sabbatini. A w nim na liście startowej supermocny skład właśnie UAE: z del Toro, Christenem, Majką (i młodym Torresem). Del Toro jest w świetnej formie, w niedzielę wygrał GP Industria & Artigianato a wczoraj Giro della Toscana. Drużyna Emiratów ma więc już 82 wygrane w tym sezonie. A pojutrze do gry w Kanadzie wraca Pogacar!
Zdjęcia: Unipublic/Rafa Gómez/Sprint Cycling Agency/ Naike Ereñozaga, materiały prasowe ASO

